Tajemnica sukcesu AZS Gorzów - do kobiet bez złośliwości
2009-12-19
, aktualizacja: 18.12.2009 17:30
Komplet 13 zwycięstw - to bilans gorzowskiego AZS, który dziś jako lider ekstraklasy zagra przeciwko koszykarkom Energi. - Będzie ciężko - przyznaje trener najlepszego zespołu ligi.
ZOBACZ TAKŻE
- Maciejewski obiecuje, że pogodzi kadrę z klubem. I tu, i tu chce wygrywać (28-12-09, 09:23)
- Serie innych były znacznie dłuższe, ale z naszej też jesteśmy dumni (23-12-09, 10:26)
- Koszykarska kadra seniorek w jego rękach (22-12-09, 09:01)
- Wygraną nr 15 zabraliśmy na dużym luzie (22-12-09, 08:56)
- Dariusz Maciejewski trenerem reprezentacji Polski koszykarek (21-12-09, 13:14)
- Nr 14 KSSSE AZS PWSZ - po profesorsku. W poniedziałek o 18 gramy z MUKS (21-12-09, 07:59)
Rozmowa z Dariuszem Maciejewskim
Filip Łazowy: 13 zwycięstw, żadnej porażki. W Toruniu kibice mają nadzieję, że trzynastka okaże się pechowa dla pańskiego zespołu.
Dariusz Maciejewski, trener AZS: W lidze, zwłaszcza u siebie, każdy zespół jest groźny. A Energa należy to takich drużyn, które mają ogromny potencjał. Na pewno w Toruniu czeka nas ciężki mecz. Zawodniczki mają doświadczenie także na arenach międzynarodowych. Poza tym to profesjonalistki. My ostatnio graliśmy sześć ciężkich meczów i możemy czuć się zmęczeni. Jednak koszykarki wybiegając na parkiet o tym nie myślą. Gdy któraś daje mi odczuć, że brakuje jej sił, od razu siada na ławce.
Na czym polega fenomen koszykówki w Gorzowie? AZS pokonał m.in. Lotos Gdynia i Wisłę/Can-Pack Kraków. Budżet tych drużyn wciąż znacznie przerasta możliwości pozostałych ekip.
- Myślę, że to system pracy i podejście do uprawiania koszykówki. Ja powiem szczerze: w Gorzowie zawodniczki nie mają lekko. Jak ktoś nie chce pracować, a się lenić, nie ma tu miejsca. Na pewno moglibyśmy pozyskać kilka innych koszykarek, ale one nie pasują do mojej koncepcji. Ja potrzebuję kogoś, kto jest głodny sukcesu. Nie lubię zmanierowanych zawodniczek, za to cenię ambicję i wolę walki. Przyglądam się, jak dana koszykarka podchodzi do uprawiania sportu, jak prowadzi się poza parkietem.
Przed sezonem mówił pan, że bardzo chciałby pozyskać Monikę Krawiec. Zawodniczka wolała jednak pozostać w Enerdze. Dlaczego odmówiła?
- Powód był prosty. Monika podziękowała za propozycję, ale chciała dalej trenować i grać pod okiem Elmedina Omanicia. Powiedziała, że świetnie współpracuje się jej z tym szkoleniowcem i że dobrze czuje się w Toruniu. Zrozumiałem to i zaakceptowałem. Szkoda, bo to bardzo dobra zawodniczka.
Co musi zrobić Energa aby pokonać dzisiaj pańską drużynę?
- Tego powiedzieć nie mogę, bo ułatwiłbym rywalkom zadnie (śmiech). Oba zespoły grają szybką koszykówkę. Torunianki w każdym meczu zdobywają średnio 84 punkty, a to naprawdę świetny wynik. W ofensywie Energa jest groźna. My musimy po prostu zagrać lepiej. U mnie wszystkie zawodniczki dają z siebie 100 procent na boisku. Jak któraś słabnie, od razu ją zmieniam. Rotacja jest częsta. Dzięki temu możemy kondycyjnie wykończyć przeciwnika. Ale Energi raczej w ten sposób nie zaskoczymy.
Jak dociera pan do kobiet? Wielu trenerów przyznaje, że ciężko się z nimi pracuje. Pan nigdy nie narzekał.
- Z koszykówką żeńską jestem już związany od 16 lat. Rozpoczynałem od szkolenia kadetek, a potem juniorek. W koszykówce młodzieżowej też udało się zdobywać medale. Przez cały ten czas nabrałem wiele doświadczenia. Ale nie jestem też nieomylny. Popełniam proste błędy - później dopiero dziwię się, że mogłem tak postąpić. Jeśli chce się dotrzeć do kobiet, przede wszystkim nie można być złośliwym. Trzeba umieć wysłuchać, doradzić i pomóc. Ale trzeba też być stanowczym i wymagającym.
Mecz w hali przy ul. Grunwaldzkiej dziś o g. 18.
Filip Łazowy: 13 zwycięstw, żadnej porażki. W Toruniu kibice mają nadzieję, że trzynastka okaże się pechowa dla pańskiego zespołu.
Dariusz Maciejewski, trener AZS: W lidze, zwłaszcza u siebie, każdy zespół jest groźny. A Energa należy to takich drużyn, które mają ogromny potencjał. Na pewno w Toruniu czeka nas ciężki mecz. Zawodniczki mają doświadczenie także na arenach międzynarodowych. Poza tym to profesjonalistki. My ostatnio graliśmy sześć ciężkich meczów i możemy czuć się zmęczeni. Jednak koszykarki wybiegając na parkiet o tym nie myślą. Gdy któraś daje mi odczuć, że brakuje jej sił, od razu siada na ławce.
Na czym polega fenomen koszykówki w Gorzowie? AZS pokonał m.in. Lotos Gdynia i Wisłę/Can-Pack Kraków. Budżet tych drużyn wciąż znacznie przerasta możliwości pozostałych ekip.
- Myślę, że to system pracy i podejście do uprawiania koszykówki. Ja powiem szczerze: w Gorzowie zawodniczki nie mają lekko. Jak ktoś nie chce pracować, a się lenić, nie ma tu miejsca. Na pewno moglibyśmy pozyskać kilka innych koszykarek, ale one nie pasują do mojej koncepcji. Ja potrzebuję kogoś, kto jest głodny sukcesu. Nie lubię zmanierowanych zawodniczek, za to cenię ambicję i wolę walki. Przyglądam się, jak dana koszykarka podchodzi do uprawiania sportu, jak prowadzi się poza parkietem.
Przed sezonem mówił pan, że bardzo chciałby pozyskać Monikę Krawiec. Zawodniczka wolała jednak pozostać w Enerdze. Dlaczego odmówiła?
- Powód był prosty. Monika podziękowała za propozycję, ale chciała dalej trenować i grać pod okiem Elmedina Omanicia. Powiedziała, że świetnie współpracuje się jej z tym szkoleniowcem i że dobrze czuje się w Toruniu. Zrozumiałem to i zaakceptowałem. Szkoda, bo to bardzo dobra zawodniczka.
Co musi zrobić Energa aby pokonać dzisiaj pańską drużynę?
- Tego powiedzieć nie mogę, bo ułatwiłbym rywalkom zadnie (śmiech). Oba zespoły grają szybką koszykówkę. Torunianki w każdym meczu zdobywają średnio 84 punkty, a to naprawdę świetny wynik. W ofensywie Energa jest groźna. My musimy po prostu zagrać lepiej. U mnie wszystkie zawodniczki dają z siebie 100 procent na boisku. Jak któraś słabnie, od razu ją zmieniam. Rotacja jest częsta. Dzięki temu możemy kondycyjnie wykończyć przeciwnika. Ale Energi raczej w ten sposób nie zaskoczymy.
Jak dociera pan do kobiet? Wielu trenerów przyznaje, że ciężko się z nimi pracuje. Pan nigdy nie narzekał.
- Z koszykówką żeńską jestem już związany od 16 lat. Rozpoczynałem od szkolenia kadetek, a potem juniorek. W koszykówce młodzieżowej też udało się zdobywać medale. Przez cały ten czas nabrałem wiele doświadczenia. Ale nie jestem też nieomylny. Popełniam proste błędy - później dopiero dziwię się, że mogłem tak postąpić. Jeśli chce się dotrzeć do kobiet, przede wszystkim nie można być złośliwym. Trzeba umieć wysłuchać, doradzić i pomóc. Ale trzeba też być stanowczym i wymagającym.
Mecz w hali przy ul. Grunwaldzkiej dziś o g. 18.
- Dodaj komentarz
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
1 głos
Najczęściej czytane24 htydzień


