Piłka ręczna: Jaki miły ten początek drogi do utrzymania

iki
10.02.2012 , aktualizacja: 10.02.2012 11:36
A A A Drukuj
Sporo kibiców, dobry mecz, a na końcu cenne zwycięstwo - pierwszoligowy GSPR Gorzów ciągle ma się zupełnie nieźle. Marzyli wyłącznie o utrzymaniu, a zobaczymy ich w czołowej czwórce? To naprawdę możliwe.
Po chwilowym zwątpieniu z pierwszych dni stycznia nie ma już śladu. Przestaliśmy liczyć straty kadrowe, a skupiliśmy się na jak najlepszym poukładaniu tego, co jeszcze może być siłą GSPR. No i sfinalizowaliśmy dwa kluczowe dla dalszych losów gorzowskiej drużyny wypożyczenia - został z nami Robert Kieliba, którego nadal nie widzi w swoim składzie ekstraklasowe Zagłębie Lubin, a ze Szczecina wypożyczyliśmy obrotowego Kamila Ringwelskiego. Obaj byli głównymi postaciami wygranego w środę 29:25 (17:10) pojedynku z Arotem Leszno. - Robert zdobył najwięcej bramek, ale już wcześniej kibice widzieli ile na jego doświadczeniu i przeglądzie sytuacji zyskuje nasza druga linia - mówił zadowolony trener GSPR Paweł Kaniowski, który z emocji wręcz stracił głos. - Od teraz bardzo istotną jakość dostaliśmy też do Kamila. Na boisku potwierdził wszystkie swoje cechy: klasę sportową podpartą walecznością i otwartość na współpracę z kolegami. Z tego mieliśmy dogodne pozycje i dla niego i pozostałych. Miło się oglądało całą drużynę zaciekle walczącą nie tylko w dobrym okresie w pierwszej połowie, ale i w chwili słabości po przerwie. Ci, którzy w Gorzowie zostali, chcą przede wszystkim sobie udowodnić, że wciąż mają dość mocy na pierwszą ligę.

W bramce ostoją był Krzysztof Szczęsny, ale i 17-latek Krzysztof Nowicki, weterani, ludzie z zarządu GSPR Tomasz Jagła i Robert Jankowski rzucili 9 goli, świetny początek meczu miał też kolejny doświadczony gracz - Łukasz Bartnik. Coraz mocniej możemy liczyć na Mateusza Wolskiego i Michała Nieradkę, dla których straty kadrowe w Gorzowie to niepowtarzalna szansa na porządne pokazanie się w pierwszej lidze. Po udanej grze przeciwko zespołowi z Leszna, awansowaliśmy na szóstą pozycję, w sobotę walczymy z Pomezanią w Malborku - u siebie przegraliśmy 32:33. Kolejne zwycięstwo może dać nam nawet miejsce w czołowej czwórce, ale... - Im wyżej w tabeli, tym szybciej powinniśmy mieć zapewnione utrzymanie, a tylko o tym w tej chwili marzymy - zakończył Paweł Kaniowski. - Fajnie to wszystko wyglądało, ale i tak cały czas będę zawodnikom powtarzał, że jesteśmy dopiero na początku drogi, a konkurencja też nie śpi i koniecznie będzie chciała nas wyprzedzić. To prawda, coś ważnego udało nam się już osiągnąć. Znaleźliśmy potwierdzenie, że nasz wysiłek dalej nie idzie na marne i gra jak równy z równym z każdym w tej lidze jest nadal możliwa. To musi mieć przełożenie na naszą postawę w kolejnych meczach.


Cała Polska tym żyje - gorące newsy o Euro 2012 >>



Zobacz więcej na temat:

Podziel się

  • 3 komentarze
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    3 głosy

Dołącz do nas na Facebooku