Puste niebo nad Babimostem, i co dalej?

Beata Tokarz
21.01.2011 , aktualizacja: 23.01.2011 12:02
A A A Drukuj
Port lotniczy Babimost Fot. Sebastian Rzepiel / Agencja Gazeta Port lotniczy Babimost
Loty z Babimostu zawieszone na co najmniej 40 dni. Co dalej? Przyszłość portu to jedna wielka niewiadoma. - Nie wyobrażam sobie za 20 lat regionu bez lotniska - mówi wicemarszałek Jarosław Sokołowski
Wicemarszałek Jarosław Sokołowski
Fot. Agnieszka Wocal / Agencja Gazeta
Wicemarszałek Jarosław Sokołowski
Beata Tokarz: Żaden przewoźnik nie jest zainteresowany lataniem z Babimostu do Warszawy. Nikt nie stanął do przetargu ogłoszonego przez marszałka. Efekt? Zawieszenie lotów na co najmniej 40 dni. To klęska zarządu województwa?

Jarosław Sokołowski, wicemarszałek województwa lubuskiego, odpowiedzialny m.in. za lotnisko w Babimoście: Przyczyna takiego obrotu sprawy tkwi w problemach technicznych przewoźników. LOT zadeklarował, że mógłby latać, ale dopiero od jesieni, bo teraz nie ma samolotu. W budżecie województwa zaplanowano 1,4 mln zł na ten cel. To, zdaniem przewoźników, za mało, by latać przez cały rok. Liczymy, że w połowie marca uda się wznowić loty. Będziemy szukać przewoźników nie tylko w Polsce, ale też za granicą. Zleciłem już rozeznanie rynku przewozów małymi samolotami w Czechach, Niemczech i Norwegii. Pieniędzy wystarczy na cztery miesiące. W tym czasie musimy zastanowić się, skąd wziąć pieniądze na dalsze funkcjonowanie portu.

Zadał pan sobie pytanie: po co nam to lotnisko?

- Nie wierzę, by komukolwiek zależało, by lotnisko zamknąć. Jego istnienie leży w interesie całego województwa. Mamy gotową infrastrukturę, którą inni muszą wybudować. Na to nie byłoby nas stać. To koszty rzędu 200 mln zł. Port to kapitał, który niejako otrzymaliśmy w spadku od rodziców. Trzeba go trochę zmodernizować, ale nie wyobrażam sobie naszego regionu za 20 lat bez lotniska.

Czy jednak samorząd województwa udźwignie ciężar finansowania lotniska? Powstała spółka jest na razie fikcją i nie ma chętnych, by do niej wstąpić. Nawet Zielona Góra się ociąga.

- W rozmowach ze mną wiceprezydent Dariusz Lesicki stwierdził, że jest za wejściem w spółkę lotniskową. Wszystko w rękach radnych. Zresztą podpisywaliśmy porozumienie, były deklaracje, na których podstawie zapadła decyzja, że samorząd przejmuje lotnisko od Skarbu Państwa. Teraz oczekujemy spełnienia tych obietnic. Inna kwestia to promocja miasta. Myślę też, że miastu zależy, by zachować dotychczasową nazwę Port Lotniczy Zielona Góra - Babimost. Zresztą zaproszenie przystąpienia do spółki wysłaliśmy też do Gorzowa, bo to sprawa obu subregionów. Powinniśmy patrzeć na interes województwa, a nie poszczególnych miast czy nawet radnych. Jeśli region ma być coraz mocniejszy, to myślmy o lotnisku w Babimoście, a nie w Goleniowie. Nie podoba mi się dzielenie województwa. Potrzeba nam jedności. Walczymy razem o S3, jednym głosem mówiliśmy o zwiększeniu ilości zjazdów i węzłów na A2. Teraz powinniśmy się też zjednoczyć wokół portu, który jest przyszłością komunikacji. Za dwa, trzy miesiące okaże się, jak dalej będzie wyglądała spółka.

Pozostaje jeszcze kwestia doposażenia lotniska m.in. w system nowoczesnej nawigacji ILS. Czy przerwa w lotach nie zaprzepaści rozmów o tych inwestycjach?

- Krótkie zawieszenie regularnych lotów pasażerskich nie powinno wpłynąć na dalsze funkcjonowanie portu. Stąd nie ma przeszkód, by zamontować chociażby system ILS. O ile oczywiście zarząd i sejmik zdecydują się na wieloletnie finansowanie portu.

Przecież mieliśmy dokładać do lotniska tylko na początku jego istnienia?

- Dzisiaj do większości małych portów krajowych trzeba dopłacać. Tak samo przecież dokładamy do kolei. Dlaczego więc nie mielibyśmy wspierać lotniska? To decyzja strategiczna.

Jaki jest więc plan?

- W połowie kwietnia ma być gotowa strategia rozwoju lotniska, ocena mocnych i słabych stron oraz biznesplan. Zajmuje się tym firma zewnętrzna. Na jej podstawie przygotujemy kilka propozycji rozwoju i przedstawimy zarządowi województwa. Trzeba się zastanowić, czy zostajemy lotniskiem małym z jedną linią, czy też bierzemy przykład z Rzeszowa i rozwijamy port. Wybraną opcję pokażemy radnym. Podstawą przyszłego normalnego funkcjonowania Babimostu jest plan jego długoterminowego finansowania.

Jak pan widzi babimojskie lotnisko za pięć lat?

- Jeszcze jest za wcześnie bym, jako marszałek, wypowiadał się, jak wyobrażam sobie lotnisko w przyszłości. Potrzebna jest głęboka analiza i strategia. Wiem jedno - żaden liczący się region nie może obyć się bez lotniska.

Jeszcze muszą być chętni, by latać.

- Oczywiście. W latach 80. z Babimostu latało rocznie nawet 60 tys. osób. Teraz pasażerów jest 3 tys. Trzeba namówić Lubuszan, by po prostu latali samolotem, bo przede wszystkim potrzebna jest akceptacja społeczna i promocja. Wielka promocja.

Podziel się

  • 22 komentarze
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    9 głosów

Dołącz do nas na Facebooku