Obrona lidera opłaci się naszym koszykarkom
2009-10-23
, aktualizacja: 23.10.2009 10:30
Trener KSSSE AZS PWSZ Dariusz Maciejewski twierdzi, że każdy sukces można zaatakować nawet z czwartego miejsca w tabeli. Historia ostatnich lat pokazuje jednak coś innego. Masz lidera, masz mistrza - tak to się układa. Dlatego od dziś trzeba skupić wszystkie gorzowskie siły na obronie czołowej lokaty.
ZOBACZ TAKŻE
- Gorzów w Eurolidze - zaczynamy pisać nową piękną historię (28-10-09, 09:34)
- Wysokie euroligowe progi. Przegrywamy w Madrycie (30-10-09, 08:40)
- Dwa mecze rezerw AZS PWSZ: zwycięstwo i porażka (27-10-09, 09:26)
- Koszykówka: Jedzie do nas rewelacja ligi (24-10-09, 11:10)
- Siatkówka: Bez kibiców do sąsiada, który jest liderem (24-10-09, 11:07)
- Niedzielę piłkarze GKP spędzają nad morzem (23-10-09, 10:10)
- Trzeci numer A-Zet-eS (23-10-09, 09:44)
- Tomasz Gollob zdradził, że miał już kończyć... (22-10-09, 09:43)
- Wyjazdowa setka lidera z Gorzowa. Bilety na Brzeg (22-10-09, 09:36)
- Stadion żużlowy widzę ogromny (20-10-09, 08:21)
- Prezydent Jędrzejczak dla Gazety: Damy radę, weźmiemy kredyt na rozbudowę stadionu (20-10-09, 08:18)
- Nasze koszykarki jedyne niepokonane! (19-10-09, 10:20)
- Mamy nauczkę. Nie lekceważ nawet beniaminka (14-10-09, 20:23)
- Z MUKS koszykarkom poszło według planu (08-10-09, 08:14)
- Julia Dureika: W mocnej lidze i mocnym klubie (27-10-09, 09:50)
- Koszykówka: Nie wpada? Walcz na desce (26-10-09, 09:41)
SERWISY
Nasze akademiczki awansowały na pierwszą pozycję w ekstraklasie po łatwej wygranej 104:60 w Bydgoszczy. Są w tej chwili jedynym niepokonanym zespołem w lidze. W sobotę o godz. 18 we własnej hali zmierzymy się z Odrą Brzeg.
Poznań, Toruń, Pruszków, Brzeg, Rybnik, Leszno, wreszcie Kraków i Gdynia - będziemy mieli okazję potknąć się w sezonie zasadniczym jeszcze kilka razy. Przez całe rozgrywki bez żadnej wpadki to marzenie idealistów. Z drugiej strony nasi najgroźniejsi rywale w wyścigu o czołową pozycję już poznali smak porażki, dali nam ważny handicap - komfort wkalkulowania mimo wszystko jakichś strat. Trener KSSSE AZS PWSZ Dariusz Maciejewski na razie bagatelizuje dotychczasowe rozstrzygnięcia. Uważa, że tak naprawdę składy Wisły, Lotosu, czy CCC Polkowice wciąż są budowane, a przecież jego zespół w poprzednim sezonie przedostał się do finału z trzeciej pozycji w tabeli. Prawda! My jednak tym razem nie chcemy tylko zaistnieć w meczach o złoto (ostatni finał przegraliśmy 1-4). Naszym celem powinna być walka do końca o mistrzostwo.
Jakie to jest znacznie prostsze z pierwszej lokaty, gdy masz w ręku przewagę własnego boiska, pokazuje przeszłość. W ośmiu ostatnich sezonach zwycięzca fazy zasadniczej zabierał mistrza Polski aż siedem razy! Ta reguła została złamana tylko w 2008 r. Pamiętamy jednak co to był za finał. Wisła w dramatycznych okolicznościach wygrała z Lotosem 4-3. W ostatnim spotkaniu wszystko układało się po myśli gdynianek. W ostatniej sekundzie wariackim rzutem za 3 pkt do dogrywki, a potem do złotych medali poprowadziła Kraków, wtedy gwiazda naszej ligi Anna DeForge.
Od najbliższego czwartku KSSSE AZS PWSZ pierwszy raz w historii zacznie przechodzić euroligową szkołę charakterów. Dojdzie nam aż dziesięć naprawdę ciężkich spotkań, lotnicze i autokarowe podróże, brak czasu na odpoczynek i porządny trening - takie same obciążenia dojdą Wiśle i Lotosowi, te kluby też walczą w Europie. Oczywiście nie narzekamy, że tutaj się znaleźliśmy, bo występy w Eurolidze to znak, że Gorzów dotarł na najważniejsze koszykarskie salony. Tam jednak ciężko będzie budować mentalność zwycięzców. Marzymy o wyjściu z grupy, ale trzymajmy się również priorytetów.
Dotychczasowe wyniki naszych akademiczek świadczą, że energii i ambicji powinno wystarczyć nam na oba wyzwania - mamy wyrównany, szeroki skład i koszykarki, dla których prawdziwym sukcesem będą dobre występy w Madrycie, Pradze, czy Koszycach, a nie zwycięstwa z beniaminkami z Bydgoszczy, czy Pruszkowa. W Europie mimo wszystko karty będzie rozdawał ktoś inny. Gorzowski team to wciąż nie ten budżet i sportowa siła na ważne międzynarodowe sukcesy. Z powodzeniem jednak, mając możliwość, w razie potrzeby, zimowego dozbrojenia się, możemy wygrać to co jeszcze mamy do wygrania w Polsce. Już teraz uważnie pracujmy na wspaniałą wiosnę. Nie przegapmy tego. W sobotę pierwsza przeprawa w obronie lidera.
Poznań, Toruń, Pruszków, Brzeg, Rybnik, Leszno, wreszcie Kraków i Gdynia - będziemy mieli okazję potknąć się w sezonie zasadniczym jeszcze kilka razy. Przez całe rozgrywki bez żadnej wpadki to marzenie idealistów. Z drugiej strony nasi najgroźniejsi rywale w wyścigu o czołową pozycję już poznali smak porażki, dali nam ważny handicap - komfort wkalkulowania mimo wszystko jakichś strat. Trener KSSSE AZS PWSZ Dariusz Maciejewski na razie bagatelizuje dotychczasowe rozstrzygnięcia. Uważa, że tak naprawdę składy Wisły, Lotosu, czy CCC Polkowice wciąż są budowane, a przecież jego zespół w poprzednim sezonie przedostał się do finału z trzeciej pozycji w tabeli. Prawda! My jednak tym razem nie chcemy tylko zaistnieć w meczach o złoto (ostatni finał przegraliśmy 1-4). Naszym celem powinna być walka do końca o mistrzostwo.
Jakie to jest znacznie prostsze z pierwszej lokaty, gdy masz w ręku przewagę własnego boiska, pokazuje przeszłość. W ośmiu ostatnich sezonach zwycięzca fazy zasadniczej zabierał mistrza Polski aż siedem razy! Ta reguła została złamana tylko w 2008 r. Pamiętamy jednak co to był za finał. Wisła w dramatycznych okolicznościach wygrała z Lotosem 4-3. W ostatnim spotkaniu wszystko układało się po myśli gdynianek. W ostatniej sekundzie wariackim rzutem za 3 pkt do dogrywki, a potem do złotych medali poprowadziła Kraków, wtedy gwiazda naszej ligi Anna DeForge.
Od najbliższego czwartku KSSSE AZS PWSZ pierwszy raz w historii zacznie przechodzić euroligową szkołę charakterów. Dojdzie nam aż dziesięć naprawdę ciężkich spotkań, lotnicze i autokarowe podróże, brak czasu na odpoczynek i porządny trening - takie same obciążenia dojdą Wiśle i Lotosowi, te kluby też walczą w Europie. Oczywiście nie narzekamy, że tutaj się znaleźliśmy, bo występy w Eurolidze to znak, że Gorzów dotarł na najważniejsze koszykarskie salony. Tam jednak ciężko będzie budować mentalność zwycięzców. Marzymy o wyjściu z grupy, ale trzymajmy się również priorytetów.
Dotychczasowe wyniki naszych akademiczek świadczą, że energii i ambicji powinno wystarczyć nam na oba wyzwania - mamy wyrównany, szeroki skład i koszykarki, dla których prawdziwym sukcesem będą dobre występy w Madrycie, Pradze, czy Koszycach, a nie zwycięstwa z beniaminkami z Bydgoszczy, czy Pruszkowa. W Europie mimo wszystko karty będzie rozdawał ktoś inny. Gorzowski team to wciąż nie ten budżet i sportowa siła na ważne międzynarodowe sukcesy. Z powodzeniem jednak, mając możliwość, w razie potrzeby, zimowego dozbrojenia się, możemy wygrać to co jeszcze mamy do wygrania w Polsce. Już teraz uważnie pracujmy na wspaniałą wiosnę. Nie przegapmy tego. W sobotę pierwsza przeprawa w obronie lidera.
- Dodaj komentarz
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
8 głosów
Najczęściej czytane24 htydzień



