Afera w Gorzowie. Detektyw śledził radnych [NOWE WIDEO]

Piotr Żytnicki, Poznań, Kamil Siałkowski, Gorzów
18.11.2010 , aktualizacja: 18.11.2010 14:51
A A A Drukuj
Szefowa sztabu prezydenta Gorzowa kazała inwigilować radnych PO i PiS. Na jej zlecenie prywatny detektyw nagrywał kamerą, gdzie radni parkują i mieszkają - dowiedziała się "Gazeta". To miał być dowód, że obaj kandydaci złamali prawo i należy ich wykluczyć z wyborów samorządowych.
Radny PO Robert Surowiec (z lewej) i prezydent Tadeusz Jędrzejczak. Czeka ich poważna rozmowa o wspólnym rządzeniu miastem
Fot. Daniel Adamski / Agencja Gazeta
Radny PO Robert Surowiec (z lewej) i prezydent Tadeusz Jędrzejczak. Czeka ich poważna rozmowa o wspólnym rządzeniu miastem
Prezydent Gorzowa Tadeusz Jędrzejczak
Fot. Daniel Adamski / Agencja Gazeta
Prezydent Gorzowa Tadeusz Jędrzejczak
Irena Sancewicz - szefowa sztabu wyborczego Jędrzejczaka
Fot. Daniel Adamski / Agencja Ga
Irena Sancewicz - szefowa sztabu wyborczego Jędrzejczaka
Radny PiS Mirosław Rawa
Fot. Daniel Adamski / AG
Radny PiS Mirosław Rawa
Chodzi o byłego przewodniczącego rady miasta Roberta Surowca z Platformy Obywatelskiej i Mirosław Rawę z Prawa i Sprawiedliwości. Obydwaj są liderami swoich ugrupowań w Gorzowie Wlkp. i otwierają wyborcze listy w swoich okręgach.

Kilka dni temu komisja wyborcza w Gorzowie wezwała obydwu na przesłuchanie. Sędzia komisarz wypytywał, gdzie mieszkają, a gdzie są zameldowani. Zgodnie z przepisami, kandydatem na radnego może być osoba "stale zamieszkała na obszarze działania danej rady" i wpisana tam do rejestru wyborców.

Mirosław Rawa z PiS: - Powiedziałem to, co napisałem w oświadczeniu majątkowym. Że mam dom pod Gorzowem, ale zameldowany jestem w Gorzowie, bo tutaj wciąż mam mieszkanie, którym zajmuje się córka, a ja w nim bywam.

Podobnie mówił Surowiec.

A dlaczego komisja wyborcza miała wątpliwości? Bo otrzymała od Ireny Sancewicz, szefowej sztabu wyborczego prezydenta Tadeusza Jędrzejczaka, wniosek o skreślenie Rawy i Surowca z listy kandydatów. Powód? Bo mieszkają poza Gorzowem.

Sancewicz dołączyła płytę z nagraniem wideo, na którym mają być zarejestrowane wyjazdy i powroty radnych do domów pod Gorzowem. Skąd Sancewicz wzięła te nagrania? Według naszych informacji wykonał je prywatny detektyw. W rozmowie z "Gazetą" Sancewicz potwierdza, że to ona go wynajęła, ale prywatnie, jako zaniepokojona obywatelka, że kandydaci na radnych łamią prawo. - Prezydent nie ma z tym nic wspólnego - tłumaczy "Gazecie".

Rawa z PiS jest zbulwersowany inwigilacją: - Żona widziała, że w pobliżu domu podejrzanie długo stoi jakiś samochód. Ale zbagatelizowałem to. Prezydent Jędrzejczak chwyta się już wszystkiego, by wyeliminować swoich przeciwników.



Surowiec z PO jest przerażony też samym filmem, który pod jego domem kręcił detektyw: - Nie mam pojęcia co na nim jest, a mam zasadę, że lubię po domu chodzić w majtkach.

Komisja wyborcza - mimo nagrań - odrzuciła wnioski Sancewicz. - Konsultowaliśmy się z komisją w Warszawie. O stałym miejscu zamieszkania decyduje miejsce wpisu do rejestru wyborców - wyjaśnia "Gazecie" Gracjan Pawlak z komisji wyborczej. Ale Sancewicz odwołała się już do sądu.

Tymczasem PO i PiS chcą zewrzeć szyki przeciwko komitetowi Jędrzejczaka. Platforma zorganizowała dziś konferencję prasową, na której zaatakowała prezydenta za inwigilację.



Prezydent Gorzowa Tadeusz Jędrzejczak twierdzi, że o doniesieniu Sancewicz nie wiedział. - Wściekła się, bo Rawa i Surowiec nie mieszkają w Gorzowie, a wszyscy o tym wiedzą. Łamią prawo.

Ale przyznaje, że ma wątpliwości, czy Sancewicz "dobrze zrobiła". Sam Jędrzejczak również jednak mieszka pod Gorzowem i startuje na prezydenta. Ale w przypadków prezydentów ordynacja nie określa, gdzie mają mieszkać kandydaci.

Po konferencjach PO i PiS własną konferencję zorganizowała w czwartek Irena Sancewicz.



Spotkała się z dziennikarzami w biurze komitetu Tadeusza Jędrzejczaka. Sam komitet również ustosunkował się do naszych informacji.

Wideo z Gorzowa. Zobacz także: Jak tłumaczy się komitet Jędrzejczaka



Tadeusz Jędrzejczak rządzi Gorzowem nieprzerwanie od 1998 r. Był posłem SLD. Poparcie partii stracił, gdy prokuratura oskarżyła go w aferze budowlanej (podczas miejskich inwestycji miało dochodzić do korupcji, zawyżania faktur i płacenia za niewykonane prace). Proces jeszcze się nie zakończył. W najnowszym sondażu "Gazety" Jędrzejczak zdobył 53 proc. głosów i ma szanse na wygrane w pierwszej turze. Ale już w wyborach do rady miasta jego komitet przegrywa z PO, SLD i niewiele wyprzedza PiS.

Podziel się

  • 122 komentarze
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    42 głosy

  • Afera w Gorzowie. Detektyw śledził radnych josif47 18.11.10, 09:06

    Corka w Gorzowie,i ja tez. A dom pod Gorzowm to atrapa,Wyrzucic kombinatora na zbity ryj...jednego i drugiego...»

  • Kiedy wreszcie ludzie zrozumieją, że on mmmmmm000 18.11.10, 10:28

    zwyczajnie szkodzi temu miastu. Że dużo zrobił? Przy takiej ilości funduszy unijnych nawet małpa potrafiłaby zarządzać miastem. Więcej z tego co w mieści powstało (jak choćby obwodnica) to »

  • Afera w Gorzowie. Detektyw śledził radnych [NOW... blic 18.11.10, 17:02

    Cała rzecz nieładnie pachnie na odległość.Jednak w rzeczywistości jest bardziej objawem niskiej jakości polskiego prawa niż polskiej klasy politycznej.Co właściwie znaczy określenie "stałe »

Dołącz do nas na Facebooku