Prezydenta Jędrzejczaka prośba o uniewinnienie [WIDEO, ZDJĘCIA]
29.06.2011
, aktualizacja: 29.06.2011 18:53
Prezydent Gorzowa Tadeusz Jędrzejczak poprosił sąd o uniewinnienie od zarzutów stawianych mu przez prokuraturę w Szczecinie. Wyrok w aferze budowlanej usłyszymy w pierwszej połowie lipca.

Fot. Daniel Adamski / Agencja Gazeta

Fot. Daniel Adamski / Agencja Gazeta

Fot. Daniel Adamski / Agencja Gazeta
Tadeusz Jędrzejczak

Fot. Daniel Adamski / Agencja Gazeta

Fot. Daniel Adamski / Agencja Gazeta

Fot. Daniel Adamski / Agencja Gazeta

Fot. Daniel Adamski / Agencja Gazeta

Fot. Daniel Adamski / Agencja Gazeta
ZOBACZ TAKŻE
- Prezydent, wyrok, apelacja. Kiedy wyrok może się uprawomocnić? [WIDEO] (18-01-12, 07:57)
- Jest uzasadnienie wyroku dla Jędrzejczaka (17-01-12, 09:49)
- Książka o aferze dopiero w przyszłym roku (01-12-11, 12:30)
- Prezydent jeszcze poczeka na odwołanie (02-11-11, 11:58)
- Prezydent jeszcze się nie odwołał. Czeka na uzasadnienie wyroku (30-09-11, 09:09)
- Jak Gorzów zaprzyjaźnił się z aferą (29-08-11, 10:24)
- Jak Gorzów zaprzyjaźnił się z aferą budowlaną (28-08-11, 17:18)
- Jaka kara dla prezydenta Gorzowa? Dowiemy się 8 lipca [WIDEO] (01-07-11, 16:10)
- Po sesji: Prezydent nie bardzo absolutny (30-06-11, 11:14)
- Afera budowlana: wyrok w lipcu? (16-06-11, 12:25)
- Wierchowicz: Gorzów to nie jest Gotham City (10-06-11, 17:36)
- Prokurator domaga się 7 lat więzienia dla prezydenta Jędrzejczaka [ZDJĘCIA] (06-06-11, 17:36)
- Afera budowlana. W sądzie: różne sfery ogólności (27-04-11, 10:22)
- Afera PBI: Płacili za niewykonane prace czy nie? (06-12-10, 17:22)
- Afera budowlana w sądzie: darczyńca z Żywca (15-05-09, 19:18)
- Tadeusz Jędrzejczak: Nie jestem przestępcą (19-12-08, 08:01)
Na mowę końcową prezydenta Jędrzejczaka czekaliśmy od ponad trzech tygodni. Wtedy ostatnie słowo w procesie wygłosiła szczecińska prokurator Ewa Cybulska. Nie pozostawiła na nim suchej nitki. - Wszystko działo się [zarzuty dotyczą najważniejszych miejskich inwestycji w latach 1999-2003 r. - red.] w atmosferze wszechwładnej korupcji. Co najmniej część firm upadła w tym okresie z powodu konieczności dawania łapówek. A Tadeusz Jędrzejczak był zwornikiem całego mechanizmu - mówiła Cybulska na początku czerwca. Zauważyła, że przestępczość tzw. białych kołnierzyków powinna był karana szczególnie surowo.
Dla Jędrzejczaka zażądała siedmiu lat więzienia i 10-letniego zakazu pełnienia funkcji publicznych w administracji państwowej. Oprócz niego na ławie oskarżonych siedzi jeszcze 16 osób, to miejscy urzędnicy i przedsiębiorcy z branży budowlanej.
Prezydentowi Gorzowa postawiono cztery zarzuty. Miał działać na szkodę firm budowlanych. Zdaniem prokuratury przymusił szefów dwóch firm budowlanych: PBI i Z. Marciniak SA, aby każdy z nich wypłacił biznesmenowi Krzysztofowi W. z Żywca po 400 tys. zł. To były pieniądze na krzewy, które nigdy do Gorzowa nie dotarły. Jędrzejczak ma też zarzut za działanie na szkodę miasta i przekroczenie uprawnień (miał zapłacić PBI 200 tys. zł z kasy miasta za rzekomo wykonane prace) oraz wyłudzenie od jednego z towarzystw ubezpieczeniowych kwot gwarancyjnych za źle wykonane prace budowlane.
W środę prezydent Jędrzejczak wraz ze swoim obrońcą Robertem Grabowskim po kolei zbijali każdy z zarzutów. - W urzędzie jest hierarchia. Każdy urzędnik działa w zaufaniu, że poprzednia osoba na swoim odcinku, gwarantując swoim podpisem, zrobiła wszystko zgodnie z prawem. Nie było przesłanek, aby prezydent nie podpisywał dokumentów, które do niego trafiały - podkreślał mecenas Grabowski. Odniósł się też do sprawy krzewów. - Było spotkanie z Andrzejem J. [nieżyjącym już prezesem Agencji Mienia Wojskowego - red.], przyjazd pana W. z Żywca, jego wyjazd do siedziby spółek budowlanych z Gorzowa, wystawienie faktur. I na podstawie tego ciągu zdarzeń prokuratura tworzy dwa odrębne stany faktyczne. Raz jest to tylko porozumienie pomiędzy biznesmenami, za drugim razem prokurator twierdzi, że mój klient miał jakiś interes z szefem AMW i rękami prywatnych przedsiębiorców miał dać jakąś łapówkę. To niedorzeczne - komentował obrońca prezydenta.
- W sprawie zarzutów formułowanych na tej sali mieliśmy prawie 100 kontroli, w tym 19 razy byli u nas kontrolerzy NIK. W jednym przypadku, który mnie nie dotyczył, skierowano sprawę do organów ścigania i dwukrotnie była umarzana. Z goryczą słuchałem słów oskarżyciela publicznego w ostatniej mowie. Wiele spraw, które były tam poruszane, nie znalazły dowodów ani uzasadnienia w trakcie całego procesu. Czuję się niewinny i proszę o uniewinnienie - powiedział Jędrzejczak przed sądem.
Janusz K. współwłaściciel nadzorującego ówczesne inwestycje Budinwestu (prokurator chce dla niego 10 lat więzienia, m.in. za łapownictwo), przytoczył na dzisiejszej rozprawie rozmowy ze śledczymi z ABW: - Miałem mówić to, co chcieli usłyszeć. Padały stwierdzenia: "Nam nie o prawdę chodzi". Byłem przekonany, że interesowała ich osoba Tadeusza Jędrzejczaka i znalezienie czegoś na niego.
Mowę końcową wygłosił też Zygmunt M., szef nieistniejącej już firmy PBI, od którego cała afera się zaczęła. - U progu sprawy zdecydowaliśmy, że powiemy o wszystkim szczerze, nawet jeśli będzie to obciążało mojego klienta. Nie powinno się traktować pana M. jako szukającego zemsty biznesmena - mówił jego obrońca Jerzy Synowiec. Zaznaczał: - Na gardle zaciśnięto mu pętlę konieczności płacenia haraczy. Gdy się zbuntował, było jak w bajce, wśród prawdziwych przyjaciół psy zająca zjadły. I zjedzono Zygmunta M.
Jacek Sobusiak, obrońca Janusza K.: - M. gubił się w zeznaniach. A wydaje mi się, że łapówka dana czy wzięta jest jak własny ślub. Tego się nie zapomina, nie myli kwoty czy okoliczności.
Dla Jędrzejczaka zażądała siedmiu lat więzienia i 10-letniego zakazu pełnienia funkcji publicznych w administracji państwowej. Oprócz niego na ławie oskarżonych siedzi jeszcze 16 osób, to miejscy urzędnicy i przedsiębiorcy z branży budowlanej.
Prezydentowi Gorzowa postawiono cztery zarzuty. Miał działać na szkodę firm budowlanych. Zdaniem prokuratury przymusił szefów dwóch firm budowlanych: PBI i Z. Marciniak SA, aby każdy z nich wypłacił biznesmenowi Krzysztofowi W. z Żywca po 400 tys. zł. To były pieniądze na krzewy, które nigdy do Gorzowa nie dotarły. Jędrzejczak ma też zarzut za działanie na szkodę miasta i przekroczenie uprawnień (miał zapłacić PBI 200 tys. zł z kasy miasta za rzekomo wykonane prace) oraz wyłudzenie od jednego z towarzystw ubezpieczeniowych kwot gwarancyjnych za źle wykonane prace budowlane.
W środę prezydent Jędrzejczak wraz ze swoim obrońcą Robertem Grabowskim po kolei zbijali każdy z zarzutów. - W urzędzie jest hierarchia. Każdy urzędnik działa w zaufaniu, że poprzednia osoba na swoim odcinku, gwarantując swoim podpisem, zrobiła wszystko zgodnie z prawem. Nie było przesłanek, aby prezydent nie podpisywał dokumentów, które do niego trafiały - podkreślał mecenas Grabowski. Odniósł się też do sprawy krzewów. - Było spotkanie z Andrzejem J. [nieżyjącym już prezesem Agencji Mienia Wojskowego - red.], przyjazd pana W. z Żywca, jego wyjazd do siedziby spółek budowlanych z Gorzowa, wystawienie faktur. I na podstawie tego ciągu zdarzeń prokuratura tworzy dwa odrębne stany faktyczne. Raz jest to tylko porozumienie pomiędzy biznesmenami, za drugim razem prokurator twierdzi, że mój klient miał jakiś interes z szefem AMW i rękami prywatnych przedsiębiorców miał dać jakąś łapówkę. To niedorzeczne - komentował obrońca prezydenta.
- W sprawie zarzutów formułowanych na tej sali mieliśmy prawie 100 kontroli, w tym 19 razy byli u nas kontrolerzy NIK. W jednym przypadku, który mnie nie dotyczył, skierowano sprawę do organów ścigania i dwukrotnie była umarzana. Z goryczą słuchałem słów oskarżyciela publicznego w ostatniej mowie. Wiele spraw, które były tam poruszane, nie znalazły dowodów ani uzasadnienia w trakcie całego procesu. Czuję się niewinny i proszę o uniewinnienie - powiedział Jędrzejczak przed sądem.
Janusz K. współwłaściciel nadzorującego ówczesne inwestycje Budinwestu (prokurator chce dla niego 10 lat więzienia, m.in. za łapownictwo), przytoczył na dzisiejszej rozprawie rozmowy ze śledczymi z ABW: - Miałem mówić to, co chcieli usłyszeć. Padały stwierdzenia: "Nam nie o prawdę chodzi". Byłem przekonany, że interesowała ich osoba Tadeusza Jędrzejczaka i znalezienie czegoś na niego.
Mowę końcową wygłosił też Zygmunt M., szef nieistniejącej już firmy PBI, od którego cała afera się zaczęła. - U progu sprawy zdecydowaliśmy, że powiemy o wszystkim szczerze, nawet jeśli będzie to obciążało mojego klienta. Nie powinno się traktować pana M. jako szukającego zemsty biznesmena - mówił jego obrońca Jerzy Synowiec. Zaznaczał: - Na gardle zaciśnięto mu pętlę konieczności płacenia haraczy. Gdy się zbuntował, było jak w bajce, wśród prawdziwych przyjaciół psy zająca zjadły. I zjedzono Zygmunta M.
Jacek Sobusiak, obrońca Janusza K.: - M. gubił się w zeznaniach. A wydaje mi się, że łapówka dana czy wzięta jest jak własny ślub. Tego się nie zapomina, nie myli kwoty czy okoliczności.
- 15 komentarzy
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
10 głosów
-
Re: Prezydenta Jędrzejczaka prośba o uniewinnieni
thebird2
30.06.11, 12:44
Może ta udowodniona... Komu udowodniona ? Jakie dowody ? Pomówienia pana M .Wszystko to sa poszlaki i chęc dopier... czerwonemu . Czy brali ? Ryby nie biorą . Ale ten fakt nalezy udowodnić »
-
Re: Prezydenta Jędrzejczaka prośba o uniewinnieni
klodawa1952
02.07.11, 05:01
Nie whglada to dobrze. Mam na mysli sprawe samego Jedrzejczaka. Czekamy na wyrok.Mechanizmy opisane w tym procesie sa dla Gorzowa kompromitujace a o samym Prezydencie jako o nadzorcy »
Najczęściej czytane24 htydzień




więcej zdjęć