- 1.
Rzeźnia i numer pięć, czyli jak się Askanę budowało
- 2.
Wyburzanie po gorzowsku. Zamknęli chodnik, a piesi spacerują po ulicy [ZDJĘCIA]
- 3.
Lato w pełni! Zobacz więc jeziora, nad które warto się wybrać [ZDJĘCIA]
- 4.
Gdzie się bawić na wakacje? Lubuskie opływa festiwalami!
- 5.
Niemiec nie wiedział, że w Polsce nie wolno prowadzić po alkoholu
Nasze koszykarki zdobywają Pruszków, ale pierwsza piątka ekstraklasy nie dla Gorzowa
14.04.2012
, aktualizacja: 14.04.2012 17:03
Koszykarki KSSSE AZS PWSZ Gorzów (Fot. Daniel Adamski / Agencja Gazeta)
Zespół KSSSE AZS PWSZ wygrywa z Liderem w Pruszkowie 59:54. Byliśmy naprawdę blisko odrobienia ośmiopunktowej straty z pierwszego pojedynku. Na zakończenie sezonu - zapewne z ŁKS Łódź - zagramy w najbliższą środę i sobotę o siódme miejsce.
Do Pruszkowa nasz akademicki zespół pojechał bez Katarzyny Jaworskiej, która ostatnio regularnie, na kilka minut, była zmienniczką graczy wysokich (tym razem tą rolę przejęła Agata Chaliburda) oraz drugiego trenera Roberta Pieczyraka. Oboje z powodzeniem walczą w Olsztynie w półfinale mistrzostw Polski U-18 i już po dwóch dniach imprezy gorzowska drużyna bez problemów "zaklepała" sobie miejsce w juniorskim finale.
Mimo środowej porażki z Liderem w Gorzowie 68:76, mieliśmy w rękach plan, dzięki któremu pruszkowską ekipę wciąż mogliśmy w dwumeczu ograć, nawet w hali przeciwniczek. Czego potrzebowaliśmy? Takiej gry jak w drugiej połowie pierwszego pojedynku: powstrzymywać trójki Laurie Koehn, nie dać uwierzyć w siebie wysokim koszykarkom rywalek, a także poszukać skuteczności. - Mieliśmy okazje u nas po przerwie, aby nawet tamto spotkanie wygrać - mówił trener KSSSE AZS PWSZ Dariusz Maciejewski. - Gramy jednak dalej, możecie być pewni, że w żadnym wypadku się nie poddamy. Cały czas chcemy zagrać o piątą lokatę.
Szkoleniowiec nie może mówić inaczej, ale czasami jest w tym wiele kurtuazji. Nie tym razem. Nasze akademiczki, choć zagrają o siódme miejsce, w sobotnim rewanżu absolutnie nie położyły się, a w drugiej kwarcie wręcz rozłożyły gospodynie na łopatki. Mecz był rozgrywany o godz. 14. O tej nietypowej porze rywalki jakoś nie mogły się obudzić, ale to nie był nasz problem. Umiejętnie odcinaliśmy od dogodnych pozycji Koehn, zamurowaliśmy też pole trzech sekund. Zmuszając koszykarki Lidera do "rzutów rozpaczy" z daleka, natychmiast otwieraliśmy sobie okazje do błyskawicznych kontr. Pchaliśmy je konsekwentnie pod kosz, gdzie przeważnie gorzowianki były faulowane. Po fragmencie 12:0 to my w dwumeczu byliśmy lepsi (24:13), po trójce z rogu boiska niepilnowanej Claudii Trębickiej wygrywaliśmy już 25:17, a po doskonałym podaniu Alli Smalley do Agnieszki Kaczmarczyk, która pierwsza w kontrataku, znalazła się sama pod koszem Lidera, prowadziliśmy nawet 33:17.
Pruszków nie poddał się, a do tego dostał mocne impulsy, że jeszcze nie wszystko w tym meczu stracone. Równo z syreną, kończącą pierwszą połowę, rzuciła kosza Natalija Trofimowa, a zaraz po wznowieniu gry Koehn dała Liderowi... 4 pkt. Jak to możliwe? To był jeden z nielicznych momentów w tym spotkaniu, w którym spóźniła się za nią w obronie Agnieszka Skobel. Amerykanka dała trójkę i jeszcze przy tym była faulowana. Zamieniła więc rzut wolny na kolejny punkt dla gospodyń - wygrywaliśmy już tylko 33:25. Ostatni raz przewagę w dwumeczu mieliśmy po rzucie za 3 pkt Skobel. Dalej prowadziliśmy, ale licząc wyniki dwóch spotkań, niestety byliśmy minimalnie przegrani. Do tego w końcówce trzeciej kwarty za pięć fauli musiała na dobre opuścić boisko Paris Johnson. Za nią zobaczyliśmy, dopiero w tym sezonie zbierającą doświadczenie na boiskach ekstraklasy 19-latkę Klaudię Czarnodolską - pod kosz trener Maciejewski z konieczności przesunął Lyndrę Weaver.
Koniec walki? W żadnym wypadku. Przy naszym prowadzeniu 44:40 dwa razy z rzędu z dystansu trafia gorzowska rozgrywająca Smalley! Znów jesteśmy o krok od wygrania tej rywalizacji. W ostatniej minucie, po czasie dla KSSSE AZS PWSZ, perfekcyjnie rozgrywamy akcję w ataku, Weaver podaje do niepilnowanej Smalley, rzut, trójka i prowadzimy 56:49. To pełni szczęścia brakuje tak niewiele! Chwilę później akcję 2+1 daje akademiczkom Weaver. Zespół Lidera też jednak cały czas punktuje i to on zagra o piąte miejsce. Z tego spotkania na pewno nie zabiera całej satysfakcji. Gorzowianki kolejny raz pokazały, co w sporcie znaczy wielka ambicja. Jeszcze raz w osłabionym składzie udowodniły, że naszym koszykarkom można odebrać wiele, ale nikt nie zabierze im charakterów i charyzmy... Za to wielkie dzięki! - Potwierdziło się, że mieliśmy sposób na Lidera - podsumował trener Maciejewski. - Zabrakło naprawdę niewiele, jednego, dwóch lepszych rzutów. Nie jestem jednak zły, bo to były w naszej obecnej sytuacji dobre zawody. Pokazaliśmy dużą determinację, a to się w grach poza czołową czwórką liczy się szczególnie.
MATIZOL LIDER PRUSZKÓW - KSSSE AZS PWSZ GORZÓW 54:59
KWARTY: 13:12, 8:21, 15:9, 18:17.
Pierwszy mecz 76:68 dla Lidera. Pruszków zagra o 5. miejsce, a Gorzów o 7. lokatę.
Lider: Trofimowa 12 (2x3), Williams 10, Colson 8 (1), Koehn 8 (1), Chomać 2 oraz Oha 12, Wielebnowska 2, Bednarek 0, Pietrzak 0, Tomiałowicz 0, Rozwadowska 0.
KSSSE AZS PWSZ: Smalley 17 (3x3), Weaver 13, Kaczmarczyk 8, Skobel 8 (1), Johnson 7 oraz Trębicka 5 (1), Chaliburda 1, Czarnodolska 0.
Mimo środowej porażki z Liderem w Gorzowie 68:76, mieliśmy w rękach plan, dzięki któremu pruszkowską ekipę wciąż mogliśmy w dwumeczu ograć, nawet w hali przeciwniczek. Czego potrzebowaliśmy? Takiej gry jak w drugiej połowie pierwszego pojedynku: powstrzymywać trójki Laurie Koehn, nie dać uwierzyć w siebie wysokim koszykarkom rywalek, a także poszukać skuteczności. - Mieliśmy okazje u nas po przerwie, aby nawet tamto spotkanie wygrać - mówił trener KSSSE AZS PWSZ Dariusz Maciejewski. - Gramy jednak dalej, możecie być pewni, że w żadnym wypadku się nie poddamy. Cały czas chcemy zagrać o piątą lokatę.
Szkoleniowiec nie może mówić inaczej, ale czasami jest w tym wiele kurtuazji. Nie tym razem. Nasze akademiczki, choć zagrają o siódme miejsce, w sobotnim rewanżu absolutnie nie położyły się, a w drugiej kwarcie wręcz rozłożyły gospodynie na łopatki. Mecz był rozgrywany o godz. 14. O tej nietypowej porze rywalki jakoś nie mogły się obudzić, ale to nie był nasz problem. Umiejętnie odcinaliśmy od dogodnych pozycji Koehn, zamurowaliśmy też pole trzech sekund. Zmuszając koszykarki Lidera do "rzutów rozpaczy" z daleka, natychmiast otwieraliśmy sobie okazje do błyskawicznych kontr. Pchaliśmy je konsekwentnie pod kosz, gdzie przeważnie gorzowianki były faulowane. Po fragmencie 12:0 to my w dwumeczu byliśmy lepsi (24:13), po trójce z rogu boiska niepilnowanej Claudii Trębickiej wygrywaliśmy już 25:17, a po doskonałym podaniu Alli Smalley do Agnieszki Kaczmarczyk, która pierwsza w kontrataku, znalazła się sama pod koszem Lidera, prowadziliśmy nawet 33:17.
Pruszków nie poddał się, a do tego dostał mocne impulsy, że jeszcze nie wszystko w tym meczu stracone. Równo z syreną, kończącą pierwszą połowę, rzuciła kosza Natalija Trofimowa, a zaraz po wznowieniu gry Koehn dała Liderowi... 4 pkt. Jak to możliwe? To był jeden z nielicznych momentów w tym spotkaniu, w którym spóźniła się za nią w obronie Agnieszka Skobel. Amerykanka dała trójkę i jeszcze przy tym była faulowana. Zamieniła więc rzut wolny na kolejny punkt dla gospodyń - wygrywaliśmy już tylko 33:25. Ostatni raz przewagę w dwumeczu mieliśmy po rzucie za 3 pkt Skobel. Dalej prowadziliśmy, ale licząc wyniki dwóch spotkań, niestety byliśmy minimalnie przegrani. Do tego w końcówce trzeciej kwarty za pięć fauli musiała na dobre opuścić boisko Paris Johnson. Za nią zobaczyliśmy, dopiero w tym sezonie zbierającą doświadczenie na boiskach ekstraklasy 19-latkę Klaudię Czarnodolską - pod kosz trener Maciejewski z konieczności przesunął Lyndrę Weaver.
Koniec walki? W żadnym wypadku. Przy naszym prowadzeniu 44:40 dwa razy z rzędu z dystansu trafia gorzowska rozgrywająca Smalley! Znów jesteśmy o krok od wygrania tej rywalizacji. W ostatniej minucie, po czasie dla KSSSE AZS PWSZ, perfekcyjnie rozgrywamy akcję w ataku, Weaver podaje do niepilnowanej Smalley, rzut, trójka i prowadzimy 56:49. To pełni szczęścia brakuje tak niewiele! Chwilę później akcję 2+1 daje akademiczkom Weaver. Zespół Lidera też jednak cały czas punktuje i to on zagra o piąte miejsce. Z tego spotkania na pewno nie zabiera całej satysfakcji. Gorzowianki kolejny raz pokazały, co w sporcie znaczy wielka ambicja. Jeszcze raz w osłabionym składzie udowodniły, że naszym koszykarkom można odebrać wiele, ale nikt nie zabierze im charakterów i charyzmy... Za to wielkie dzięki! - Potwierdziło się, że mieliśmy sposób na Lidera - podsumował trener Maciejewski. - Zabrakło naprawdę niewiele, jednego, dwóch lepszych rzutów. Nie jestem jednak zły, bo to były w naszej obecnej sytuacji dobre zawody. Pokazaliśmy dużą determinację, a to się w grach poza czołową czwórką liczy się szczególnie.
MATIZOL LIDER PRUSZKÓW - KSSSE AZS PWSZ GORZÓW 54:59
KWARTY: 13:12, 8:21, 15:9, 18:17.
Pierwszy mecz 76:68 dla Lidera. Pruszków zagra o 5. miejsce, a Gorzów o 7. lokatę.
Lider: Trofimowa 12 (2x3), Williams 10, Colson 8 (1), Koehn 8 (1), Chomać 2 oraz Oha 12, Wielebnowska 2, Bednarek 0, Pietrzak 0, Tomiałowicz 0, Rozwadowska 0.
KSSSE AZS PWSZ: Smalley 17 (3x3), Weaver 13, Kaczmarczyk 8, Skobel 8 (1), Johnson 7 oraz Trębicka 5 (1), Chaliburda 1, Czarnodolska 0.







