Plaża, słońce... A gdzie jest ratownik? Już tu nie pracuje!

Kamil Siałkowski, Piotr Wołkowski
02.07.2010 , aktualizacja: 13.12.2011 01:19
A A A Drukuj
Fot. Daniel Adamski / Agencja Ga
Jedziesz do znanej miejscowości wypoczynkowej nad jednym z lubuskich jezior? Sprawdź dokładnie, czy twoja ulubiona plaża nie stała się właśnie plażą niestrzeżoną i zniknął z niej ratownik
Od rozpoczęcia wakacji minęło zaledwie pięć dni, a w wodzie zginęły już dwie osoby. Sprawdziliśmy, gdzie można się kąpać bezpiecznie, a które kąpieliska lepiej omijać z daleka.

W ub. roku w pięciu powiatach dawnego woj. gorzowskiego było 26 strzeżonych kąpielisk. W całym Lubuskiem jest ich ok. 60. - Z roku na rok może być ich coraz mniej - obawia się Czesław Gnitecki, szef gorzowskiego oddziału Wodnego Ochotniczego Pogotowia Ratunkowego.

Ktoś się topi? No to mamy problem

Z ratowników rezygnują głównie ośrodki wypoczynkowe, które należą do firm lub osób prywatnych. Tak dzieje się np. w Lubniewicach. Od tego roku plaża niestrzeżona będzie przy ośrodku Stilonu. - Wystawiliśmy trzy tabliczki, że plaża nie jest strzeżona. W lipcu nie będzie na niej ratownika, bo w tym miesiącu ma być kiepska pogoda. Może w sierpniu kogoś przyjmiemy. Nie będę płacił jednej osobie ponad 2 tys. zł na rękę, aby pilnował czterech osób w ciągu dnia - mówi dyrektor tego centrum wypoczynkowego Kamil Górski. Dodaje, że w lipcu plaży będzie doglądał "opiekun", który ma pilnować, czy wczasowicze... nie zaśmiecają plaży. - Ale jest też po kursie pierwszej pomocy. Pomoże, jak będzie trzeba - zaznacza Górski.

- To jest właśnie podejście ośrodków komercyjnych. Ich tłumaczenie jest infantylne. Dziwi nas to, bo bezpieczeństwa nie powinno się przeliczać na pieniądze - mówi sekretarz gminy Lubniewice Jan Walczak. Zaznacza, że bezpiecznie jest na plaży miejskiej w Lubniewicach. Tam o plażowiczów zadba w weekendy nawet sześciu ratowników (w dni powszednie dwóch mniej).

Lubrza może się pochwalić plażami wyposażonymi we wszystko, tylko nie... w ratowników. - Myślimy o zorganizowaniu kąpielisk strzeżonych, ale na pewno nie w tym sezonie - mówi Krzysztof Rosiński z referatu turystyki i promocji. Obecnie o bezpieczeństwo turystów dbają... regulaminy. - Nieletni powinni przebywać pod opieką dorosłych. Natomiast kąpiel tylko na własną odpowiedzialność - przytacza treść regulaminu Rosiński.

Podobne podejście mają niestety niektórzy przedsiębiorcy z Łagowa. Jeden z głównych ośrodków wypoczynkowych nie zatrudnia ratowników. - Nie jest to plaża publiczna, więc nie mamy takiego obowiązku - usłyszeliśmy w recepcji. A co w sytuacji, kiedy ktoś zacznie się topić? - No to wtedy mamy problem - spokojnie odpowiada recepcjonistka.

WOPR właśnie rozpoczął kontrolę bezpieczeństwa na lubuskich kąpieliskach. - Sprawdzamy wyposażenie zespołów ratowniczych, czy plaża jest dobrze przygotowana, czy odpowiednio wyznaczone zostały miejsca do pływania - mówi Czesław Gnitecki z WOPR. Ale praktycznie nic nie mogą zrobić przedsiębiorcom, którzy nie zatrudniają ratowników. - Na kontrole jeździmy z policją, strażakami czy urzędnikami gminy. Oni mogą straszyć, ale podobnie jak my, nie mogą wyegzekwować zatrudnienia minimum dwóch ratowników - rozkłada ręce szef gorzowskiego WOPR.

- Tak naprawdę, to możemy tylko apelować do ludzi, aby omijali niestrzeżone kąpieliska. Tam nam nikt nie pomoże. Warto wybrać się nawet na bardziej zatłoczoną plażę, ale czuć się bezpiecznie pod okiem ratownika - podkreśla.

Tu wakacje zaczęły się... 1 lipca

W środę w zalewie w podgorzowskim Karninie utopił się 18-letni mieszkaniec Gorzowa. Ratownicy na plaży pojawili się... dzień później. - To zbieg okoliczności. Bardzo dla nas przykry. Już wcześniej zaplanowaliśmy, że sezon nad wodą rozpoczniemy 1 lipca. W ubiegłych latach plaża w Karninie w ogóle nie była strzeżona - mówi "Gazecie" wójt gminy Deszczno Jacek Wójcicki. Zaznacza, że kąpielisko będzie miało status strzeżonego dopiero, gdy uchwała rady gminy się ukonstytuuje. - Ale na plaży, jeszcze oficjalnie niestrzeżonej, ratownicy są od czwartku. To ewenement w skali kraju - dodaje Wójcicki.

Najczęściej odwiedzane kąpieliska na południu województwa również zatrudniają ratowników od początku lipca. - O bezpieczeństwo turystów dba dwóch ratowników - mówi Stanisław Truszkiewicz, właściciel ośrodka wypoczynkowego w Dąbiu. Podobnie jest m.in. w Niesulicach. Tutaj również to prywatne ośrodki organizują ratowników. Bezpiecznie jest też w Sławie. Tam ratownicy mają superwarunki. Dodatkiem do pensji w Sławski Centrum Kultury i Wypoczynku jest też zakwaterowanie i wyżywienie.

Często datą rozpoczęcia sezonu jest właśnie 1 lipca. Zdaniem ratowników z WOPR, to niedobrze. - Nie doszłoby do wielu tragedii, gdyby ratownicy pracowali od dnia zakończenia roku szkolnego. A tak nie jest, bo zarządca plaży woli zapłacić tylko za dwa miesiące pracy nad wodą - mówi szef WOPR. Z łezką w oku wspomina lata 70., gdy sam był ratownikiem. - Pamiętam, że byłem na plaży już od 1 czerwca. A wieczorami uczyłem się do sesji na studiach - opowiada Gnitecki.

Nie wszystkie ośrodki oszczędzają jednak na bezpieczeństwie. W podgorzowskiej Kłodawie strzeżone kąpielisko ruszyło w dniu zakończenia roku szkolnego. - Zainaugurowaliśmy sezon budowaniem babek z piasku razem z przedszkolakami - mówi Karolina Niciejewska z Urzędu Gminy Kłodawa. Od tej pory na plaży jest dwóch ratowników. Będą pracować do końca sierpnia.

Od pierwszego dnia wakacji trzech ratowników pracuje na jez. Lipie w miejscowości Długie k. Strzelec Kraj. Na prowadzonym przez gorzowski OSiR kąpielisku w Nierzymiu ratowników można było spotkać już 20 czerwca.

Podziel się

  • Dodaj komentarz
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    2 głosy

Dołącz do nas na Facebooku