Afera PBI: Płacili za niewykonane prace czy nie?

Kamil Siałkowski
06.12.2010 , aktualizacja: 06.12.2010 19:26
A A A Drukuj
Siła argumentów w opinii przygotowanej przez biegłego Mariana Czecha słabnie z każdą kolejną rozprawą. Na kolejnej odsłonie procesu w gorzowskiej aferze budowlanej sąd przyglądał się m.in. fakturom wystawianym podczas prac na bocznicy kolejowej.
Rozprawa w procesie w aferze PBI. Biegły ze Szczecina Marian Czech (z prawej) i sędzia Dariusz Hendler
Fot. Daniel Adamski / Agencja Gazeta
Rozprawa w procesie w aferze PBI. Biegły ze Szczecina Marian Czech (z prawej) i sędzia Dariusz Hendler
Biegły ze Szczecina Marian Czech w swojej opinii analizował m.in. faktury wystawiane przy okazji prac na bocznicy kolejowej przy gorzowskiej elektrociepłowni. W kilku przypadkach zaznaczał: "zapłacono za niewykonane roboty". Sąd pytał w piątek, o co dokładnie chodziło biegłemu i co kryło się pod tą adnotacją.

Na jednej z umów zawartej między PBI, a podwykonawcą - firmą Asbud, nie było podpisu zamawiającego. To dało biegłemu podstawę do zakwestionowania faktury. W innym przypadku Marian Czech podważał dokumenty, bo protokół odbioru "nie został należycie wypełniony". Chodziło o brak danych w rubrykach dotyczących bieżącej wartości robót (przed konkretnym zadaniem) i całości prac.

Sędzia Dariusz Hendler dziwił się, dlaczego w tych przypadkach pojawia się dopisek: "zapłacono za niewykonane roboty". Biegły wycofał się z tego stwierdzenia: - Były to formalne nieprawidłowości w prowadzeniu rozliczeń - precyzował Marian Czech przed sądem.

W czasie ożywionej dyskusji z oskarżonymi wyszło także na jaw, że biegły nie widział protokołu inwentaryzacji robót przy bocznicy ze stycznia 2002 r. Tam zdaniem oskarżonych znalazły się wszystkie informacje i gdyby biegły się z nimi zapoznał, nie uznałby, że faktury były wystawiane za roboty niewykonane.

- Ten biegły, z każdym kolejnym zdaniem wypowiedzianym przed sądem, się pogrąża - ocenia Jacek Sobusiak, obrońca jednego z szefów Budinwestu Janusza K i Jerzego S., inspektora nadzoru inwestycji PBI. - Widać, że jest nieprzygotowany do rozprawy, a na dodatek co chwilę różne wewnętrzne sprzeczności targają opinią, którą przygotował. A muszę podkreślić, że była ona podstawą do postawienia najmocniejszych zarzutów niektórym oskarżonym - komentuje Sobusiak.

Proces w aferze budowlanej trwa od ponad dwóch lat. Poprzedziło go trwające pięć lat śledztwo, które prowadziła szczecińska prokuratura. Akt oskarżenia dotyczy miejskich inwestycji w latach 1998-2002. Zdaniem prokuratury m.in. podczas budowy trasy nr 22 i trasy średnicowej dochodziło do korupcji, zawyżania faktur i płacenia za niewykonane prace. Na ławie oskarżonych zasiadło 19 osób: przedsiębiorcy budowlani, w tym szefowie firmy PBI, Z. Marciniak, nadzorujący budowy z firm Budinwest i PIM oraz miejscy urzędnicy, w tym prezydent Gorzowa Tadeusz Jędrzejczak.

Kolejna rozprawa pod koniec stycznia przyszłego roku.

Podziel się

  • 10 komentarzy
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    12 głosów

Dołącz do nas na Facebooku