W Koszycach nasze koszykarki zawalczyły z zębem
25.11.2009
, aktualizacja: 25.11.2009 20:20
Gorzowskie koszykarki zagrały na Słowacji najlepszy mecz wyjazdowy w Eurolidze. Zwycięstwo było blisko, ale pięć punktów więcej rzuciła doświadczona ekipa z Koszyc. Po porażce 65:70 możemy chodzić jednak z podniesionymi głowami.

Fot. Ireneusz Klimczak / Agencja

Fot. Ireneusz Klimczak / Agencja

Fot. Ireneusz Klimczak / Agencja

Fot. Ireneusz Klimczak / Agencja

Fot. Ireneusz Klimczak / Agencja
Nasze rozgrywające nie miały w środę łatwego zadania. - Ale mimo naprawdę mocnego nacisku, dałyśmy radę - mówi Katarzyna Dźwigalska (nr 4).
ZOBACZ TAKŻE
- Różne twarze basketu (04-12-09, 11:24)
- Nasze koszykarki gorsze od wielkich Hiszpanek o 3 pkt (02-12-09, 21:55)
- W polskiej lidze rywala z bilansem 5-0 właśnie ograliśmy. Jak będzie w Eurolidze? Gramy w środę o 19.15 (02-12-09, 09:03)
- Trenerowi Rajbudu GTPS znów chce się żyć (30-11-09, 08:17)
- Za Łódź rezerwy pochwalone, skompromitowały się z Gdynią (30-11-09, 08:16)
- Radzimy Wiśle: nie łapcie dwóch srok za ogon (27-11-09, 22:00)
- Teraz na Euroligę do nas zapraszamy (27-11-09, 08:31)
- GTPS jedzie do Nysy: fatum czas przełamać (27-11-09, 08:20)
- Koszykarki: Zagrajcie tak, aby nie mylili Gorzowa z Chorzowem (25-11-09, 08:57)
- Koszykarska historia pisana obroną (20-11-09, 11:05)
- Wielka gra naszych koszykarek! Wygrywamy w Eurolidze! (18-11-09, 22:42)
- Iza Piekarska: W końcu z bliska trafię wszystko (02-12-09, 08:58)
- Nasi w konkursie o kadrę koszykarek (01-12-09, 10:51)
- Szalony sukces naszych koszykarek nr 11! (30-11-09, 08:30)
- Sam Richards: Cudny koniec ważnego tygodnia (30-11-09, 08:26)
SERWISY
Koszykówka w Koszycach zdecydowanie przegrywa z hokejem. Mają tam piękną halę na 8 tys. miejsc, ale drużyny euroligowe zapraszają od wielu lat do cztery razy mniejszego, kameralnego obiektu. Bez wielkiego komfortu, ale za to z dobrą widocznością z każdego miejsca. Na ławki wokół boiska, na podniesionych trybunach, z jednej strony rozstawianych specjalnie na mecz, przeważnie wyprzedawane są wszystkie bilety. - Gorzowscy kibice są jednak zupełnie inni, o wiele żywsi i głośniejsi - opowiadała nam Sidney Spencer.
Chyba nikt na Słowacji nie wyobrażał sobie, że drużyna z Koszyc może przegrać z KSSSE AZS PWSZ. U słowackich bukmacherów za 1 euro postawione na gospodynie można było dostać zaledwie dodatkowe 27 centów. Triumf naszej drużyny był znacznie cenniejszy - 1 euro mnożyło się na prawie 4. - Trudno się temu dziwić, po perypetiach kadrowych, rywal już ustabilizował skład na naprawdę wysokim poziomie - stwierdził trener gorzowianek Dariusz Maciejewski.
Bukmacherzy widzieli tylko jedno rozwiązanie. Działacze i trenerzy rywalek spotkania z gorzowiankami się jednak obawiali. - Ale żeście namieszali tą wygraną z Bourges. Teraz to już w naszej grupie wszystko jest możliwe. Pozwólcie jednak, że dziś to my wygramy, bo dla naszego miasta awans dalej to niezwykle ważna sprawa - powiedział "Gazecie" tuż przed meczem generalny menedżer klubu z Koszyc Daniel Jendrichovsky.
Nasze koszykarki nie zamierzały stosować dla rywalek żadnej taryfy ulgowej. Po wygranej z Francuzkami miały chrapkę na kolejne euroligowe zwycięstwo.
Zaczęliśmy obroną "każdy swego" - tą metodą pokonaliśmy przed tygodniem mistrzynie Francji (co ciekawe, na Słowację dotarła już fama o wielkiej sile gorzowskiej obrony strefowej, ale gdy zaczęliśmy bronić... "swego"). Na początku udawało się powstrzymywać Candice Dupree, amerykańską gwiazdę Koszyc, znaną w Polsce z występów w Wiśle Kraków. Mieliśmy za to problemy z Angel McCoughtry. Zawodniczka, która została wybrana z numerem jeden tegorocznego draftu WNBA, rzuciła 8 z 17 pkt rywalek w pierwszej kwarcie (po przerwie rządziła już na całego).Gorzowska defensywa od początku meczu funkcjonowała bez większych zarzutów.
Słowaczki też broniły nieźle, z niespotykanie mocnym naciskiem na nasze rozgrywające. Ale nasze "jedynki" dobrze realizowały założenia taktyczne. Gorzowianki miały swój sposób w ataku na rywalki - trener Dariusz Maciejewski często robił zmiany, grał całym zespołem. To się świetnie sprawdzało - po 10 min prowadziliśmy 20:17. Od drugiej kwarty zaczęliśmy jednak oddawać rywalkom za dużo piłek - osiem strat w tej części meczu. Obie ekipy miały po 20 min po 11 strat, ale nas dotykało to bardziej, bo byliśmy mniej skuteczni pod koszem.
Świetnie wprowadziła się Białorusinka Julia Dureika (9 pkt w 20 min), dobrze punktowała Rosjanka Ludmiła Sapowa (7 pkt). Ale wciąż czekaliśmy na Sidney Spencer. Nie doczekaliśmy się. Pierwsze i jedyne 3 pkt nasza Amerykanka rzuciła dopiero w trzeciej kwarcie (zagrała niecałe 19 min w całym meczu). Spencer wróciła do Koszyc (na sentymentalny powrót na Słowację połączony z wyprawą na ligowy mecz do Krakowa zaprosiła nawet swoich rodziców), gdzie wszyscy ją pamiętają. Nie tylko kibice, przede wszystkim trener Stefan Svitek. Amerykanka była ściśle pilnowana i poszaleć nie mogła.
W 28. min gorzowianki przeszły na obronę strefową. Chwilę później, na otwarcie czwartej kwarty, ekipa z Koszyc odskoczyła nawet na 10 pkt (59:49). Po tym ciosie gorzowianki jeszcze się zebrały - do kosza Słowaczek trafiły Agnieszka Kaczmarczyk, Justyna Żurowska i Ludmiła Sapowa. Przez całą ostatnią odsłonę trzymały się mocno, ale nie potrafiły już przełamać bardziej utytułowanych rywalek (przegrywaliśmy pod koszami - w całym meczu gorzowianki zebrały 28 piłek, gospodynie - 45).
GOOD ANGELS KOSZYCE - KSSSE AZS PWSZ GORZÓW 70:65
KWARTY: 17:20, 16:11, 24:18, 13:16
Koszyce: McCoughtry 25, Dupree 13, Frohlich 11 (1x3), Hrickova 4, Carnoka 0 oraz Michulkova 11 (1), Kostaki 5 (1), Kupcikova 1, Kovacova, Vackova.
AZS PWSZ: Sapowa 15 (2x3), Żurowska 9, Kaczmarczyk 5, Spencer 3 (1), Dźwigalska 0 oraz Richards 12 (1), Dureika 11 (1), Piekarska 7 (1), Vidacić 3.
Chyba nikt na Słowacji nie wyobrażał sobie, że drużyna z Koszyc może przegrać z KSSSE AZS PWSZ. U słowackich bukmacherów za 1 euro postawione na gospodynie można było dostać zaledwie dodatkowe 27 centów. Triumf naszej drużyny był znacznie cenniejszy - 1 euro mnożyło się na prawie 4. - Trudno się temu dziwić, po perypetiach kadrowych, rywal już ustabilizował skład na naprawdę wysokim poziomie - stwierdził trener gorzowianek Dariusz Maciejewski.
Bukmacherzy widzieli tylko jedno rozwiązanie. Działacze i trenerzy rywalek spotkania z gorzowiankami się jednak obawiali. - Ale żeście namieszali tą wygraną z Bourges. Teraz to już w naszej grupie wszystko jest możliwe. Pozwólcie jednak, że dziś to my wygramy, bo dla naszego miasta awans dalej to niezwykle ważna sprawa - powiedział "Gazecie" tuż przed meczem generalny menedżer klubu z Koszyc Daniel Jendrichovsky.
Nasze koszykarki nie zamierzały stosować dla rywalek żadnej taryfy ulgowej. Po wygranej z Francuzkami miały chrapkę na kolejne euroligowe zwycięstwo.
Zaczęliśmy obroną "każdy swego" - tą metodą pokonaliśmy przed tygodniem mistrzynie Francji (co ciekawe, na Słowację dotarła już fama o wielkiej sile gorzowskiej obrony strefowej, ale gdy zaczęliśmy bronić... "swego"). Na początku udawało się powstrzymywać Candice Dupree, amerykańską gwiazdę Koszyc, znaną w Polsce z występów w Wiśle Kraków. Mieliśmy za to problemy z Angel McCoughtry. Zawodniczka, która została wybrana z numerem jeden tegorocznego draftu WNBA, rzuciła 8 z 17 pkt rywalek w pierwszej kwarcie (po przerwie rządziła już na całego).Gorzowska defensywa od początku meczu funkcjonowała bez większych zarzutów.
Słowaczki też broniły nieźle, z niespotykanie mocnym naciskiem na nasze rozgrywające. Ale nasze "jedynki" dobrze realizowały założenia taktyczne. Gorzowianki miały swój sposób w ataku na rywalki - trener Dariusz Maciejewski często robił zmiany, grał całym zespołem. To się świetnie sprawdzało - po 10 min prowadziliśmy 20:17. Od drugiej kwarty zaczęliśmy jednak oddawać rywalkom za dużo piłek - osiem strat w tej części meczu. Obie ekipy miały po 20 min po 11 strat, ale nas dotykało to bardziej, bo byliśmy mniej skuteczni pod koszem.
Świetnie wprowadziła się Białorusinka Julia Dureika (9 pkt w 20 min), dobrze punktowała Rosjanka Ludmiła Sapowa (7 pkt). Ale wciąż czekaliśmy na Sidney Spencer. Nie doczekaliśmy się. Pierwsze i jedyne 3 pkt nasza Amerykanka rzuciła dopiero w trzeciej kwarcie (zagrała niecałe 19 min w całym meczu). Spencer wróciła do Koszyc (na sentymentalny powrót na Słowację połączony z wyprawą na ligowy mecz do Krakowa zaprosiła nawet swoich rodziców), gdzie wszyscy ją pamiętają. Nie tylko kibice, przede wszystkim trener Stefan Svitek. Amerykanka była ściśle pilnowana i poszaleć nie mogła.
W 28. min gorzowianki przeszły na obronę strefową. Chwilę później, na otwarcie czwartej kwarty, ekipa z Koszyc odskoczyła nawet na 10 pkt (59:49). Po tym ciosie gorzowianki jeszcze się zebrały - do kosza Słowaczek trafiły Agnieszka Kaczmarczyk, Justyna Żurowska i Ludmiła Sapowa. Przez całą ostatnią odsłonę trzymały się mocno, ale nie potrafiły już przełamać bardziej utytułowanych rywalek (przegrywaliśmy pod koszami - w całym meczu gorzowianki zebrały 28 piłek, gospodynie - 45).
GOOD ANGELS KOSZYCE - KSSSE AZS PWSZ GORZÓW 70:65
KWARTY: 17:20, 16:11, 24:18, 13:16
Koszyce: McCoughtry 25, Dupree 13, Frohlich 11 (1x3), Hrickova 4, Carnoka 0 oraz Michulkova 11 (1), Kostaki 5 (1), Kupcikova 1, Kovacova, Vackova.
AZS PWSZ: Sapowa 15 (2x3), Żurowska 9, Kaczmarczyk 5, Spencer 3 (1), Dźwigalska 0 oraz Richards 12 (1), Dureika 11 (1), Piekarska 7 (1), Vidacić 3.
- Dodaj komentarz
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
7 głosów
Najczęściej czytane24 htydzień



