Kondrat: Najważniejsze jest nasze życie, a nie Polska

Mirosława Dulat
03.08.2010 , aktualizacja: 03.08.2010 13:38
A A A Drukuj
Nie zagra już Adasia Miauczyńskiego. Po 50. urodzinach postanowił poświęcić się pasji winiarskiej. - Musicie przeżyć swoje życie tak, żebyście byli zadowoleni. Nie dajcie sobie wmówić, że Polska jest najważniejsza. Najważniejsze jest nasze życie - radzi Marek Kondrat woodstockowiczom.
Marek Kondrat w ASP Przystanku Woodstock
Fot. Sebastian Rzepiel / Agencja Gazeta
Marek Kondrat w ASP Przystanku Woodstock
Marek Kondrat o swoim aktorstwie opowiadał podczas spotkania w woodstockowej Akademii Sztuk Przepięknych. Dziś mówi, że wybór tego zawodu niekoniecznie był słuszny. Bo zwykle tak jest z pierwszym zawodem, że jego wybór nie do końca jest świadomy. Pochodzi z aktorskiej rodziny, na szkolnych apelach to on zwykle był wyznaczany do recytowania wierszy. Wybór aktorstwa wydawał się zatem naturalny. - Potrzebowałem dużo czasu, do pięćdziesiątki, żeby zrozumieć, co jest moją pasją. Jeżdżę po świecie w poszukiwaniu najlepszych win. Wino czyni człowieka bardziej zmysłowym. A my się od zmysłów niestety oddalamy - mówi. Że nie chce być już Adasiem Miauczyńskim, wie od czasu "Dnia świra". - Po "Świrze" opadałem przez rok. Ludzie na ulicy pytali mnie, skąd reżyser znał ich życie. A "ja pierdolę, kurrrwa" to modlitwa, którą wypowiadam każdego ranka. Spotkałem kiedyś prezydenta Kwaśniewskiego. Poprosił mnie, żebym specjalnie dla niego zacytował modlitwę Polaków. "Czy panowie muszą tak napierdalać od bladego świtu?! Że nie podbijam karty na zakładzie o siódmej rano, to już w waszym robolskim mniemaniu muszę być nierobem?!" - wrzeszczy Kondrat.

Co aktor radzi woodstockowiczom? - Polska nie jest najważniejsza. Najważniejsze jest życie. To, żeby być z niego zadowolonym. Niekoniecznie szczęśliwym. A jeśli wy będziecie zadowoleni, ojczyźnie też to będzie się opłacać. Nikt nie będzie mnie stawiał pod pręgierzem wyborów, że albo jestem patriotą, albo nie jestem. Patriotyzm to rzecz intymna. To nie jest temat do poematów, to nie jest kwestia konkursu. To świat jest naszym miejscem. Jesteśmy gromadą ludzi. Dopiero w drugiej kolejności jesteśmy Europejczykami, a potem Polakami. A świat to w 90 proc. ludzie biedni i zagubieni. Są gdzieś na świecie takie utkane miejsca, w których mieszkają bogacze, albo gdzie są piękne budynki, zabytki historii. Ale dzięki temu świat nie zmienia się na lepsze. Jeśli żyjemy w świecie i tęskno nam za ojczyzną, to przede wszystkim tęsknimy do języka zapachów. A patriotyzm to nic innego, jak spacer po kraju, po zmysłach. Ja dziś jestem zadowolony ze swojego życia. I nie chciałbym być w waszym wieku. Jestem, kim jestem i serwus. Mamy niestety taką schedę po romantyzmie, że wydaje nam się, że wiemy, jak ma żyć cały naród. A ja przecież nie wiem, co czuje ktoś, kto mieszka w Kutnie. A nawet, jak wiem, to nie mogę się za niego wypowiadać. Chciałbym, żeby politycy zrobili bardzo prostą rzecz. Wzięli kartkę i spisali na niej rzeczy, które mają do zrobienia. A potem je zrobimy. Bo polityka to nie jest rząd dusz. W przekonaniu polityków wkrada się tu mistycyzm, jakieś dziady, palenie zniczy - mówi jednym tchem.

Woodstockowicze pytali go oczywiście o reklamy, w których występuje. - Zyskałem wolność dzięki pieniądzom. Mówi się, że pieniądze szczęścia nie dają, ale druga teoria mówi, że należy się o tym samemu przekonać. I pojawienia się w reklamach nie odbieram, jako żadnej zdrady. Jestem w tym wieku, że zdrady już nikt nie traktuje poważnie. To taki wiek u mężczyzny, kiedy wręcz przestaje już być przedstawicielem płci - żartuje.

Marek Kondrad wspominał również początki swojej kariery aktorskiej. - I to wcale nie były "Zaklęte rewiry" Janusza Majewskiego. Jako 10-latek zagrałem przecież w "Historii żółtej ciżemki". I nie mówcie mi tu, że to był epizod. Ładny mi epizod, jak na planie zdjęciowym poznałem wtedy przyszłego premiera i prezydenta kraju, bo w sąsiedniej hali akurat kradli księżyc. Oj, co to była za łobuzeria spod ciemnej gwiazdy! Mieli potem zakaz wstępu do Hotelu Grant. Bo co było tam do zniszczenia, to zniszczyli - śmieje się Kondrat.

Sukces ASP

Obok wspaniałych koncertów Jurkowi Owsiakowi udało się stworzyć na Woodstocku forum dyskusyjne, które zachwyca wszystkich uczestników festiwalu. Akademia Sztuk Przepięknych to ogromny namiot na wzgórzu przy woodstockowym polu. Przez cztery dni przez namiot przewinęły się tysiące uczestników. A na scenie oprócz Marka Kondrata pojawiali się wyjątkowi goście: Jerzy Buzek, Tomasz Zimoch, Andrzej Wajda, Marek Niedźwiecki, Marek Piwowski, prof. Alicja Chybicka, Michał Ogórek.

Podziel się

  • 134 komentarze
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    44 głosy

Dołącz do nas na Facebooku