Radny pyta: Dlaczego Gorzów nie składa wniosków unijnych?!

Dariusz Barański
14.04.2011 , aktualizacja: 14.04.2011 15:31
A A A Drukuj
Dlaczego Gorzów dostaje mało pieniędzy z funduszy unijnych? - Składanych jest za mało wniosków. Jeśli nie występuje się o pieniądze, trudno się spodziewać, że się je dostanie - twierdzą radni PO.
Filharmonia Gorzowska. 33 mln zł magistrat otrzymał z unijnego programu LRPO. Inwestycja kosztuje ponad 130 mln
Fot. Daniel Adamski / Agencja Gazeta
Filharmonia Gorzowska. 33 mln zł magistrat otrzymał z unijnego programu LRPO. Inwestycja kosztuje ponad 130 mln
I podają przykład. Na liście rankingowej w konkursie otwartym z tzw. działania 9.1.2 Programu Operacyjnego Kapitał Ludzki, czyli z puli na wyrównywanie szans edukacyjnych, z Zielonej Góry jest 10 wniosków, z Gorzowa zaledwie trzy. - A jeśli porównamy kwoty, to widzimy już nie różnicę, ale przepaść. Zielona Góra złożyła wnioski na ok. 18 mln zł, Gorzów tylko na półtora miliona. A mówimy o wyrównywaniu szans edukacyjnych, czyli o pieniądzach, które de facto idą na nasze dzieci, uczniów gorzowskich szkół - mówi radny Robert Surowiec. Jego zdaniem te wnioski powinny składać głównie szkoły i inne instytucje podlegle prezydentowi. - Apeluję do Tadeusza Jędrzejczaka, żeby się temu przyjrzał, wpłynął na podlegle sobie instytucje, aby wysyłały wnioski. Jeśli nie będzie wniosków, to trudno liczyć, że dostaniemy pieniądze. A potem znów prezydent będzie darł szaty i opowiadał, jak to Gorzów jest gnębiony. Jeśli jest gnębiony, to raczej przez jego działania, a w zasadzie zaniechania - dodaje Surowiec.

Już przed trzema laty ówczesny członek zarządu województwa Tomasz Hałas, też z PO, zarzucił władzom miasta, że nie składają wniosków do programu LRPO. - Trzeba zakasać rękawy i wziąć się do roboty - apelował. Takie postawienie sprawy oburzyło prezydenta Tadeusza Jędrzejczaka. Argumentował, że Gorzów składa wnioski, tylko są one odrzucane. Teraz politycy PO znów wykazują, że instytucje, które mogłyby starać się o dofinansowanie na projekty edukacyjne, nie składają wniosków. - Przecież to tylko jedno działanie z tego programu. To nie jest tak, że z Gorzowa nie ma wniosków. W jednych działaniach jest ich mniej, w innych więcej. Trzeba też pamiętać, że projekty realizuje się nie dla nich samych, ale muszą odpowiadać konkretnym społecznym potrzebom - tłumaczy Jacek Jeremicz, dyrektor miejskiego wydziału integracji europejskiej.

Podobny problem jest z dofinansowaniem imprez kulturalnych. Dotąd wiele imprez było dotowanych przez samorządy miast, ale miejskie kasy są dziś puste. Gdy w Zielonej Górze zagrożone były ważne imprezy, z pomocą pospieszyła marszałek Elżbieta Polak. Przy okazji wyszło, że gorzowskie instytucje dotąd nie korzystały zbyt często z tego źródła. - W budżecie województwa nie ma zbyt wiele pieniędzy. Jednak na działania w zakresie kultury, kultury fizycznej, turystyki również odbywały się konkursy. I niestety wniosków z Gorzowa była znikoma ilość. A przecież dobre wnioski są rozpatrywane pozytywnie. Przykładem może być dofinansowanie festiwalu Romane Dyvesa - mówi radny sejmiku Mirosław Marcinkiewicz. Apeluje w związku z tym o większą aktywność gorzowskich stowarzyszeń, klubów i innych instytucji w staraniach o pieniądze. - Przecież warto postarać się nawet o nieduże kwoty. To kosztuje trochę wysiłku, ale przecież jest szansa na uzyskanie dotacji. Tym bardziej że w Gorzowie jest biuro Urzędu Marszałkowskiego, które służy pomocą i informacją - przekonuje Mirosław Marcinkiewicz. Wniosek złożył np. Jazz Club Pod Filarami. - Mała Akademia Jazzu czy Gorzów Jazz Celebrations to inicjatywy o takim charakterze i potencjale, że z pewnością zostaną dofinansowane przez marszałka - dodaje.

Podziel się

  • 29 komentarzy
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    3 głosy

Dołącz do nas na Facebooku