Afera PBI: Płacili za niewykonane prace czy nie?
06.12.2010
, aktualizacja: 06.12.2010 19:26
Siła argumentów w opinii przygotowanej przez biegłego Mariana Czecha słabnie z każdą kolejną rozprawą. Na kolejnej odsłonie procesu w gorzowskiej aferze budowlanej sąd przyglądał się m.in. fakturom wystawianym podczas prac na bocznicy kolejowej.
ZOBACZ TAKŻE
- Duży problem z biegłymi w procesie prezydenta [ZDJĘCIA] (02-11-10, 09:32)
- Jaka kara dla prezydenta Gorzowa? Dowiemy się 8 lipca [WIDEO] (01-07-11, 16:10)
- Prezydenta Jędrzejczaka prośba o uniewinnienie [WIDEO, ZDJĘCIA] (29-06-11, 18:44)
- Wierchowicz: Gorzów to nie jest Gotham City (10-06-11, 17:36)
- Afera budowlana: sąd wzywa Marcinkiewicza na świadka (06-04-11, 19:45)
- Prezydent Jędrzejczak w sądzie. "Nic złego nie zrobiłem" (02-03-11, 09:57)
- Afera budowlana: Podważają opinie biegłej (26-02-10, 18:01)
- Afera budowlana w sądzie: biegła wylicza błędy (28-10-09, 19:43)
- Afera budowlana. Teraz czas, aby biegły poprawił biegłego [ZDJĘCIA] (08-11-10, 16:13)
Biegły ze Szczecina Marian Czech w swojej opinii analizował m.in. faktury wystawiane przy okazji prac na bocznicy kolejowej przy gorzowskiej elektrociepłowni. W kilku przypadkach zaznaczał: "zapłacono za niewykonane roboty". Sąd pytał w piątek, o co dokładnie chodziło biegłemu i co kryło się pod tą adnotacją.
Na jednej z umów zawartej między PBI, a podwykonawcą - firmą Asbud, nie było podpisu zamawiającego. To dało biegłemu podstawę do zakwestionowania faktury. W innym przypadku Marian Czech podważał dokumenty, bo protokół odbioru "nie został należycie wypełniony". Chodziło o brak danych w rubrykach dotyczących bieżącej wartości robót (przed konkretnym zadaniem) i całości prac.
Sędzia Dariusz Hendler dziwił się, dlaczego w tych przypadkach pojawia się dopisek: "zapłacono za niewykonane roboty". Biegły wycofał się z tego stwierdzenia: - Były to formalne nieprawidłowości w prowadzeniu rozliczeń - precyzował Marian Czech przed sądem.
W czasie ożywionej dyskusji z oskarżonymi wyszło także na jaw, że biegły nie widział protokołu inwentaryzacji robót przy bocznicy ze stycznia 2002 r. Tam zdaniem oskarżonych znalazły się wszystkie informacje i gdyby biegły się z nimi zapoznał, nie uznałby, że faktury były wystawiane za roboty niewykonane.
- Ten biegły, z każdym kolejnym zdaniem wypowiedzianym przed sądem, się pogrąża - ocenia Jacek Sobusiak, obrońca jednego z szefów Budinwestu Janusza K i Jerzego S., inspektora nadzoru inwestycji PBI. - Widać, że jest nieprzygotowany do rozprawy, a na dodatek co chwilę różne wewnętrzne sprzeczności targają opinią, którą przygotował. A muszę podkreślić, że była ona podstawą do postawienia najmocniejszych zarzutów niektórym oskarżonym - komentuje Sobusiak.
Proces w aferze budowlanej trwa od ponad dwóch lat. Poprzedziło go trwające pięć lat śledztwo, które prowadziła szczecińska prokuratura. Akt oskarżenia dotyczy miejskich inwestycji w latach 1998-2002. Zdaniem prokuratury m.in. podczas budowy trasy nr 22 i trasy średnicowej dochodziło do korupcji, zawyżania faktur i płacenia za niewykonane prace. Na ławie oskarżonych zasiadło 19 osób: przedsiębiorcy budowlani, w tym szefowie firmy PBI, Z. Marciniak, nadzorujący budowy z firm Budinwest i PIM oraz miejscy urzędnicy, w tym prezydent Gorzowa Tadeusz Jędrzejczak.
Kolejna rozprawa pod koniec stycznia przyszłego roku.
Na jednej z umów zawartej między PBI, a podwykonawcą - firmą Asbud, nie było podpisu zamawiającego. To dało biegłemu podstawę do zakwestionowania faktury. W innym przypadku Marian Czech podważał dokumenty, bo protokół odbioru "nie został należycie wypełniony". Chodziło o brak danych w rubrykach dotyczących bieżącej wartości robót (przed konkretnym zadaniem) i całości prac.
Sędzia Dariusz Hendler dziwił się, dlaczego w tych przypadkach pojawia się dopisek: "zapłacono za niewykonane roboty". Biegły wycofał się z tego stwierdzenia: - Były to formalne nieprawidłowości w prowadzeniu rozliczeń - precyzował Marian Czech przed sądem.
W czasie ożywionej dyskusji z oskarżonymi wyszło także na jaw, że biegły nie widział protokołu inwentaryzacji robót przy bocznicy ze stycznia 2002 r. Tam zdaniem oskarżonych znalazły się wszystkie informacje i gdyby biegły się z nimi zapoznał, nie uznałby, że faktury były wystawiane za roboty niewykonane.
- Ten biegły, z każdym kolejnym zdaniem wypowiedzianym przed sądem, się pogrąża - ocenia Jacek Sobusiak, obrońca jednego z szefów Budinwestu Janusza K i Jerzego S., inspektora nadzoru inwestycji PBI. - Widać, że jest nieprzygotowany do rozprawy, a na dodatek co chwilę różne wewnętrzne sprzeczności targają opinią, którą przygotował. A muszę podkreślić, że była ona podstawą do postawienia najmocniejszych zarzutów niektórym oskarżonym - komentuje Sobusiak.
Proces w aferze budowlanej trwa od ponad dwóch lat. Poprzedziło go trwające pięć lat śledztwo, które prowadziła szczecińska prokuratura. Akt oskarżenia dotyczy miejskich inwestycji w latach 1998-2002. Zdaniem prokuratury m.in. podczas budowy trasy nr 22 i trasy średnicowej dochodziło do korupcji, zawyżania faktur i płacenia za niewykonane prace. Na ławie oskarżonych zasiadło 19 osób: przedsiębiorcy budowlani, w tym szefowie firmy PBI, Z. Marciniak, nadzorujący budowy z firm Budinwest i PIM oraz miejscy urzędnicy, w tym prezydent Gorzowa Tadeusz Jędrzejczak.
Kolejna rozprawa pod koniec stycznia przyszłego roku.
- 10 komentarzy
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
12 głosów
-
Afera PBI: Płacili za niewykonane prace czy nie?
blic
07.12.10, 09:34
Ile dają bukmacherzy za złotego postawionego na Jędrzejczaka uniewinionnego?»
-
Afera PBI: Płacili za niewykonane prace czy nie?
sangay
07.12.10, 12:18
Moze odezwa sie teraz oponenci pana Jedrzejczaka, tak Go bezpodstawnie opluwajacy. A swoja droga coz to za biegly, ktory nie ma rozeznania w rzeczywistosci, w faktach, a czepia sie uchybien »
Najczęściej czytane24 htydzień




