Spichlerz po remoncie, czyli XVIII-wieczne belki trzymają się mocno [ZDJĘCIA]
05.12.2011
, aktualizacja: 05.12.2011 11:35
Jeden z najstarszych zabytków Gorzowa przeżywa drugą młodość. A właściwie trzecią. Po półtorarocznym remoncie Muzeum Lubuskie znów zaprasza na wystawy.
ZOBACZ TAKŻE
- Kultura gorzowska w czasach kryzysu. Sprawiedliwie: każdemu za mało (06-12-11, 08:20)
Co tam się nie działo! Był moment, kiedy ze spichlerza pozostał właściwie sam drewniany szkielet. A i ten częściowo trzeba było wymieniać. W szachulcowej konstrukcji konieczna była wymiana aż 40 proc. belek użytych kiedyś do naprawy konstrukcji. A przy okazji okazało się, że oryginalne XVIII-wieczne belki lepiej się mają niż te wymieniane ponad 20 lat temu.
Konstrukcję wypełniono bloczkami ytonga, łatwymi do modelowania, a przy okazji również ze świetnymi parametrami termicznymi. Podczas remontu w latach 80. zastosowano ówczesną nowość, szkło piankowe, które jednak nie sprawdziło się. Pękało, a przez szpary uciekało ciepło. W spichlerzu wymieniono też okna, elektrykę i dach.
Mury przyziemia scalono i spięto dookoła budynku specjalnym metalowym wieńcem. To powinno zabezpieczyć spichlerz przed pęknięciami na co najmniej kilkadziesiąt lat. - Fundamenty są stabilne, gdyż spichlerz stoi na miejscu dawnego fortu broniącego przeprawy mostowej. W podziemiach mamy jeszcze zachowane oryginalne, XVIII-wieczne i starsze mury - mówił "Gazecie" Wojciech Popek, dyrektor Muzeum Lubuskiego.
Remont kosztował prawie 3,5 mln zł, które muzeum dostało z marszałkowskiego unijnego Lubuskiego Regionalnego Programu Operacyjnego. Niestety pieniędzy nie wystarczyło na wymianę izolacji azbestowych pomiędzy kondygnacjami. - Z tego nie rezygnujemy. Ekspertyzy jednak wykazały, że musimy przede wszystkim wzmocnić konstrukcję budynku. Natomiast azbest w tej chwili absolutnie nie zagraża zdrowiu ludzi - zapewnia dyrektor Popek. - Po remoncie zmienił się nie tylko sam budynek, ale również ekspozycje. Mamy nowy sprzęt wystawienniczy, gabloty, sprzęt multimedialny. Wreszcie zmieniliśmy też oświetlenie wystaw na ledowe. Jest nie tylko ekonomiczne, ale przede wszystkim bez promieni UV i nie szkodzi eksponatom.
Spichlerz więc znów zaprasza zwiedzających do swoich wnętrz. A tam można oglądać już m.in. sztandarowy zbiór gorzowskiego muzeum, czyli kolekcję Arsenału w nowej aranżacji. Otwarcie obiektu uświetniła również efektowna wystawa porcelany żarskiej.
Jest też oczywiście wystawa poświęcona historii Gorzowa. Na razie dwie części, ale planowane są kolejne. Również dlatego, że spichlerz zamierza pełnić funkcję muzeum miejskiego. - W przyszłym roku chcemy zawrzeć porozumienie z miastem. Powstanie m.in. makieta Gorzowa z początku XVII w. W spichlerzu, w holu na parterze będzie się mieścił również punkt informacji. To lepsze miejsce niż stary tramwaj - dodaje Popek. W planach jest też uruchomienie kawiarenki na parterze, a latem na dziedzińcu spichlerza. Dyrektor muzeum nie ukrywa, że liczy na więcej turystów po otwarciu na wiosnę dużej galerii handlowej Nova Park, która powstaje po sąsiedzku.
Prezydent Tadeusz Jędrzejczak podczas otwarcia przypomniał, że jeszcze kilkadziesiąt lat temu w Gorzowie w sprawie - zrujnowanego już wtedy - spichlerza zdania były podzielone. Jedni uważali, że zdewastowany poniemiecki obiekt należy zburzyć, aby nie szpecił miasta. Inni, że trzeba ocalić ten cenny zabytek. Na szczęście wygrała wtedy ta druga opcja. W 1976 r. obiekt wpisano do rejestru zabytków, a cztery lata później rozpoczął się remont. Trwał - bagatela - osiem lat. Dopiero z początkiem 1989 r. odremontowany już spichlerz przekazano muzeum.
Konstrukcję wypełniono bloczkami ytonga, łatwymi do modelowania, a przy okazji również ze świetnymi parametrami termicznymi. Podczas remontu w latach 80. zastosowano ówczesną nowość, szkło piankowe, które jednak nie sprawdziło się. Pękało, a przez szpary uciekało ciepło. W spichlerzu wymieniono też okna, elektrykę i dach.
Mury przyziemia scalono i spięto dookoła budynku specjalnym metalowym wieńcem. To powinno zabezpieczyć spichlerz przed pęknięciami na co najmniej kilkadziesiąt lat. - Fundamenty są stabilne, gdyż spichlerz stoi na miejscu dawnego fortu broniącego przeprawy mostowej. W podziemiach mamy jeszcze zachowane oryginalne, XVIII-wieczne i starsze mury - mówił "Gazecie" Wojciech Popek, dyrektor Muzeum Lubuskiego.
Remont kosztował prawie 3,5 mln zł, które muzeum dostało z marszałkowskiego unijnego Lubuskiego Regionalnego Programu Operacyjnego. Niestety pieniędzy nie wystarczyło na wymianę izolacji azbestowych pomiędzy kondygnacjami. - Z tego nie rezygnujemy. Ekspertyzy jednak wykazały, że musimy przede wszystkim wzmocnić konstrukcję budynku. Natomiast azbest w tej chwili absolutnie nie zagraża zdrowiu ludzi - zapewnia dyrektor Popek. - Po remoncie zmienił się nie tylko sam budynek, ale również ekspozycje. Mamy nowy sprzęt wystawienniczy, gabloty, sprzęt multimedialny. Wreszcie zmieniliśmy też oświetlenie wystaw na ledowe. Jest nie tylko ekonomiczne, ale przede wszystkim bez promieni UV i nie szkodzi eksponatom.
Spichlerz więc znów zaprasza zwiedzających do swoich wnętrz. A tam można oglądać już m.in. sztandarowy zbiór gorzowskiego muzeum, czyli kolekcję Arsenału w nowej aranżacji. Otwarcie obiektu uświetniła również efektowna wystawa porcelany żarskiej.
Jest też oczywiście wystawa poświęcona historii Gorzowa. Na razie dwie części, ale planowane są kolejne. Również dlatego, że spichlerz zamierza pełnić funkcję muzeum miejskiego. - W przyszłym roku chcemy zawrzeć porozumienie z miastem. Powstanie m.in. makieta Gorzowa z początku XVII w. W spichlerzu, w holu na parterze będzie się mieścił również punkt informacji. To lepsze miejsce niż stary tramwaj - dodaje Popek. W planach jest też uruchomienie kawiarenki na parterze, a latem na dziedzińcu spichlerza. Dyrektor muzeum nie ukrywa, że liczy na więcej turystów po otwarciu na wiosnę dużej galerii handlowej Nova Park, która powstaje po sąsiedzku.
Prezydent Tadeusz Jędrzejczak podczas otwarcia przypomniał, że jeszcze kilkadziesiąt lat temu w Gorzowie w sprawie - zrujnowanego już wtedy - spichlerza zdania były podzielone. Jedni uważali, że zdewastowany poniemiecki obiekt należy zburzyć, aby nie szpecił miasta. Inni, że trzeba ocalić ten cenny zabytek. Na szczęście wygrała wtedy ta druga opcja. W 1976 r. obiekt wpisano do rejestru zabytków, a cztery lata później rozpoczął się remont. Trwał - bagatela - osiem lat. Dopiero z początkiem 1989 r. odremontowany już spichlerz przekazano muzeum.
- Dodaj komentarz
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
4 głosy
Najczęściej czytane24 htydzień









więcej zdjęć