Wielki pech Tomasza Golloba w Grand Prix Wielkiej Brytanii
2010-07-10
, aktualizacja: 11.07.2010 01:07
Jarosław Hampel był trzeci w rozegranym w Cardiff turnieju Grand Prix Wielkiej Brytanii. Poza finałem Tomasz Gollob, któremu w półfinale zdefektował motocykl. - Złośliwość rzeczy martwych - kręcił głową Polak.
ZOBACZ TAKŻE
- Piłkarze ręczni z Gorzowa dobrze się prezentują [ZDJĘCIA] (09-07-10, 18:13)
- Dymisja w zarządzie GKP. "Stosunki z prezesem były niecywilizowane" (09-07-10, 10:26)
- Za chwilę nie będzie biletów na DPŚ? [WIDEO] (08-07-10, 17:58)
- Mistrzowie sparingów z Gorzowa czekają na ligę (12-07-10, 13:22)
- Ból Nickiego studzi radość stalowców po zwycięstwie z Polonią (10-07-10, 12:36)
- Uff! GKP zagra w pierwszej lidze! (08-07-10, 18:01)
- Nieustępliwi i przystojni piłkarze GKP ograli ekstraklasowców z Bełchatowa (07-07-10, 19:04)
- Biletów na DPŚ ci u nas... niedostatek. W kasach jeszcze 1000 (12-07-10, 18:24)
- Żużlowcy Stali znokautowali wicemistrzów Polski [MP3, ZDJĘCIA] (08-07-10, 10:29)
- Tomasz Gollob pisze w Gorzowie rekordową historię [ZDJĘCIA] (19-07-10, 08:46)
Było bardzo blisko, by znów polscy kibice mieli olbrzymie powody do radości. Zarówno Hampel jak i Gollob byli w czołowej trójce podczas poprzednich turniejów w Pradze, Kopenhadze i Toruniu. W Cardiff miało być inaczej. Na Millenium Stadium króluje Australijczyk Jason Crump, który wcześniej aż sześciokrotnie stawał tu na podium, a wygrywał w latach 2006, 2008 oraz przed rokiem, gdy zdobył komplet punktów.
Hampel w 2005 roku był na Millenium Stadium drugi, a rok później trzeci, ale w ostatnich sezonach w Cardiff nie startował, bo nie było go w cyklu. Z kolei Gollob nigdy specjalnie na tym torze nie błyszczał, a jego najlepszy wynik w stolicy Walii to trzecie miejsce wywalczone w sezonie 2001.
Dlatego też przed zawodami wydawało się, że celem Polaków będzie przede wszystkim to, by stracić jak najmniej punktów do obrońcy mistrzowskiego tytułu, który - co prawda - ostatnio nie błyszczał, ale już trzy tygodnie temu w Toruniu zasygnalizował zwyżkę formy.
I wydawało się, że Australijczyk faktycznie będzie poza zasięgiem. Pewnie wygrał trzy pierwsze biegi, ale w kolejnym pojechał za szeroko w pierwszym łuku, co skończyło się jego upadkiem. Nawet Australijczyk wiedział, że upadł tylko i wyłącznie z własnej winy, bo szybko się zszedł z toru, by wyścig nie musiał być zatrzymany. Jednak innego zdania był sędzia, Krister Gardell ze Szwecji, który przerwał bieg i zarządził powtórkę w pełnym składzie. W niej Crump przyjechał drugi.
Kroku próbował mu dotrzymać Hampel, który także od początku spisywał się bardzo dobrze i nie miał żadnych problemów z awansem do czołowej ósemki. Gollob z kolei rozkręcał się z biegu na bieg i dopiero ostatnie dwa starty w turnieju głównym pokazały, że jest w wielkiej formie. Znakomite szarże tuż przy bandzie dały mu dwa zwycięstwa. Cenne było zwłaszcza to w ostatnim biegu, gdy dopiero trzeci przyjechał Hampel, a czwarty niespodziewanie Crump. To spowodowało, że Gollob wygrał turniej główny, a tuż za nim uplasował się Hampel.
W półfinale po starcie też wszystko układało się po myśli wicemistrza świata. Niestety tylko do pierwszego łuku, gdy będący na pierwszej pozycji Polak podniósł rękę do góry, sygnalizując defekt motocykla. - Złośliwość rzeczy martwych - kręcił głową Gollob. - Trudno powiedzieć co się stało, ale chyba coś z prądem. Szkoda, bardzo dobrze mi się jechało i odczarowałem ten tor - dodawał.
Faktycznie szkoda, bo Gollob miał wielką szansę, by wygrać całe zawody i powiększyć przewagę nad rywalami. Tymczasem w drugim półfinale miejsca premiowane awansem zajęli Hampel oraz Crump, a w finale niespodziewanie, po raz pierwszy w karierze, zwyciężył Australijczyk Chris Holder, który po starcie był minimalnie szybszy od Hampela i wygrał przed Crumpem oraz Polakiem. - Całe zawody układały mi się bardzo dobrze. W półfinale też nie miałem problemów. Niestety w finale minimalnie przegrałem start z Holderem, przez co musiałem inaczej pojechać w pierwszym łuku, co jeszcze wykorzystał Crump - analizował później Polak, który powrócił na pierwsze miejsce w klasyfikacji generalnej. O dwa punkty wyprzedza Golloba, a o 17 - Crumpa. - Jeszcze jest pięć turniejów, to dużo jazdy. Dlatego nie wybiegam zbyt daleko w przyszłość. Koncentruję się na najbliższych zawodach - stwierdził Hampel.
Kolejny turniej, Grand Prix Skandynawii, odbędzie się 14 sierpnia w szwedzkiej Malilli.
Hampel w 2005 roku był na Millenium Stadium drugi, a rok później trzeci, ale w ostatnich sezonach w Cardiff nie startował, bo nie było go w cyklu. Z kolei Gollob nigdy specjalnie na tym torze nie błyszczał, a jego najlepszy wynik w stolicy Walii to trzecie miejsce wywalczone w sezonie 2001.
Dlatego też przed zawodami wydawało się, że celem Polaków będzie przede wszystkim to, by stracić jak najmniej punktów do obrońcy mistrzowskiego tytułu, który - co prawda - ostatnio nie błyszczał, ale już trzy tygodnie temu w Toruniu zasygnalizował zwyżkę formy.
I wydawało się, że Australijczyk faktycznie będzie poza zasięgiem. Pewnie wygrał trzy pierwsze biegi, ale w kolejnym pojechał za szeroko w pierwszym łuku, co skończyło się jego upadkiem. Nawet Australijczyk wiedział, że upadł tylko i wyłącznie z własnej winy, bo szybko się zszedł z toru, by wyścig nie musiał być zatrzymany. Jednak innego zdania był sędzia, Krister Gardell ze Szwecji, który przerwał bieg i zarządził powtórkę w pełnym składzie. W niej Crump przyjechał drugi.
Kroku próbował mu dotrzymać Hampel, który także od początku spisywał się bardzo dobrze i nie miał żadnych problemów z awansem do czołowej ósemki. Gollob z kolei rozkręcał się z biegu na bieg i dopiero ostatnie dwa starty w turnieju głównym pokazały, że jest w wielkiej formie. Znakomite szarże tuż przy bandzie dały mu dwa zwycięstwa. Cenne było zwłaszcza to w ostatnim biegu, gdy dopiero trzeci przyjechał Hampel, a czwarty niespodziewanie Crump. To spowodowało, że Gollob wygrał turniej główny, a tuż za nim uplasował się Hampel.
W półfinale po starcie też wszystko układało się po myśli wicemistrza świata. Niestety tylko do pierwszego łuku, gdy będący na pierwszej pozycji Polak podniósł rękę do góry, sygnalizując defekt motocykla. - Złośliwość rzeczy martwych - kręcił głową Gollob. - Trudno powiedzieć co się stało, ale chyba coś z prądem. Szkoda, bardzo dobrze mi się jechało i odczarowałem ten tor - dodawał.
Faktycznie szkoda, bo Gollob miał wielką szansę, by wygrać całe zawody i powiększyć przewagę nad rywalami. Tymczasem w drugim półfinale miejsca premiowane awansem zajęli Hampel oraz Crump, a w finale niespodziewanie, po raz pierwszy w karierze, zwyciężył Australijczyk Chris Holder, który po starcie był minimalnie szybszy od Hampela i wygrał przed Crumpem oraz Polakiem. - Całe zawody układały mi się bardzo dobrze. W półfinale też nie miałem problemów. Niestety w finale minimalnie przegrałem start z Holderem, przez co musiałem inaczej pojechać w pierwszym łuku, co jeszcze wykorzystał Crump - analizował później Polak, który powrócił na pierwsze miejsce w klasyfikacji generalnej. O dwa punkty wyprzedza Golloba, a o 17 - Crumpa. - Jeszcze jest pięć turniejów, to dużo jazdy. Dlatego nie wybiegam zbyt daleko w przyszłość. Koncentruję się na najbliższych zawodach - stwierdził Hampel.
Kolejny turniej, Grand Prix Skandynawii, odbędzie się 14 sierpnia w szwedzkiej Malilli.
Tak relacjonowaliśmy na żywo GP Wielkiej Brytanii »
- Dodaj komentarz
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
1 głos
Najczęściej czytane24 htydzień




