Coraz chętniej robimy zakupy w Niemczech. Bo taniej

Paulina Tylman
06.05.2012 , aktualizacja: 06.05.2012 18:38
A A A Drukuj
Polacy z miejscowości przygranicznych chętnie zakupy robią w niemieckich sklepach

Polacy z miejscowości przygranicznych chętnie zakupy robią w niemieckich sklepach (Fot. Cezary Aszkiełowicz / Agencja Gazeta)

Jajka, masło, kakao, proszek do prania, jeszcze do niedawna podstawowe zakupy robiliśmy w pobliskich sklepach. Dzisiaj wielu mieszkańców przygranicznych miejscowości kupuje w Niemczech. Powód? Bo jest taniej
Sobotnie popołudnie, centrum handlowe w Seelow. Wszędzie słychać polską mowę. Na parkingu co drugi samochód ma polskie tablice rejestracyjne. Język niemiecki brzmi niemal egzotycznie.

- Przyjechaliśmy na zakupy. Przede wszystkim interesuje mnie odzież, przy okazji kupujemy też artykuły spożywcze - mówi Emil Jakowczuk, mieszkaniec Słońska.

Do Seelow jeździ regularnie, wybiera niemieckie sklepy ze względu na niskie ceny i lepszą jakość. - Tydzień temu kupiłem synowi plecak, dobrej firmy. Kosztował 19 euro. W ciągu roku szkolnego zdążył zniszczyć dwa kupione w Polsce, każdy to wydatek ponad 100 zł - opowiada pan Emil.

- Podczas weekendu jest wyjątkowo dużo Polaków, w sobotę nawet więcej niż Niemców - mówi kasjerka w jednym z supermarketów.

Na zakupy do Seelow wybrała się także pani Marta, mieszkanka Kostrzyna nad Odrą. - Widziała pani cenę jajek? 10 sztuk kosztuje 7 zł. Tutaj kupię je 2 zł taniej. Tak samo jest z masłem. Płacę 90 centów za 250 g i jestem pewna, że jem masło, a nie miks tłuszczów - mówi.

W Niemczech kupujemy artykuły spożywcze, alkohol, odzież, obuwie oraz chemię.

- Proszki, płyny do prania są lepszej jakości - uważa Monika Juszkiewicz ze Słońska. - Gdy robię zakupy w Seelow, w moim koszyku nie może zabraknąć serwetek dekoracyjnych oraz krewetek, są dużo tańsze. Do Berlina jeździmy na wyprzedaże sezonowe. Można tam dostać odzież w większych rozmiarach, w Polsce o to trudno.

- Kupując buty w niemieckim sklepie, mam pewność, że w przypadku wady będę mogła je bez problemu wymienić lub zwrócić. U nas, jeżeli po tygodniu odpadnie podeszwa, mówią, że to wina złego użytkowania - dodaje pani Monika.

Dlaczego wolimy kupować u naszych sąsiadów? Przede wszystkim patrzymy na jakość oraz atrakcyjną cenę. Często zaopatrujemy się w artykuły, których u nas nie ma.

- Podstawowym produktem, którego nie może zabraknąć u mnie w domu, jest kakao Schovit. Moje dzieci je uwielbiają i nie chcą pić innego. Kusi również ceną. Opakowanie 800 g kosztuje niecałe 2 euro. W Polsce cena lepszego kakao jest podobna, tylko waga o 1/3 mniejsza - mówi Monika Morawiec z Kostrzyna.

- Kupuję też specjalne ściereczki do prania, chroniące odzież przed zafarbowaniem. Przeszukałam w Kostrzynie wszystkie sklepy i nigdzie takich nie znalazłam - zapewnia pani Monika.

Grzegorz Piątkiewicz od dwóch lat mieszka w Berlinie. Do Polski przyjeżdża średnio raz na dwa miesiące.

- Weekend w kraju kosztuje mnie więcej niż w Berlinie. Mówię tutaj o pobycie w Myśliborzu. Jeżeli miałbym porównać z Warszawą, bilans wzrósłby dwukrotnie - opowiada. - Już kilka miesięcy temu robiąc zakupy w polskim sklepie, stwierdziłem, że ceny niektórych produktów są takie same lub wyższe. Nawet ceny paliwa się wyrównały. To śmieszne, porównując zarobki w obu państwach - dodaje.

  • 42