Stanisław Żytkowski - honorowy obywatel

db
2010-09-01 , aktualizacja: 02.09.2010 08:54
A A A Drukuj
Stanisław Żytkowski, legenda gorzowskiej opozycji demokratycznej i Solidarności, jej podziemny lider, znany adwokat i działacz charytatywny otrzymał honorowe obywatelstwo Gorzowa.
Stanisław Żytkowski otrzymuje honorowe obywatelstwo Gorzowa
Fot. Daniel Adamski / Agencja Gazeta
Stanisław Żytkowski otrzymuje honorowe obywatelstwo Gorzowa
Stanisław Żytkowski
Fot. Daniel Adamski / Agencja Gazeta
Stanisław Żytkowski
Stanisław Żytkowski
Fot. Daniel Adamski / Agencja Gazeta
Stanisław Żytkowski
Trójkolorową szarfę, znak przyjęcia do grona honorowych obywateli, Stanisław Żytkowski otrzymał podczas obchodów 30-lecia Solidarności w gorzowskim teatrze. - Zaszczyt ten przysługuje wybitnym postaciom życia publicznego, osobom o nieskazitelnym charakterze. Tym, których życie, wybory, postawa moralna stanowią wzorzec do naśladowania dla współcześnie żyjących i przyszłych pokoleń - mówiła w laudacji Krystyna Sibińska, przewodnicząca rady miasta. Stanisław Żytkowski dołączył do szacownego grona: Jana Pawła II, starosty Floriana Kroenkego, Zenona Bauera, byłego prezydenta RP na Uchodźstwie Ryszarda Kaczorowskiego, ks. prałata Witolda Andrzejewskiego, ks. bpa Adama Dyczkowskiego, Edwarda Dębickiego i wreszcie swojego kolegi z Solidarności, Bronisława Żurawieckiego.

Stanisław Żytkowski jest prawnikiem absolwentem wydziału prawa UAM, który ukończył w 1970. Od 1980 należał do Solidarności. W stanie wojennym został internowany. Gdy wyszedł na wolność, dalej działał w opozycji demokratycznej, wchodził w skład podziemnej Regionalnej Komisji Wykonawczej związku, współorganizował druk i kolportaż niezależnych pism. W 1984 był więziony przez sześć miesięcy, został zwolniony na mocy amnestii. W latach 1989-1990 kierował Zarządem Regionu NSZZ "Solidarność". Był senatorem I kadencji, współzałożycielem gorzowskiego koła Towarzystwa Pomocy im. św. Brata Alberta, któremu przewodniczy od 1998. Należał do Unii Demokratycznej i Unii Wolności. Potem wycofał się z działalności politycznej. O gorzowskiej Solidarności mówi tak: - W czasach podziemia były konflikty w różnych regionach. Ale my staraliśmy się jednak robić wszystko tak, aby jakoś pogodzić ludzkie ambicje. Chodzi przecież głównie o sprawy ambicjonalne. A jeśli w tym dojdzie do jakichś zaszłości, to już jest katastrofa. Gorzowska solidarność była pewnego rodzaju fenomenem w skali Polski, bo to nie było duże miasto, ani też uniwersyteckie. Udało się nam jednak trochę funkcjonować. Zachowaliśmy przez cały stan wojenny ciągłość wydawnictw, uruchomiliśmy radio, a od 1986 r. prowadziliśmy już praktycznie jawną działalność. Rejestrowaliśmy w sądzie komisje zakładowe, sąd odrzucał, ale ci ludzie i tak już jawnie funkcjonowali. W 1989 r. wchodziliśmy więc już z wieloma strukturami zakładowymi.

Co dla niego znaczy dziś słowo solidarność? - We mnie solidarność trwa w "Bracie Albercie", w tej pracy z ludźmi potrzebującymi - mówi. A o tym, czy walka przyniosła dobre owoce, pisał sam kilka lat temu w "Gazecie": "Od wyborów 4 czerwca 1989 r. jestem systematycznie pytany z różnych stron: czy warto było i czy "o take Polske" walczyłeś. Na pytania te - bez względu na to, jaka aktualnie ekipa jest u władzy - odpowiadam: warto było i dokładnie "o take Polske" walczyłem. Nikt z nas nie walczył pod bramą tajemniczego sezamu, po sforsowaniu której wszyscy staniemy się bogaci i szczęśliwi. Walczyliśmy nie o pieniądze czy jakieś ukryte skarby, które wydrzemy komunistom, ale o wolność (...) Wywalczyliśmy Polskę wolną, demokratyczną, z gospodarką rynkową, zintegrowaną z Unią Europejską i z członkostwem w NATO; nasze marzenia spełniły się z nawiązką. Do bogactwa natomiast dochodzi się ciężką, długą i uczciwą pracą(..).

Podziel się

  • 8 komentarzy
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    3 głosy

Dołącz do nas na Facebooku