Drogi w miastach dziurawe po zimie
2010-01-20
, aktualizacja: 27.01.2010 17:32
Łatanie dziur na zielonogórskich ulicach po wielkim mrozie będzie kosztowało 10 mln zł. W Gorzowie zima takich szkód nie wyrządziła.
ZOBACZ TAKŻE
- "W dziurę wpadł urzędnik?" Będzie remont [WIDEO] (09-03-10, 10:18)
- Lubuskie: Zima zła, bo bardzo droga (24-02-10, 10:40)
Po lekkiej odwilży już widać, w jak kiepskim stanie są zielonogórskie drogi. Najgorzej wyglądają ul. Podgórna, Lwowska, Szosa Kisielińska, a także niedawno łatana ul. Wrocławska.
Na wyrwach kierowcy wyginają felgi, uszkadzają opony. W ub. roku po zimie lawinowo posypały się wnioski o odszkodowania zniszczonych aut. Podobnie może być w tym roku. Wczoraj firma Grzesiewicz łatała największe dziury na ul. Waryńskiego. Jakie kolejne pójdą pod nóż, nie wiadomo, bo na razie urzędnicy z magistratu opracowują koncepcję naprawy dróg. Szkody sprawdzają inspektorzy od transportu.
- Zaczynamy od najważniejszych dróg, tzw. pierwszej kategorii. Ocena ma pomóc podjąć decyzję, czy łatać dziury, wymieniać zużytą nawierzchnię, czy też zakwalifikować drogę do kapitalnego remontu. I ku temu ostatniemu będziemy się skłaniać. Pobieżne łatanie dróg nie zdaje egzaminów. Po roku wychodzą na nowo - tłumaczy Tomasz Nesterowicz p.o. dyrektora biura prezydenta miasta. Ile pieniędzy pochłoną remonty? - Wstępne szacunki opiewały na 3 miliony, ale po kilku dniach ocen wiemy już, że potrzebujemy co najmniej 10 mln zł - przyznaje Nesterowicz. Skąd pieniądze? W grę wchodzi wycofanie się z inwestycji przewidzianych w tegorocznym budżecie lub zwiększenie rezerwy budżetowej.
Według opozycji opłakany stan dróg to efekt zaniedbań prezydenta miasta i tolerowanie fuszerek przez wykonawców. - Drogi są traktowane po macoszemu, co roku na naprawy dróg jest zabudżetowanych zbyt mało pieniędzy. Nic dziwnego, że drogi się posypały - mówi radny Jacek Budziński, szef klubu PiS. Twierdzi, że nie ma na co czekać i trzeba wydać na remonty dróg po zimie minimum 15 mln zł. - Trzeba zwiększyć deficyt budżetowy, zrezygnować np. z przeprowadzki ośrodka opieki społecznej [koszt ok. 2 mln zł - red.] - dodaje Budziński.
Miasto mogłoby jednak uniknąć drogowych bubli. Sposób podaje prof. dr hab. Dariusz Sybilski, dyrektor wydziału technologii nawierzchni Instytutu Badawczego Dróg i Mostów. - Opracowano specjalny katalog, który pomoże przy tworzeniu dobrej specyfikacji do przetargów. Są w nim wskazówki, które pomogą uniknąć drogowych fuszerek. Ale niestety nie każdemu chce się tam zajrzeć. A dobrze wykonana droga powinna wytrzymać co najmniej 10 lat. Ważne jest, by podczas budowy nadzorować sposób wykonania remontu. Sprawdzać, czy użyto odpowiednich materiałów, czy dobrze przygotowano podłoże i jakiej grubości warstwę nałożono. Kontroli powinien dokonywać inwestor, ale także ktoś rekomendowany przez zarząd firmy budowlanej, który miałby czuwać nad pracą szeregowych pracowników - tłumaczy prof. Sybilski.
W ub. roku trzy ulice przeszły kapitalne remonty - Sulechowska, Jędrzychowska i Sienkiewicza. Nie obyło się bez wad - np. źle osadzonych studzienek i nierówności. Magistrat zauważył błędy dopiero przy odbiorze. Firmy mają czas do wiosny na wykonanie poprawek.
W Gorzowie nie jest tak źle. Zastrzeżenia po zimie można mieć jedynie do remontowanej fragmentami ul. Sikorskiego. Jedna z najważniejszych ulic miasta wciąż straszy dziurami przy torowiskach. Ale kontrast między częścią wyremontowaną a tą nietkniętą przez budowlańców i tak jest zniewalający. Lepiej wyglądają już modernizowane ul. Wybickiego i ul. Chrobrego. Równa jak stół jest też ul. Mickiewicza. Na remonty ulic Gorzów wydał w ub. roku ponad 4 mln zł.
- Stan dróg monitorujemy na bieżąco. W przypadku każdego remontu zawsze planujemy odbiory pogwarancyjne, po roku i po 36 miesiącach od zakończenia prac - mówi Agnieszka Szurgot z wydziału dróg i transportu publicznego w gorzowskim magistracie.
Na wyrwach kierowcy wyginają felgi, uszkadzają opony. W ub. roku po zimie lawinowo posypały się wnioski o odszkodowania zniszczonych aut. Podobnie może być w tym roku. Wczoraj firma Grzesiewicz łatała największe dziury na ul. Waryńskiego. Jakie kolejne pójdą pod nóż, nie wiadomo, bo na razie urzędnicy z magistratu opracowują koncepcję naprawy dróg. Szkody sprawdzają inspektorzy od transportu.
- Zaczynamy od najważniejszych dróg, tzw. pierwszej kategorii. Ocena ma pomóc podjąć decyzję, czy łatać dziury, wymieniać zużytą nawierzchnię, czy też zakwalifikować drogę do kapitalnego remontu. I ku temu ostatniemu będziemy się skłaniać. Pobieżne łatanie dróg nie zdaje egzaminów. Po roku wychodzą na nowo - tłumaczy Tomasz Nesterowicz p.o. dyrektora biura prezydenta miasta. Ile pieniędzy pochłoną remonty? - Wstępne szacunki opiewały na 3 miliony, ale po kilku dniach ocen wiemy już, że potrzebujemy co najmniej 10 mln zł - przyznaje Nesterowicz. Skąd pieniądze? W grę wchodzi wycofanie się z inwestycji przewidzianych w tegorocznym budżecie lub zwiększenie rezerwy budżetowej.
Według opozycji opłakany stan dróg to efekt zaniedbań prezydenta miasta i tolerowanie fuszerek przez wykonawców. - Drogi są traktowane po macoszemu, co roku na naprawy dróg jest zabudżetowanych zbyt mało pieniędzy. Nic dziwnego, że drogi się posypały - mówi radny Jacek Budziński, szef klubu PiS. Twierdzi, że nie ma na co czekać i trzeba wydać na remonty dróg po zimie minimum 15 mln zł. - Trzeba zwiększyć deficyt budżetowy, zrezygnować np. z przeprowadzki ośrodka opieki społecznej [koszt ok. 2 mln zł - red.] - dodaje Budziński.
Miasto mogłoby jednak uniknąć drogowych bubli. Sposób podaje prof. dr hab. Dariusz Sybilski, dyrektor wydziału technologii nawierzchni Instytutu Badawczego Dróg i Mostów. - Opracowano specjalny katalog, który pomoże przy tworzeniu dobrej specyfikacji do przetargów. Są w nim wskazówki, które pomogą uniknąć drogowych fuszerek. Ale niestety nie każdemu chce się tam zajrzeć. A dobrze wykonana droga powinna wytrzymać co najmniej 10 lat. Ważne jest, by podczas budowy nadzorować sposób wykonania remontu. Sprawdzać, czy użyto odpowiednich materiałów, czy dobrze przygotowano podłoże i jakiej grubości warstwę nałożono. Kontroli powinien dokonywać inwestor, ale także ktoś rekomendowany przez zarząd firmy budowlanej, który miałby czuwać nad pracą szeregowych pracowników - tłumaczy prof. Sybilski.
W ub. roku trzy ulice przeszły kapitalne remonty - Sulechowska, Jędrzychowska i Sienkiewicza. Nie obyło się bez wad - np. źle osadzonych studzienek i nierówności. Magistrat zauważył błędy dopiero przy odbiorze. Firmy mają czas do wiosny na wykonanie poprawek.
W Gorzowie nie jest tak źle. Zastrzeżenia po zimie można mieć jedynie do remontowanej fragmentami ul. Sikorskiego. Jedna z najważniejszych ulic miasta wciąż straszy dziurami przy torowiskach. Ale kontrast między częścią wyremontowaną a tą nietkniętą przez budowlańców i tak jest zniewalający. Lepiej wyglądają już modernizowane ul. Wybickiego i ul. Chrobrego. Równa jak stół jest też ul. Mickiewicza. Na remonty ulic Gorzów wydał w ub. roku ponad 4 mln zł.
- Stan dróg monitorujemy na bieżąco. W przypadku każdego remontu zawsze planujemy odbiory pogwarancyjne, po roku i po 36 miesiącach od zakończenia prac - mówi Agnieszka Szurgot z wydziału dróg i transportu publicznego w gorzowskim magistracie.
- Dodaj komentarz
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
1 głos
Najczęściej czytane24 htydzień



