Równamy do gwiazd - historyczny mecz Euroligi w Gorzowie!
2009-11-18
, aktualizacja: 18.11.2009 09:33
Trzy aktualne mistrzynie Europy seniorek, pierwszopiątkowa zawodniczka z WNBA, znakomita Greczynka... Kto zapowiadał, że to będzie najsłabsza grupa Euroligi? W domu nasze akademiczki potrafią jednak sprawiać cuda. Czekamy dziś na wielką grę i zwycięstwo w historycznym koszykarskim meczu w Gorzowie!
ZOBACZ TAKŻE
- Wielka gra naszych koszykarek! Wygrywamy w Eurolidze! (18-11-09, 22:42)
- Wyprawa GTPS do najcieplejszego miejsca w Polsce (18-11-09, 09:27)
- Liga Mistrzów gra u nas! Kibicujmy koszykarkom (17-11-09, 18:24)
- Ostrowianie do gorzowian: frajersko zostawiamy wam punkty (16-11-09, 08:56)
- Na naszych mężczyzn z rakietkami nie ma mocnych (16-11-09, 08:54)
- Stal jest już ekstra, a Falubaz na warunku (13-11-09, 11:14)
- Euroligowe wyjazdy bez sukcesu (13-11-09, 11:12)
- Sławomir Gerymski mówi "nie" złotej formule (12-11-09, 15:40)
- Trzy euroligowe lekcje naszych koszykarek (11-11-09, 20:40)
- Koszykarska historia pisana obroną (20-11-09, 11:05)
- Spencer: Dostaję podania i rzucam, to - dzięki Bogu - umiem najlepiej (20-11-09, 10:57)
- Naszym koszykarkom kazano strzelać (16-11-09, 09:03)
SERWISY
Bierzemy przyspieszone lekcje Euroligi nie tylko na boisku, ale także poza nim. Wnikliwie poznajemy rozgrywki, które jak widać po wynikach pierwszych trzech kolejek, wielu nie traktowało całkiem poważnie. Z perspektywy miesiąca wiemy już dokładnie, że to jest kobieca koszykarska Liga Mistrzów nie tylko z nazwy. Ci, którzy typowali grupę C na najsłabszą w rozgrywkach, muszą być strasznie zaskoczeni. Tutaj nie ma słabych. Praktycznie we wszystkich zespołach spotkamy gwiazdy, dla których pokazanie się z jak najlepszej strony w tej rywalizacji to wielki prestiż, ale również walka na całego o przyszłość, o poważny kontrakt w najmożniejszych klubach Europy.
Dziś na własnej skórze poznamy już czwartego rywala w naszej grupie. To będzie mecz szczególny, wielkie wydarzenie, bo pierwszy raz w historii Euroliga przyjeżdża do Gorzowa. Pięknie, że na ten historyczny moment debiutantowi los wyznaczył zespół, który jest jednym z symboli wielkości najważniejszych europejskich zmagań. Bourges Basket występuje w Eurolidze nieprzerwanie od kilkunastu lat, a w ostatnich sezonach walczy w najlepszej czwórce, w finale Final Four, albo odpada dopiero w ćwierćfinale. Francja to w tej chwili najlepsza drużyna Europy. W czerwcu na Łotwie pokonała rosyjską potęgę 57:53 (Polki skończyły te mistrzostwa na 11. pozycji). Do złotego medalu tą ekipę poprowadził trener Bourges - Pierre Vincent, a w składzie miał trzy koszykarki, które dziś o godz. 20.15 (transmisja w TVP Sport) zagrają w hali PWSZ przy ul. Chopina (bilety po 20 i 10 zł).
26-letnia środkowa Emmeline Ndongue zagrała przeciwko Rosji 27 min, zdobyła 11 pkt. Lepszej reklamy jej klasy szukać nie trzeba. Ważne role w ekipie z Bourges odgrywają również dwa pozostałe złote francuskie ogniwa - 21-letnia silna skrzydłowa Endene Miyem oraz o rok starsza rozgrywająca Anael Lardy. Nasz dzisiejszy rywal podobno przeżywa mały regres, bo przed obecnym sezonem został poważnie przebudowany. O tym mogły świadczyć wyniki z początku rywalizacji - euroligowa przegrana u siebie z Pragą. Ostatnio jednak Bourges gra świetnie. W lidze - ciekawostka: najskuteczniejszą zawodniczką jest tam Lindsay Taylor - pokonał Tarbes (lidera we Francji z Anną Breitreiner w składzie), a w Europie rozbił Euroleasing Sopron 82:56. Tym samym zrewanżował się Węgierkom za porażkę z poprzedniego sezonu w ćwierćfinale Euroligi. Znakomicie pomaga już drużynie Amerykanka Essence Carson (w Eurolidze 11,5 pkt i 3,5 zbiórki) - dojechała po sezonie WNBA, w którym wystąpiła we wszystkich 34 meczach w pierwszej piątce drużyny New York Liberty. Ciekawe też jak spisze się utalentowana 26-letnia Greczynka Styliani Kaltsidou, która została wypatrzona przez Bourges po świetnym sezonie w rozgrywkach Pucharu Europy (19 pkt na mecz) i pierwszy raz w karierze zdecydowała się podpisać kontrakt z zespołem spoza swojego kraju.
Gorzowianki miały początek najtrudniejszy z możliwych, trzy spotkania rozgrywały na wyjeździe. W naszych problemach w zupełnie nowych rozgrywkach nie jesteśmy odosobnieni. Bez wygranej w Eurolidze pozostaje również inny debiutant -chorwacki Gospić, z którym mieliśmy okazję powalczyć w Pucharze Europy. Nadszedł jednak dzień, w którym wszystko zaczyna się od zera. Swoja hala, tydzień bez dalekiego, męczącego wyjazdu, znakomici kibice - to mają być najważniejsze środowe atuty KSSSE AZS PWSZ. Pięć z siedmiu kolejnych spotkań w Eurolidze zagramy u siebie. - To na pewno musi pozytywnie podziałać na zespół - opowiadał nasz trener Dariusz Maciejewski. - Tego jeszcze nie przerabialiśmy, nie sprawdziliśmy się w tym doborowym gronie w domu. Wszyscy czekaliśmy na ten historyczny dzień, pokażemy w nim całą radość, ambicję i optymizm.
Sposób na Bourges? Szczerze, trudno go znaleźć. Rywal znakomicie, twardo broni (średnio 54 pkt tracone w lidze), błyskawicznie szuka łatwych punktów w kontrataku, ma sprawnych doskonale wyszkolonych graczy. I jedną małą słabość - rzuty z dystansu, którymi w tym sezonie nie rozstrzygnął jeszcze żadnego pojedynku. - Przede wszystkim musimy jak najdłużej zagrać na wysokim poziomie, który jest w Eurolidze niezbędny, a prezentowaliśmy go w wyjazdowych starciach tylko fragmentami - zakończył szkoleniowiec KSSSE AZS PWSZ. - Powrót do domu na pewno odrodził nadzieje. Wierzę, że wszyscy tego wieczoru długo nie zapomnimy.
Tak grał Bourges Basket:
Bourges - ZVVZ USK Praga 53:60, Good Angels Koszyce - Bourges 64:53, Bourges - MKB Euroleasing Sopron 82:56.
Dziś na własnej skórze poznamy już czwartego rywala w naszej grupie. To będzie mecz szczególny, wielkie wydarzenie, bo pierwszy raz w historii Euroliga przyjeżdża do Gorzowa. Pięknie, że na ten historyczny moment debiutantowi los wyznaczył zespół, który jest jednym z symboli wielkości najważniejszych europejskich zmagań. Bourges Basket występuje w Eurolidze nieprzerwanie od kilkunastu lat, a w ostatnich sezonach walczy w najlepszej czwórce, w finale Final Four, albo odpada dopiero w ćwierćfinale. Francja to w tej chwili najlepsza drużyna Europy. W czerwcu na Łotwie pokonała rosyjską potęgę 57:53 (Polki skończyły te mistrzostwa na 11. pozycji). Do złotego medalu tą ekipę poprowadził trener Bourges - Pierre Vincent, a w składzie miał trzy koszykarki, które dziś o godz. 20.15 (transmisja w TVP Sport) zagrają w hali PWSZ przy ul. Chopina (bilety po 20 i 10 zł).
26-letnia środkowa Emmeline Ndongue zagrała przeciwko Rosji 27 min, zdobyła 11 pkt. Lepszej reklamy jej klasy szukać nie trzeba. Ważne role w ekipie z Bourges odgrywają również dwa pozostałe złote francuskie ogniwa - 21-letnia silna skrzydłowa Endene Miyem oraz o rok starsza rozgrywająca Anael Lardy. Nasz dzisiejszy rywal podobno przeżywa mały regres, bo przed obecnym sezonem został poważnie przebudowany. O tym mogły świadczyć wyniki z początku rywalizacji - euroligowa przegrana u siebie z Pragą. Ostatnio jednak Bourges gra świetnie. W lidze - ciekawostka: najskuteczniejszą zawodniczką jest tam Lindsay Taylor - pokonał Tarbes (lidera we Francji z Anną Breitreiner w składzie), a w Europie rozbił Euroleasing Sopron 82:56. Tym samym zrewanżował się Węgierkom za porażkę z poprzedniego sezonu w ćwierćfinale Euroligi. Znakomicie pomaga już drużynie Amerykanka Essence Carson (w Eurolidze 11,5 pkt i 3,5 zbiórki) - dojechała po sezonie WNBA, w którym wystąpiła we wszystkich 34 meczach w pierwszej piątce drużyny New York Liberty. Ciekawe też jak spisze się utalentowana 26-letnia Greczynka Styliani Kaltsidou, która została wypatrzona przez Bourges po świetnym sezonie w rozgrywkach Pucharu Europy (19 pkt na mecz) i pierwszy raz w karierze zdecydowała się podpisać kontrakt z zespołem spoza swojego kraju.
Gorzowianki miały początek najtrudniejszy z możliwych, trzy spotkania rozgrywały na wyjeździe. W naszych problemach w zupełnie nowych rozgrywkach nie jesteśmy odosobnieni. Bez wygranej w Eurolidze pozostaje również inny debiutant -chorwacki Gospić, z którym mieliśmy okazję powalczyć w Pucharze Europy. Nadszedł jednak dzień, w którym wszystko zaczyna się od zera. Swoja hala, tydzień bez dalekiego, męczącego wyjazdu, znakomici kibice - to mają być najważniejsze środowe atuty KSSSE AZS PWSZ. Pięć z siedmiu kolejnych spotkań w Eurolidze zagramy u siebie. - To na pewno musi pozytywnie podziałać na zespół - opowiadał nasz trener Dariusz Maciejewski. - Tego jeszcze nie przerabialiśmy, nie sprawdziliśmy się w tym doborowym gronie w domu. Wszyscy czekaliśmy na ten historyczny dzień, pokażemy w nim całą radość, ambicję i optymizm.
Sposób na Bourges? Szczerze, trudno go znaleźć. Rywal znakomicie, twardo broni (średnio 54 pkt tracone w lidze), błyskawicznie szuka łatwych punktów w kontrataku, ma sprawnych doskonale wyszkolonych graczy. I jedną małą słabość - rzuty z dystansu, którymi w tym sezonie nie rozstrzygnął jeszcze żadnego pojedynku. - Przede wszystkim musimy jak najdłużej zagrać na wysokim poziomie, który jest w Eurolidze niezbędny, a prezentowaliśmy go w wyjazdowych starciach tylko fragmentami - zakończył szkoleniowiec KSSSE AZS PWSZ. - Powrót do domu na pewno odrodził nadzieje. Wierzę, że wszyscy tego wieczoru długo nie zapomnimy.
Tak grał Bourges Basket:
Bourges - ZVVZ USK Praga 53:60, Good Angels Koszyce - Bourges 64:53, Bourges - MKB Euroleasing Sopron 82:56.
- Dodaj komentarz
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
0 głosów
Najczęściej czytane24 htydzień




