Nicki Pedersen: Stal to nie jest gra va banque

Rozmawiał Ireneusz Klimczak
2009-12-24 , aktualizacja: 24.12.2009 15:50
A A A Drukuj
- Medalu nikt nam nie zagwarantuje, ale jeśli nie będzie Gorzowa w czwórce, a potem na podium to będę bardzo rozczarowany. Po ostatnim fatalnym sezonie złych wiadomości mam już dość, dlatego liczę, że ze Stalą dojadę bardzo wysoko - zapowiada Duńczyk Nicki Pedersen.
Jeden z najbardziej walecznych, ale i kontrowersyjnych zawodników z żużlowej ścisłej światowej czołówki niedawno na dwa lata związał się z Caelum Stalą Gorzów. To nie jest jakaś sensacja, bo od kilku lat Duńczyk był numerem jeden na liście życzeń prezesa Władysława Komarnickiego. O wiele więcej emocji wzbudza przyszła jazda Pedersena w jednej drużynie z Tomaszem Gollobem, groźnym rywalem z cyklu Grand Prix. Czy dwa krewkie charaktery poprowadzą nasz zespół do medalowego wyniku?

Ireneusz Klimczak: Kilka dni przed przyjazdem do Gorzowa był pan w Polsce, ale nie pojeździć na żużlu, a pograć w karty. To hobby Nicki Pedersena, czy sposób na życie po zakończeniu sportowej kariery?

Nicki Pedersen: Zdecydowanie zabawa i mam nadzieję, że jeszcze długo moją główną profesją będzie ściganie się na motocyklach. Lubię czasami pograć w pokera w internecie, dałem się namówić na karciany występ w waszym kraju. Na razie głównie przegrywam, ale z czasem i w tej dziedzinie chcę być lepszy.

Przejście z Częstochowy do Gorzowa to było zagranie va banque?

- Absolutnie nie. Moje dobre kontakty z waszym klubem i prezesem zaczęły się parę lat temu. Rozmawialiśmy kilka razy, w końcu zdecydowałem, że i tego chleba trzeba na dłużej spróbować. Byłem ostatnio w waszym mieście na meczu ligowym, potem na Memoriale Edwarda Jancarza. Ten stadion mnie po prostu oszałamia. Teraz będzie moim domowym. Zaczęliśmy rozmowy we wrześniu i nie trwały one zbyt długo. Szybko doszliśmy z prezesem Komarnickim do porozumienia, pewnie dlatego, że była taka wola z obu stron.

Prezes Stali płacił wysoki kontrakt Tomaszowi Gollobowi, teraz mówi się, że ma dwóch najdroższych żużlowców w lidze polskiej.

- Nikomu do kieszeni nie zaglądam. Uważam, że zawodnicy, którzy walczą o medale mistrzostw świata, w porównaniu z przedstawicielami innych sportów motorowych i tak są przeciętnie wynagradzani. Zakontraktowanie takiego duetu to gwarancja sporej ilości punktów, a zatem i dobrej frekwencji na trybunach. Kibice lubią przecież, gdy wygrywają dla nich najwięksi mistrzowie.

Punkty, ale i czy również nie konflikty? Wasze starcia na torze oraz w parkingu w tegorocznym cyklu Grand Prix mroziły krew w żyłach i nie wskazywały na rychłą dobrą współpracę.

- Wszystkie te sprawy wyjaśniamy sobie zaraz po zawodach. Kibice na pewno będą mieli z nami sporo zabawy, bo my jesteśmy tacy, że kochamy się i jednocześnie nienawidzimy. Całkiem na poważnie to nie widzę problemu, a wręcz jestem zadowolony, że w gorzowskim parkingu będę spotykał kogoś takiego jak Tomasz. Zdecydowanie najlepszego żużlowca z tych, którzy do tej pory nie zdobyli mistrzostwa świata. Przyjemnie usłyszeć, że to właśnie on namawiał kierownictwo Stali na zatrudnienie Pedersena w waszym klubie. Od teraz jestem częścią tej drużyny i chcę uzyskać z nią jak najlepszy wynik. Tak samo Tomasz zawsze bardzo wysoko wiesza sobie poprzeczkę, stąd czasami między nami iskrzy. Medale mistrzostw świata zostawiamy jednak na turnieje Grand Prix. W Gorzowie skupimy się wokół innego celu. Jeśli cała drużyna będzie walczyć o to samo to w tym składzie powinniśmy być wysoko.

Będzie nareszcie wymarzony medal? Może nawet złoty?

- Tego nigdy nie da się przewidzieć i lepiej w żużlu tak daleko nie wybiegać. Mamy silny zespół i ambitnych zawodników. Najpierw celem będzie play-off, a potem zobaczymy. Nie znam jeszcze dokładnego rozkładu sił w innych klubach, ale przecież polska liga jest najsilniejsza na świecie. Po pierwsze zajmijmy jak najwyższe miejsce, skutecznie powalczmy o czwórkę. Dalej wszystko może się wydarzyć.

Rozmawiał już pan z trenerem Czesławem Czernickim o nawierzchni gorzowskiego toru na przyszły rok?

- Nawierzchnia? Jaka nawierzchnia? Przecież u was przeważnie przywoziłem komplety punktów i niech tak dalej mi się wiedzie, a wtedy drużyna na pewno na tym skorzysta. Ważne, aby cały sezon nie było dla nas torowych niespodzianek. Własny stadion to musi być nasz bardzo ważny atut.

Szóste miejsce w Grand Prix to dla byłego mistrza świata pewnie była porażka.

- Cały sezon był po prostu koszmarny. Dopiero w końcówce udało się wiele spraw uporządkować i przyszły wyniki. O nowym roku myślę już teraz, jestem strasznie głodny następnych sukcesów. Wierzę, że perfekcyjne przygotowanie przyciągnie do mnie zdecydowanie więcej szczęścia. W Polsce też jeszcze nie zdobyłem złotego ligowego medalu. Mam więc o co mocno się ścigać. Wiem czego ode mnie tutaj oczekujecie i was nie zawiodę.

*Nicki Pedersen - 32-letni żużlowiec, trzykrotny indywidualny mistrz świata, w sezonie 2010 będzie ścigał się dla Caelum Stali Gorzów

Podziel się

  • 8 komentarzy
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    3 głosy

Dołącz do nas na Facebooku