Gorzowska Solidarność świętuje 30-lecie [ZDJĘCIA]

Dariusz Barański
2010-09-01 , aktualizacja: 01.09.2010 18:26
A A A Drukuj
Fot. Daniel Adamski / Agencja Gazeta
- W Solidarności nie powinno być takich uwag, że ty jesteś z PiS, ty z PO, a ty jeszcze skądinąd. Przecież nam o to chodziło, żeby każdy mógł mieć swoje poglądy - mówi Grażyna Pytlak, zasłużona działaczka Solidarności
Po 30 latach stary sztandar Regionu Gorzowskiego NSZZ
Fot. Daniel Adamski / Agencja Gazeta
Po 30 latach stary sztandar Regionu Gorzowskiego NSZZ "Solidarność", z poświęceniem ratowany kiedyś przed bezpieką, zastąpiła jego replika. We wtorek poświęcił ją ks. bp Stefan Regmunt
Obchody 30-lecia Solidarności w Gorzowie
Fot. Daniel Adamski / Agencja Gazeta
Obchody 30-lecia Solidarności w Gorzowie
Obchody 30-lecia Solidarności w Gorzowie
Fot. Daniel Adamski / Agencja Gazeta
Obchody 30-lecia Solidarności w Gorzowie
Obchody 30-lecia Solidarności w Gorzowie
Fot. Daniel Adamski / Agencja Gazeta
Obchody 30-lecia Solidarności w Gorzowie
ZOBACZ TAKŻE
"Ten z nami! Ten przeciw nam! Kto sam ten nasz największy wróg! A śpiewak także był sam" - słowa "Murów" Jacka Kaczmarskiego zadudniły na rozpoczęcie obchodów 30-lecia Solidarności w gorzowskim teatrze. Pieśń mówi o indywidualizmie, o samotności poety pośród tłumu. W kontekście podziałów w środowisku dawnej opozycji i Solidarności słowa "a mury rosły..." brzmiały jak przestroga. Jak jest dzisiaj z gorzowską "S", co zostało z tego ducha sprzed 30 lat? - Bardzo dużo zostało. To wspomnienie niesamowitej nadziei. Być może w niektórych krajach komunizm zawalił się bez Solidarności, ale my mieliśmy wolność o dziesięć lat wcześniej. Mimo stanu wojennego, mimo represji byliśmy ludźmi wolnymi. Już żadne więzienia tego nie zmieniły, bo skoro myśli się jak człowiek wolny, to tak się też żyje. Nie czuliśmy, że coś się skończyło, ale że się w nas coś dopiero zaczęło - mówi Grażyna Pytlak, zasłużona działaczka Solidarności. - W Solidarności nie powinno być takich uwag, że ty jesteś z PiS, ty z PO, a ty jeszcze skądinąd. Przecież nam o to właśnie chodziło, żeby każdy mógł swobodnie żyć, mieć swoje poglądy i żeby do nikogo nie miał pretensji, że jest inny, że inaczej. Byle był w tym uczciwy - dodaje. Chciałaby, żeby wszyscy wrócili do tego etosu Solidarności, który spisał ks. Józef Tischner. - I nie może być tak, jak było ostatnio w Gdyni. My takiej Solidarności nie chcemy. Tu w Gorzowie każdy myśli swoje, ale w stosunku do siebie jesteśmy lojalni i serdeczni - mówi Grażyna Pytlak. Reakcję związkowców na zjeździe w Gdyni tłumaczy natomiast Zbigniew Bodnar, dziennikarz, a także zasłużony działacz "S". - Donald Tusk pytał, gdzie jest dziś te pozostałe 9 milionów. I tym rozsierdził związkowców. Bo przecież po 1989 r. wywalczono to właśnie, że ludzie naturalnie mogli poodchodzić, dokąd chcieli. Jedni poszli w gospodarkę, inni w działalność charytatywną, inni w politykę. I dobrze. A co? Miał być kolejny totalitaryzm? Nie wolno było powtórzyć tej samej drogi, jaką powtarzały inne rewolucje. A te 9 mln ludzi z dawnej "S" to właśnie ci, którzy skorzystali z możliwości pójścia w swoją stronę Nie wszyscy są przecież związkowcami. A dzięki Solidarności znaleźli inne przestrzenie, które chcieli zagospodarować - mówi Zbigniew Bodnar, działacz "S" w latach 80. W tych 9 milionach jest również Stanisław Żytkowski. - Zdecydowanie tak. Ja nigdy nie byłem związkowcem. Znalazłem się w "S", bo najpierw społecznie pełniłem dyżury prawne w MKZ-ie, potem zaproponowano mi pracę. A skończyło się to internowaniem. Wtedy powiedziałem, no to idziemy na całość. Ale w 1989 powiedziałem, że chcę pracować w swoim zawodzie - mówi.

Czas sztandarów trwa

Wtorkowe uroczystości 30-lecia Solidarności w Gorzowie rozpoczęły się mszą św. w katedrze, której przewodniczył ks. bp Stefan Regmunt. Podczas mszy ordynariusz diecezji zielonogórsko-gorzowskiej poświęcił replikę sztandaru Zarządu Regionu NSZZ "Solidarność". - 30 lat służył nam wszystkim. Schłostany deszczem i wichrem na wzgórzu Jasnogórskim, na wielu uroczystościach, skropiony łzami tylu ofiar walczących z nieludzkim systemem, mający na sobie płacz i wołanie o nadzieję. Ten sztandar dziś już zniszczony, przechowywany nieraz, zwłaszcza w stanie wojennym w warunkach niegodnych, choć pełnych miłości. Ten sztandar nie idzie jako eksponat do muzeum, bo wbrew temu, co mówią niektórzy, czas sztandarów jest ciągle aktualny. Dzisiaj doczeka się pomocnika, który będzie dalej świadczył, czym jest Solidarność - mówił ks. Witold Andrzejewski. Później pod Białym Krzyżem kapelan gorzowskiej "S" napominał: Bóg sprawił, że stała się wolność i niepodległość, ale my nie sprawiliśmy, że Polska stała się krajem sprawiedliwości i miłości, że nie stała się krajem solidarności - mówił.

Honory, odznaczenia, statuetki

Dalsza część uroczystości odbywała się w Teatrze im. J. Osterwy. - My gorzowianie wiemy, czym była Solidarność, czym jest i czym powinna być. Najlepiej powiedział o niej Jan Paweł II, że to bycie razem, jeden dla drugiego. Dziękuję, że tu jesteście. Bądźcie z nami dla innych - mówił Jarosław Porwich, szef Zarządu Regionu NSZZ "Solidarność". Ponad dwugodzinna uroczystość poświęcona była wyróżnieniu zasłużonych. Marszałek Marcin Jabłoński przyznał odznaki honorowe zasłużonego dla województwa lubuskiego, a władze miasta wyróżniły kilkudziesięciu związkowców Odznakami Honorowym. Owację na stojąco otrzymał natomiast Stanisław Żytkowski, legenda gorzowskiej opozycji demokratycznej i Solidarności, jej podziemny lider, znany adwokat i działacz charytatywny, który dołączył do grona Honorowych Obywateli Gorzowa.

Podziel się

  • Dodaj komentarz
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    1 głos

Dołącz do nas na Facebooku