Gorzów: Powódź w schronisku dla psów [WIDEO]

Agnieszka Drzewiecka
27.01.2011 , aktualizacja: 27.01.2011 15:39
A A A Drukuj
Fot. Agnieszka Drzewiecka / Agencja Gazeta
W tym tygodniu podniósł się poziom wód gruntowych, które zalały schronisko dla psów. Ewakuowano już ponad 50 czworonogów.

Fot. Agnieszka Drzewiecka / Agencja Gazeta
Fot. Agnieszka Drzewiecka / Agencja Gazeta
Fot. Agnieszka Drzewiecka / Agencja Gazeta
Fot. Agnieszka Drzewiecka / Agencja Gazeta


Kierownik schroniska Krzysztof Skrzypnik stoi w gumowcach w wodzie. - To stało się nagle. Pracownik z nocnej zmiany opowiadał, że około pierwszej w nocy na podwórku zabuzowało i za chwilę całe było zalane - opowiada. Za jego plecami rozciąga się schronisko: z jednej strony boksy, z drugiej budynek administracji, a pomiędzy nimi jezioro. Zalany jest cały plac schroniska, przez który pracownicy przewożą karmę, siano, wywożą nieczystości. Kierownik pożycza mi gumowce, bez nich nie da się wejść na teren schroniska, bo woda w niektórych miejscach sięga do kolan. Żeby wygodniej było się poruszać, pracownicy stworzyli ścieżki ze starego kaloryfera, jakichś desek, części drzwi. Wynoszą na rękach te psy, które były w sześciu zalanych boksach. Większość boksów na szczęście jest nieco wyżej niż samo podwórko, ale mimo to psy kręcą się z podkulonymi ogonami, przestraszone, albo atakują się nawzajem, zestresowane całym zamieszaniem. - Często jesteśmy tu zalewani, ale nigdy nie było tak strasznie - mówi pan Czesław, wolontariusz schroniska.

Mokro było w schronisku już od kilku dni. Od 19 stycznia schronisko wstrzymało przyjmowanie kolejnych psów. - Działania zapobiegawcze, doraźne i bieżące, były stale prowadzone. Od kilku dni, również w nocy, pracowała tu jedna pompa, ale okazało się, że jest zbyt małej wydajności, by poradzić sobie z taką wodą - mówi dyrektor wydziału gospodarki komunalnej Agnieszka Kuźba, która przyjechała na miejsce. W schronisku byli też przedstawiciele zarządzania kryzysowego, którzy podłączyli drugą pompę.

Już w weekend 15 psów trafiło do domów zastępczych, do mieszkańców, którzy wcześniej zadeklarowali chęć przyjęcia psów w razie ewakuacji. Na początku tygodnia kolejnych 12 znalazło w ten sposób schronienie na czas powodzi w schronisku, a dla około 10 miasto zapewniło hotel dla zwierząt. Ale wciąż potrzeba więcej domów zastępczych. - Prosimy, by ludzie dobrej woli dzwonili, przyjeżdżali po psy. Chcemy ciągle zmniejszać ich ilość w schronisku, na wypadek gdyby woda wciąż się podnosiła - apeluje dyr. Kuźba.

Schronisko czeka na zgłoszenia od osób, które mogą przygarnąć psa, dopóki woda w schronisku nie opadnie. Telefon do schroniska to 95 728 72 12.

Mówi Anna Dryglas z Towarzystwa Opieki nad Zwierzętami

- Władze miasta wiedzą o problemie podtopień w schronisku od lat. I zamiast coś zrobić, liczą jedynie na doraźne wsparcie mieszkańców. TOZ wysyłał kilkanaście pism do prezydenta, o potrzebie przeniesienia placówki. Bez efektu. A tylko zmiana lokalizacji uratuje schronisko. Mamy wspaniałe, wyżej położone tereny po poligonach, idealne miejsce. Miasto mówi, że przecież dało pieniądze na remont boksów. I po co? Skoro one i tak znów zgniją w błocie? Miasto twierdzi, że przeznaczyło więcej pieniędzy na opiekę weterynaryjną. Po co, skoro mokre, stojące w zawilgoconych boksach psy i tak będą coraz częściej chorowały? To wyrzucanie pieniędzy w błoto, i to w głębokie błoto, a schronisko trzeba po prostu przenieść.

Podziel się

  • Dodaj komentarz
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    8 głosów

Dołącz do nas na Facebooku