Radny pyta: Dlaczego Gorzów nie składa wniosków unijnych?!
14.04.2011
, aktualizacja: 14.04.2011 15:31
Dlaczego Gorzów dostaje mało pieniędzy z funduszy unijnych? - Składanych jest za mało wniosków. Jeśli nie występuje się o pieniądze, trudno się spodziewać, że się je dostanie - twierdzą radni PO.
ZOBACZ TAKŻE
- Dotacje do zwrotu. Urząd daje, urząd odbiera (10-01-11, 16:52)
- Unijne pieniądze na 11 autobusów, 120 automatów biletowych i 75 wiat (23-10-10, 14:24)
- Synowiec o Unii Leszno: To fenomen polskiego żużla (30-09-10, 12:31)
- Dodatkowe 23 mln zł dla nas z unijnych funduszy (02-09-10, 09:09)
- Kasa z Unii: wciąż jesteśmy wśród liderów (05-05-10, 09:19)
- Inwestycje: Bulwar Nadwarciański z dotacją (13-01-10, 16:42)
- Dwie poprawki na unijnej liście indykatywnej (05-08-09, 18:19)
- Fundusze unijne: woj. lubuskie na końcu (17-05-09, 18:46)
- Miliard zł. dotacji z Unii na 116 inwestycji! (22-02-09, 17:47)
- Afera PBI: Mogliśmy stracić dotację unijną [WIDEO] (20-11-09, 18:17)
I podają przykład. Na liście rankingowej w konkursie otwartym z tzw. działania 9.1.2 Programu Operacyjnego Kapitał Ludzki, czyli z puli na wyrównywanie szans edukacyjnych, z Zielonej Góry jest 10 wniosków, z Gorzowa zaledwie trzy. - A jeśli porównamy kwoty, to widzimy już nie różnicę, ale przepaść. Zielona Góra złożyła wnioski na ok. 18 mln zł, Gorzów tylko na półtora miliona. A mówimy o wyrównywaniu szans edukacyjnych, czyli o pieniądzach, które de facto idą na nasze dzieci, uczniów gorzowskich szkół - mówi radny Robert Surowiec. Jego zdaniem te wnioski powinny składać głównie szkoły i inne instytucje podlegle prezydentowi. - Apeluję do Tadeusza Jędrzejczaka, żeby się temu przyjrzał, wpłynął na podlegle sobie instytucje, aby wysyłały wnioski. Jeśli nie będzie wniosków, to trudno liczyć, że dostaniemy pieniądze. A potem znów prezydent będzie darł szaty i opowiadał, jak to Gorzów jest gnębiony. Jeśli jest gnębiony, to raczej przez jego działania, a w zasadzie zaniechania - dodaje Surowiec.
Już przed trzema laty ówczesny członek zarządu województwa Tomasz Hałas, też z PO, zarzucił władzom miasta, że nie składają wniosków do programu LRPO. - Trzeba zakasać rękawy i wziąć się do roboty - apelował. Takie postawienie sprawy oburzyło prezydenta Tadeusza Jędrzejczaka. Argumentował, że Gorzów składa wnioski, tylko są one odrzucane. Teraz politycy PO znów wykazują, że instytucje, które mogłyby starać się o dofinansowanie na projekty edukacyjne, nie składają wniosków. - Przecież to tylko jedno działanie z tego programu. To nie jest tak, że z Gorzowa nie ma wniosków. W jednych działaniach jest ich mniej, w innych więcej. Trzeba też pamiętać, że projekty realizuje się nie dla nich samych, ale muszą odpowiadać konkretnym społecznym potrzebom - tłumaczy Jacek Jeremicz, dyrektor miejskiego wydziału integracji europejskiej.
Podobny problem jest z dofinansowaniem imprez kulturalnych. Dotąd wiele imprez było dotowanych przez samorządy miast, ale miejskie kasy są dziś puste. Gdy w Zielonej Górze zagrożone były ważne imprezy, z pomocą pospieszyła marszałek Elżbieta Polak. Przy okazji wyszło, że gorzowskie instytucje dotąd nie korzystały zbyt często z tego źródła. - W budżecie województwa nie ma zbyt wiele pieniędzy. Jednak na działania w zakresie kultury, kultury fizycznej, turystyki również odbywały się konkursy. I niestety wniosków z Gorzowa była znikoma ilość. A przecież dobre wnioski są rozpatrywane pozytywnie. Przykładem może być dofinansowanie festiwalu Romane Dyvesa - mówi radny sejmiku Mirosław Marcinkiewicz. Apeluje w związku z tym o większą aktywność gorzowskich stowarzyszeń, klubów i innych instytucji w staraniach o pieniądze. - Przecież warto postarać się nawet o nieduże kwoty. To kosztuje trochę wysiłku, ale przecież jest szansa na uzyskanie dotacji. Tym bardziej że w Gorzowie jest biuro Urzędu Marszałkowskiego, które służy pomocą i informacją - przekonuje Mirosław Marcinkiewicz. Wniosek złożył np. Jazz Club Pod Filarami. - Mała Akademia Jazzu czy Gorzów Jazz Celebrations to inicjatywy o takim charakterze i potencjale, że z pewnością zostaną dofinansowane przez marszałka - dodaje.
Już przed trzema laty ówczesny członek zarządu województwa Tomasz Hałas, też z PO, zarzucił władzom miasta, że nie składają wniosków do programu LRPO. - Trzeba zakasać rękawy i wziąć się do roboty - apelował. Takie postawienie sprawy oburzyło prezydenta Tadeusza Jędrzejczaka. Argumentował, że Gorzów składa wnioski, tylko są one odrzucane. Teraz politycy PO znów wykazują, że instytucje, które mogłyby starać się o dofinansowanie na projekty edukacyjne, nie składają wniosków. - Przecież to tylko jedno działanie z tego programu. To nie jest tak, że z Gorzowa nie ma wniosków. W jednych działaniach jest ich mniej, w innych więcej. Trzeba też pamiętać, że projekty realizuje się nie dla nich samych, ale muszą odpowiadać konkretnym społecznym potrzebom - tłumaczy Jacek Jeremicz, dyrektor miejskiego wydziału integracji europejskiej.
Podobny problem jest z dofinansowaniem imprez kulturalnych. Dotąd wiele imprez było dotowanych przez samorządy miast, ale miejskie kasy są dziś puste. Gdy w Zielonej Górze zagrożone były ważne imprezy, z pomocą pospieszyła marszałek Elżbieta Polak. Przy okazji wyszło, że gorzowskie instytucje dotąd nie korzystały zbyt często z tego źródła. - W budżecie województwa nie ma zbyt wiele pieniędzy. Jednak na działania w zakresie kultury, kultury fizycznej, turystyki również odbywały się konkursy. I niestety wniosków z Gorzowa była znikoma ilość. A przecież dobre wnioski są rozpatrywane pozytywnie. Przykładem może być dofinansowanie festiwalu Romane Dyvesa - mówi radny sejmiku Mirosław Marcinkiewicz. Apeluje w związku z tym o większą aktywność gorzowskich stowarzyszeń, klubów i innych instytucji w staraniach o pieniądze. - Przecież warto postarać się nawet o nieduże kwoty. To kosztuje trochę wysiłku, ale przecież jest szansa na uzyskanie dotacji. Tym bardziej że w Gorzowie jest biuro Urzędu Marszałkowskiego, które służy pomocą i informacją - przekonuje Mirosław Marcinkiewicz. Wniosek złożył np. Jazz Club Pod Filarami. - Mała Akademia Jazzu czy Gorzów Jazz Celebrations to inicjatywy o takim charakterze i potencjale, że z pewnością zostaną dofinansowane przez marszałka - dodaje.
- 29 komentarzy
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
3 głosy
-
Re: Radny pyta: Dlaczego Gorzów nie składa wniosk
dachowiecgorzowski
14.04.11, 18:07
A po co się starać? Jeszcze nie daj Boże dadzą i trzeba będzie się z tych pieniędzy uczciwie rozliczyć... Inwestycje z budżetu miasta to już inna sprawa...»
-
Radny pyta: Dlaczego Gorzów nie składa wniosków...
mmmmmm000
15.04.11, 02:47
Unia daje DOfinansowanie, a nie finansowanie! Trzeba więc mieć własną kasę, by Unia miała do czego DOkładać. Jaki Gorzowski budżet jest, każdy widzi!»
Najczęściej czytane24 htydzień




