NIK: W gorzowskich wodociągach wszystko gra

Dariusz Barański
19.11.2009 , aktualizacja: 19.11.2009 18:05
A A A Drukuj
NIK pozytywnie ocenił działalność gorzowskich Wodociągów. Zdaniem władz miasta odwołanie przed rokiem prezesa Leszka Rybki było uzasadnione i uchroniło spółkę przed stratami
NIK kontrolowała działalność PWiK w latach 2004-2008 ze szczególnym uwzględnieniem działalności inwestycyjnej i usługowej. Kontrola NIK zbiegła się w czasie z działaniami komisji rewizyjnej rady miasta, która badała sytuację w spółce po nagłym zwolnieniu z funkcji prezesa Leszka Rybki w październiku ub. roku. Swoje wnioski komisja rewizyjna przedłożyła również inspektorom NIK.

Zwolniony po pięciu miesiącach urzędowania prezes Rybka opowiadał "Gazecie" o konflikcie z komisją przetargową i o tym, że zmieniał specyfikacje przetargowe. Mówił, że przez ostatnie 2,5 roku wiele przetargów w PWiK odbywało się z pominięciem konkursu ofert, a jedynie w drodze zapytania o cenę. Na 27 tego typu przetargów aż 11 miała wygrać jedna firma.

- Rozpętała się burza medialna, sugerowano, że odwołanie prezesa było zbyt pospieszne. Rada Nadzorcza konfrontowała fakty i zdarzenia z dokumentami i podjęła decyzję jednogłośnie. Dokumenty wskazywały wtedy i nadal to podtrzymujemy, na niewłaściwe kierowanie sprawami spółki, w zakresie zamówień publicznych jak i przygotowania dużego projektu inwestycyjnego. Prawidłowość tej decyzji potwierdził również niezależny biegły rewident - mówi Jerzy Oleksiewicz, prezes rady nadzorczej PWiK. - te same dokumenty były weryfikowane przez NIK. Gdyby inspektorzy znaleźli działania niegodne z prawem, znalazłoby się to w wystąpieniu pokontrolnym i w protokole. Nie ma tam jednak do tych dokumentów odniesienia - uważa. Oleksiewicz wskazuje, że PWiK realizowało w kontrolowanym przez NIK okresie ok. 250 zamówień publicznych na łączną sumę ponad 50 mln zł, powołując przy tym również biegłych. - Stwierdzone nieprawidłowości są znikome w stosunku do skali. To świadczy, że nadzór i zarządzanie spółką są prawidłowe, a zarzucane działania korupcjogenne nie miały miejsca - mówi.

Skoro NIK nie znalazł istotnych uchybień w PWiK, również w okresie kiedy rządził przedsiębiorstwem Leszek Rybka, skąd w takim razie decyzja o jego odwołaniu? - Prezes ingerował w przeprowadzanie zamówień publicznych w sposób niezgodny z ustawą i regulaminem przeprowadzania zamówień w przedsiębiorstwie. Te ingerencje miały znamiona wpływania na rozstrzyganie zamówień publicznych. Tam gdzie miał być przetarg, było nakłanianie komisji przetargowej do przeprowadzenia zamówienia w formie zapytania o cenę. Są dokumenty wskazujące na jednostronne działania prezesa, więc rada nadzorcza podjęła takie, a nie inne decyzje - tłumaczy Jerzy Oleksiewicz. Czyli: gdyby rada nadzorcza nie interweniowała, NIK zaskarżyłby decyzje prezesa. - Zresztą NIK potwierdziła legalność działania PWIK za cały badany okres - dodaje wiceprezydent Urszula Stolarska. Leszek Rybka potwierdzał, że upierał się przy formule zapytania o cenę jedynie w przypadku budowy kanalizacji terenów popoligonowych. - To wynikało z mojej niewiedzy, że przy tej formule PWiK nie będzie mogło zabiegać o zwrot kosztów inwestycji z unijnych dotacji. Mój zastępca o tym wiedział wcześniej, ale nie raczył mnie o tym poinformować. Gdy się o tym dowiedziałem, zmieniłem zdanie - tłumaczył "Gazecie". Zdaniem władz spółki uchybienia wskazane przez BIK w wystąpieniu pokontrolnym nie są znaczące i są łatwe do usunięcia. NIK stwierdził, że jedna część techniczna zmodernizowanej za 5 mln zł oczyszczalni nie funkcjonuje prawidłowo, a oświadczono, że inwestycja została oddana w terminie. PWiK uważa natomiast, że inwestycja została zakończona, a w ramach gwarancji usterki były usuwane. NIK wskazało również na brak sposobu reklamacji w umowach z odbiorcami , badał też kalkulację cen wody i odprowadzania ścieków, nie stwierdzając nieprawidłowości. Natomiast wskazano również na to, że PWiK zbyt późno zleciło zewnętrznej firmie wykrywanie strat wody. Tymczasem to właśnie odwołany prezes Rybka w krótkim czasie zarządzania PWiK zajął się tym problemem, który kosztował firmę 200 tys. zł strat rocznie.

Podziel się

  • 1 komentarz
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów

Dołącz do nas na Facebooku