Woodstock 2010: Niezwykle bezpieczne pół miliona osób

Agnieszka Drzewiecka
04.08.2010 , aktualizacja: 04.08.2010 19:01
A A A Drukuj
Zero bójek, siedem włamań do samochodów, 59 drobnych kradzieży, ani jednego zgonu i praktycznie żadnych przejawów agresji i poważniejszych wypadków - to bilans tegorocznego, XVI Przystanku Woodstock.
16. Przystanek Woodstock
Fot. Sebastian Rzepiel / Agencja Gazeta
16. Przystanek Woodstock
Na woodstockowym polu pod Kostrzynem nad Odrą, które w miniony weekend gościło blisko pół miliona osób, wciąż kręcą się ekipy pracowników, wolontariusze WOŚP i Pokojowy Patrol. Składana jest ogromna scena, której rozłożenie trwało trzy tygodnie. Powoli zwija się gastronomia i pozostałe namioty, Toi Toi wywozi setki niebieskich kabin, całe dni pracuje też firma sprzątająca wynajęta przez miasto. Zwykle posprzątanie terenu po Przystanku Woodstock trwało tydzień, podobnie będzie w tym roku.

Tymczasem wojewoda lubuski i służby bezpieczeństwa wstępnie podsumowują organizację tegorocznego, XVI Przystanku Woodstock.

Nikt z nikim się nie bił

- Porównując Przystanek Woodstock i wczorajszą akcję obrony krzyża, to Przystanek był niebem w porównaniu do tego, co działo się pod Pałacem Prezydenckim - mówił wczoraj na konferencji wicewojewoda Jan Świrepo.

W sumie nad bezpieczeństwem woodstockowiczów czuwało dokładnie 1602 funkcjonariuszy służb bezpieczeństwa i innych instytucji, jak np. sanepid. W tym prawie 1,2 tys. policjantów, ponad 200 strażaków, 70 funkcjonariuszy Straży Ochrony Kolei czy 60 inspektorów sanepidu. Pomagało też wojsko, m.in. użyczyli sanitarek w interwencjach medycznych, pomogli też w usuwaniu niewybuchów w lesie obok pola, na które podczas festiwalu natknęli się woodstockowicze.

Wszystkie służby zgodnie stwierdziły, że tegoroczny Przystanek był niezwykle bezpieczny i przebiegł bez żadnych zakłóceń. - Dzięki temu, że mamy coraz bardziej profesjonalne służby, na Przystanku nie było praktycznie żadnych przejawów agresji, żadnych bójek. Zauważyłem, że ci, co na terenie festiwalu leżeli na ziemi, gdy tylko wkraczali w teren miasta, od razu wchodzili w normalny ruch, chodzili chodnikami, przestrzegali przepisów. Na terenie Przystanku luz jest tolerowany, ale widać, że społeczeństwo jest coraz bardziej zdyscyplinowane - opowiadał wicewojewoda Świrepo. O tym, że ten jeden z największych festiwali w Europie przebiegł bezpiecznie, mówił też zastępca komendanta wojewódzkiego policji Jarosław Sawicki. - Operacja Woodstock 2010 jest zakończona. Trzeba podziękować młodzieży, która tam przyjechała. Wyrażają swoje wyzwolenie poprzez ubiór, fryzury, ale zachowują się w pełni bezpiecznie - mówi komendant Sawicki. Podczas Przystanku Woodstock nie odnotowano ani jednego przypadku bójki czy pobicia, za to miało miejsce jedno naruszenie nietykalności cielesnej, sprawca jest już znany. Było 59 drobnych kradzieży i siedem włamań do samochodów, ale według policji to mało, biorąc pod uwagę fakt, że coraz więcej osób przyjeżdża na festiwal samochodem. W przeciwieństwie do poprzednich Przystanków nie było ani jednego zgonu, a także przypadków naruszenia ładu i porządku publicznego.

Jak wypadek, to niegroźny

Nie było też pożarów, poza jednym płonącym samochodem na parkingu. W czasie trwania Przystanku strażacy z Państwowej Straży Pożarnej, Ochotniczej Straży Pożarnej oraz z Niemiec prowadzili wspólne patrole, podczas których na bieżąco likwidowali rozpalone grille i ogniska, by zminimalizować ryzyko powstania pożaru. Usuwali też gniazda szerszeni lub os, polewali teren przystanku dużą ilością wody, co choć trochę zmniejszało ilość kurzu w powietrzu, oraz udostępnili swoje trzy karetki do 29 interwencji medycznych. - Zapewniliśmy też przez jakiś czas dostawę prądu na Przystanku, gdy przegrzały się przewody i rozdzielnie, które dostarczały prąd do sceny i oświetlenia pola - mówi Zenon Zajdlic, zastępca lubuskiego komendanta straży pożarnej. Nie było też żadnych poważniejszych wypadków: interwencji medycznych odnotowano 1,5 tys., wszystkie dotyczyły obtarć, omdleń, skręceń lub zwichnięć.

Nawet pociągów nie demolują

Wspaniale udała się też w tym roku wielka akcja zbierania krwi. W sześciu specjalnie do tego przygotowanych autobusach zebrano w sumie aż 1 313 litrów krwi, która trafi do stacji krwiodawstwa. - Uzupełni braki, które zawsze latem są problemem. Tę akcję uważam za jeden z ważniejszych elementów tej imprezy - twierdzi Jarosław Śliwiński, dyrektor wydziału bezpieczeństwa i zarządzania kryzysowego w Lubuskim Urzędzie Wojewódzkim.

Na Przystanek Woodstock przyjechała fundacja promująca ideę transplantacji organów. W ich stoisku rozdano dwa tysiące oświadczeń woli. Na następnym Przystanku fundacja planuje uruchomić stoisko z obszerną akcją edukacyjną w zakresie transplantacji. - Również Urząd Wojewódzki chce wejść dość mocno w informowanie młodzieży w tym temacie - zapowiada wicewojewoda Świrepo.

Około 75 tys. woodstockowiczów z całej Polski przyjechało na festiwal pociągami. Część z nich była z drzwiami zamykanymi centralnie. - Dzięki temu podróże były bezpieczniejsze, nie było ani jednego wypadku śmiertelnego, jakie zdarzały się podczas podróży na Woodstock w ubiegłych latach - mówi dyr. Śliwiński. Władze kolei twierdzą, że tegoroczni woodstockowicze podróżowali na festiwal spokojniej niż zwykle. - Zmienia się profil przeciętnego woodstockowicza, zmniejsza się ilość pobić, kradzieży, podróże też wyglądają inaczej. Kiedyś demolowane pociągi to było coś normalnego, teraz takie przypadki zdarzały się rzadko - mówi Urszula Śliwińska-Misiak, rzecznik prasowy wojewody lubuskiego.



Podziel się

  • 11 komentarzy
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    26 głosów

Dołącz do nas na Facebooku