W Słubicach czekają na falę, sypią wały, robią zapasy... [NOWE ZDJĘCIA]

Agnieszka Drzewiecka, Słubice; współpraca msw
2010-05-27 , aktualizacja: 27.05.2010 23:14
A A A Drukuj
Fot. Daniel Adamski / Agencja Gazeta
Słubice czekają na falę powodziową. Dotrze tam w piątek po godz. 22. Mieszkańcy kupują zapasy jedzenia i wody. Ewakuowano szpital i dwie wsie. Przygotowano 30 tys. worków
Krosno Odrzańskie, czwartek 27 maja
Fot. Sebastian Rzepiel / Agencja Gazeta
Krosno Odrzańskie, czwartek 27 maja
Słubice, czwartek 27 maja
Fot. Daniel Adamski / Agencja Gazeta
Słubice, czwartek 27 maja

Fot. Daniel Adamski / Agencja Gazeta Miłów pod Krosnem Odrzańskim
Fot. Sebastian Rzepiel / Agencja Gazeta
Miłów pod Krosnem Odrzańskim

Fot. Daniel Adamski / Agencja Gazeta Słubice, ewakuacja bazaru w czwartek
Fot. Daniel Adamski / Agencja Gazeta
Słubice, ewakuacja bazaru w czwartek

Fot. Daniel Adamski / Agencja Gazeta
Fot. Daniel Adamski / Agencja Gazeta
W piatek o piątej rano Władysława Traczykowskiego, emerytowanego policjanta ze Słubic, obudzi jak zwykle jego biały pudel. Potem wyjdzie na swój balkon na szóstym piętrze wieżowca, by sprawdzić stan Odry. Napełni wodą wannę i wszystkie garnki, na wypadek gdyby odłączono w mieście wodę. Trzy pięciolitrowe baniaki z mineralną już kupił, ma też wędzonego kurczaka, konserwy i zapas chleba. - A potem usiądę z psem na balkonie i będę czekał - mówi.

Fala powodziowa dotrze do Słubic w piątek po 22. Według prognoz będzie miała 580 cm wysokości i utrzyma się 48 godzin, a sama jej kulminacja kilkanaście. W czwartek strażacy wypompowywali wodę ze studzienek.

Na ulicach leżą góry worków z piaskiem. Niektórzy zamykają sklepy, zakłady, knajpy i układają worki pod drzwiami. Studenci już zdążyli wyjechać, zajęcia na uczelni odwołano. Od piątku będą też zamknięte szkoły i przedszkola, a burmistrz prosi pracodawców, by w miarę możliwości dawali pracownikom wolne. Słubiczanie przychodzą w okolice wału, robią zdjęcia. Są tam też służby ratunkowe, cały czas umacniają wał. Burmistrz w specjalnych komunikatach apeluje, by mieszkańcy wyjechali z miasta w dniach od 28 do 31 maja, gdy do miasta dotrze fala kulminacyjna. Ale rzadko kto słucha. - Czujemy się w miarę bezpiecznie, po powodzi w 1997 roku miasto porządnie umocniło wał. Ale oczywiście boimy się, rzeka potrafi być bezwzględna - mówi pan Waldemar. Według ekspertów wał w Słubicach jest jednym z najsolidniejszych na Odrze.

W Urzędzie Miasta odbyło się zebranie sztabu kryzysowego. Burmistrz apelował, by oszczędzać wodę, bo podtopiło już kanalizację. - Nie ma zagrożenia. Nie zaleje nas. Nawet te worki niepotrzebne. Nie ma co panikować. Woda przejdzie przez wał, tylko jeśli ktoś go zniszczy - uspokajali mundurowi.

Ewakuacja w szpitalu, gwar na bazarze

Słubicki szpital leży zaraz obok wału. Na pustym korytarzu dwie pielęgniarki wiozą sprzęt USG do specjalnie wyznaczonej sali, w której gromadzi się urządzenia. Kończy się ewakuacja. Chorych już nie ma, przewieziono ich do placówek w Sulęcinie i Gorzowie. W szpitalu będzie działał oddział ratunkowy. Przygotowano też punkt ambulatoryjnej pomocy medycznej na terminalu w Świecku, a w razie odcięcia prądu będą też zorganizowane punkty medyczne w wyznaczonych miejscach.

Na słubickim bazarze gwar. Wszyscy pakują towar i wywożą go do domów. Odra płynie po drugiej stronie ulicy. - Od poniedziałku każdy na bazarze żyje powodzią - mówi sprzedawczyni Teresa Lupiak. - Obudziłam się rano i wydawało mi się, że słyszę szum wody. Ludzie zaczynają panikować. Mieszkam na parterze, sama, blisko rzeki i nie mam pojęcia, co będę robić wieczorem, gdy nadejdzie fala - opowiada, pakując spodnie i bluzki do kartonów.

Nowy Lubusz w szkole w Golicach

Raisa Prusinowska mieszka kilkadziesiąt metrów od rzeki, w Nowym Lubuszu. Spakowała trochę ubrań, ręczniki, telewizor, radio i kury zaniosła na strych, zawinęła w folię niektóre meble i szkło. Gdy zostanie wywieziona jej trzoda i bydło, położy worki z piaskiem pod drzwi i pojedzie do podstawówki w Golicach, gdzie ewakuowano rano całą wioskę. Podobnie jak Pławidło, też położone nad samą rzeką. W sumie ewakuowano około 200 osób.

- Jeśli fala powodziowa przerwie wał, woda może zalać domy aż po strych - mówi Marcin Kalinowski, sołtys Nowego Lubusza. Mieszkańcy spędzą w szkole w Golicach kilka najbliższych dni. - Ręce i nogi się trzęsą ze strachu. Woda to straszny żywioł. Ogień ugasisz, a woda to potęga, moc, i nic nie poradzisz, musisz uciekać - mówi pani Regina.

Tysiące hektarów pod wodą

Z raportu wojewody wynika, że w Lubuskiem do tej pory Odra zalała ok. 7 tys. ha pól i łąk oraz ok. 160 budynków. W regionie zamknięto 23 szkoły i przedszkola.

W czwartek w Osiecznicy (powiat krośnieński) woda wdarła się do 71 domków jednorodzinnych. W Krośnie w dolnej części miasta wlała się do 50 bloków, domków, biur i sklepików. Podtopiony jest Zamek Krośnieński. Domy zalało także w pobliskim Starym Raduszcu, Gostchorzu, Połęcku.

W walkę z powodzią włączyło się ponad 1,2 tys. strażaków, 45 policjantów, 70 osadzonych w zakładach karnych, 800 żołnierzy oraz 35 strażników granicznych.

Powódź zablokowała kilka dróg. Nie przejedziemy odcinkiem drogi wojewódzkiej Szklarka Radnicka - Będów, w Słubicach drogą wzdłuż wałów, w Nowej Soli aleją Wolności (wylot na Sławę), odcinkiem Bytom Odrz. - Drogomil (droga nr 292), Nowa Sól - Przyborów (nr 315), Przyborów - Siedlisko (nr 321), Dryżyna - Niechów (nr 324), odcinek drogi w Szlichtyngowej (nr 324). Tu nasiąknięty wodą nasyp drogowy stwarza niebezpieczeństwo katastrofy budowlanej.

Znamy także najnowsze ustalenia instytutu meteorologii. Fala kulminacyjna jest o blisko pół metra niższa w 1997 r. (w przypadku Słubic nawet o metr niższa).

Podziel się

  • 1 komentarz
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    3 głosy

Dołącz do nas na Facebooku