Starosta składa doniesienie do prokuratury na wojewodę
2012-02-04
, aktualizacja: 03.02.2012 18:49
- Mamy do czynienia z precedensową agresją samorządu lokalnego w stosunku do urzędu wojewody - mówi wojewoda Marcin Jabłoński. Starosta słubicki zażądał od Marcina Jabłońskiego zwrotu służbowego laptopa i...zwolnił go z pracy
ZOBACZ TAKŻE
- Palikot wynajmie samolot, by zasłonić Chrystusa (31-01-12, 21:00)
- Internauta: Palikot skompromituje protest przeciw ACTA (31-01-12, 13:56)
- Palikot chce zawiesić maskę Chrystusowi w Świebodzinie (30-01-12, 20:23)
Jabłoński do niedawna był dyrektorem szpitala w Słubicach i prezesem spółki prowadzącej szpital. Dowodzi, że po powołaniu przez premiera złożył pisemną rezygnację z obu pełnionych funkcji.
Starosta natomiast uważa, że tylko z funkcji prezesa. - Nie ma oświadczenia woli o rezygnacji z funkcji dyrektora NZOZ. Dotąd nie powołałem dyrektora, bo ciągle miałem zatrudnionego pracownika. Czekaliśmy na jego oświadczenie woli. W końcu stycznia zgromadzenie wspólników zdecydowało o wypowiedzeniu umowy o pracę - tłumaczy starosta Andrzej Bycka.
- Z 6-miesięcznym wypowiedzeniem i bez zwolnienia z obowiązku świadczenia pracy. Czyli: powinienem być w pracy w szpitalu. To absurd - mówi Marcin Jabłoński.
- Jeśli nie przyjdzie do pracy, to zgromadzenie wspólników podejmie decyzję - mówi starosta. I dodaje, że sporu prawnego z wojewodą się nie boi, a komplet dokumentów wysłał do premiera. Wojewoda zamierza wyjaśniać w sądzie sprawę zwolnienia z pracy.
- Wojewoda został powołany 12 grudnia i tego samego dnia rozwiązał stosunek pracy ze szpitalem. Odbyło się spotkanie ze starostą i złożył pisemnie rezygnację, która z adnotacją starosty trafiła do kadr. Wynagrodzenie otrzymał jedynie do 12 grudnia - tłumaczy Paweł Cierkoński, prawnik reprezentujący Jabłońskiego.
Starosta przyznaje, że Jabłoński dostał pensję do 12 grudnia, ale jako prezes. Jako dyrektor dostał wynagrodzenie za cały miesiąc. - Ale w styczniu już mu nie zapłaciłem, bo nie stawił się do pracy - zastrzega.
Druga sprawa to służbowy laptop. Apple za ok. 7 tys. zł. Wojewoda wziął go ze sobą do Gorzowa podobnie jak komórkę. Oficjalnie wystąpił o użyczenie lub odsprzedanie sprzętu.
- To normalne między urzędami. Odkupiliśmy od szpitala telefon i oprogramowanie. Laptop był jednak własnością starostwa i czekaliśmy na decyzję - wyjaśnia Sebastian Franas, wicedyrektor Biura Gospodarczego LUW.
Starosta odmawia przekazania laptopa, bo jest nowy i zbyt drogi. - Skoro tak, to po usunięciu danych zwrócę urządzenie do starostwa - zadeklarował Jabłoński. Jego zdaniem postawa starosty związana jest z decyzjami, które musi podejmować jako wojewoda. A chodzi m.in. o wycofanie zgody na sprzedaż powiatowi byłego terminalu w Świecku, nieprawidłowości w zarządzaniu nieruchomościami skarbu państwa, a także polecenie staroście przywrócenia bezpiecznej organizacji ruchu zgodnie z zaleceniami policji. - Od trzech lat funkcjonuje tam nieformalnie, tzw. MOP. Chyba jedyny w Europie, do którego zjazdy prowadzą z lewego pasa autostrady - opowiada wojewoda.
- Wojewoda nie może wydawać staroście poleceń - odpowiada Bycka. Dodaje też, że Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad nie chciała przejąć drogi w użyczenie i później w trwały zarząd. Powiat natomiast tak dogadał się z prowadzącymi tam działalność, że biorą na siebie zimowe utrzymanie drogi, pilnują porządku i jeszcze do skarbu państwa płacą rocznie kilkaset tys. zł. Podobnie odrzuca zarzuty o naruszenie prawa przy zarządzaniu nieruchomością w centrum Słubic.
Wojewoda chce w tej sprawie jednak skierować doniesienie o możliwości popełnienia przestępstwa. - Poprawnie realizując obowiązki, wojewody naruszyłem jakieś interesy. Jakie? - spekuluje Jabłoński. A starosta składa doniesienie do prokuratury o pomówieniu go przez wojewodę.
Starosta natomiast uważa, że tylko z funkcji prezesa. - Nie ma oświadczenia woli o rezygnacji z funkcji dyrektora NZOZ. Dotąd nie powołałem dyrektora, bo ciągle miałem zatrudnionego pracownika. Czekaliśmy na jego oświadczenie woli. W końcu stycznia zgromadzenie wspólników zdecydowało o wypowiedzeniu umowy o pracę - tłumaczy starosta Andrzej Bycka.
- Z 6-miesięcznym wypowiedzeniem i bez zwolnienia z obowiązku świadczenia pracy. Czyli: powinienem być w pracy w szpitalu. To absurd - mówi Marcin Jabłoński.
- Jeśli nie przyjdzie do pracy, to zgromadzenie wspólników podejmie decyzję - mówi starosta. I dodaje, że sporu prawnego z wojewodą się nie boi, a komplet dokumentów wysłał do premiera. Wojewoda zamierza wyjaśniać w sądzie sprawę zwolnienia z pracy.
- Wojewoda został powołany 12 grudnia i tego samego dnia rozwiązał stosunek pracy ze szpitalem. Odbyło się spotkanie ze starostą i złożył pisemnie rezygnację, która z adnotacją starosty trafiła do kadr. Wynagrodzenie otrzymał jedynie do 12 grudnia - tłumaczy Paweł Cierkoński, prawnik reprezentujący Jabłońskiego.
Starosta przyznaje, że Jabłoński dostał pensję do 12 grudnia, ale jako prezes. Jako dyrektor dostał wynagrodzenie za cały miesiąc. - Ale w styczniu już mu nie zapłaciłem, bo nie stawił się do pracy - zastrzega.
Druga sprawa to służbowy laptop. Apple za ok. 7 tys. zł. Wojewoda wziął go ze sobą do Gorzowa podobnie jak komórkę. Oficjalnie wystąpił o użyczenie lub odsprzedanie sprzętu.
- To normalne między urzędami. Odkupiliśmy od szpitala telefon i oprogramowanie. Laptop był jednak własnością starostwa i czekaliśmy na decyzję - wyjaśnia Sebastian Franas, wicedyrektor Biura Gospodarczego LUW.
Starosta odmawia przekazania laptopa, bo jest nowy i zbyt drogi. - Skoro tak, to po usunięciu danych zwrócę urządzenie do starostwa - zadeklarował Jabłoński. Jego zdaniem postawa starosty związana jest z decyzjami, które musi podejmować jako wojewoda. A chodzi m.in. o wycofanie zgody na sprzedaż powiatowi byłego terminalu w Świecku, nieprawidłowości w zarządzaniu nieruchomościami skarbu państwa, a także polecenie staroście przywrócenia bezpiecznej organizacji ruchu zgodnie z zaleceniami policji. - Od trzech lat funkcjonuje tam nieformalnie, tzw. MOP. Chyba jedyny w Europie, do którego zjazdy prowadzą z lewego pasa autostrady - opowiada wojewoda.
- Wojewoda nie może wydawać staroście poleceń - odpowiada Bycka. Dodaje też, że Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad nie chciała przejąć drogi w użyczenie i później w trwały zarząd. Powiat natomiast tak dogadał się z prowadzącymi tam działalność, że biorą na siebie zimowe utrzymanie drogi, pilnują porządku i jeszcze do skarbu państwa płacą rocznie kilkaset tys. zł. Podobnie odrzuca zarzuty o naruszenie prawa przy zarządzaniu nieruchomością w centrum Słubic.
Wojewoda chce w tej sprawie jednak skierować doniesienie o możliwości popełnienia przestępstwa. - Poprawnie realizując obowiązki, wojewody naruszyłem jakieś interesy. Jakie? - spekuluje Jabłoński. A starosta składa doniesienie do prokuratury o pomówieniu go przez wojewodę.
- 8 komentarzy
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
8 głosów
-
Cwaniaczek Jabłoński
hese
04.02.12, 11:02
Panie Jabłoński to się nazywa kradzież.Sam zatrudniam parę osób i sam pracowałem w firmach i innych słów na to nie znajduję.Bez pozwolenia właściciela sprzętu zabierać nie można.Jeśli już to»
-
Re: Starosta składa doniesienie do prokuratury na
litylboy
04.02.12, 17:37
Panie starosta... żal mi pana. Prywata i małostkowość. Prymitywna zemsta. Straci na tym przede wszystkim powiat słubicki. Aleś Pan namieszał. »
-
Starosta składa doniesienie do prokuratury na w...
lukaszzd
05.02.12, 05:00
Pomijając wewnętrzne spory i porachunki pomiędzy tymi panami to stwierdzam że jabłoński coś ma do tych publicznych, kupionych za nieswoje pieniądze rzeczy. Jak przestał być marszałkiem to »
Najczęściej czytane24 htydzień




