Kultura gorzowska w czasach kryzysu. Sprawiedliwie: każdemu za mało
06.12.2011
, aktualizacja: 06.12.2011 08:20
Budżet na kulturę Gorzowa podzielony: będzie sprawiedliwie, czyli każdemu za mało. Ale buntu nie ma. Instytucje będą radzić sobie z tym, co dostaną. Chyba że radni dołożą jeszcze co nieco. Albo... obetną.
ZOBACZ TAKŻE
- Spichlerz po remoncie, czyli XVIII-wieczne belki trzymają się mocno [ZDJĘCIA] (05-12-11, 11:35)
- Artyści muszą pożegnać się z Centralą. Kultura jest dla Gorzowa ważna? (28-10-11, 18:49)
- Kulturalny Gorzów pisze strategię (20-10-11, 15:40)
- Spotkania teatralne, czyli w siedem dni od iluzji do uczuć (14-10-11, 13:44)
- Amfiteatr gorzowski. Widownia na 4,6 tys. osób. Parking na... 33 auta (24-09-11, 14:36)
- Filharmonia, cała naprzód! Przed nią pełny, debiutancki sezon (13-09-11, 11:44)
- Dziś sesja budżetowa: Brakuje pieniędzy na kulturę (19-01-11, 09:52)
- Jaki budżet na lubuską kulturę w 2010 r. (05-01-10, 11:14)
Łącznie planowany przyszłoroczny budżet Gorzowa na przyszły rok przewiduje 13,3 mln zł na kulturę i zabytki. Najwięcej emocji zawsze wzbudzają dotacje miasta do instytucji. I tak: Grodzki Dom Kultury powinien dostać 1,2 mln zł, tyle samo Miejski Ośrodek Sztuki.
Jazz Club Pod Filarami otrzyma 515 tys. zł, a MCK 1,7 mln zł. Klub Lamus 255 tys. zł, a Dom Kultury Małyszyn 380 tys. zł. W budżecie są też pieniądze na Klub Nauczyciela: 130 tys. zł. Najwięcej, czyli 5,4 mln zł, zaplanowano na utrzymanie i działalność Filharmonii Gorzowskiej. Miasto dotuje również Bibliotekę Herberta oraz Alliance Francaise.
- Na razie to jest tylko projekt. Zobaczymy, jak ostatecznie odniosą się do niego radni. Wydaje się, że dyrektorzy instytucji rozumieją sytuację i będą działać po menedżersku, ciąć koszty tam, gdzie można - mówi Ewa Pawlak, dyrektor miejskiego wydziału kultury. Trudniej jest w przypadku filharmonii czy amfiteatru, bo to są nowe obiekty, koszty ich utrzymania są wysokie. I tu dyrektorzy bardziej odczują deficyt. Dla filharmonii ponad 5 mln zł. - To poziom zabezpieczający jej podstawowe funkcjonowanie. Ale dopiero teraz filharmonia będzie działać przez pełne 12 miesięcy roku i przekonamy się, ile naprawdę kosztuje jej utrzymanie. W ciągu roku jednak zwykle pojawiają się nowe możliwości finansowe, także w budżecie miasta. Są też fundusze zewnętrzne - dodaje Pawlak.
Miejskie instytucje nie podnoszą larum o zbyt małe pieniądze. Tak było w przypadku tegorocznego budżetu, kiedy dopiero radni poratowali Filary. Jazz Clubowi planowano zabrać aż 44 proc. dotacji. - Dostanę tyle samo, co w tym roku. Zawsze można chcieć więcej, ale wiadomo, jaka jest sytuacja. Koncerty Bony i Kurta Ellinga fajnie się zbilansowały, nie dołożyliśmy zbyt wiele - ocenia Bogusław Dziekański, szef Jazz Clubu Pod Filarami. Klub utrzyma Akademię Jazzu, planuje kilka dużych koncertów. - Chcielibyśmy mieć np. lepszy sprzęt. Póki co, lepiej podtrzymać jednak mocną działalność, nie stracić kontaktu z publicznością i sponsorami - dodaje Dziekański. A wśród sponsorów jest od tego roku również marszałek, bo klub dobrze promuje miasto i region w kraju.
Klubowego rozmachu zazdrości Filarom Zbigniew Sejwa, szef klubu Lamus. - Tam co tydzień jest jakiś koncert. A nam zabraknie właśnie na taką normalną klubową działalność - mówi. Klub dostał o 100 tys. mniej, niż wnioskował. Na pewno będzie wydawane pismo "Lamus". Zagrożony jest konkurs literacki im. Morawskiego. - Robiliśmy też własne, większe projekty z udziałem aktorów, muzyków, plastyków. Nie wiem, czy w tym roku się uda - dodaje Sejwa. Żałuje, że nie będzie można w pełni wykorzystać całej kamienicy, którą Lamus przejął od miasta. Klub jednak stara się o o pieniądze z zewnątrz. Ostatnio dostał grant z Akademii Orange na kolejne warsztaty filmowe "Nasi bliscy, nasi dalecy".
Danuta Błaszczak, dyrektor Miejskiego Ośrodka Sztuki, głowi się w tej chwili, skąd wziąć... 30 tys. zł. Jej wstępne plany obcięto o ok. 100 tys. zł. Jednak najbardziej żal programów edukacyjnych, które MOS prowadzi od 10 lat. Bierze w nich udział ponad 2 tys. dzieci. Wydział edukacji zapowiedział, że pieniędzy nie będzie. - Do czerwca chcę programy utrzymać, choć nie ma za co - mówi Błaszczak. - Nie chcemy też zaprzepaścić kontaktów związanych z nowymi projektami. Będziemy się starać, aby jednak doszły do skutku - zapewnia.
Jazz Club Pod Filarami otrzyma 515 tys. zł, a MCK 1,7 mln zł. Klub Lamus 255 tys. zł, a Dom Kultury Małyszyn 380 tys. zł. W budżecie są też pieniądze na Klub Nauczyciela: 130 tys. zł. Najwięcej, czyli 5,4 mln zł, zaplanowano na utrzymanie i działalność Filharmonii Gorzowskiej. Miasto dotuje również Bibliotekę Herberta oraz Alliance Francaise.
- Na razie to jest tylko projekt. Zobaczymy, jak ostatecznie odniosą się do niego radni. Wydaje się, że dyrektorzy instytucji rozumieją sytuację i będą działać po menedżersku, ciąć koszty tam, gdzie można - mówi Ewa Pawlak, dyrektor miejskiego wydziału kultury. Trudniej jest w przypadku filharmonii czy amfiteatru, bo to są nowe obiekty, koszty ich utrzymania są wysokie. I tu dyrektorzy bardziej odczują deficyt. Dla filharmonii ponad 5 mln zł. - To poziom zabezpieczający jej podstawowe funkcjonowanie. Ale dopiero teraz filharmonia będzie działać przez pełne 12 miesięcy roku i przekonamy się, ile naprawdę kosztuje jej utrzymanie. W ciągu roku jednak zwykle pojawiają się nowe możliwości finansowe, także w budżecie miasta. Są też fundusze zewnętrzne - dodaje Pawlak.
Miejskie instytucje nie podnoszą larum o zbyt małe pieniądze. Tak było w przypadku tegorocznego budżetu, kiedy dopiero radni poratowali Filary. Jazz Clubowi planowano zabrać aż 44 proc. dotacji. - Dostanę tyle samo, co w tym roku. Zawsze można chcieć więcej, ale wiadomo, jaka jest sytuacja. Koncerty Bony i Kurta Ellinga fajnie się zbilansowały, nie dołożyliśmy zbyt wiele - ocenia Bogusław Dziekański, szef Jazz Clubu Pod Filarami. Klub utrzyma Akademię Jazzu, planuje kilka dużych koncertów. - Chcielibyśmy mieć np. lepszy sprzęt. Póki co, lepiej podtrzymać jednak mocną działalność, nie stracić kontaktu z publicznością i sponsorami - dodaje Dziekański. A wśród sponsorów jest od tego roku również marszałek, bo klub dobrze promuje miasto i region w kraju.
Klubowego rozmachu zazdrości Filarom Zbigniew Sejwa, szef klubu Lamus. - Tam co tydzień jest jakiś koncert. A nam zabraknie właśnie na taką normalną klubową działalność - mówi. Klub dostał o 100 tys. mniej, niż wnioskował. Na pewno będzie wydawane pismo "Lamus". Zagrożony jest konkurs literacki im. Morawskiego. - Robiliśmy też własne, większe projekty z udziałem aktorów, muzyków, plastyków. Nie wiem, czy w tym roku się uda - dodaje Sejwa. Żałuje, że nie będzie można w pełni wykorzystać całej kamienicy, którą Lamus przejął od miasta. Klub jednak stara się o o pieniądze z zewnątrz. Ostatnio dostał grant z Akademii Orange na kolejne warsztaty filmowe "Nasi bliscy, nasi dalecy".
Danuta Błaszczak, dyrektor Miejskiego Ośrodka Sztuki, głowi się w tej chwili, skąd wziąć... 30 tys. zł. Jej wstępne plany obcięto o ok. 100 tys. zł. Jednak najbardziej żal programów edukacyjnych, które MOS prowadzi od 10 lat. Bierze w nich udział ponad 2 tys. dzieci. Wydział edukacji zapowiedział, że pieniędzy nie będzie. - Do czerwca chcę programy utrzymać, choć nie ma za co - mówi Błaszczak. - Nie chcemy też zaprzepaścić kontaktów związanych z nowymi projektami. Będziemy się starać, aby jednak doszły do skutku - zapewnia.
- 21 komentarzy
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
1 głos
-
Kultura gorzowska w czasach kryzysu. Sprawiedli...
stravik
06.12.11, 12:48
Zwroccie sie o wsparcie do Marszalka Wojewodztwa. W tym roku brak dotacji dla niektorych osrodkow gorzowskiej kultury tlumaczyla pani marszalek brakiem wnioskow o wsparcie.Napiszcie wnioski »
-
Kryzys? To może partnerstwo?
amb1
06.12.11, 16:17
A może to jest jakiś pomysł na czas kryzysu w kulturze?Wielu z nas ma przyjaciół, znajomych ze świata sztuki,takich, których warto do Gorzowa zaprosić.Ja np. zaprosiłem pod filary Tomka »
Najczęściej czytane24 htydzień




