Serie innych były znacznie dłuższe, ale z naszej też jesteśmy dumni

Ireneusz Klimczak
2009-12-23 , aktualizacja: 23.12.2009 10:26
A A A Drukuj
Gorzowscy kibice co mecz manifestują ile radości sprawiają im kolejne zwycięstwa, odliczają je razem z zawodniczkami, w poniedziałek wspólnie doszli już do 15. - Na razie nic ważnego jeszcze za to nie mamy - powiedziała kapitan KSSSE AZS PWSZ Justyna Żurowska. - Wygranymi budujemy jednak swoją pewność i siłę. No i uciekamy pozostałym.

Fot. Daniel Adamski / Agencja Gazeta
SERWISY
W prezencie świątecznym fani gorzowskiej drużyny dostali nie tylko kalendarze, bombki i inne gadżety klubowe, ale również sobotnie zwycięstwo w lidze nr 14 w Toruniu oraz nr 15 w poniedziałek w domu z MUKS Poznań. Ostatnią w tabeli ekstraklasy młodzież pokonaliśmy 74:52. - Nie pokazaliśmy jakiejś wielkiej gry, ale tym razem rozumiem dziewczyny, szczególnie te, które za chwilę ruszą w daleką podróż do domu i po kilku miesiącach rozłąki spotkają się z bliskimi - powiedział trener KSSSE AZS PWSZ Dariusz Maciejewski. - Sam kiedyś studiowałem i grałem w Rosji. Wiem co to znaczy, gdy już podekscytowany siedzisz na walizkach, a tu jeszcze raz trzeba się skoncentrować i skończyć rok w lidze tak, aby nie zaprzepaścić całej wcześniejszej roboty. Ważne, że nie było nerwów i do tego nasza młodzież świetnie spożytkowała na boisku otrzymany czas.

Gorzowianki mają na koncie 15 zwycięstw. Dla naszego klubu to wyjątkowa sprawa, ale gdzie nam do rekordowej serii w Polsce. Wielki Lotos Gdynia w latach 2000-2004 wygrał aż 71 razy z rzędu! To była znakomita drużyna i zdajemy sobie sprawę, że obecnie, gdy ekstraklasa pań jest znacznie bardzie wyrównana, takie serie są już niemożliwe. Coś jednak z tamtego czasu chcielibyśmy od Gdyni zaczerpnąć. Lotos raz za razem wygrywał mistrzostwo Polski. Nam bardzo się marzy ten pierwszy raz, a w obecnym składzie naprawdę możemy wiele. - Taka seria niewiele nam jeszcze daje, przed nam ciągle wiele trudnych spotkań, gdzie ktoś w końcu może nas ograć, a każdy rywal atakuje z coraz większym apetytem - stwierdził trener Maciejewski. - Oczywiście bardzo doceniam to co dziewczyny już osiągnęły. Tym sposobem torujemy sobie jak najłatwiejszą drogę w play-off. Tej drużynie nie trzeba powtarzać, że pragniemy grać wysoko, bo każda z zawodniczek chce w tym składzie ugrać coś ważnego. Widać to po meczowych wyborach, spokoju, z dnia na dzień większej dojrzałości i sercu zostawianym na boisku - bez tego nic nigdy w sporcie się nie uda. My jako klub spróbujemy im jak najbardziej pomóc. Dlatego żegnamy się z Jelą Vidacić, która jest naprawdę fajnym człowiekiem, ale sportowo niewiele potrafiła wnieść, na dzisiaj potrzebujemy czegoś innego. Liczymy budżet z każdej strony, negocjujemy z menadżerami, aby pod koszem znacznie się wzmocnić. Jeśli nam się uda to gorzowski lider na pewno zyska w czasie gry kolejne istotne atuty - dodał nasz szkoleniowiec.

Wczorajsze przedpołudnie krajowe koszykarki przeznaczyły na tradycyjne obowiązki wobec innych. Kasia Dźwigalska, Agnieszka Kaczmarczyk, Justyna Żurowska oraz Dariusz Maciejewski odwiedzili z prezentami dzieci w szpitalu przy ul. Dekerta. Zagraniczna część KSSSE AZS PWSZ w pośpiechu ruszyła do domów. Nasze zawodniczki rozjechały się do Australii, USA, na Białoruś i do Rosji. W pierwszych dniach nowego roku wszystkie będą jednak już z powrotem. 13 stycznia czeka nas kolejne wyzwanie w Eurolidze, a potem śrubowanie rekordu w lidze. Fani mają tylko jedno życzenie: wygrywajcie jak najdłużej! Aż do play-off i wielkiego finału!

Podziel się

  • Dodaj komentarz
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    8 głosów

Dołącz do nas na Facebooku