Błyszczały gwiazdy z Koszyc. Przegrywamy na pożegnanie z Euroligą
2010-01-20
, aktualizacja: 20.01.2010 20:51
Gorzowskie koszykarki kończą europejskie zmagania z trzema zwycięstwami na koncie. A mogły być cztery. Po 30. min KSSSE AZS PWSZ wygrywał z ekipą ze Słowacji siedmioma punktami. Gorzowianki wszystko, co dobre roztrwoniły jednak w czwartej kwarcie.
ZOBACZ TAKŻE
- Koszykarki przekładają pucharowy skok na kasę (26-01-10, 16:50)
- Sobotnie siatkarskie derby o play-off (22-01-10, 10:10)
- Gorzowianki drugie z przegranych (21-01-10, 10:54)
- Koszmar w trzeciej kwarcie. Koszykarki przegrywają we Francji (13-01-10, 16:40)
- Najważniejsze koszykarskie ruchy jak złoto (07-01-10, 10:12)
- Koszykarki: Wielki powrót Nicky Anosike już w styczniu? (30-12-09, 10:28)
- Koszykarska kadra seniorek w jego rękach (22-12-09, 09:01)
SERWISY
- Chcemy wygrać i mieć cztery zwycięstwa, z takim dorobkiem, z innych grup walczylibyśmy dalej, a nasz bilans będzie miał również znaczenie w losowaniu kolejnych rozgrywek, w których nie może nas zabraknąć - zapowiadał trener KSSSE AZS PWSZ Dariusz Maciejewski.
Mimo pewnego awansu ostrą walkę zapowiadały też Słowaczki. Wyliczyły sobie, że wygrywając w Gorzowie, znajdą się w górnej połowie czołowej szesnastki, a to oznaczało w pucharowej rywalizacji przewagę własnego boiska.
Mecz zaczął się od szalonej kwarty, w której padło aż 58 pkt. Zespół Dobrych Aniołów z Koszyc przegrał w Europie trzy pierwsze pojedynki, mocno przemeblował skład i od tego momentu spisuje się świetnie. Głównie za sprawą znakomitych Amerykanek - Candice Dupree (wczoraj 22 pkt i 19 zbiórek) i numeru jeden ubiegłorocznego draftu WNBA Angel McCoughtry (21 pkt i 10 zbiórek). To one na początku wczorajszego spotkania niewiarygodnie nakręcały tempo. Zresztą obie drużyny, przy wypełnionej tylko w połowie widowni, prześcigały się w prostych, ale skutecznych rozwiązaniach w ataku. Przy prowadzeniu gości 19:16 obie ekipy - jakby się umówiły - spróbowały obrony strefowej. Lepiej wyszły na tym nasze akademiczki. Przestaliśmy tracić łatwe punkty spod kosza, praktycznie do końca spotkania powstrzymaliśmy groźne, indywidualne akcje McCoughtry. Na połowie Słowaczek gospodynie pięknie korzystały z podań Samanthy Richards (6 asyst do przerwy) i dzięki temu po 10 min wygrywały 35:23.
Słowaczki, ostro rugane przez trenera Stefana Svitka (nasz szkoleniowiec też wściekał się za niepotrzebne, proste straty), zaczęły trafiać z dystansu i odrabiać straty. Za to gorzowianki za bardzo się spieszyły, same podawały pomocną dłoń rywalkom. Na 17 s przed przerwą na prowadzenie 51:50 wyprowadziła Koszyce Dupree. Po dwóch kwartach wygrywał jednak ostatecznie nasz zespół. Dzięki "trójce" Sidney Spencer.
Także po rzutach za 3 pkt kilkakrotnie zmieniało się prowadzenie w trzeciej części gry. W końcu jednak od 27. min, po pięknej akcji Julii Dureiki - przekozłowała piłkę przez całe boisko i trafiła z bliska - KSSSE AZS PWSZ zaczął uciekać rywalkom, nawet na 10 pkt. Jak tą przewagę roztrwoniliśmy? Przez zbyt wiele niedokładności i nieskuteczność z linii rzutów wolnych (29/41). Geniuszem na koniec błysnęła też ponownie Dupree, która zapewniła zwycięstwo Koszycom.
Dariusz Maciejewski (trener KSSSE AZS PWSZ Gorzów):
- Zagraliśmy doskonałą pierwszą kwartę, dobrą trzecią, ale z kolei już bardzo słabo w drugiej i czwartej odsłonie. Trochę zabrakło nam zdrowia, przede wszystkim koncentracji w decydujących momentach. To wyszło szczególnie przy rzutach osobistych, do przerwy trafiliśmy 19 na 20 prób, w trzeciej i czwartej kwarcie tylko 10 rzutów z 20. Dużo punktów dziś rzuciły obie drużyny, ale nie wynikało to wcale ze słabej obrony, tylko z tego, że Koszyce i Gorzów grają szybką koszykówkę. Jestem niepocieszony, że przegraliśmy, bo chcieliśmy się z klasą pożegnać z Euroligą. Jak na beniaminka zagraliśmy nieźle, wygraliśmy trzy mecze. Ale bardzo ważne dla nas jest także to, że poznaliśmy różne style grania, zobaczyliśmy jak prowadzą swoje drużyny najlepsi trenerzy w Europie. Wiele się nauczyliśmy. Przygoda się skończyła, teraz koncentrujemy się na lidze. Wierzymy, że doświadczenia zdobyte tutaj, pozwolą nam znów wejść do finału w Polsce.
Stefan Svitek (trener Good Angels Koszyce):
- To był szalony mecz. Gorzów postawił nam mocne warunki, ale kilka razy udało nam się wrócić do meczu. Jeszcze w końcówce trzeciej kwarty traciliśmy 10 punktów do gorzowianek. Mieliśmy na parkiecie świetną Candice Dupree, ale cały zespół zasługuje na pochwałę. Szczególnie po przerwie poprawiliśmy obronę, lepiej przechodziliśmy z defensywy do ofensywy. To bardzo cenne zwycięstwo.
Izabela Piekarska (KSSSE AZS PWSZ):
- Szkoda, że przegraliśmy ostatni mecz, na pożegnanie z Euroligą. Zadecydowała o tym lepsza gra rywalek pod tablicami [koszykarki z Koszyc zebrały 46 piłek - red.], nasza słaba skuteczności z linii rzutów osobistych w drugiej połowie i siedem bolesnych strat w czwartej kwarcie.
Candice Dupree (Good Angels Koszyce):
Gorzowianki zagrały bardzo dobrze w pierwszej i drugiej kwarcie, wszystko im wychodziło. Wypracowały kilka przewag, ale na szczęście miały też przestoje. Czy świetnie dziś zagrałam? Sama tego meczu bym nie wygrała. Pomogła Musovic, Kupcikova, Hrickova i oczywiście McCoughtry.
KSSSE AZS PWSZ GORZÓW - GOOD ANGELS KOSZYCE 88:95
KWARTY: 35:23, 18:28, 24:19, 11:25.
KSSSE AZS PWSZ: Sapowa 22 (3x3), Spencer 16 (3), Piekarska 13, Żurowska 12, Dźwigalska 0 oraz Dureika 11 (1), Richards 9, Kaczmarczyk 5.
Good Angels: Dupree 22 (2x3), McCoughtry 21, Kupcikova 12, Hrickova 11 (3), Carnoka 2 oraz Musović 20 (3), Michulkova 4, Kissova 3 (1), Cikosova 0, Kovacova 0.
Mimo pewnego awansu ostrą walkę zapowiadały też Słowaczki. Wyliczyły sobie, że wygrywając w Gorzowie, znajdą się w górnej połowie czołowej szesnastki, a to oznaczało w pucharowej rywalizacji przewagę własnego boiska.
Mecz zaczął się od szalonej kwarty, w której padło aż 58 pkt. Zespół Dobrych Aniołów z Koszyc przegrał w Europie trzy pierwsze pojedynki, mocno przemeblował skład i od tego momentu spisuje się świetnie. Głównie za sprawą znakomitych Amerykanek - Candice Dupree (wczoraj 22 pkt i 19 zbiórek) i numeru jeden ubiegłorocznego draftu WNBA Angel McCoughtry (21 pkt i 10 zbiórek). To one na początku wczorajszego spotkania niewiarygodnie nakręcały tempo. Zresztą obie drużyny, przy wypełnionej tylko w połowie widowni, prześcigały się w prostych, ale skutecznych rozwiązaniach w ataku. Przy prowadzeniu gości 19:16 obie ekipy - jakby się umówiły - spróbowały obrony strefowej. Lepiej wyszły na tym nasze akademiczki. Przestaliśmy tracić łatwe punkty spod kosza, praktycznie do końca spotkania powstrzymaliśmy groźne, indywidualne akcje McCoughtry. Na połowie Słowaczek gospodynie pięknie korzystały z podań Samanthy Richards (6 asyst do przerwy) i dzięki temu po 10 min wygrywały 35:23.
Słowaczki, ostro rugane przez trenera Stefana Svitka (nasz szkoleniowiec też wściekał się za niepotrzebne, proste straty), zaczęły trafiać z dystansu i odrabiać straty. Za to gorzowianki za bardzo się spieszyły, same podawały pomocną dłoń rywalkom. Na 17 s przed przerwą na prowadzenie 51:50 wyprowadziła Koszyce Dupree. Po dwóch kwartach wygrywał jednak ostatecznie nasz zespół. Dzięki "trójce" Sidney Spencer.
Także po rzutach za 3 pkt kilkakrotnie zmieniało się prowadzenie w trzeciej części gry. W końcu jednak od 27. min, po pięknej akcji Julii Dureiki - przekozłowała piłkę przez całe boisko i trafiła z bliska - KSSSE AZS PWSZ zaczął uciekać rywalkom, nawet na 10 pkt. Jak tą przewagę roztrwoniliśmy? Przez zbyt wiele niedokładności i nieskuteczność z linii rzutów wolnych (29/41). Geniuszem na koniec błysnęła też ponownie Dupree, która zapewniła zwycięstwo Koszycom.
Dariusz Maciejewski (trener KSSSE AZS PWSZ Gorzów):
- Zagraliśmy doskonałą pierwszą kwartę, dobrą trzecią, ale z kolei już bardzo słabo w drugiej i czwartej odsłonie. Trochę zabrakło nam zdrowia, przede wszystkim koncentracji w decydujących momentach. To wyszło szczególnie przy rzutach osobistych, do przerwy trafiliśmy 19 na 20 prób, w trzeciej i czwartej kwarcie tylko 10 rzutów z 20. Dużo punktów dziś rzuciły obie drużyny, ale nie wynikało to wcale ze słabej obrony, tylko z tego, że Koszyce i Gorzów grają szybką koszykówkę. Jestem niepocieszony, że przegraliśmy, bo chcieliśmy się z klasą pożegnać z Euroligą. Jak na beniaminka zagraliśmy nieźle, wygraliśmy trzy mecze. Ale bardzo ważne dla nas jest także to, że poznaliśmy różne style grania, zobaczyliśmy jak prowadzą swoje drużyny najlepsi trenerzy w Europie. Wiele się nauczyliśmy. Przygoda się skończyła, teraz koncentrujemy się na lidze. Wierzymy, że doświadczenia zdobyte tutaj, pozwolą nam znów wejść do finału w Polsce.
Stefan Svitek (trener Good Angels Koszyce):
- To był szalony mecz. Gorzów postawił nam mocne warunki, ale kilka razy udało nam się wrócić do meczu. Jeszcze w końcówce trzeciej kwarty traciliśmy 10 punktów do gorzowianek. Mieliśmy na parkiecie świetną Candice Dupree, ale cały zespół zasługuje na pochwałę. Szczególnie po przerwie poprawiliśmy obronę, lepiej przechodziliśmy z defensywy do ofensywy. To bardzo cenne zwycięstwo.
Izabela Piekarska (KSSSE AZS PWSZ):
- Szkoda, że przegraliśmy ostatni mecz, na pożegnanie z Euroligą. Zadecydowała o tym lepsza gra rywalek pod tablicami [koszykarki z Koszyc zebrały 46 piłek - red.], nasza słaba skuteczności z linii rzutów osobistych w drugiej połowie i siedem bolesnych strat w czwartej kwarcie.
Candice Dupree (Good Angels Koszyce):
Gorzowianki zagrały bardzo dobrze w pierwszej i drugiej kwarcie, wszystko im wychodziło. Wypracowały kilka przewag, ale na szczęście miały też przestoje. Czy świetnie dziś zagrałam? Sama tego meczu bym nie wygrała. Pomogła Musovic, Kupcikova, Hrickova i oczywiście McCoughtry.
KSSSE AZS PWSZ GORZÓW - GOOD ANGELS KOSZYCE 88:95
KWARTY: 35:23, 18:28, 24:19, 11:25.
KSSSE AZS PWSZ: Sapowa 22 (3x3), Spencer 16 (3), Piekarska 13, Żurowska 12, Dźwigalska 0 oraz Dureika 11 (1), Richards 9, Kaczmarczyk 5.
Good Angels: Dupree 22 (2x3), McCoughtry 21, Kupcikova 12, Hrickova 11 (3), Carnoka 2 oraz Musović 20 (3), Michulkova 4, Kissova 3 (1), Cikosova 0, Kovacova 0.
- Dodaj komentarz
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
5 głosów
Najczęściej czytane24 htydzień



