Zamiast dyskusji o meldunku wojewody, pilnujmy swoich interesów na Podgórnej [KOMENTARZ]

Dariusz Barański
30.11.2011 , aktualizacja: 30.11.2011 16:04
A A A Drukuj
Gorzowscy politycy chcą mieć wpływ na to, gdzie zameldowany będzie przyszły wojewoda. Choć nie mają wpływu, jak głosują ich partyjni koledzy w sejmiku - pisze Dariusz Barański
Siedziba Lubuskiego Urzędu Wojewódzkiego w Gorzowie
Fot. Daniel Adamski / AG
Siedziba Lubuskiego Urzędu Wojewódzkiego w Gorzowie
Przedłużający się okres interregnum na stanowisku wojewody lubuskiego sprzyja spekulacjom. Przytomnie trzeba jednak zauważyć, że to wiele hałasu o nic. Rzeczywiście: nic, albo prawie nic. Takie znaczenie ma właśnie obsadzenie urzędu wojewody dla mieszkańców.

Pierwsi zabrali głos w tej sprawie trzej gorzowscy działacze: dwaj radni i jeden były. Pieńkowski, Leszczyński i Radziński wspólnym głosem apelują, aby przyszły wojewoda był z Gorzowa, a przynajmniej z północy regionu. Powołują się przy tym na obyczaj polityczny. Obyczaj to jednak forma postępowania odwołująca się do tradycji. A jak wiemy od Barei: "Tradycja to dąb, który tysiąc lat rósł w górę. Niech nikt kiełka małego z dębem nie przymierza". W tym kiełku zaś było mniej więcej po połowie wojewodów z południa i północy. Radni więc powinni uważać. Obyczaj to miecz obosieczny. Równie dobrze południe może się do niego odwołać.

Zdaniem "trzech tenorów" wojewody z północy wymaga "zrównoważony rozwój i szacunek dla interesów tej części województwa". Tyle że z całym szacunkiem, wojewoda niewiele w tych sprawach może. A praktyka pokazuje, że większe znaczenie od "przełożenia na premiera" ma "przełożenie na Bukiewicz". Pochodzenie wojewody nie gwarantuje więc niczego. Lepiej zająć się sprawami naprawdę istotnymi. Chciałbym raczej, aby trzech tenorów zaśpiewało "Nessun dorma" (niech nikt nie śpi) Pucciniego do " północnych" radnych sejmiku. To przy Podgórnej, a nie przy Jagiellończyka zapadają decyzje o zrównoważonym rozwoju i tam należy walczyć o szacunek i interes północnego subregionu. Głosu radnych jednak stamtąd nie słychać. Nie pamiętam, kiedy - i czy w ogóle kiedykolwiek - radni sejmiku z północy zwołali konferencję w Gorzowie na ważny regionalny temat. Może wolą milczeć. Przykład? Choćby partyjna koleżanka radnego Pieńkowskiego, Elżbieta Płonka, która nie zagłosowała przeciw wydawaniu w ciemno 35 mln zł na Babimost, bo... "chce dać szansę lotnisku". Jak widać również pochodzenie radnych niczego nie gwarantuje.

A przecież najgłośniejszy spór o równowadze i wydawaniu pieniędzy powinien się toczyć w sali kolumnowej. Toczy się jednak w eterze, niekoniecznie o sprawach najważniejszych, pod nieobecność radnych sejmiku.

I często na kuriozalne argumenty. Bo jak w Gorzowie uderzy się w stół, to odzywają się zielonogórskie nożyczki. I na odwrót. Oto prezydent Janusz Kubicki z wywodów gorzowskiej trójki zrozumiał tyle, że domagają się analfabety na stanowisko wojewody. I że atakuje się Zieloną Górę. Byłem na konferencji "trzech" i ataków nie zauważyłem. Jedynie wyliczenia, ile osób pracuje tu i tam w urzędach. Prezydent Kubicki jednak uznaje za stosowne tłumaczyć się, dlaczego do Zielonej Góry jeździ więcej pociągów. Albo wytykać, że Gorzów ma S3 i autostradę (sic!), a do poszkodowanej Zielonej Góry nie dojedzie się żadną drogą szybkiego ruchu. Choć A2 i budowana S3 to jak dotąd bodaj jedyne spektakularne inwestycje w zrównoważony rozwój województwa.

Jedyna rozsądna konkluzja, jaka pojawia się w tej dyskusji, jest banalna: wojewoda powinien być przede wszystkim kompetentny. Choć... może to nie do końca taki banał.

Zobacz więcej na temat:

Podziel się

  • 1 komentarz
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    1 głos

  • Zamiast dyskusji o meldunku wojewody, pilnujmy ... mmmmmm000 30.11.11, 11:08

    Po przeczytaniu tego komentarza dochodzę do wniosku, że redaktorzy GW też powinni pochodzić spoza regionów o których piszą. Może mieliby wówczas większy dystans i... widzieliby dzięki temu »

Dołącz do nas na Facebooku