Co wolno wojewodzie? Zarządzać rzekami

Dariusz Barański
23.05.2011 , aktualizacja: 23.05.2011 12:09
A A A Drukuj
Słubice 2010 r. Wysoka fala Odry Fot. Daniel Adamski / Agencja Gazeta Słubice 2010 r. Wysoka fala Odry
Aż trzech szefów Regionalnych Zarządów Gospodarki Wodnej odpowiada za nasze rzeki! Ze Szczecina, Poznania i Wrocławia. - Nie mam na nich żadnego wpływu, a rzeki płyną przez Lubuskie - mówi wojewoda Helena Hatka. Ma się to zmienić.
Od nowego roku władzę nad rzekami będą mieli wojewodowie. Przynajmniej organizacyjną i administracyjną.

Minister spraw wewnętrznych przygotował projekt ustawy, który wprowadza szczegółowe rozwiązania dla osób poszkodowanych przez powodzie. Nowe prawo ma szybko zapobiegać skutkom powodzi. Reguluje wypłaty zasiłków i odszkodowań, zasady wynagrodzeń i zwolnień z pracy podczas akcji powodziowej itp. Projekt zakłada też istotne zmiany administracyjne, m.in. likwidację Krajowego Zarządu Gospodarki Wodnej. Dotychczasowe zadania i kompetencje KZGW ma przejąć Główny Koordynator Gospodarki Wodnej w ministerstwie środowiska. Proponuje się także likwidację siedmiu regionalnych zarządów gospodarki wodnej i powołanie w ich miejsce 16 wojewódzkich zarządów gospodarki wodnej.

Wodny chaos

Czyli od 1 stycznia, jeśli parlament przyjmie ustawę, gospodarką wodną w Lubuskiem będzie zarządzać administracja wojewody. - Aż trzech dyrektorów Regionalnych Zarządów Gospodarki Wodnej odpowiada za nasze rzeki! Ze Szczecina, Poznania i Wrocławia. Gdy zorganizowałam spotkanie z nimi, to się okazało, że każdy z nich ma inną koncepcję inwestowania i walkę z powodziami. Każdy z nich ma inne kwoty na inwestycje. Ja nie mam wpływu na działania dyrektorów, a przecież rzeki płyną przez woj. lubuskie. Mam wpływ na meliorację, bo ona jest dofinansowywana z budżetu państwa. Teraz to mogę jedynie sobie robić spotkania - mówi wojewoda Helena Hatka. Liczy się z tym, że ustawa dołoży wojewodzie zadań. Ma jednak nadzieję, że będzie możliwość sprawniejszego działania.

Dziś w zarządzaniu gospodarką wodną panuje chaos: za rzeki odpowiadają trzy dyrekcje RZGW, za stan wałów odpowiada Zarząd Melioracji podległy marszałkowi, a gromy lecą na wojewodę. - Wojewoda będzie miał większą odpowiedzialność, ale ona i tak była w przypadku zagrożenia powodziowego. Jesteśmy zdeterminowani. Sytuacja z ub. roku na wszystkich rzekach województwa wskazuje, że nie mamy wyjścia. Mamy dosyć i nie chcemy tylko walczyć z zagrożeniem powodziowym, ale je skutecznie minimalizować - mówi Hatka.

Jak wydać 200 milionów

Na inwestycje i naprawy czekają w Lubuskiem wały przeciwpowodziowe i ostrogi rzeczne. Trzeba pogłębiać rzeki, inwestować w rowy melioracyjne. - Chwilami miałam wrażenie, że Odra nie ma środkowego biegu. W poprzednich latach Lubuskie miało problem z przebiciem się, jeśli chodzi o inwestycje. Teraz w ciągu dwóch lat będziemy mieli do dyspozycji ok. 200 mln zł, w samym 2-11 - 83 mln zł. To trzeba sensownie wykorzystać - mówi wojewoda. Dlatego chce jak najszybciej przygotować wojewódzką strategię ochrony przeciwpowodziowej. Do dyskusji zaprosiła także samorządy.

Od źródeł do ujścia

Prezes Krajowego Zarządu Gospodarki Wodnej Leszek Karwowski jest sceptyczny wobec zmian, jakie niesie ustawa. - Jestem pod wrażeniem zapału pani wojewody do poprawiania sytuacji. Mogę być szczęśliwy, że od 1 stycznia wojewoda weźmie te zadania na siebie - żartuje. Przyznaje jednak, że reforma zarządzania w tej dziedzinie jest konieczna. Oprócz zmian organizacyjnych liczy na większe nakłady. Bez tego reforma się nie uda. Sam postulował jednak, aby stworzyć zarządy dorzeczy Wisły i Odry.

- Rzeki nie poddają się decyzjom administracyjnym. Odra płynie i na Dolnym Śląsku i na Zachodnim Pomorzu. Nie wytnie się jednego kawałka. Trzeba traktować je całościowo, od źródeł do ujścia. Życzyłbym sobie, aby dzięki tej reformie gospodarka wodna dostała 2-3 razy więcej pieniędzy. Teraz o te pieniądze konkurować będzie 16 wojewodów. Trzeba też pamiętać, że nieraz musiałem godzić wojewodów, którzy mieli rozbieżne interesy, bo np. zbiornik Włocławek był na Mazowszu, a skutki odczuwane były na Kujawach. Jeden wojewoda mówił: spuszczaj zbiornik, bo Płock zaleje. A drugi: nie spuszczaj, bo woda wchodzi na Bulwar Filadelfijski w Toruniu. Poza tym gospodarka wodna to nie tylko powódź, ale też problem suszy. Chodzi o zaspokojenie potrzeb gospodarki narodowej - zauważa prezes Karwowski.

- Jesteśmy gotowi podjąć ryzyko samodzielnego decydowania o pieniądzach. Dla Lubuskiego, które tak ucierpiało od powodzi, władza nad pieniędzmi, które trafiają na ten cel do regionu, to kluczowa sprawa. A z sąsiadami wojewodami na pewno się dogadamy. Zresztą, jeśli powstanie nowa administracja zespolona, to przecież zatrudnieni dziś w RZGW będą dla nas kluczowymi partnerami - mówi Hatka.

- Nie, pani wojewodo. Podwładnymi - mówi prezes Karwowski.

Podziel się

  • 20 komentarzy
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    4 głosy

  • Co wolno wojewodzie? Zarządzać rzekami thebird2 23.05.11, 13:01

    To trzeba sensownie wykorzystać - mówi wojewodaTo sie nie może udac . Forsa zostanie przekazana na "południe " jak to zwykle bywa w tym województwie . A falubazie rowy i rzeki czakają na »

  • No to mamy powrót do przeszłości... mmmmmm000 23.05.11, 17:32

    Jeśli to prawda, to pomysł nie jest najlepszy. Tak już kiedyś było i system się kompletnie nie sprawdził. Dlaczego teraz jest 7 dyrekcji? Bo każda zarządza jedną rzeką (lub połową) wraz z »

  • co wolno wojewodzie wolfenstein3d 24.05.11, 22:16

    to nie tobie smrodzie»

Dołącz do nas na Facebooku