Przed gorzowskim sądem biegła dr Teresa Paczkowska omawiała nieprawidłowości na budowie gorzowskiej trasy nr 22, czyli ul. Bierzarina i Łukasińskiego.
Ta inwestycja to jeden z wątków afery budowlanej PBI, której proces od roku toczy się przed gorzowskim sadem. Zdaniem prokuratury, podczas miejskich inwestycji m.in. budowy trasy nr 22 i trasy średnicowej dochodziło do korupcji, zawyżania faktur i płacenia za niewykonane prace. Na ławie oskarżonych zasiadło 19 osób - przedsiębiorcy budowlani, w tym szefowie PBI, Z. Marciniak, nadzorujący budowy z firm Budinwest i PIM oraz miejscy urzędnicy w tym prezydent Gorzowa Tadeusz Jędrzejczak.
Za mało zbudowano, zapłacono za dużo
Paczkowska przedstawiała wczoraj m.in. zakres prac, wykryte nieprawidłowości i - jej zdaniem - zawyżanie rozliczenia budowy wiaduktu kolejowego nad trasą nr 22 oraz kosztów ram na wspornikach dla rurociągu. Zgodnie ze specyfikacją przetargową i kosztorysem zaakceptowanym przez wykonawcę - firmę PBI, nad trasą miał powstać siedmiotorowy wiadukt PKP, wiadukt drogowy, podpora dla rurociągów oraz mury oporowe. Wykonanie tych obiektów wyceniono na 947,4 tys. euro. - Zamiast tego wykonano jedynie dwutorowy wiadukt kolejowo-drogowy, ramę żelbetową rurociągu pulpy, przebudowano bocznicę kolejową i zbudowano drogę dojazdową do przepompowni. To znacznie mniejszy zakres pracy, który jednak wyceniono podobnie i wypłacono kwotę 937,3 tys. euro - wyliczała dr Paczkowska.
Biegła zweryfikowała zakres wykonanych prac i według niej kosztorys został znacznie zawyżony. Uważa, że za postawionie obiekty inżynieryjne - inne niż w pierwotnym projekcie, miasto przepłaciło aż 330 tys. euro. Najbardziej zawyżono koszty bocznicy kolejowej, której budowę wyceniono na 298 tys. euro, a przy ówczesnych cenach materiałów, zakresie prac i robociźnie powinna kosztować jedynie 105 tys. euro! Ale jak się okazuje, na tym płatności miasta się nie skończyły. W ramach tylko prac przy wiaduktach wykonawca wprowadził rozliczenie robót dodatkowych i zamiennych wycenionych na łączną kwotę 134,8 tys. euro. Jedyna pozycja, która zdaniem biegłej była w tym rozliczeniu do przyjęcia, to 58 tys. euro wydane na budowę tymczasowego torowiska.
Co by powiedziała Unia
- W kontrakcie, o którym mówimy, Unia Europejska nie dopuszcza możliwości takich zmian i rozszerzania kontraktu po przyznaniu środków, ponieważ beneficjent zobowiązuje się do wydania i rozliczenia pieniędzy na konkretny, zaakceptowany projekt - tłumaczyła dr Paczkowska. - Gdyby w tym czasie przedstawiciele programu Phare CBC skontrolowaliby budowę, mogłoby dojść do cofnięcia dotacji. Miasto jeszcze w trakcie budowy musiałoby zwrócić całą przeznaczoną na ten kontrakt kwotę.
Do kontroli nie doszło i inwestycja została ukończona i rozliczona. Dwaj oskarżeni - Mikołaj W., kierownik robót, i Janusz K. z firmy nadzorczej Budinwest tłumaczyli wczoraj, że wiele prac dodatkowych wykonywano, ponieważ na placu budowy okazało się, że nie można zrealizować projektu, który był w specyfikacji przetargowej. Dowodzili m.in., że budowę podpór dla rurociągów trzeba było prowadzić bez ich wyłączania. - Według informacji otrzymanych od projektanta Elektrociepłownia nie zgodziła się na wyłączenie rurociągów - tłumaczył Janusz K.
Biegła Teresa Paczkowska odpowiadała, że wraz z prokuratorami i śledczymi ABW była na wizji lokalnej na byłym placu budowy, a także w dyrekcji EC. Tam dowiedziała się, że istniała możliwość wyłączenia rurociągu, ponieważ Elektrociepłownia posiada również rurociąg rezerwowy.
Sędzia Dariusz Hendler zapowiedział, że do tych oświadczeń stron będą musieli się odnieść przedstawiciele gorzowskiej Elektrociepłowni.
Za tydzień kolejny dzień procesu.