Gorzowskiej pływaczce po pierwszym razie tylko pogrozili palcem
03.02.2012
, aktualizacja: 03.02.2012 11:52
Mirela Olczak, obecnie najlepsza zawodniczka MKP Słowianka Gorzów, wciąż może marzyć o igrzyskach w Londynie. Za wykryty w jej organizmie doping, została zawieszona na cztery miesiące, zatem od kwietnia wróci do pływania.
Gorzowianka, która 20 lutego skończy 19 lat, żyła w niepewności od początku grudnia ubiegłego roku. To właśnie wtedy nagle zniknęła z kadry Polski i list startowych mistrzostw Europy seniorów rozgrywanych w Szczecinie. - Sprawa była dla nas wszystkich ogromnym zaskoczeniem - wspominał trudne dla ekipy Słowianki dni trener Jacek Nowak. - Przecież właściwie dopiero na kilkanaście godzin przed startem dowiedzieliśmy się, że Mirela w ogóle nie popłynie. Wtedy myśleliśmy tylko ile czasu i naprawdę dużego wysiłku zostało zmarnowane, na gorąco próbowaliśmy coś wyjaśnić. Szybko stało się jasne, że nasza pływaczka może ponieść spore konsekwencje przez jeden, mało odpowiedzialny, nieprzemyślany i nie konsultowany z nikim ruch.
Wyniki pozytywny dały badania próbek pobranych od Olczak w czasie Grand Prix Łodzi w połowie listopada. Skąd niedozwolone środki? Ze specyfików odchudzających, które nasza młoda pływaczka na własną rękę sprowadziła sobie ze Stanów Zjednoczonych...
Kilka tygodni nerwów i sporej niepewności, bo dalsza kariera Olczak właściwie zawisła na włosku, ma nareszcie swój finał i to finał w sumie pozytywny. Specjaliści od dopingu uwierzyli w tłumaczenia gorzowskiej zawodniczki. Nie wystąpili o jakieś radykalne konsekwencje. Komisja Dyscyplinarna Polskiego Związku Pływackiego sięgnęła po standardową karę, którą w takim przypadku dyktują międzynarodowe normy - cztery miesiące zawieszenia. Ze względu na to, że był to pierwszy raz i faktycznie Olczak nie była świadoma tego, co robi. Sprawczyni całego zamieszania zarzekała się, że coś podobnego już nigdy się nie powtórzy. Od kwietnia wróci do poważnego pływania, a podczas letnich mistrzostw Polski w Olsztynie spróbuje wypełnić normy na mistrzostwa Europy i przede wszystkim igrzyska olimpijskie w Londynie. Sportowe życie dało gorzowiance drugą szansę. Ciekawe jak młoda pływaczka ją wykorzysta...
Wyniki pozytywny dały badania próbek pobranych od Olczak w czasie Grand Prix Łodzi w połowie listopada. Skąd niedozwolone środki? Ze specyfików odchudzających, które nasza młoda pływaczka na własną rękę sprowadziła sobie ze Stanów Zjednoczonych...
Kilka tygodni nerwów i sporej niepewności, bo dalsza kariera Olczak właściwie zawisła na włosku, ma nareszcie swój finał i to finał w sumie pozytywny. Specjaliści od dopingu uwierzyli w tłumaczenia gorzowskiej zawodniczki. Nie wystąpili o jakieś radykalne konsekwencje. Komisja Dyscyplinarna Polskiego Związku Pływackiego sięgnęła po standardową karę, którą w takim przypadku dyktują międzynarodowe normy - cztery miesiące zawieszenia. Ze względu na to, że był to pierwszy raz i faktycznie Olczak nie była świadoma tego, co robi. Sprawczyni całego zamieszania zarzekała się, że coś podobnego już nigdy się nie powtórzy. Od kwietnia wróci do poważnego pływania, a podczas letnich mistrzostw Polski w Olsztynie spróbuje wypełnić normy na mistrzostwa Europy i przede wszystkim igrzyska olimpijskie w Londynie. Sportowe życie dało gorzowiance drugą szansę. Ciekawe jak młoda pływaczka ją wykorzysta...
- Dodaj komentarz
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
1 głos
Najczęściej czytane24 htydzień



