Cosi fan tutte przy ulicy Dziewięciu Muz [ZDJĘCIA]

db
18.12.2011 , aktualizacja: 18.12.2011 19:04
A A A Drukuj
W piątkowy wieczór filharmonia przygotowała dla gorzowskim melomanów prawdziwy rarytas: trzygodzinne przedstawienie opery "Cosi fan tutte"
Opera
Fot. Daniel Adamski / Agencja Gazeta
Opera "Cosi fan tutte" w gorzowskiej filharmonii
Opera
Fot. Daniel Adamski / Agencja Gazeta
Opera "Cosi fan tutte" w gorzowskiej filharmonii
Opera
Fot. Daniel Adamski / Agencja Gazeta
Opera "Cosi fan tutte" w gorzowskiej filharmonii
Niedawno brzmiało w Filharmonii Gorzowskiej "Requiem". Teraz znów Mozart, ale w innym nastroju. Opera Cosi fan tutte dowodzi, że kompozytor równie dobrze jak na mszach żałobnych znał się na błyskotliwej farsie. Krążą legendy, że opowieść oparta jest na historii autentycznej. Dwaj młodzi oficerowie - Ferrando i Guglielmo - rozmawiali o tym, jak cnotliwe i piękne są ich narzeczone. Rozmowie przysłuchiwał się cyniczny mędrzec, Don Alfonso. Sceptyk kłócił się z młodzieńcami, że wierność kobiet jest wątpliwa niczym odrodzenie Feniksa. Wreszcie zaproponował im zakład. Kochankowie wedle umowy urządzają maskaradę, żeby przetestować wybranki.

Z pozoru w opowieści nie można znaleźć niczego nowatorskiego. Ot, historyjka o miłości jakich wiele. Wbrew temu przekonaniu opera stała się wielkim arcydziełem. Mozart nie stroni od gorzkiej refleksji na temat konfliktu uczuć i rozumu, konwenansów i hipokryzji, wreszcie prawa do szczęścia. Zaplanowana przez Don Alfonso intryga nie pozostawia suchej nitki na relacjach młodych kochanków. Skrywane dotąd rozterki okazały się poszukiwaną igłą w stogu siana. Wystarczyło jedynie kilka zabiegów teatralnych i dramatyczne gesty. Jak tu nie przyznać naszemu Mickiewiczowi racji, słysząc słowa: "Kobieto, puchu marny"? I choć zakład był przegrany, na pocieszenie dla mężczyzn zostaje tytułowe stwierdzenie starca. "Tak czynią wszystkie, moi drodzy".

O tajemnicę, dwuznaczność i delikatność uczuć, zadbała piękna muzyka Mozarta i świetne libretto Lorenza da Ponte. Nie ma tu miejsca na żadną zbędną nutę - lekkość i wdzięk miłośnicy opery podziwiają do dziś. Premiera opery odbyła się w 1790 r. w wiedeńskim Teatrze Dworskim.

Operę w Filharmonii Gorzowskiej wyreżyserowali Ryszard Cieśla i Przemysław Klonowski z Uniwersytetu Muzycznego w Warszawie. Solistom towarzyszyła Orkiestra Filharmonii Gorzowskiej. Odpowiedni nastrój przedstawienia zapewniła scenografia Karoliny Fandrejwskiej i kostiumy Zofii Lubińskiej.

Zobacz więcej na temat:

Podziel się

  • Dodaj komentarz
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    3 głosy

Dołącz do nas na Facebooku