Niemiec, ten sympatyczny kolega z pracy. Przyjechał tu na praktyki!

Dariusz Barański
04.04.2011 , aktualizacja: 04.04.2011 16:53
A A A Drukuj
Rynek pracy za Odrą będzie od maja otwarty dla Polaków. Ale żeby Niemcy przyjeżdżali do pracy w Polsce? A jednak. U nas uczą się zawodu, samodzielności i zdobywają pierwsze doświadczenia.
Alexander Heidenreich na praktyce w krośnieńskiej
Fot. Dariusz Barański / Agencja Gazeta
Alexander Heidenreich na praktyce w krośnieńskiej "Kuźni Smaku"
Właśnie zakończył się w Krośnie Odrzańskim kolejny turnus programu Integracja przez Wymianę (Integration durch Austausch). Brało w nim udział 16 młodych Niemców z Brandenburgii, którzy odbywali praktyki w polskich zakładach pracy.

Projekty IdA zakładają wymianę międzynarodową z różnymi państwami Unii. Jeden z takich projektów firma Jump gGmbH realizuje w kooperacji z Polską. Dlaczego? - Z powodu bliskości, ale także dlatego, że powiaty z Brandenburgii i woj. lubuskiego mają bardzo podobne strukturę gospodarczą i rynek pracy. Praktykanci uczą się zawodów, które im się przydadzą potem po niemieckiej stronie - tłumaczy Radosław Gluba, rzecznik prasowy Jump gGmbH.

To cel praktyczny, ale sam projekt ma również założenia ideowe. Chodzi o przełamywanie stereotypów. Ubocznym efektem jest też zacieśnianie współpracy między gminami i powiatami po obu stronach granicy: Krosnem i Wolsztynem, a w Niemczech Dahme - Spreewald, Oder-Spree i miastem Cottbus.

Praca i metamorfoza

Program trwa trzy lata. W tym czasie organizowane są półroczne turnusy dla bezrobotnych młodych Niemców. Najpierw uczą się przez dwa miesiące podstaw języka, potem wyjeżdżają na trzymiesięczne praktyki. Warunek to wiek do 30 lat i długotrwałe bezrobocie. - Cel jest taki, aby zdobyli praktyczne umiejętności, poznali, czym jest życie zawodowe. Poznali, co to znaczy chodzić regularnie do pracy, i w ogóle, co to znaczy pracować. Gdy się spytałem jednej z praktykantek, co się najbardziej podobało, odpowiedziała - to, że w ogóle mogłam pracować - mówi Radosław Gluba. Nie tylko jednak zdobywanie doświadczenia zawodowego jest ważne. Wyjeżdżając za granicę, do obcego kraju, nie znając dobrze języka, muszą nauczyć się radzić sobie w nowym środowisku. Często są to osoby mieszkające dotąd z rodzicami, i nagle muszą pokonywać różne bariery, uczyć się samodzielności. - W pewnym sensie to ekstremalne doświadczenie, kształtujące charakter. Widzimy, jak po tych praktykach uczestnicy wracają odmienieni, dojrzalsi. Niektórzy przechodzą nawet swoistą metamorfozę. Nauczyli się pewności siebie, przekonali, że coś potrafią - dodaje Gluba.

Kucharz w kuźni

Uczestnicy są zwykle po zawodówkach, ale też zdarzają się absolwenci wyższych uczelni. Praktykują w różnych zawodach. - Mieliśmy nawet taką niezwykłą sytuację, że nasz uczestnik koniecznie chciał odbywać praktykę w... zakładzie pogrzebowym. Po prostu zamierza w przyszłości otworzyć własny zakład i chciał zdobyć doświadczenie. Zakład w Krośnie odmówił, bo... nie ma tam aż tyle pracy. Załatwiliśmy więc praktykę w Zielonej Górze i on dojeżdża codziennie z Krosna do pracy. Początkowo polscy pracodawcy mieli pewne opory, bo to jest specyficzna praca, ale teraz są zadowoleni i chwalą pracownika z Niemiec - opowiada Radosław Gluba.

Alexander Heidenreich uczył się na piekarza. W Krośnie jednak praktykował w zawodzie kucharza.

- Po tych kilku miesiącach sam widzę, jaka jest różnica. Na początku pewnych rzeczy się uczył. Dziś wystarczy mu rzucić hasło i już sam wie, co trzeba robić. A ja mu pozwalam przygotowywać potrawy samemu, bo doskonale sobie daje radę. Podoba mi się jego podejście do pracy. Jest sumienny, punktualny - mówi Jarosław Kałek, właściciel pensjonatu "Kuźnia Smaku" i jednocześnie szef kuchni. Nie ukrywa, że praktykant, dodatkowa osoba w zespole to korzyść. - Ja mam papiery pedagogiczne, mogę szkolić uczniów. Wcale nie ma wielu młodych ludzi, którzy chcieliby uczyć się zawodu. Może w miastach, gdzie są szkoły gastronomiczne, nie ma problemu.

- Z tej praktyki wyniosłem samodzielność i pewność siebie. A po powrocie do domu chcę dalej się kształcić w zawodzie kucharza - deklaruje Alexander. Jak napisał w ankiecie, najbardziej zaskoczyło go w tym stażu, że "hotel, w którym odbywam praktyki, jest taki elegancki". Okazuje się, że większość praktykantów jest bardzo pozytywnie zaskoczona pobytem w Polsce. - Na spotkaniach organizacyjnych zdarzają się i pytania, czy tam jest bieżąca woda. Czasem mają wyobrażenie, że jadą na jakiś dziki wschód. Tak naprawdę znają Polskę przecież tylko z tankowania benzyny i ogrodowych krasnali. Szybko konfrontują te wyobrażenia z rzeczywistością i rewidują je. Szybko przełamują stereotypy - opowiada Gluba.

Rzetelny spontan

Paradoksalnie, wyjątkowo pozytywne opinie zarówno polskich pracodawców, jak i niemieckich praktykantów mogą wydawać się właśnie stereotypowe. Polacy chwalą niemiecką sumienność, rzetelność, punktualność, zaangażowanie. Niemcy mówią o gościnności, miłym przyjęciu, zaskakuje ich pozytywnie spontaniczność i emocjonalność Polaków.

Te opinie to jednak nie tylko kurtuazja. Przykładem jest Katharina Beicher, która trafiła do fabryki mebli Polset w Krośnie, gdzie pracuje w biurze. Najlepiej z praktykantów przyswoiła sobie podstawy języka, świetnie wywiązuje się z obowiązków. Po trzech miesiącach firma chętnie zatrudniłaby ją na dłużej.

- Początkowo wahaliśmy się, czy sobie poradzi, jak się zaaklimatyzuje, czy dogada się zespołem. Niepotrzebnie. Radzi sobie wspaniale. Z otwartymi ramionami jesteśmy gotowi przyjąć Katharinę, zresztą na ten temat rozmawiamy. Ale to pewnie dla niej trudna decyzja. Nie tylko chodzi o poziom płac w Polsce. To się wiąże przecież ze zmianą środowiska, miejsca zamieszkania - mówi Katarzyna Łuczak z Polsetu.

dariusz.baranski@gorzow.agora.pl

Podziel się

  • 28 komentarzy
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    9 głosów

Dołącz do nas na Facebooku