Źli chłopcy zagrali w gorzowskim hospicjum
04.06.2009
, aktualizacja: 04.06.2009 17:24
Więźniowie od kilku miesięcy pracują w gorzowskim hospicjum, pomagają pacjentom, ale koncert więziennej kapeli Bad Boys to już prawdziwy show. Pacjenci są zachwyceni, a Źli Chłopcy mają już "zakontraktowane" koncerty w DPS i Zespole Kształcenia Specjalnego.
ZOBACZ TAKŻE
- Jezu, jesteś Ty, są 3 zł, zrobimy hospicjum (13-03-09, 18:15)
Oczarowani kapelą byli pacjenci i pracownicy hospicjum, którzy przyznają, że scenariusz imprezy wymknął się spod kontroli. Były tańce i zabawa . - Mamy w hospicjum różne koncerty. Pacjenci chętnie w nich uczestniczą, ale takiej atmosfery, radości, uśmiechów pacjentów i bisów dawno nie było - przyznaje Anna Kobyłka z gorzowskiego Hospicjum św. Kamila.
W hospicjum zagrała kapela... więzienna z gorzowskiego zakładu karnego. Trzech więźniów: Emil, Paweł i Maciej tworzą zespół Bad Boys. - To są chłopaki z muzycznym wykształceniem, którzy świetnie grają. Z różnych powodów trafili do zakładu karnego i tutaj ponad pół roku temu postanowili grać razem - mówi Piotr Melinis, wychowawca ds. kulturalno-oświatowych zakładu karnego. - Najpierw grali tylko dla więźniów. Koncert w hospicjum był ich pierwszym poza murami zakładu karnego. W Bad Boysach jest gitarzysta, klawiszowiec i wokalista. Jak długo razem będą grali, zależy od odsiadywanych wyroków.
Bad Boys to ambitny zespół. Jego repertuar to nie tylko piosenki "do kotleta". Grają dosłownie wszystko, od pieśni patriotycznych po ostrego rocka. Pacjentom hospicjum zagrali m.in.: "Siedem dziewcząt z Albatrosa", "Jarzębinę". "Niech żyje wolność" i "Czarne oczy". Na razie jeszcze nie komponują własnych utworów, ale m.in. piszą teksty do znanych zagranicznych przebojów. - Osoby odsiadujące wyrok mogą się resocjalizować nie tylko poprzez pracę, ale także dając radość innym. Komercyjnego koncertu zrobić nie mogą, ale już zostali zaproszeni na występ do Domu Opieki Społecznej - mówi Melinis - Może gdy wyjdą na wolność, o kapeli Bad Boys jeszcze usłyszymy. Emil, Paweł i Maciej pochodzą z najbliższej okolicy, więc możliwe że razem zrobią muzyczną karierę.
Ich ostatni koncert to efekt współpracy zakładu karnego z hospicjum w ramach programu WHAT (Wolontariat Hospicyjny jako narzędzie uczenia Akceptacji i Tolerancji dla osób opuszczających placówki penitencjarne). Od ubiegłego roku Fundacja Hospicyjna realizuje ogólnopolski projekt edukacyjny "WHAT" w którym uczestniczy 15 zakładów karnych i 15 placówek opieki paliatywnej z terenu całej Polski. Hospicjum św. Kamila współpracuje z gorzowskim zakładem karnym. Od zimy w hospicjum na stałe pracują więźniowie. - Celem tego programu jest reintegracja społeczna więźniów poprzez nieodpłatną pracę na rzecz hospicjum, a zarazem zmiana obrazu hospicjów. Na początku mieliśmy obawy nie tyle o rzetelność pracy więźniów czy reakcje pacjentów, którzy nie musieli wiedzieć, skąd pochodzą pracownicy. Obawiałam się przyjęcia więźniów przez samych pracowników - przyznaje Anna Kobyłka. - Teraz już wiemy, że to wspaniali ludzie zaangażowani w to, co robią.
W gorzowskim hospicjum więźniowie: Michał, Łukasz i Bartek najpierw zajmowali się tylko robotami konserwatorskimi i remontami. Ich kontakt z pacjentami był ograniczony. W końcu dyrekcja hospicjum zdecydowała się pokazać więźniom oddział. Zresztą oni także byli ciekawi, jak to wygląda. Teraz jeden z nich zajmuje się już pacjentami. Chodzi z nimi na spacery.
Dla samych więźniów społeczna praca w hospicjum to szansa na skrócenie wyroku, ale żeby tak pracować, więźniowie musieli w zakładzie karnym przejść ostrą selekcję. Spośród grupy wybranych więźniów psycholog wskazał tych o największej wrażliwości i predyspozycjach do pracy w hospicjum. - Jeśli pacjent sam prosi, żeby listy pisał mu więzień Michał, to oznacza, że obdarza go dużym zaufaniem. Dla nas wszystkich to jest sygnał, że za murami zakładu karnego nie są tylko ludzie źli, że są tam wartościowe osoby, nawet jeśli - chyba z przekory - muzyczny zespół nazwał się Bad Boys - mówi Anna Kobyłka.
W hospicjum zagrała kapela... więzienna z gorzowskiego zakładu karnego. Trzech więźniów: Emil, Paweł i Maciej tworzą zespół Bad Boys. - To są chłopaki z muzycznym wykształceniem, którzy świetnie grają. Z różnych powodów trafili do zakładu karnego i tutaj ponad pół roku temu postanowili grać razem - mówi Piotr Melinis, wychowawca ds. kulturalno-oświatowych zakładu karnego. - Najpierw grali tylko dla więźniów. Koncert w hospicjum był ich pierwszym poza murami zakładu karnego. W Bad Boysach jest gitarzysta, klawiszowiec i wokalista. Jak długo razem będą grali, zależy od odsiadywanych wyroków.
Bad Boys to ambitny zespół. Jego repertuar to nie tylko piosenki "do kotleta". Grają dosłownie wszystko, od pieśni patriotycznych po ostrego rocka. Pacjentom hospicjum zagrali m.in.: "Siedem dziewcząt z Albatrosa", "Jarzębinę". "Niech żyje wolność" i "Czarne oczy". Na razie jeszcze nie komponują własnych utworów, ale m.in. piszą teksty do znanych zagranicznych przebojów. - Osoby odsiadujące wyrok mogą się resocjalizować nie tylko poprzez pracę, ale także dając radość innym. Komercyjnego koncertu zrobić nie mogą, ale już zostali zaproszeni na występ do Domu Opieki Społecznej - mówi Melinis - Może gdy wyjdą na wolność, o kapeli Bad Boys jeszcze usłyszymy. Emil, Paweł i Maciej pochodzą z najbliższej okolicy, więc możliwe że razem zrobią muzyczną karierę.
Ich ostatni koncert to efekt współpracy zakładu karnego z hospicjum w ramach programu WHAT (Wolontariat Hospicyjny jako narzędzie uczenia Akceptacji i Tolerancji dla osób opuszczających placówki penitencjarne). Od ubiegłego roku Fundacja Hospicyjna realizuje ogólnopolski projekt edukacyjny "WHAT" w którym uczestniczy 15 zakładów karnych i 15 placówek opieki paliatywnej z terenu całej Polski. Hospicjum św. Kamila współpracuje z gorzowskim zakładem karnym. Od zimy w hospicjum na stałe pracują więźniowie. - Celem tego programu jest reintegracja społeczna więźniów poprzez nieodpłatną pracę na rzecz hospicjum, a zarazem zmiana obrazu hospicjów. Na początku mieliśmy obawy nie tyle o rzetelność pracy więźniów czy reakcje pacjentów, którzy nie musieli wiedzieć, skąd pochodzą pracownicy. Obawiałam się przyjęcia więźniów przez samych pracowników - przyznaje Anna Kobyłka. - Teraz już wiemy, że to wspaniali ludzie zaangażowani w to, co robią.
W gorzowskim hospicjum więźniowie: Michał, Łukasz i Bartek najpierw zajmowali się tylko robotami konserwatorskimi i remontami. Ich kontakt z pacjentami był ograniczony. W końcu dyrekcja hospicjum zdecydowała się pokazać więźniom oddział. Zresztą oni także byli ciekawi, jak to wygląda. Teraz jeden z nich zajmuje się już pacjentami. Chodzi z nimi na spacery.
Dla samych więźniów społeczna praca w hospicjum to szansa na skrócenie wyroku, ale żeby tak pracować, więźniowie musieli w zakładzie karnym przejść ostrą selekcję. Spośród grupy wybranych więźniów psycholog wskazał tych o największej wrażliwości i predyspozycjach do pracy w hospicjum. - Jeśli pacjent sam prosi, żeby listy pisał mu więzień Michał, to oznacza, że obdarza go dużym zaufaniem. Dla nas wszystkich to jest sygnał, że za murami zakładu karnego nie są tylko ludzie źli, że są tam wartościowe osoby, nawet jeśli - chyba z przekory - muzyczny zespół nazwał się Bad Boys - mówi Anna Kobyłka.
- 2 komentarze
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
2 głosy
-
Źli chłopcy zagrali w gorzowskim hospicjum
danny_boy
04.06.09, 23:27
Pomijając jak najbardziej pozytywny aspekt wychowawczy - czy w zakładzie karnym więźniowie mogą mieć struny gitarowe?»
-
Re: Źli chłopcy zagrali w gorzowskim hospicjum
redcloud
05.06.09, 10:27
Pewnie sa grzeczni i wychodza na przepustki...powinni nagrac plyte. Moze byc hit - target od hospicjow po kryminalhowgh»
Najczęściej czytane24 htydzień




