Stało się. Nikt nie chce latać z Babimostu do Warszawy
2011-01-18
, aktualizacja: 19.01.2011 21:02
Żaden przewoźnik lotniczy nie jest zainteresowany lataniem z Babimostu do Warszawy. Nikt nie stanął do przetargu ogłoszonego przez Urząd Marszałkowski. Loty zostaną przywrócone najwcześniej w połowie marca
ZOBACZ TAKŻE
- Więcej osób lata z Babimostu. 150 więcej... (18-05-10, 18:54)
- Po co nam ten Babimost? Będzie wielkie lotnisko w Berlinie (23-03-10, 18:07)
- Na lotnisku w Babimoście pustki. Spółka pomoże? (05-03-10, 10:16)
- Gorzów i Zielona Góra: Przestańmy dotować lotnisko w Babimoście (30-03-11, 09:56)
- Nikt nie chce latać z Babimostu. Lotnisko, jak brzydka panna (22-02-11, 08:45)
- Lotnisko w Babimoście szuka szansy. "Trzeba w nie inwestować" (28-01-11, 17:57)
- Puste niebo nad Babimostem, i co dalej? (21-01-11, 09:16)
- Lotnisko w Babimoście: Jet Air lata do Drezna (08-09-09, 10:52)
- Sejmik bierze pod opiekę lotnisko w Babimoście (09-02-09, 19:31)
- Lotnisko w Babimoście. Ktoś z niego korzysta? (01-02-09, 14:19)
SERWISY
Umowa z dotychczasowym przewoźnikiem, firmą JetAir, skończyła się 31 grudnia 2010 r. Urząd Marszałkowski rozpisał przetarg na przewoźnika lotniczego na 2011 r. Rozstrzygnięcie miało odbyć się wczoraj. Do tego czasu loty miał prowadzić JetAir. Podpisano aneks do umowy na 26 tys. zł, czyli tyle, ile przewoźnik "nie wylatał" w ostatnim kwartale z powodu różnych awarii. I władze województwa i przewoźnik twierdzili, że loty odbywają się bez większych zakłóceń. Mieliśmy jednak sygnały od czytelników, że nie można zarezerwować biletów przez stronę JetAir. - Okienko jest nieaktywne albo pojawia się informacja, że nie ma lotów tego dnia - mówi pan Krzysztof, który wybierał się na służbowe spotkanie do Warszawy na początku stycznia. Telefony urywały się też na lotnisku. Jak się jednak okazuje, samolot z Babimostu do Warszawy nie latał już od... 1 stycznia br. - Nie wypuściłem żadnego rejsowego samolotu JetAir z naszego lotniska - przekonuje Ryszard Dobrowolski, dyrektor babimojskiego lotniska. Jak to się stało? - Przewoźnik miał awarię samolotu i zastosował zastępczą komunikację, którą dopuszczała nasza umowa - wyjaśnia Władysław Korcz, dyrektor departamentu gospodarki i infrastruktury w Urzędzie Marszałkowskim. W praktyce oznaczało to jedno: chętnych na lot do stolicy przewożono busami czy taksówkami do Poznania i stamtąd już lecieli do Warszawy samolotem. Tak samo odbywała się droga powrotna.
Teraz nie musimy się już bać takich niespodzianek w podróży. Od środy samoloty z lotniska w Babimoście nie latają nawet na papierze. Żadna firma nie zgłosiła się do ogłoszonego przez Urząd Marszałkowski przetargu. - To zła wiadomość dla regionu. Loty z Babimostu są zawieszone - powiedział Jarosław Sokołowski, wicemarszałek województwa podczas wczorajszej konferencji prasowej. Czy to oznacza koniec naszych "wrót na świat", jak nazywały babimojskie lotnisko władze regionu? - Ogłosimy drugi przetarg. Damy czas 40 dni potencjalnym oferentom. Jeśli i za drugim razem się nie uda, będziemy negocjować z przewoźnikami z tzw. wolnej ręki - tłumaczy marszałek. Jego zdaniem najpóźniej w połowie marca zostanie wznowione lotnicze połączenie ze stolicą. Niewykluczone, że będzie to dotychczasowy przewoźnik, czyli JetAir. Jak jednak zdradza Sokołowski, trwają rozmowy z różnymi partnerami, m.in. LOT-em, który podobno zadeklarował, że mógłby latać z Babimostu, ale dopiero jesienią. Teraz nie ma wolnego samolotu.
Jak jednak zaznaczają władze województwa, brak rejsowych pasażerskich lotów do stolicy nie oznacza zamknięcia lotniska. - Cały czas normalnie pracujemy. Obsługiwane są samoloty prywatne, biznesowe. Rocznie jest ich nawet 600. Od kwietnia z naszego lotniska będą latać żołnierze na misje zagraniczne - mówi Maciej Król, prezes spółki Lotnisko Zielona Góra/Babimost.
Jarosław Sokołowski zdaje sobie sprawę z tego, że po ponad 40-dniowej przerwie może być trudno przywrócić regularne przewozy pasażerskie. Jego zdaniem szansą jest wieloletni plan finansowania lotniska. Już zlecono opracowanie strategii rozwoju lotniska w Babimoście. Za 115 tys. zł do połowy kwietnia warszawska firma doradcza Trio Management ma przygotować zarówno ocenę słabych i mocnych stron lotniska, jak i propozycję jego rozwoju.
Pomysł utrzymania lotniska popiera radny sejmiku Czesław Fiedorowicz (PSL). - Trzeba opracować koncepcję i aktywnie szukać przewoźników. Nasz region bezdyskusyjnie potrzebuje lotniska - mówi. Innego zdania są radni z północnej części województwa. - Rozumiem, że lotnisko to pewien prestiż, ale na dobrą sprawę, dla kogo ono jest? Mieszkańcy Gorzowa szybciej i wygodniej dojadą do Goleniowa, a nie Babimostu. Poza tym cały czas trzeba do lotniska dopłacać. Nie widzę ekonomicznego uzasadnienia, by istniało w tej formie - mówi Mirosława Winnicka, radna SLD z Gorzowa.
Teraz nie musimy się już bać takich niespodzianek w podróży. Od środy samoloty z lotniska w Babimoście nie latają nawet na papierze. Żadna firma nie zgłosiła się do ogłoszonego przez Urząd Marszałkowski przetargu. - To zła wiadomość dla regionu. Loty z Babimostu są zawieszone - powiedział Jarosław Sokołowski, wicemarszałek województwa podczas wczorajszej konferencji prasowej. Czy to oznacza koniec naszych "wrót na świat", jak nazywały babimojskie lotnisko władze regionu? - Ogłosimy drugi przetarg. Damy czas 40 dni potencjalnym oferentom. Jeśli i za drugim razem się nie uda, będziemy negocjować z przewoźnikami z tzw. wolnej ręki - tłumaczy marszałek. Jego zdaniem najpóźniej w połowie marca zostanie wznowione lotnicze połączenie ze stolicą. Niewykluczone, że będzie to dotychczasowy przewoźnik, czyli JetAir. Jak jednak zdradza Sokołowski, trwają rozmowy z różnymi partnerami, m.in. LOT-em, który podobno zadeklarował, że mógłby latać z Babimostu, ale dopiero jesienią. Teraz nie ma wolnego samolotu.
Jak jednak zaznaczają władze województwa, brak rejsowych pasażerskich lotów do stolicy nie oznacza zamknięcia lotniska. - Cały czas normalnie pracujemy. Obsługiwane są samoloty prywatne, biznesowe. Rocznie jest ich nawet 600. Od kwietnia z naszego lotniska będą latać żołnierze na misje zagraniczne - mówi Maciej Król, prezes spółki Lotnisko Zielona Góra/Babimost.
Jarosław Sokołowski zdaje sobie sprawę z tego, że po ponad 40-dniowej przerwie może być trudno przywrócić regularne przewozy pasażerskie. Jego zdaniem szansą jest wieloletni plan finansowania lotniska. Już zlecono opracowanie strategii rozwoju lotniska w Babimoście. Za 115 tys. zł do połowy kwietnia warszawska firma doradcza Trio Management ma przygotować zarówno ocenę słabych i mocnych stron lotniska, jak i propozycję jego rozwoju.
Pomysł utrzymania lotniska popiera radny sejmiku Czesław Fiedorowicz (PSL). - Trzeba opracować koncepcję i aktywnie szukać przewoźników. Nasz region bezdyskusyjnie potrzebuje lotniska - mówi. Innego zdania są radni z północnej części województwa. - Rozumiem, że lotnisko to pewien prestiż, ale na dobrą sprawę, dla kogo ono jest? Mieszkańcy Gorzowa szybciej i wygodniej dojadą do Goleniowa, a nie Babimostu. Poza tym cały czas trzeba do lotniska dopłacać. Nie widzę ekonomicznego uzasadnienia, by istniało w tej formie - mówi Mirosława Winnicka, radna SLD z Gorzowa.
- 12 komentarzy
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
4 głosy
-
Gdyby region bezdyskusyjnie potrzebował lotniska
mmmmmm000
19.01.11, 17:55
to by na nim roiło się od pasażerów. To jest nikomu do niczego nie potrzebne, do tego drogie. Ile obwodnic miast dało by się za tą kasę wybudować? Północ województwa nieczego nie bojkotuje, »
-
Brawo dla Winnickiej, za... jaja!
tomasz_x
19.01.11, 18:28
W końcu! Nawet nie wiem czym się do tej pory wsławiła Pani Winnicka, ale składam Jej szczere gratulacje za... pokazanie prawdziwie męskich jaj! Nareszczcie rozsądny i prawdziwy głos w »
Najczęściej czytane24 htydzień



