Sytuacja powodziowa w Lubuskiem. Wyspy na Odrze: Przyborów, Nowa Sól, Słubice [ZDJĘCIA]
2010-05-24
, aktualizacja: 25.05.2010 18:02
W Przyborowie, żeby ratować wieś, trzeba było połączyć dwa tereny zalewowe. Główna droga do stolicy powiatu jest pod wodą. W strachu żyją też mieszkańcy Nowej Soli i Słubic. Ewakuowanych może być nawet 44 tys. ludzi
ZOBACZ TAKŻE
- Nerwy w wioskach nad Wartą [ZDJĘCIA] (02-06-10, 11:15)
- W Słubicach czekają na falę, sypią wały, robią zapasy... [NOWE ZDJĘCIA] (27-05-10, 18:10)
- Rusza walka o zapomogi, bo powódź odpuszcza (11-06-10, 17:33)
- Warta podtapia działki w Gorzowie (04-06-10, 11:38)
- Fala coraz bliżej, Warta coraz wyżej [ZDJĘCIA] (02-06-10, 14:06)
- Fala powodziowa przetestuje współpracę na pograniczu (20-05-10, 17:02)
- Idzie powódź, a tu auta i quady niszczą wał [ZDJĘCIA] (24-05-10, 19:45)
Przyborów to ponaddwutysięczna miejscowość pod Nową Solą. Do wczoraj w kilka minut można było stąd dojechać do stolicy powiatu. W południe drogę jednak zamknięto. By ratować wioskę, połączono dwa tereny zalewowe. Woda musiała przelewać się więc przez drogę. Zamknięto także most na Odrze. Na mapie inwazji Odry Przyborów jest samotną wyspą. Wioskę otaczają jedynie wały. Te od wschodniej strony zostały trzy lata temu usypane na nowo. Mają ponad trzy metry wysokości. Mieszkańcy są spokojniejsi. Lechosław Malak, emerytowany leśniczy mieszka tuż przy nich, przy starym korycie rzeki. Co godzinę sprawdza stan wody. - W ciągu trzech godzin przybyło blisko 15 cm. Woda zbiera się w galopującym tempie - przyznaje. Choć jego świeżo wyremontowany dom stoi na wzgórzu, Malak jest gotowy na czarny scenariusz. - Pakuję w samochód co cenne, dwa psy i uciekamy stąd - mówi.
W centrum wsi wrze. Pod komendą OSP mieszkańcy napełniają worki piaskiem. Pomagają im nawet kilkuletni uczniowie pobliskiej podstawówki. Białe worki piętrzą się w gigantyczny stos. Jest ich kilka tysięcy. - Za chwilę zostaną przewiezione na zachodnie wały. Mają je wzmocnić. Woda jest blisko, do granic wału brakuje pół metra - przyznaje Seweryn Frąckowiak, naczelnik Ochotniczej Straży Pożarnej we wsi.
Niedaleko zachodnich wałów mieszka Regina Materewicz. Osiedliła się tu tuż po wojnie. Wczoraj woda z terenów zalewowych podchodziła pod jej stodołę, a podczas powodzi stulecia nie dosięgła ich domu. Kobieta wczoraj wyjmowała cały dzień rzeczy z piwnicy. Tam woda zaczęła się już zbierać w niedzielne południe. Na razie jednak cała jej rodzina nie myśli o ucieczce.
- 13 lat temu pracowaliśmy dzień i noc, układaliśmy worki i uratowaliśmy wieś. Teraz mamy nowe wały, chyba nic nam nie grozi? - pyta staruszka i po chwili zastanowienia sama sobie odpowiada. - Tyle że wtedy wcześniej przerwało wał w Starej Wsi, nas to uratowało. Jak będzie teraz? Nie wiadomo.
Sztab kryzysowy uspokaja: jeśli będzie trzeba, po mieszkańców przyjedzie wojsko.
Nowa Sól broni wału
Wczoraj stan wody na Odrze przekroczył 5,7 m. Dziś o północy do miasta ma jednak dotrzeć kulminacyjna fala. I choć wstępnie według najczarniejszego scenariusza miała nie przekroczyć 6,66 m, już wiadomo, że może być sporo wyższa i wynosić 6,8 m. To więcej niż podczas powodzi w 1997 r. Tym razem miasta broni ściana przeciwpowodziowa, którą wybudowano kilka lat temu w porcie. Od kilku dni mieszkańcy miasta pracują przy wschodnim wale Odry. Worki z piaskiem mają wzmocnić konstrukcję wału, dociążyć go, by woda nie przesiąkała. Niestety, drobne podtopienia występują już w okolicach ogródków działkowych przy ul. Wodnej. - Odcinek wału cofkowego Czarnej Strugi w strefie ujścia tej rzeki do Odry od strony południowej należy do najsłabszych odcinków - opowiada Ewa Batko, rzecznik prezydenta Nowej Soli. Przyznaje, że wspomniany odcinek wału może zostać uszkodzony pod naporem wody, jeżeli stan wody będzie dalej wrastał. Wczoraj mieszkańcy najniżej położonych terenów Nowej Soli (m.in. ul. Grobla) zdecydowali się na ewakuację. Z parterów domów wynosili meble, telewizory, dywany. Miasto uruchomiło całodobową informację dla swoich mieszkańców. Szczegółowe wiadomości można uzyskać pod nr. tel. 68 459 03 04, a bieżące komunikaty znaleźć na stronie internetowej www.nowasol.pl
Wojewoda oddaje służby
Wojewoda Helena Hatka wysłuchała wczoraj raportów samorządowców, a od dziś odwiedzać będzie sztaby kryzysowe w poszczególnych powiatach. Zaczyna od Nowej Soli. Powiat nowosolski będzie pierwszym, do którego dotrze fala powodziowa, potem przyjdzie kolej na powiat zielonogórski, krośnieński, słubicki i gorzowski.
Wojewoda oddała do dyspozycji samorządów swoje służby, czyli straż, policję i sanepid, a także wojsko. - Od soboty mamy łącznika z armią. Województwo zostało podzielone na okręgi, w których wojsko będzie natychmiast do dyspozycji samorządów. Jasno powiedzieliśmy, że mogą w każdej chwili występować do sztabu kryzysowego o wsparcie. Wojsko, zasoby magazynów wojewódzkich, strażacy, a także więźniowie będą do dyspozycji burmistrzów i wójtów - mówi wojewoda Helena Hatka.
Bobry zniszczyły wały
Jednocześnie przypomina jednak, że prognozy są lepsze niż podczas powodzi w 1997 r. Fala z Dolnego Śląska jest średnio o 20 cm niższa niż wtedy. - Tam, gdzie to jest konieczne, wysokość wałów jest podnoszona. Natomiast wszyscy obawiają się nie tyle wysokości fali, co jej długości. Będzie płynąć przez województwo przez kilka dni i rozciąga się na długości 80 km - mówi wojewoda Hatka. A to oznacza, że wały będą narażone na długotrwałe ciśnienie wody.
Kontrole umocnień pokazały, że w powiecie zielonogórskim, gdzie jest najwięcej zagrożonych mieszkańców, bobry dokonały prawdziwych spustoszeń. Przygotowania do nadejścia fali polegały więc na zatkaniu ich jam workami. Na zagrożonych obecnie terenach zalewowych leżą 33 wsie i jedno miasto, Słubice. Gdyby woda przerwała wszystkie wały, trzeba by ewakuować 44 tys. osób.
- Słubice są przygotowane lepiej niż w 1997 r. i bardziej narażone są okolice miasta. Niemniej szpital dla bezpieczeństwa wygasił działalność. Poleciłam też burmistrzowi, aby dodatkowo wzmocnić i non stop monitorować wały przeciwpowodziowe - informuje Helena Hatka.
Natomiast sam burmistrz Ryszard Bodziacki nie dowierza wytrzymałości umocnień. - Prognozy mnie nie uspokajają. W 1997 r. mówiły, że do Słubic nie wejdzie woda, a weszła - mówi burmistrz.
Spokojniej na Warcie
Warta natomiast jest jeszcze w miarę spokojna, choć i tu spodziewana jest fala powodziowa. Ma być nawet wyższa niż w 1997 r. Dziś wojewoda ogłosi stan pogotowia na Warcie, co oznacza, że wały przeciwpowodziowe muszą być patrolowane. - Z IMiGW mam informację, że te dwie fale nie powinny się zderzyć. Może natomiast dojść do zjawiska cofki na Warcie. Nie wiadomo, jak wielka ona będzie - mówi Helena Hatka.
Lubuszanie dla Powodzian
Akcję pomocy powodzianom prowadzi diecezjalny Caritas. W najbliższą niedzielę odbędzie się zbiórka w kościołach. Natomiast wpłacać pieniądze można również na konto Caritasu w PKO BP: 07 1020 5402 0000 0702 0020 5716 z dopiskiem "Powódź-Południe". Pomoc w miarę potrzeb będzie również przeznaczana dla Lubuszan. Caritas przyjmuje również dary rzeczowe w swoich magazynach w Zielonej Górze (ul. Dworcowa) i Gorzowie (ul. Towarowa). Zbiórkę dla powodzian z całej Polski i Lubuszan, którzy już ucierpieli z powodu powodzi, rozpoczęły Bank Żywności i Stowarzyszenie im. Brata Krystyna. Apelują o włączenie się do akcji "Lubuszanie dla Powodzian". Dziś najbardziej potrzebna jest żywność trwale pakowana, woda, środki higieniczne i czystości, koce. Wszystkie dary można przekazywać do Magazynu Centrum Charytatywnego w Gorzowie przy ul. Słonecznej 63 w godz. 11-17. Duże partie darów, np. ze szkół, będą odbierane przez Stowarzyszenie im. Brata Krystyna. Kontakt: tel. 95 720 66 30, 95 720 14 75. Także Polski Czerwony Krzyż ogłosił zbiórkę. Pieniądze można wpłacać na konto nr 93 1160 2202 0000 0001 6233 5614 z dopiskiem "Powódź 2010".
W centrum wsi wrze. Pod komendą OSP mieszkańcy napełniają worki piaskiem. Pomagają im nawet kilkuletni uczniowie pobliskiej podstawówki. Białe worki piętrzą się w gigantyczny stos. Jest ich kilka tysięcy. - Za chwilę zostaną przewiezione na zachodnie wały. Mają je wzmocnić. Woda jest blisko, do granic wału brakuje pół metra - przyznaje Seweryn Frąckowiak, naczelnik Ochotniczej Straży Pożarnej we wsi.
Niedaleko zachodnich wałów mieszka Regina Materewicz. Osiedliła się tu tuż po wojnie. Wczoraj woda z terenów zalewowych podchodziła pod jej stodołę, a podczas powodzi stulecia nie dosięgła ich domu. Kobieta wczoraj wyjmowała cały dzień rzeczy z piwnicy. Tam woda zaczęła się już zbierać w niedzielne południe. Na razie jednak cała jej rodzina nie myśli o ucieczce.
- 13 lat temu pracowaliśmy dzień i noc, układaliśmy worki i uratowaliśmy wieś. Teraz mamy nowe wały, chyba nic nam nie grozi? - pyta staruszka i po chwili zastanowienia sama sobie odpowiada. - Tyle że wtedy wcześniej przerwało wał w Starej Wsi, nas to uratowało. Jak będzie teraz? Nie wiadomo.
Sztab kryzysowy uspokaja: jeśli będzie trzeba, po mieszkańców przyjedzie wojsko.
Nowa Sól broni wału
Wczoraj stan wody na Odrze przekroczył 5,7 m. Dziś o północy do miasta ma jednak dotrzeć kulminacyjna fala. I choć wstępnie według najczarniejszego scenariusza miała nie przekroczyć 6,66 m, już wiadomo, że może być sporo wyższa i wynosić 6,8 m. To więcej niż podczas powodzi w 1997 r. Tym razem miasta broni ściana przeciwpowodziowa, którą wybudowano kilka lat temu w porcie. Od kilku dni mieszkańcy miasta pracują przy wschodnim wale Odry. Worki z piaskiem mają wzmocnić konstrukcję wału, dociążyć go, by woda nie przesiąkała. Niestety, drobne podtopienia występują już w okolicach ogródków działkowych przy ul. Wodnej. - Odcinek wału cofkowego Czarnej Strugi w strefie ujścia tej rzeki do Odry od strony południowej należy do najsłabszych odcinków - opowiada Ewa Batko, rzecznik prezydenta Nowej Soli. Przyznaje, że wspomniany odcinek wału może zostać uszkodzony pod naporem wody, jeżeli stan wody będzie dalej wrastał. Wczoraj mieszkańcy najniżej położonych terenów Nowej Soli (m.in. ul. Grobla) zdecydowali się na ewakuację. Z parterów domów wynosili meble, telewizory, dywany. Miasto uruchomiło całodobową informację dla swoich mieszkańców. Szczegółowe wiadomości można uzyskać pod nr. tel. 68 459 03 04, a bieżące komunikaty znaleźć na stronie internetowej www.nowasol.pl
Wojewoda oddaje służby
Wojewoda Helena Hatka wysłuchała wczoraj raportów samorządowców, a od dziś odwiedzać będzie sztaby kryzysowe w poszczególnych powiatach. Zaczyna od Nowej Soli. Powiat nowosolski będzie pierwszym, do którego dotrze fala powodziowa, potem przyjdzie kolej na powiat zielonogórski, krośnieński, słubicki i gorzowski.
Wojewoda oddała do dyspozycji samorządów swoje służby, czyli straż, policję i sanepid, a także wojsko. - Od soboty mamy łącznika z armią. Województwo zostało podzielone na okręgi, w których wojsko będzie natychmiast do dyspozycji samorządów. Jasno powiedzieliśmy, że mogą w każdej chwili występować do sztabu kryzysowego o wsparcie. Wojsko, zasoby magazynów wojewódzkich, strażacy, a także więźniowie będą do dyspozycji burmistrzów i wójtów - mówi wojewoda Helena Hatka.
Bobry zniszczyły wały
Jednocześnie przypomina jednak, że prognozy są lepsze niż podczas powodzi w 1997 r. Fala z Dolnego Śląska jest średnio o 20 cm niższa niż wtedy. - Tam, gdzie to jest konieczne, wysokość wałów jest podnoszona. Natomiast wszyscy obawiają się nie tyle wysokości fali, co jej długości. Będzie płynąć przez województwo przez kilka dni i rozciąga się na długości 80 km - mówi wojewoda Hatka. A to oznacza, że wały będą narażone na długotrwałe ciśnienie wody.
Kontrole umocnień pokazały, że w powiecie zielonogórskim, gdzie jest najwięcej zagrożonych mieszkańców, bobry dokonały prawdziwych spustoszeń. Przygotowania do nadejścia fali polegały więc na zatkaniu ich jam workami. Na zagrożonych obecnie terenach zalewowych leżą 33 wsie i jedno miasto, Słubice. Gdyby woda przerwała wszystkie wały, trzeba by ewakuować 44 tys. osób.
- Słubice są przygotowane lepiej niż w 1997 r. i bardziej narażone są okolice miasta. Niemniej szpital dla bezpieczeństwa wygasił działalność. Poleciłam też burmistrzowi, aby dodatkowo wzmocnić i non stop monitorować wały przeciwpowodziowe - informuje Helena Hatka.
Natomiast sam burmistrz Ryszard Bodziacki nie dowierza wytrzymałości umocnień. - Prognozy mnie nie uspokajają. W 1997 r. mówiły, że do Słubic nie wejdzie woda, a weszła - mówi burmistrz.
Spokojniej na Warcie
Warta natomiast jest jeszcze w miarę spokojna, choć i tu spodziewana jest fala powodziowa. Ma być nawet wyższa niż w 1997 r. Dziś wojewoda ogłosi stan pogotowia na Warcie, co oznacza, że wały przeciwpowodziowe muszą być patrolowane. - Z IMiGW mam informację, że te dwie fale nie powinny się zderzyć. Może natomiast dojść do zjawiska cofki na Warcie. Nie wiadomo, jak wielka ona będzie - mówi Helena Hatka.
Lubuszanie dla Powodzian
Akcję pomocy powodzianom prowadzi diecezjalny Caritas. W najbliższą niedzielę odbędzie się zbiórka w kościołach. Natomiast wpłacać pieniądze można również na konto Caritasu w PKO BP: 07 1020 5402 0000 0702 0020 5716 z dopiskiem "Powódź-Południe". Pomoc w miarę potrzeb będzie również przeznaczana dla Lubuszan. Caritas przyjmuje również dary rzeczowe w swoich magazynach w Zielonej Górze (ul. Dworcowa) i Gorzowie (ul. Towarowa). Zbiórkę dla powodzian z całej Polski i Lubuszan, którzy już ucierpieli z powodu powodzi, rozpoczęły Bank Żywności i Stowarzyszenie im. Brata Krystyna. Apelują o włączenie się do akcji "Lubuszanie dla Powodzian". Dziś najbardziej potrzebna jest żywność trwale pakowana, woda, środki higieniczne i czystości, koce. Wszystkie dary można przekazywać do Magazynu Centrum Charytatywnego w Gorzowie przy ul. Słonecznej 63 w godz. 11-17. Duże partie darów, np. ze szkół, będą odbierane przez Stowarzyszenie im. Brata Krystyna. Kontakt: tel. 95 720 66 30, 95 720 14 75. Także Polski Czerwony Krzyż ogłosił zbiórkę. Pieniądze można wpłacać na konto nr 93 1160 2202 0000 0001 6233 5614 z dopiskiem "Powódź 2010".
- Dodaj komentarz
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
1 głos
Najczęściej czytane24 htydzień








więcej zdjęć