Opinia. Zmiany w kulturze tak, kosiarka - nie

Renata Ochwat*
08.02.2012 , aktualizacja: 07.02.2012 18:38
A A A Drukuj
Mam nadzieję, że ten pomysł nie przejdzie, że to tylko senny majak urzędników, którzy nigdy w klubie Pod Filarami nie byli i łatwo podjęli decyzję o jego likwidacji
Ernir Watts
Fot. Daniel Adamski / Agencja Gazeta
Ernir Watts "Pod Filarami"
Ze zdumieniem usłyszałam w piątek o proponowanych zmianach w działaniu miejskich instytucji kultury. Na wstępie zaznaczę, że nie jestem przeciwna zmianom. Rozumiem konieczność oszczędzania miejskich pieniędzy oraz pewne uproszczenie struktury. Sama przez lata twierdziłam, że instytucje nie powinny się dublować w swoich działaniach.

Jednak nikt i nic mnie nie przekona do jednej z tych zmian, a mianowicie do likwidacji Jazz Clubu Pod Filarami. Bo w istocie połączenie klubu z filharmonią będzie oznaczać śmierć dla tej placówki.

Między Berlinem i Warszawą

Najpierw parę słów wyjaśnienia. Jazz Club jest jedyną miejską placówką kultury rozpoznawaną i znaną w całym kraju. Od lat cieszy się opinią jednego z najlepszych. Znakomity muzyk i krytyk muzyczny Wojciech Konikiewicz na swoich stronach internetowych pisze, że najlepszym miejscem do słuchania i grania jazzu między Berlinem a Warszawą są właśnie gorzowskie Filary. Mało tego, od lat w rankingach "Jazz Forum" - jednego z najbardziej prestiżowych pism muzycznych w naszej części Europy - klub od lat zajmuje wysokie miejsca w kategorii "Najlepszy klub".

Od kilku lat Filary za sprawą swego dyrektora Bogusława Dziekańskiego są coraz bardziej znane w kolebce jazzu, czyli w USA. A to z kolei za sprawą cyklu "Gorzów Jazz Celebrations "w którym występują najwięksi z największych". Dla tych, którzy nie pamiętają, przypomnę więc parę nazwisk: Didier Lockwood, Mike Stern, Richard Bona (dwa koncerty, co jest już ewenementem samym w sobie), John Scofield, Ravi Coltrane, Kurt Elling, Ludovico Einaudi, Nigel Kennedy, czy wreszcie Freddy Cole, młodszy brat słynnego Nat King Cole'a. Te nazwiska ściągnęły do klubu widzów z całej Polski i Niemiec oraz Szwecji. Wiem, bo sama z tymi ludźmi rozmawiałam.

Do tego wypada jeszcze przypomnieć, że w klubie gościła cała czołówka polskiego jazzu różnych pokoleń. Wielokrotnie grywali tu Jan Ptaszyn Wróblewski, Tomasz Stańko, Tomasz Szukalski, Adam Wendt, Adam Makowicz, śpiewały Urszula Dudziak czy Grażyna Auguścik. To klub właśnie prowadzi jedyną w skali świata stałą formę kształcenia jazzowego, czyli Małą Akademię Jazzu. Przypomnę, że działalność ta została doceniona przez amerykańską BET Television. Poza tym klub wychował całą gromadę liczących się coraz bardziej muzyków, że przypomnę choćby Adama Bałdycha, Przemysława Raminiaka i Michała Wróblewskiego. Wreszcie to klub, a właściwie jego dyrektor, wypracował sobie siatkę stałych, niezawodnych sponsorów, chętnie wspomagających przy co droższych koncertach.

Jazz to sprawna improwizacja

Urzędnicy być może nie zdają sobie sprawy z tego, jak działa sprawny menedżer takiego klubu. Bywa tak, że trzeba w lot łapać okazję, decyzję o atrakcyjnym koncercie trzeba podjąć w ciągu 15 minut, a potem stanąć na głowie, aby zmienić plany finansowe. I Dziekański tak właśnie od lat robi. Podejmuje decyzję, a potem zadręcza siebie i swoich współpracowników oraz przyjaciół klubu (mam zaszczyt nim być) niepokojem, że się nie uda, że zabraknie pieniędzy, że artysta nie dojedzie, że nie będzie prądu, że etc. Wątpliwości są zawsze miliony, ale się udaje. Dlatego też Dziekański wypracował sobie markę niezawodnego, znakomitego menedżera, dostaje zresztą za to maile z podziękowaniami z całego świata. Tak się składa, że Filary, jazz i Dziekański to jedno i wiedzą o tym zarówno muzycy, jak i fani jazzu.

Filary miały tworzyć markę Gorzowa

Połączenie takiego klubu z Filharmonią oznacza jedno - śmierć Filarów. Bo Dziekański już nie będzie sam decydował, będzie musiał wszystko uzgadniać z przełożonym, o którym wiadomo, że decyzyjność nie jest jego najmocniejszą stroną.

Poza tym istnieje też realna groźba, że zniknie fizycznie samo miejsce, gdzie dziś się gra jazz. Bo jak stwierdziła dr Ewa Pawlak, dyrektor wydziału kultury, przecież w Filharmonii też są sale, gdzie można grać. Można, owszem, nawet na korytarzu. Tyle tylko, że jazz, podobnie zresztą jak i klasyka czy rock albo reggae, wymaga specyficznego klimatu, takiego, jaki teraz jest w klubie. Klimat to muzyka, fani, miejsce, jednym słowem gorzowskie Filary.

W opracowanej nie tak niedawno strategii zarządzania marką "Gorzów Przystań" jazz i klub zostały wskazane jako te punkty, które mają tę markę tworzyć. Niedużo wody upłynęło w Warcie, aby ktoś o tym zapomniał.

Dziwi mnie, że radni z komisji kultury zgodzili się na likwidację klubu, o którym sami mówią, że trzeba o niego dbać i go wspierać, bo jest jednym z najjaśniejszych symboli Gorzowa. Proszę więc, zastanówcie się państwo radni, czy rzeczywiście chcielibyście takiej zmiany. Mam nadzieję, że ten pomysł nie przejdzie, że to tylko senny majak jakichś urzędników, którzy nigdy w klubie nie byli i tak łatwo podjęli decyzję o jego likwidacji. Bo jeszcze raz chcę podkreślić - połączenie Filarów z Filharmonią Gorzowską to śmierć klubu.

* Renata Ochwat, była dziennikarka "Gazety Wyborczej" i "Gazety Lubuskiej", która przez 18 lat zajmowała się sprawami gorzowskiej kultury i - jak sama mówi - nadal ta kultura nie jest dla niej obojętna.





Co sądzisz o pomyśle urzędników?

Czy wcielenie klubów do większych instytucji przyniesie korzyści, czy zdusi ich indywidualność? Jakie inne zmiany w gorzowskiej kulturze proponujecie? Czekamy na opinie: listy@gorzow.agora.pl

Zobacz więcej na temat:

Podziel się

  • 32 komentarze
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    6 głosów

  • Opinia. Zmiany w kulturze tak, kosiarka - nie jakobodzio 08.02.12, 10:29

    Co do Komisji nie ma co się dziwić, że nie maja pojęcia co to Filary:Marek Kosecki - przewodniczący, - kibic żużlaPiotr Paluch - wiceprzewodniczący, - trener żużlaZenon Burzawa, - »

  • Opinia. Zmiany w kulturze tak, kosiarka - nie amb1 08.02.12, 10:57

    Ten pomysł ( połączenie FG i Filarów ) wpisuje się w ogólnopolski trend.Rzuca się jakieś bzdurne pomysły pod płaszczykiem i w powadze opracowań typu "strategia" - nad którą pracowało w »

Dołącz do nas na Facebooku