Afera budowlana. Teraz czas, aby biegły poprawił biegłego [ZDJĘCIA]

Kamil Siałkowski
08.11.2010 , aktualizacja: 08.11.2010 16:13
A A A Drukuj
Henryk Bereźnicki, kierownik budowy na ul. Bierzarina Fot. Kamil Siałkowski / Agencja Gazeta Henryk Bereźnicki, kierownik budowy na ul. Bierzarina
Sąd powołał swojego biegłego, który jeszcze raz oszacuje wartość robót przy części inwestycji na drodze nr 22. Na ostatniej rozprawie sędzia Dariusz Hendler przesłuchał czterech świadków. Mówili o pracach na ul. Bierzarina.
Andrzej Wieczorek, były plastyk miejski: Nie interesowały mnie koszty iluminacji wiaduktu, tylko jego estetyka
Fot. Kamil Siałkowski / Agencja Gazeta
Andrzej Wieczorek, były plastyk miejski: Nie interesowały mnie koszty iluminacji wiaduktu, tylko jego estetyka
Roman Ropela tłumaczy: Na przestrzeni wcześniej zurbanizowanej podbudowa drogi nie zawsze będzie wynosiła 10 cm
Fot. Kamil Siałkowski / Agencja Gazeta
Roman Ropela tłumaczy: Na przestrzeni wcześniej zurbanizowanej podbudowa drogi nie zawsze będzie wynosiła 10 cm
Zenon Michałowski mówił przed sądem, gdzie przechowuje dokumenty PBI
Fot. Kamil Siałkowski / Agencja Gazeta
Zenon Michałowski mówił przed sądem, gdzie przechowuje dokumenty PBI
Proces w aferze budowlanej poprzedziło trwające pięć lat śledztwo, które prowadziła szczecińska prokuratura. Akt oskarżenia liczy ponad 160 stron. Dotyczy miejskich inwestycji w latach 1998-2002. Zdaniem prokuratury m.in. podczas budowy trasy nr 22 i trasy średnicowej dochodziło do korupcji, zawyżania faktur i płacenia za niewykonane prace. Na ławie oskarżonych zasiadło 19 osób: przedsiębiorcy budowlani, w tym szefowie firmy PBI, Z. Marciniak, nadzorujący budowy z firm Budinwest i PIM oraz miejscy urzędnicy, w tym prezydent Gorzowa Tadeusz Jędrzejczak.

Sprawa ciągnie się już ponad dwa lata. Obecnie kończy się słuchanie biegłych, którzy swoje opinie przygotowywali na prośbę prokuratorów ze Szczecina. Biegły Marian Czech na ostatniej, październikowej rozprawie wycofał się z części swojej opinii. Szczeciński ekspert ma się pojawić w gorzowskim sądzie na kolejnej rozprawie w grudniu i przedstawić skorygowany dokument.

Tymczasem sędzia Dariusz Hendler powołał biegłego z Sądu Okręgowego w Zielonej Górze Andrzeja Rakowskiego. Ma dwa miesiące, aby przygotować opinię, która zweryfikuje rzeczywistą wartość robót dodatkowych na przejeździe przez torowisko tramwajowe przy rondzie Gdańskim podczas inwestycji na trasie nr 22. Jednocześnie sąd odrzucił kilka innych wniosków dowodowych zgłaszanych przez oskarżonych.

Na piątkowej rozprawie pierwszy raz od 15 miesięcy sąd przesłuchiwał świadków. Wnioskował o to Filip Woziński, obrońca czterech oskarżonych w procesie. - Materiał, który sąd analizuje, jest tak szeroki i rozległy, że pewne fakty mogłyby się rozmyć. Chodzi o to, aby przypomnieć ważne wątki sprawy - zauważa mecenas Woziński.

Drugi raz w procesie przesłuchiwany był gorzowski przedsiębiorca budowlany Zenon Michałowski. Jego firma była podwykonawcą Przedsiębiorstwa Budownictwa Inżynieryjnego na inwestycjach, które znalazły się w akcie oskarżenia. Po upadku PBI właśnie w archiwum firmy Michałowskiego były przechowywane dokumenty plajtującego przedsiębiorstwa.

Sąd pytał konkretnie: o dalszy los ksiąg obmiarów. Biegła Teresa Paczkowska na jednej z rozpraw sugerowała bowiem, że tych ksiąg w archiwum Michałowskiego nie było. Biznesmen klarował: - Organy ścigania nie zapoznały się z całością dokumentacji po PBI. Proponowałem to w czasie mojego przesłuchania. Pani biegła wybrała sobie dokumenty. Dałem wszystkie, o które prosiła, bo chciałem mieć święty spokój.

Gorzowski przedsiębiorca zaznaczał, że nikt oprócz niego nie ma dostępu do archiwum. Sędzia Hendler chce teraz od Michałowskiego zestawienia wszystkich akt PBI i listę dokumentów, które zostały wydane. Nie wyklucza kolejnego przesłuchania biegłej Paczkowskiej w tej sprawie.

W piątek zeznawał również Roman Ropela, projektant przebudowy ul. Bierzarina. Wyjaśniał, dlaczego droga, która zdaniem Paczkowskiej powinna mieć podbudowę o grubości 10 cm, w niektórych fragmentach miała aż 25 cm. - To się zdarza, gdy pracuje się na terenie wcześniej zurbanizowanym. Wtedy rzeczywistość może odbiegać od założeń projektowych - opowiadał Ropela.

Henryk Bereźnicki, kierownik tej budowy, był pytany o odwodnienie wiaduktu na ul. Bierzarina. Były plastyk miejski Andrzej Wieczorek opowiadał o jego oświetleniu. Na pytanie sądu o to, czy nie zapłacono za dużo, odpowiedział tylko: - Mnie nie interesują koszty, zajmuję się tylko i wyłącznie estetyką.

kamil.sialkowski@gorzow.agora.pl

Podziel się

  • 26 komentarzy
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    5 głosów

Dołącz do nas na Facebooku