Senator Woźniak: Jak stworzyć silną gospodarczo ścianę zachodnią

pisze Henryk M. Woźniak*
25.05.2011 , aktualizacja: 25.05.2011 18:19
A A A Drukuj
Henryk M. Woźniak żegna się z polityką Fot. Daniel Adamski / Agencja Gazeta Henryk M. Woźniak żegna się z polityką
Polska Zachodnia musi mieć swój wspólny program. To on może zapewnić nam realne źródło finansowania. Gra toczy się o kilka miliardów euro. Chodzi m.in. o budowę korytarzy transportowych, zagospodarowanie Odry, a także o rozwój przedsiębiorczości na terenach popegeerowskich - pisze senator PO Henryk M. Woźniak
Publiczna debata w trakcie trwających na przełomie 2009/2010 roku konsultacji projektu Krajowej Strategii Rozwoju Regionalnego 2010-2020 (KSRR) zwróciła uwagę m.in. na nadmierne faworyzowanie metropolii, wątpliwą efektywność modelu polaryzacyjno-dyfuzyjnego oraz zbytnią, kosztem "ściany zachodniej", koncentrację uwagi na granicy wschodniej jako zewnętrznej granicy Unii Europejskiej. Przy tym jako niekwestionowane uznawano główne cele KSRR; 1) konkurencyjność - wspieranie wzrostu konkurencyjności regionów, 2) spójność - budowanie spójności terytorialnej i przeciwdziałanie marginalizacji obszarów problemowych, 3) sprawność - kreowanie warunków skutecznej, efektywnej i partnerskiej realizacji ukierunkowanych terytorialnie działań rozwojowych. Jednocześnie KSRR zaproponowała nowe podejście do modelu prowadzenia polityki regionalnej. Ten nowy paradygmat polityki regionalnej przewiduje założenie wykorzystania i wzmocnienia potencjałów terytorialnych zamiast tradycyjnej redystrybucji funduszy oraz horyzontalne (wielosektorowe) podejście do wyzwań rozwojowych skierowane na integrowanie i koordynację polityk publicznych z celami polityki regionalnej.

Pakt pięciu województw

Niespodziewanie konsultacje projektu KSRR na poziomie wojewódzkim przyniosły jeszcze jeden efekt, którego raczej nikt nie zakładał. Otóż uświadomiono sobie, jak wiele interesów łączy województwa położone wzdłuż zachodniej granicy Polski, jak wiele mają wspólnego. Na dodatek mają także wspólne źródła problemów. Ta świadomość sprawiła, że podjęto próbę połączenia sił, by pokonać problemy oraz móc sprostać przyszłym wyzwaniom. Mija właśnie rok od spotkania marszałków województw zachodniopomorskiego, lubuskiego i dolnośląskiego, którego gospodarzem był marszałek lubuski Marcin Jabłoński. Spotkania, którego efektem było, po dołączeniu województw wielkopolskiego i opolskiego, zawarcie "paktu" pięciu województw. Marszałkowie porozumieli się "w sprawie podjęcia wspólnych prac nad strategią i programem operacyjnym rozwoju Polski zachodniej", co powszechnie uznano za duży sukces samorządów regionalnych, bardziej dotychczas skłonnych do rywalizacji niźli współpracy.

Jakkolwiek malkontenci mogą mówić, że to tylko rozwój na papierze, to jednak o wstępnym sukcesie inicjatywy marszałków świadczy już to, że w ramach prac nad niezwykle ważnym, strategicznym dokumentem - Koncepcją Przestrzennego Zagospodarowania Kraju 2030 (KPZK 2030), powstała propozycja wyodrębnienia w strukturze zagospodarowania przestrzennego kraju zachodniej Polski i Pomorza Środkowego. Ideę tę senatorowie Platformy Obywatelskiej z zachodnich okręgów kraju poparli w specjalnym oświadczeniu skierowanym do pani Elżbiety Bieńkowskiej, minister rozwoju regionalnego.

Zachodnia Polska oraz Środkowe Pomorze (w tym zachodnia część woj. pomorskiego) mają wszak wiele bardzo podobnych problemów infrastrukturalnych, gospodarczych i społecznych. Są one wynikiem niegdysiejszej wspólnej historii ziem rozciągających się wzdłuż Odry, a także przemian, jakie dokonywały się po 1945 roku w sposób bardzo głęboki właśnie tutaj, tj. nacjonalizacji i kolektywizacji. Są też skutkiem transformacji ustrojowej ostatniego dwudziestolecia. Do dzisiaj widoczne są gospodarcze, infrastrukturalne oraz społeczne konsekwencje zapaści i upadku całkowicie niedostosowanych do realiów gospodarki rynkowej socjalistycznych molochów przemysłowych, likwidacji państwowych gospodarstw rolnych, a także garnizonów wojskowych. Niższy od średniej krajowej wskaźnik gęstości zaludnienia, mniejszy wolumen popytu konsumpcyjnego, gorsza tradycja przedsiębiorczości i własności prywatnej to niewątpliwie istotne bariery rozwoju. A do tego jeszcze obszar ten każdego dnia zmaga się z twardą konkurencją rynkową z o wiele przecież silniejszym i zamożniejszym sąsiadem zza Odry, który na dodatek wciąż korzysta z preferencyjnego traktowania przez budżet UE.

Z tych względów bez mała cały obszar zachodniej Polski zasługuje na odrębne potraktowanie nie tylko w KPZK 2030. Bez tego coraz bardziej, jako całkowicie realna, jawi się perspektywa pogłębiającej się peryferyzacji i wyludniania się dużych połaci zachodniej Polski. Przestrogą dla nas, współcześnie żyjących tu i teraz, winien być tzw. ostfluch - zjawisko depopulacji tych terenów na rzecz zachodnich prowincji Niemiec na przełomie XIX i XX wieku. Jak bardzo realna jest ta groźba niech świadczy, że zjawisko to możemy także i dzisiaj obserwować w Niemczech, zwłaszcza w Meklemburgii oraz Brandenburgii.

Polityka regionalna kontra polityka rolna

Wszelako zgodzić się trzeba, że zachodnie pogranicze Polski będzie z czasem ciążyć coraz bardziej ku Berlinowi wskutek ogromnego potencjału aglomeracji berlińskiej i wielkiej siły jej oddziaływania. Taka perspektywa jest też zarysowana w KPZK 2030. Jest ona konsekwencją dynamicznie toczących się procesów integrowania się regionów transgranicznych w coraz bardziej jednoczącej się Europie. To musi jednak niepokoić, albowiem stanowi groźbę, że zachodnia Polska poprzez ciążenie ku Berlinowi będzie, w długiej perspektywie czasowej, rozluźniać więzi z centrum kraju.

Marszałkowie zobowiązali się do wspólnych prac nad strategią oraz programem. Wszystko zakończy się sukcesem, kiedy te obie kwestie się zmaterializują. Strategia strategią, ale tak naprawdę ważny jest wspólny Program Polski Zachodniej. To on bowiem może zapewnić realne źródło finansowania (nawet kilka miliardów euro) budowy korytarzy transportowych (drogowych i kolejowych), zagospodarowania Odry jako szlaku transportowego, źródła czystej energii odnawialnej czy też zagrożenia powodziowego, rewitalizacji terenów postindustrialnych i postmilitarnych czy wzmocnienia innowacyjności, a także sektora MiŚP, w tym na obszarach popegeerowskich.

Program Operacyjny Polski Zachodniej byłby też - świetną, bo twórczą i realną, a przy tym zapewniającą dbałość o polskie narodowe interesy - odpowiedzią na inicjatywę niemiecką z początku lat 90. XX wieku, na tzw. Plan Stolpego, a jednocześnie wypełniałby rzeczywistą, polską treścią wspólną niemiecko-polską inicjatywę, tj. Partnerstwo Odry.

Tak więc mimo obiektywnych procesów zachodzących na pograniczu w konsekwencji integracji europejskiej, przy pewnej dozie wyobraźni oraz dużej determinacji można, a nawet trzeba dostrzegać możliwość wykreowania silnego obszaru gospodarczego integrującego zachodnią Polskę wokół osi - Słupsk, Koszalin, Piła, Poznań, Leszno, Wrocław, z drugiej zaś strony - Świnoujście, Szczecin, Stargard, Gorzów, Zielona Góra, Legnica, Wrocław. Taki obszar gospodarczy byłby w stanie równoważyć oddziaływanie potencjału aglomeracji berlińskiej i poprzez ciążenie Poznania do Warszawy integrować zachodnią Polskę z centrum kraju i jego stolicą.

Nie powinno być wątpliwości, że są to problemy, które są na tyle istotne z punktu widzenia integralności państwa oraz zapewnienia spójności i rozwoju dużego obszaru Polski, że zasługują na przygotowanie do sfinansowania z Funduszu Spójności w perspektywie budżetowej Unii Europejskiej 2014-2020, odrębnego, niezależnego od wojewódzkich - siedemnastego programu, Programu Operacyjnego Polski Zachodniej. Czy jest to realne? - "Tego dziś nie jestem w stanie powiedzieć" - mówi na łamach "GW" wiceminister rozwoju regionalnego dr Waldemar Sługocki. To prawda, dopiero przecież rozpoczynają się prace nad nową wieloletnią perspektywą budżetową Unii Europejskiej. Rozmowy łatwe nie będą, bowiem polityka regionalna będzie konkurować o pieniądze z polityką rolną. Mimo wszystko jest to jednak możliwe.

W trakcie niedawnej wizyty w Brukseli miałem okazję zapytać o opinię panią Hannę Jahns - wysokiej rangi urzędniczkę Komisji Europejskiej, a wcześniej wiceministra rozwoju regionalnego polskiego rządu. To optymistyczna opinia, która mniej więcej brzmi tak - nie widzę przeszkód, jednak to zależy od samych województw, od tego jak bardzo będzie im zależeć na wypracowaniu wspólnych projektów, ostatecznie będzie zależeć od woli polskiego rządu.

Oczywiście nie jest bez znaczenia, jakie interesy do wspólnego Programu wniesie Lubuskie, ale to już temat na inną okazję.

*Henryk Maciej Woźniak, senator PO, wiceprzewodniczący Komisji Budżetu i Finansów Publicznych, były prezydent Gorzowa

Podziel się

  • 37 komentarzy
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    3 głosy

Dołącz do nas na Facebooku