Pod Filarami: MAJ z jazzem i Joshem Lawrencem
11.12.2009
, aktualizacja: 11.12.2009 18:09
Trwa już kolejny sezon Małej Akademii Jazzu, która w Gorzowie gra już od 24 lat. W tym roku przybył kolejny wykładowca: amerykański trębacz Josh Lawrence.
ZOBACZ TAKŻE
- Znów jazz na światowym poziomie. Przyjedzie Ravi, syn Johna (08-03-10, 16:00)
- Dlaczego w Gorzowie bardzo udał nam się jazz (23-12-09, 17:07)
Josh Lawrence miał już swoje pierwsze spotkanie z gorzowską młodzieżą opowiadając o jazzie i grając na trąbce, improwizując także wspólnie z innym, doświadczonym już "profesorem" Markiem Kazaną. Popularność MAJ nie słabnie. Przez prawie ćwierć wieku działalności uczelnię zaliczyło ok. 30 tys. słuchaczy. Wśród nich była i Ola Bałdych, siostra Adama Bałdycha, znanego już młodego skrzypka i kompozytora, który dziś sam jest w gronie wykładowców.
To właśnie Ola Bałdych, gdy mieszkała w Nowym Jorku i spotykała się ze znajomymi muzykami, opowiadała o gorzowskim środowisku i oczywiście o Akademii. Josh Lawrence przyjechał z nią do Polski. Wygląda na to, że trochę tu pojazzuje. - Postaramy się go zatrzymać na dłużej. Co najmniej na ten rok "akademicki". Wiem, że Josh ma też w planach granie z polskimi i zagranicznymi muzykami. Myśli również o trasach koncertowych zespołów z Nowego Jorku, pokazaniu przeróżnych odcieni jazzu, od funku, awangardy, po swingujące czy nowoorleańskie. Będzie dużo muzyki, dużo grania - mówi Ola Bałdych.
A dziekan Małej Akademii, Bogusław Dziekański, szef Jazz Clubu Pod Filarami, dodaje: - Kolaudację przeszedł pozytywnie. Świetnie to prowadzi, a na dodatek spotkanie z nowym muzykiem skupia uwagę. Już nie mówiąc o tym, że mówi po angielsku, a to okazja obcowania z żywym językiem. Na pewno wniesie dużo nowego do MAJ. Ich szkolnictwo jazzowe jest trochę inne. U nas w średnich szkołach muzycznych od razu zaczyna się od epoki jazzu nowoczesnego, a zapomina o korzeniach tej muzyki. Oni natomiast przez to wszystko przechodzą i z pewnością też inaczej o jazzie opowiadają - mówi.
W USA, w Nowym Jorku również rozwinięta jest edukacja jazzowa, w końcu to kolebka jazzu. - W parkach, szkołach, na ulicach odbywają się koncerty, w Lincoln Center zajęcia dla dzieciaków prowadzi Wynton Marsalis. Są różne programy np. Jazz Mobil - wylicza nowojorski muzyk. Sam przeszedł najpierw edukację klasyczną. Zainteresował się jazzem dzięki programowi, który przybliżał muzykę Ellingtona poprzez wysyłanie płyt do szkół. - Ale też babcia zabierała mnie na koncerty bigbandowe - dodaje.
Josh Lawrence nie jest pierwszym zagranicznym muzykiem, który został wykładowcą MAJ. W swojej historii Akademia miała dwóch znakomitych muzyków zagranicznych: Hansa Hartmanna ze Szwajcarii i Amerykanina Brada Terry'ego, klarnecistę, który spędził z akademią całe dziesięciolecie, a teraz jest wielkim ambasadorem MAJ po drugiej stronie oceanu.
W sumie profesorów było już około 50. Nie jest to lekkie zajęcie, bo trzeba mieć predyspozycje i wytrzymać maraton audycji ciągle opowiadając, grając i przyciągając uwagę słuchaczy w różnym wieku. Stąd Filary polegają na trzonie sprawdzonej kadry, wśród których są m.in. Maseli, Pilichowski "Puma" Piasecki.
Świetnie sobie radzi również dawny słuchacz MAJ, a dziś wykładowca Adam Bałdych. - Fascynujące jest to, że MAJ zmieniała się tak, jak muzyka, rynek muzyczny, instrumentarium. Zaczynaliśmy z małym "jamnikiem", na kasetę, która nie chciała stroić z instrumentami. A dziś wykorzystujemy kompakty, komputery i inne nośniki dźwięku. Czyli z epoki kamienia łupanego doszliśmy do wyrafinowanych technologii - mówi Dziekański.
To właśnie Ola Bałdych, gdy mieszkała w Nowym Jorku i spotykała się ze znajomymi muzykami, opowiadała o gorzowskim środowisku i oczywiście o Akademii. Josh Lawrence przyjechał z nią do Polski. Wygląda na to, że trochę tu pojazzuje. - Postaramy się go zatrzymać na dłużej. Co najmniej na ten rok "akademicki". Wiem, że Josh ma też w planach granie z polskimi i zagranicznymi muzykami. Myśli również o trasach koncertowych zespołów z Nowego Jorku, pokazaniu przeróżnych odcieni jazzu, od funku, awangardy, po swingujące czy nowoorleańskie. Będzie dużo muzyki, dużo grania - mówi Ola Bałdych.
A dziekan Małej Akademii, Bogusław Dziekański, szef Jazz Clubu Pod Filarami, dodaje: - Kolaudację przeszedł pozytywnie. Świetnie to prowadzi, a na dodatek spotkanie z nowym muzykiem skupia uwagę. Już nie mówiąc o tym, że mówi po angielsku, a to okazja obcowania z żywym językiem. Na pewno wniesie dużo nowego do MAJ. Ich szkolnictwo jazzowe jest trochę inne. U nas w średnich szkołach muzycznych od razu zaczyna się od epoki jazzu nowoczesnego, a zapomina o korzeniach tej muzyki. Oni natomiast przez to wszystko przechodzą i z pewnością też inaczej o jazzie opowiadają - mówi.
W USA, w Nowym Jorku również rozwinięta jest edukacja jazzowa, w końcu to kolebka jazzu. - W parkach, szkołach, na ulicach odbywają się koncerty, w Lincoln Center zajęcia dla dzieciaków prowadzi Wynton Marsalis. Są różne programy np. Jazz Mobil - wylicza nowojorski muzyk. Sam przeszedł najpierw edukację klasyczną. Zainteresował się jazzem dzięki programowi, który przybliżał muzykę Ellingtona poprzez wysyłanie płyt do szkół. - Ale też babcia zabierała mnie na koncerty bigbandowe - dodaje.
Josh Lawrence nie jest pierwszym zagranicznym muzykiem, który został wykładowcą MAJ. W swojej historii Akademia miała dwóch znakomitych muzyków zagranicznych: Hansa Hartmanna ze Szwajcarii i Amerykanina Brada Terry'ego, klarnecistę, który spędził z akademią całe dziesięciolecie, a teraz jest wielkim ambasadorem MAJ po drugiej stronie oceanu.
W sumie profesorów było już około 50. Nie jest to lekkie zajęcie, bo trzeba mieć predyspozycje i wytrzymać maraton audycji ciągle opowiadając, grając i przyciągając uwagę słuchaczy w różnym wieku. Stąd Filary polegają na trzonie sprawdzonej kadry, wśród których są m.in. Maseli, Pilichowski "Puma" Piasecki.
Świetnie sobie radzi również dawny słuchacz MAJ, a dziś wykładowca Adam Bałdych. - Fascynujące jest to, że MAJ zmieniała się tak, jak muzyka, rynek muzyczny, instrumentarium. Zaczynaliśmy z małym "jamnikiem", na kasetę, która nie chciała stroić z instrumentami. A dziś wykorzystujemy kompakty, komputery i inne nośniki dźwięku. Czyli z epoki kamienia łupanego doszliśmy do wyrafinowanych technologii - mówi Dziekański.
- Dodaj komentarz
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
2 głosy
Najczęściej czytane24 htydzień




