Uczniowie powinni wiedzieć, że łamią prawo
23.09.2011
, aktualizacja: 23.09.2011 20:04
Bójki na przerwach, ściąganie na lekcji, nagrywanie kompromitujących filmików, wyśmiewanie się z innych - to tylko część przewinień, które popełniają w szkołach uczniowie. I nawet przez myśl im nie przejdzie, że łamią prawo
Pełną parą ruszyła ogólnopolska akcja "Bezpieczna szkoła poprzez edukację prawną". Angażuje blisko 4 tys. nauczycieli i ma dotrzeć do 70 tys. uczniów. Obejmuje 25 polskich miast, w tym Zieloną Górę.
Na pomysł zorganizowania kampanii wpadł uniwersytet dziecięcy UNIKIDS. Przedsięwzięcie firmuje sędzia Anna Maria Wesołowska, znana z sądowego programu w TVN. Wspólnymi siłami zamierzają uświadomić dzieci, że czyny, które popełniają w szkole i często traktują jak niewinną zabawę, są naruszeniem prawa. I nie chodzi tylko o bójki na korytarzu. - Chcemy nauczyć dzieci nazywać sprawy po imieniu. Niestety, dziś nie mają świadomości prawnej. Muszą zdawać sobie sprawę z konsekwencji swoich czynów, wiedzieć, że mogą wejść w konflikt z prawem - mówi Łukasz Pilarczyk z UNIKIDS.
I wylicza przykłady działań, które są łamaniem prawa, choć uczniowie niekoniecznie o tym wiedzą. - Choćby zwykłe ściąganie na lekcji. To oszustwo i poświadczenie nieprawdy. Nagrywanie filmów na lekcji, często przykrych dla bohatera, i umieszczanie ich w internecie. To nic innego jak cyberprzemoc, która jest karana. Albo wysyłanie obraźliwych SMS-ów - mówi.
Z uczniami zielonogórskiej podstawówki nr 11 przy ul. Spawaczy spotkała się "twarz" kampanii, sędzia Anna Maria Wesołowska. - Dzieci zapytały mnie, czy to prawda, że nie wolno im częstować kolegów marihuaną. Nauczyciele wytrzeszczyli oczy - opowiada. Podała jeszcze kilka innych przykładów łamania prawa przez dzieci i młodzież. - Stworzyliśmy dzieciom trudny świat, epatujący seksem i przemocą. Mało kto wie, że seks z osobą poniżej 15. roku życia może grozić spędzeniem 12 lat w więzieniu. A dwunastoletnich matek przybywa nam rocznie blisko sto - podaje. Potwierdza, że przemoc w internecie rozpanoszyła się już na dobre. Podaje statystyki: - 50 proc. dzieci umawia się z obcymi przez internet, a tylko 10 proc. rodziców interesuje się tym, co ich pociechy robią w sieci. Dodaje, że o edukacji prawnej w szkołach grzmiała już dziesięć lat temu. Zielonego światła jednak zabrakło. Dziś jeździ po wsiach i miasteczkach, gdzie spotyka się z dziećmi i ich rodzicami. Zaczęła działać po tym, jak przyszło jej osądzać pewnego siedemnastolatka. - Na ławie oskarżonych zasiadł chłopak z czerwonym paskiem. Przesiedział w areszcie osiem miesięcy za rozbój. Nie rozumiał, dlaczego spotkała go kara. Powiedział mi: "ja nie jestem przestępcą. Błagam, wypuście mnie, będę się modlił, chodził do kościoła i nic złego już nie zrobię. Ja nie wiedziałem, że jak ukradnę 5 zł i odepchnę kolegę, to popełnię przestępstwo zagrożone karą do 12 lat więzienia. Mnie kiedyś ukradziono trzy telefony komórkowe, bijemy się codziennie na przerwach i nikt nie reaguje. Dlaczego nagle mnie wsadzacie do więzienia?". Nie chcę więcej usłyszeć rozpaczliwego "ja nie wiedziałem" - tłumaczy sędzia.
To, że lekcje prawa mają sens, potwierdzają badania przeprowadzone przez UNIKIDS. O zdanie zapytano tysiąc rodziców. Łukasz Pilarczyk omawia wyniki: - 82 proc. rodziców przyznało, że ich dziecko doświadczyło w szkole przemocy. Tylko 15 proc. z nich podjęło kroki, by uchronić dzieci. 63 proc. rodziców nie wie, jak reagować na przemoc w szkole. A 43 proc. uważa, że polska szkoła nie należy do bezpiecznych.
Na inauguracji zielonogórskiej odsłony kampanii w Centrum Kształcenia Ustawicznego spotkali się dyrektorzy i nauczyciele wszystkich szkół w mieście. Po szkoleniu z sędzią Anną Marią Wesołowską będą wdrażać nabytą wiedzę w swoich placówkach, m.in. podczas godzin wychowawczych. Pomogą im w tym prawnicy. - Spotykamy się z sytuacjami, które dzieją się niekoniecznie w teorii, ale przede wszystkim w praktyce. Środowisko dziecka nie zawsze jest najczystsze, takie, jak sobie wyobrażamy. Dziś jesteśmy bogatsi o wiedzę, jak rozmawiać z dziećmi, jak wzmocnić ich bezpieczeństwo - mówi Marek Olczyk, dyrektor SP nr 14 przy ul. Jaskółczej.
Na pomysł zorganizowania kampanii wpadł uniwersytet dziecięcy UNIKIDS. Przedsięwzięcie firmuje sędzia Anna Maria Wesołowska, znana z sądowego programu w TVN. Wspólnymi siłami zamierzają uświadomić dzieci, że czyny, które popełniają w szkole i często traktują jak niewinną zabawę, są naruszeniem prawa. I nie chodzi tylko o bójki na korytarzu. - Chcemy nauczyć dzieci nazywać sprawy po imieniu. Niestety, dziś nie mają świadomości prawnej. Muszą zdawać sobie sprawę z konsekwencji swoich czynów, wiedzieć, że mogą wejść w konflikt z prawem - mówi Łukasz Pilarczyk z UNIKIDS.
I wylicza przykłady działań, które są łamaniem prawa, choć uczniowie niekoniecznie o tym wiedzą. - Choćby zwykłe ściąganie na lekcji. To oszustwo i poświadczenie nieprawdy. Nagrywanie filmów na lekcji, często przykrych dla bohatera, i umieszczanie ich w internecie. To nic innego jak cyberprzemoc, która jest karana. Albo wysyłanie obraźliwych SMS-ów - mówi.
Z uczniami zielonogórskiej podstawówki nr 11 przy ul. Spawaczy spotkała się "twarz" kampanii, sędzia Anna Maria Wesołowska. - Dzieci zapytały mnie, czy to prawda, że nie wolno im częstować kolegów marihuaną. Nauczyciele wytrzeszczyli oczy - opowiada. Podała jeszcze kilka innych przykładów łamania prawa przez dzieci i młodzież. - Stworzyliśmy dzieciom trudny świat, epatujący seksem i przemocą. Mało kto wie, że seks z osobą poniżej 15. roku życia może grozić spędzeniem 12 lat w więzieniu. A dwunastoletnich matek przybywa nam rocznie blisko sto - podaje. Potwierdza, że przemoc w internecie rozpanoszyła się już na dobre. Podaje statystyki: - 50 proc. dzieci umawia się z obcymi przez internet, a tylko 10 proc. rodziców interesuje się tym, co ich pociechy robią w sieci. Dodaje, że o edukacji prawnej w szkołach grzmiała już dziesięć lat temu. Zielonego światła jednak zabrakło. Dziś jeździ po wsiach i miasteczkach, gdzie spotyka się z dziećmi i ich rodzicami. Zaczęła działać po tym, jak przyszło jej osądzać pewnego siedemnastolatka. - Na ławie oskarżonych zasiadł chłopak z czerwonym paskiem. Przesiedział w areszcie osiem miesięcy za rozbój. Nie rozumiał, dlaczego spotkała go kara. Powiedział mi: "ja nie jestem przestępcą. Błagam, wypuście mnie, będę się modlił, chodził do kościoła i nic złego już nie zrobię. Ja nie wiedziałem, że jak ukradnę 5 zł i odepchnę kolegę, to popełnię przestępstwo zagrożone karą do 12 lat więzienia. Mnie kiedyś ukradziono trzy telefony komórkowe, bijemy się codziennie na przerwach i nikt nie reaguje. Dlaczego nagle mnie wsadzacie do więzienia?". Nie chcę więcej usłyszeć rozpaczliwego "ja nie wiedziałem" - tłumaczy sędzia.
To, że lekcje prawa mają sens, potwierdzają badania przeprowadzone przez UNIKIDS. O zdanie zapytano tysiąc rodziców. Łukasz Pilarczyk omawia wyniki: - 82 proc. rodziców przyznało, że ich dziecko doświadczyło w szkole przemocy. Tylko 15 proc. z nich podjęło kroki, by uchronić dzieci. 63 proc. rodziców nie wie, jak reagować na przemoc w szkole. A 43 proc. uważa, że polska szkoła nie należy do bezpiecznych.
Na inauguracji zielonogórskiej odsłony kampanii w Centrum Kształcenia Ustawicznego spotkali się dyrektorzy i nauczyciele wszystkich szkół w mieście. Po szkoleniu z sędzią Anną Marią Wesołowską będą wdrażać nabytą wiedzę w swoich placówkach, m.in. podczas godzin wychowawczych. Pomogą im w tym prawnicy. - Spotykamy się z sytuacjami, które dzieją się niekoniecznie w teorii, ale przede wszystkim w praktyce. Środowisko dziecka nie zawsze jest najczystsze, takie, jak sobie wyobrażamy. Dziś jesteśmy bogatsi o wiedzę, jak rozmawiać z dziećmi, jak wzmocnić ich bezpieczeństwo - mówi Marek Olczyk, dyrektor SP nr 14 przy ul. Jaskółczej.
- 1 komentarz
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
9 głosów
-
Uczniowie powinni wiedzieć, że łamią prawo
josner
25.09.11, 20:49
Znów jakiś ciołek ustawił artykuł w dodatku Gorzów, a komentarze na forum Zielona Góra.Niedouczenie? Czy gorzej?»
Najczęściej czytane24 htydzień



