Owsiak: Woodstockowicze nie czapkują [ZDJĘCIA]
28.07.2010
, aktualizacja: 29.07.2010 10:42
Przystanek nie jest biletowany, nie ma więc ciśnienia biznesowego. Czy się zwrócą nakłady, będą określone wpływy itd. Jest za to inne ciśnienie - by utrzymać niepowtarzalny klimat - mówi Jurek Owsiak
ZOBACZ TAKŻE
- Twierdza Kostrzyn wita (30-07-10, 09:09)
- Granica: kostrzyński ratusz coraz bliżej starówki (30-07-10, 09:00)
- Owsiak: Telewizja publiczna ma Woodstock w d... (30-07-10, 01:00)
- To jest nasz piękny kraj! (31-07-10, 15:51)
- Zimoch: Zróbcie Woodstock w czasie Euro 2012 (31-07-10, 15:47)
- Woodstock w oczach Romana Polańskiego: Na emeryturze pomogę Jurkowi (31-07-10, 15:44)
- Andrzej Kunt: Woodstock nas zmienił (31-07-10, 15:38)
- Woodstock: tu wszyscy są dla ciebie bliscy (30-07-10, 09:39)
- Doczekaliśmy się! Startuje 16. Przystanek Woodstock [ZDJĘCIA] (30-07-10, 08:47)
- Nie polatasz nad Woodstockiem (29-07-10, 10:01)
- Przeczytaj i posłuchaj. Woodstock od A do Z (27-07-10, 12:19)
- Na Woodstock w piątek Kennedy, w sobotę Buzek (31-07-10, 01:00)
Artur Łukasiewicz: - Rok temu jubileuszowy 15. Przystanek. 400 tys. ludzi, specjalny koncert na 40-lecie amerykańskiego Woodstocku. Za chwilę następny Przystanek, już nie z okrągłą cyferką. Jaki będzie?
Jurek Owsiak: - Każdy Woodstock jest świętem, z okrągłą rocznicą, czy bez. To wciąż wielkie wyzwanie logistyczne i artystyczne. Chcemy się nadal odróżniać od innych festiwali. Przystanek nie jest biletowany, nie ma więc ciśnienia biznesowego. Czy się zwrócą nakłady, czy będą określone wpływy, efekty promocyjne itd. Jest za to inne ciśnienie - by utrzymać niepowtarzalny klimat, aby dopisała publika, muzycy, wypaliła formuła koncertów połączona z Akademią Sztuk Przepięknych, żeby jeszcze raz, bez względu na cyferkę przy Przystanku przeżyć go jeszcze intensywniej. Woodstock musi zostać w głowach, to najważniejszy cel. Nie tylko dzięki muzyce.
Muzycznie Przystanek mocno skręca w stronę amerykańską. Zagrają Life Of Agony, Tonic, Girl in A Coma. Świadomy wybór?
Tajemnica amerykańska jest prosta. W USA się świetnie i konkretnie rozmawia z menedżerami zespołów. W Europie jest gorzej, nie da się ukryć. Namawianie Jamajczyków [Morgan's Heritage Peetah & Gramps - red.], żeby zagrali, to była droga przez mękę. Mocna obecność Ameryki wynika jeszcze z czegoś innego. Publiczność jednym tchem wymienia amerykańskie kapele, może jeszcze polskie i brytyjskie, ale innych już nie. Czasem pojedyncze wskazania. To jest pewna słabość promocji muzyki z kontynentu. Staramy się pokazywać kapele z Niemiec, przekraczać granice. Od paru lat pojawia się w Kostrzynie kilkadziesiąt tysięcy młodych Niemców.
Od czasu do czasu zarzuca się nam, że nie ma tu megagwiazd. Life of Agony, Papa Roach to amerykańska solidna górna półka. Z wielkich gwiazd już się wyleczyłem. W tej branży rządzi bezlitosny pieniądz. Wystarczy zdobyć bogatych sponsorów. Mogliby zagrać, owszem, ale na naszych warunkach. Myślę, że to przyszłoby im z trudem (śmiech).
Perfect na Woodstocku? Kaprys Jurka Owsiaka?
- Dostało mi się po głowie za Perfect, ale kaprysu nie będzie. Grupa zrezygnowała. Co byśmy o Grześku Markowskim i kolegach nie mówili, to zbudowali kawał historii naszego rocka. Dziś to zespół piknikowy, ale budzi mój szacunek za przeszłość. Ich występ byłby ukłonem dla starych dziejów. Tym się też różnimy od Amerykanów. Tam jest mnóstwo przebrzmiałych kapel, co odcinają kupony. Ale ich się szanuje. Wystąpi też Justyna Steczkowska, czyli ktoś jakby z drugiej barykady Woodstocku. Już tu grała, i co słyszałem od gości zza granicy? Kto to jest, co za kapitalny głos. Chcemy ją nagrać na DVD. Wierzę, że Justyna wyrwie się w świat. Żeby oderwała się od tych telewizyjnych tańców na lodzie.
Możdżer z Tymańskim zagrają Chopina, L.U.C płytę "Zrozumieć Polskę". Coraz więcej na Woodstocku takich eksperymentów.
- L.U.C zagra, ale nie na wielkiej scenie, tylko w namiocie Akademii Sztuk Przepięknych. Wszystko zaczęło się od Bolera filharmoników z Wrocławia w 2002 r. Bałem się bojkotu, jakichś głupich okrzyków, ryków. Nic takiego nie było. Kto chciał słuchać, został pod sceną. W następnych latach były piosenki Kiepury w wykonaniu Ochmana i jego gości z operetki. I to nie żadne przeróbki pod publikę, czego zwyczajnie nie znoszę, ale czysta klasyka. W ub.r. był spektakl wrocławian z Karbido. Ludzie to przyjmują, nie przeszkadzają, zobaczą coś innego i wyjątkowego. I idziemy tym tropem. Rok temu był Możdżer, teraz też, tylko z Chopinem. Woodstock jest już na takim etapie, że grając Chopina, nie ryzykujemy, że ludzie się zbuntują, wygwiżdżą. To jest klasyka bez przeróbek, laserów i bajerów.
Z woodstokowiczami spotka się Jerzy Buzek. Zarzekałeś się, że nie będzie tu czynnych polityków.
- Jest taka zasada. Pilnujemy jej. Buzek jest jednak szczególnym przypadkiem, gdy potraktuje się go jak jednego z przywódców Europy. A młodych ludzi Europa interesuje, jak mało co. Nie mam złudzeń, że gdybyśmy wysłali zaproszenia do wysokich polityków z Brukseli, to by tu przyjechali. Buzek zgodził się natychmiast. Ale niech nie spodziewa się łatwej przeprawy. Woodstokowicze nie czapkują, to raczej do nich goście puszczają oko. Tak było na spotkaniach z Balcerowiczem, Wałęsą, Mazowieckim. W Europie nie bywa słodko, wiem to na przykładzie działalności WOŚP. Naszą fundację Komisja Europejska zaprosiła kiedyś na wielki zjazd instytucji i organizacji walczących z narkotykami. Byli wszyscy od PCK po przedstawicieli prezydenta. Było pięknie, przedstawiliśmy pomysły, co robimy, inni też. Powstał z tego program. Po tej pompie wszystko zdechło. Widać, że wiele spraw tam jest pisanych na wodzie. Może premier Buzek to wyjaśni.
Zobaczymy Woodstock w TVP?
- TVP nie wykazuje zainteresowania. Posłaliśmy obszerne woodstockowe propozycje. I nie chodzi o jakiś wielki fragment koncertu, choć była dobra tradycja, że nadawano. Relacja jest tania. Tu są wozy satelitarne, wystarczy puścić sygnał. W TVP życzliwie nas wysłuchali i na razie nie odpowiedzieli.
Jurek Owsiak: - Każdy Woodstock jest świętem, z okrągłą rocznicą, czy bez. To wciąż wielkie wyzwanie logistyczne i artystyczne. Chcemy się nadal odróżniać od innych festiwali. Przystanek nie jest biletowany, nie ma więc ciśnienia biznesowego. Czy się zwrócą nakłady, czy będą określone wpływy, efekty promocyjne itd. Jest za to inne ciśnienie - by utrzymać niepowtarzalny klimat, aby dopisała publika, muzycy, wypaliła formuła koncertów połączona z Akademią Sztuk Przepięknych, żeby jeszcze raz, bez względu na cyferkę przy Przystanku przeżyć go jeszcze intensywniej. Woodstock musi zostać w głowach, to najważniejszy cel. Nie tylko dzięki muzyce.
Muzycznie Przystanek mocno skręca w stronę amerykańską. Zagrają Life Of Agony, Tonic, Girl in A Coma. Świadomy wybór?
Tajemnica amerykańska jest prosta. W USA się świetnie i konkretnie rozmawia z menedżerami zespołów. W Europie jest gorzej, nie da się ukryć. Namawianie Jamajczyków [Morgan's Heritage Peetah & Gramps - red.], żeby zagrali, to była droga przez mękę. Mocna obecność Ameryki wynika jeszcze z czegoś innego. Publiczność jednym tchem wymienia amerykańskie kapele, może jeszcze polskie i brytyjskie, ale innych już nie. Czasem pojedyncze wskazania. To jest pewna słabość promocji muzyki z kontynentu. Staramy się pokazywać kapele z Niemiec, przekraczać granice. Od paru lat pojawia się w Kostrzynie kilkadziesiąt tysięcy młodych Niemców.
Od czasu do czasu zarzuca się nam, że nie ma tu megagwiazd. Life of Agony, Papa Roach to amerykańska solidna górna półka. Z wielkich gwiazd już się wyleczyłem. W tej branży rządzi bezlitosny pieniądz. Wystarczy zdobyć bogatych sponsorów. Mogliby zagrać, owszem, ale na naszych warunkach. Myślę, że to przyszłoby im z trudem (śmiech).
Perfect na Woodstocku? Kaprys Jurka Owsiaka?
- Dostało mi się po głowie za Perfect, ale kaprysu nie będzie. Grupa zrezygnowała. Co byśmy o Grześku Markowskim i kolegach nie mówili, to zbudowali kawał historii naszego rocka. Dziś to zespół piknikowy, ale budzi mój szacunek za przeszłość. Ich występ byłby ukłonem dla starych dziejów. Tym się też różnimy od Amerykanów. Tam jest mnóstwo przebrzmiałych kapel, co odcinają kupony. Ale ich się szanuje. Wystąpi też Justyna Steczkowska, czyli ktoś jakby z drugiej barykady Woodstocku. Już tu grała, i co słyszałem od gości zza granicy? Kto to jest, co za kapitalny głos. Chcemy ją nagrać na DVD. Wierzę, że Justyna wyrwie się w świat. Żeby oderwała się od tych telewizyjnych tańców na lodzie.
Możdżer z Tymańskim zagrają Chopina, L.U.C płytę "Zrozumieć Polskę". Coraz więcej na Woodstocku takich eksperymentów.
- L.U.C zagra, ale nie na wielkiej scenie, tylko w namiocie Akademii Sztuk Przepięknych. Wszystko zaczęło się od Bolera filharmoników z Wrocławia w 2002 r. Bałem się bojkotu, jakichś głupich okrzyków, ryków. Nic takiego nie było. Kto chciał słuchać, został pod sceną. W następnych latach były piosenki Kiepury w wykonaniu Ochmana i jego gości z operetki. I to nie żadne przeróbki pod publikę, czego zwyczajnie nie znoszę, ale czysta klasyka. W ub.r. był spektakl wrocławian z Karbido. Ludzie to przyjmują, nie przeszkadzają, zobaczą coś innego i wyjątkowego. I idziemy tym tropem. Rok temu był Możdżer, teraz też, tylko z Chopinem. Woodstock jest już na takim etapie, że grając Chopina, nie ryzykujemy, że ludzie się zbuntują, wygwiżdżą. To jest klasyka bez przeróbek, laserów i bajerów.
Z woodstokowiczami spotka się Jerzy Buzek. Zarzekałeś się, że nie będzie tu czynnych polityków.
- Jest taka zasada. Pilnujemy jej. Buzek jest jednak szczególnym przypadkiem, gdy potraktuje się go jak jednego z przywódców Europy. A młodych ludzi Europa interesuje, jak mało co. Nie mam złudzeń, że gdybyśmy wysłali zaproszenia do wysokich polityków z Brukseli, to by tu przyjechali. Buzek zgodził się natychmiast. Ale niech nie spodziewa się łatwej przeprawy. Woodstokowicze nie czapkują, to raczej do nich goście puszczają oko. Tak było na spotkaniach z Balcerowiczem, Wałęsą, Mazowieckim. W Europie nie bywa słodko, wiem to na przykładzie działalności WOŚP. Naszą fundację Komisja Europejska zaprosiła kiedyś na wielki zjazd instytucji i organizacji walczących z narkotykami. Byli wszyscy od PCK po przedstawicieli prezydenta. Było pięknie, przedstawiliśmy pomysły, co robimy, inni też. Powstał z tego program. Po tej pompie wszystko zdechło. Widać, że wiele spraw tam jest pisanych na wodzie. Może premier Buzek to wyjaśni.
Zobaczymy Woodstock w TVP?
- TVP nie wykazuje zainteresowania. Posłaliśmy obszerne woodstockowe propozycje. I nie chodzi o jakiś wielki fragment koncertu, choć była dobra tradycja, że nadawano. Relacja jest tania. Tu są wozy satelitarne, wystarczy puścić sygnał. W TVP życzliwie nas wysłuchali i na razie nie odpowiedzieli.
- 1 komentarz
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
13 głosów
-
Owsiak: woodstockowicze nie czapkują [zdjęcia]
wuwujarka-2
29.07.10, 12:54
Szkoda, że nie będzie fragmentów koncertu z Przystanku w TVP! Może w następnymroku? Panu Jurkowi życzę wspaniałego klimatu koncertów i pogody!»
Najczęściej czytane24 htydzień








więcej zdjęć