Prezydent Jędrzejczak w sądzie. "Nic złego nie zrobiłem"
02.03.2011
, aktualizacja: 02.03.2011 09:57
Prezydent Gorzowa Tadeusz Jędrzejczak, pierwszy raz od kilkunastu miesięcy, pojawił się w sądzie na rozprawie dotyczącej afery budowlanej. - Bo proces zbliża się do końca - powiedział "Gazecie" po wyjściu z sali sądowej.
Jędrzejczak przybył do gorzowskiego sądu tuż przed godz. 9. Chwilę później rozpoczęła się kolejna rozprawa w aferze PBI. Prezydent Gorzowa pojawił się na ławie oskarżonych pierwszy raz od dłuższego czasu (uczestniczył w pierwszych rozprawach w grudniu 2008 r. i później już tylko kilka razy) Usiadł pod ścianą, w miejscu, które upatrzył sobie podczas pierwszych rozpraw w tym - ciągnącym się już od blisko 30 miesięcy - procesie.
Na sali sądowej wytrzymał wczoraj półtorej godziny, do pierwszej przerwy. Przed budynkiem sądu okręgowego spalił kilka papierosów, porozmawiał z innymi oskarżonymi i na tylnym siedzeniu służbowego auta wrócił do magistratu.
Swój niespodziewany powrót do sądu Tadeusz Jędrzejczak tłumaczył "Gazecie" tak: - Nie przychodziłem wcześniej, bo razem z adwokatem ustaliliśmy, że jeśli dane posiedzenie mnie nie dotyczy, to nie ma sensu, abym tutaj siedział. Teraz, gdy proces zbliża się do końca, mój obrońca zaznaczył, że dobrze byłoby, abym przyszedł na rozprawę.
Prezydent jest oskarżony o przekroczenie uprawnień, niedopełnienie obowiązków w celu uzyskania korzyści majątkowej lub osobistej oraz działanie na szkodę miasta. Grozi mu za to kara do 10 lat wiezienia. Jędrzejczak jest jednym z 19 oskarżonych w aferze budowlanej. Według szczecińskich prokuratorów (śledztwo prowadzili przez pięć lat) powiązane ze sobą towarzysko osoby z branży budowlanej i urzędu miasta wyprowadzały pieniądze z kasy magistratu i firm budowlanych. Na ławie oskarżonych zasiadają przedsiębiorcy, pracownicy firm nadzorczych oraz miejscy urzędnicy.
Kiedy możemy się spodziewać końca procesu? - Na pewno jest bliżej, niż dalej - przyznał mecenas Jacek Sobusiak, jeden z obrońców w procesie.
Wszystko wskazuje na to, że Zenon Gosławski, którego przesłuchanie rozpoczęło się wczoraj, będzie ostatnim biegłym w procesie. Po analizie jego opinii oskarżeni zaczną wygłaszać mowy końcowe. - Nie uzgodniłem z adwokatem, czy ją wygłoszę. Nie bardzo wiem, co miałbym tutaj powiedzieć, bo ja nic złego nie zrobiłem - przekonywał Jędrzejczak.
Zenon Gosławski, 71-letni biegły z Zielonej Góry, z zawodu inżynier budownictwa przez blisko pięć godzin opowiadał wczoraj o kosztach przebudowy torowiska przy rondzie Gdańskim w Gorzowie na trasie nr 22. Jego zdaniem prace powinny kosztować 378 tys. zł, a w ryczałcie zapłacono za nie blisko 200 tys. zł więcej. Biegły podkreślał, że roboty zostały wykonane niezgodnie z projektem. Sugerował też, że prowadzenie dziennika tej budowy nie było dokładne. W polemikę z biegłym wdali się Jerzy S. (inspektor nadzoru inwestycji realizowanych przez firmę PBI) i Janusz K. (współwłaściciel Budinwestu, podczas tej inwestycji był inżynierem-rezydentem). Wykłócali się z Gosławskim o grubość pręta w podkładzie betonowym przy torowisku, o materiały, które znalazły się pod torami. Z uwagi na to, że biegły opierał się jedynie na zdjęciach, mecenas Sobusiak zawnioskował o wizję lokalną na torowisku. Sędzia częściowo przychylił się do jego prośby. Biegły Gosławski przyjedzie do Gorzowa raz jeszcze, aby w asyście policji i pracowników MZK przeprowadzić odpowiednie pomiary na torach przy rondzie Gdańskim. Efekty tych prac poznamy na kolejnej rozprawie, którą zaplanowano na 5 kwietnia.
Na sali sądowej wytrzymał wczoraj półtorej godziny, do pierwszej przerwy. Przed budynkiem sądu okręgowego spalił kilka papierosów, porozmawiał z innymi oskarżonymi i na tylnym siedzeniu służbowego auta wrócił do magistratu.
Swój niespodziewany powrót do sądu Tadeusz Jędrzejczak tłumaczył "Gazecie" tak: - Nie przychodziłem wcześniej, bo razem z adwokatem ustaliliśmy, że jeśli dane posiedzenie mnie nie dotyczy, to nie ma sensu, abym tutaj siedział. Teraz, gdy proces zbliża się do końca, mój obrońca zaznaczył, że dobrze byłoby, abym przyszedł na rozprawę.
Prezydent jest oskarżony o przekroczenie uprawnień, niedopełnienie obowiązków w celu uzyskania korzyści majątkowej lub osobistej oraz działanie na szkodę miasta. Grozi mu za to kara do 10 lat wiezienia. Jędrzejczak jest jednym z 19 oskarżonych w aferze budowlanej. Według szczecińskich prokuratorów (śledztwo prowadzili przez pięć lat) powiązane ze sobą towarzysko osoby z branży budowlanej i urzędu miasta wyprowadzały pieniądze z kasy magistratu i firm budowlanych. Na ławie oskarżonych zasiadają przedsiębiorcy, pracownicy firm nadzorczych oraz miejscy urzędnicy.
Kiedy możemy się spodziewać końca procesu? - Na pewno jest bliżej, niż dalej - przyznał mecenas Jacek Sobusiak, jeden z obrońców w procesie.
Wszystko wskazuje na to, że Zenon Gosławski, którego przesłuchanie rozpoczęło się wczoraj, będzie ostatnim biegłym w procesie. Po analizie jego opinii oskarżeni zaczną wygłaszać mowy końcowe. - Nie uzgodniłem z adwokatem, czy ją wygłoszę. Nie bardzo wiem, co miałbym tutaj powiedzieć, bo ja nic złego nie zrobiłem - przekonywał Jędrzejczak.
Zenon Gosławski, 71-letni biegły z Zielonej Góry, z zawodu inżynier budownictwa przez blisko pięć godzin opowiadał wczoraj o kosztach przebudowy torowiska przy rondzie Gdańskim w Gorzowie na trasie nr 22. Jego zdaniem prace powinny kosztować 378 tys. zł, a w ryczałcie zapłacono za nie blisko 200 tys. zł więcej. Biegły podkreślał, że roboty zostały wykonane niezgodnie z projektem. Sugerował też, że prowadzenie dziennika tej budowy nie było dokładne. W polemikę z biegłym wdali się Jerzy S. (inspektor nadzoru inwestycji realizowanych przez firmę PBI) i Janusz K. (współwłaściciel Budinwestu, podczas tej inwestycji był inżynierem-rezydentem). Wykłócali się z Gosławskim o grubość pręta w podkładzie betonowym przy torowisku, o materiały, które znalazły się pod torami. Z uwagi na to, że biegły opierał się jedynie na zdjęciach, mecenas Sobusiak zawnioskował o wizję lokalną na torowisku. Sędzia częściowo przychylił się do jego prośby. Biegły Gosławski przyjedzie do Gorzowa raz jeszcze, aby w asyście policji i pracowników MZK przeprowadzić odpowiednie pomiary na torach przy rondzie Gdańskim. Efekty tych prac poznamy na kolejnej rozprawie, którą zaplanowano na 5 kwietnia.
- 66 komentarzy
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
12 głosów
-
Re: Prezydent Jędrzejczak w sądzie. "Nic złego ni
danny_boy
02.03.11, 23:12
>Z "wielkiej afery" przed sądem zostały grosze200 tys. na torowisku, 400 tys. przy krzaczkach, kilkaset tysięcy tam i ówdzie i można spokojnie żyć za nasze podatki.»
-
Może i nie...
pankamyk
03.03.11, 07:10
Ale czy zrobił coś dobrego?»
-
czekam na wyrok
klodawa1952
04.03.11, 06:10
i to wszystko w tym temacie»
Najczęściej czytane24 htydzień





