Prezydent, wyrok, apelacja. Kiedy wyrok może się uprawomocnić? [WIDEO]

Kamil Siałkowski
18.01.2012 , aktualizacja: 18.01.2012 08:15
A A A Drukuj
Lipiec 2011 r. Prezydent Gorzowa Tadeusz Jędrzejczak po ogłoszeniu wyroku przed sądem okręgowym w Gorzowie Fot. Daniel Adamski / Agencja Gazeta Lipiec 2011 r. Prezydent Gorzowa Tadeusz Jędrzejczak po ogłoszeniu wyroku przed sądem okręgowym w Gorzowie
W lipcu zapadł wyrok w aferze budowlanej. Na jego pisemne uzasadnienie czekaliśmy długo, ale jest już gotowe. Oskarżeni, w tym prezydent Gorzowa Tadeusz Jędrzejczak, na apelację będą mieli dwa tygodnie, po doręczeniu uzasadnienia. - W marcu powinniśmy przesłać akta do Szczecina. Wierzę, że wyrok w drugiej instancji poznamy jeszcze w tym roku - mówi z nadzieją sędzia Roman Makowski, wiceprezes sądu okręgowego w Gorzowie.


Wyrok w głośnej aferze budowlanej zapadł 8 lipca ub. roku. Sędzia Dariusz Hendler ogłaszał go w obecności oskarżonych, ich obrońców i tłumu dziennikarzy. Niespełna dwie godziny sędzia odczytywał samą sentencję wyroku, kolejne dwie jego uzasadnienie.

W czasie blisko trzech lat procesu badano największe inwestycje realizowane przez gorzowski magistrat w latach 1999-2003. W tym dwie kluczowe w tym okresie - budowę trasy nr 22 i trasy średnicowej. Szczecińska prokuratura w 160-stronicowym akcie oskarżenia opisała towarzyszące gorzowskim inwestycjom zjawisko korupcji, zawyżania faktur, płatności za niewykonane prace. Wszystko tłumaczyła funkcjonującym w mieście towarzyskim układzie biznesu z urzędnikami. Postawiła ponad 50 zarzutów. Sprawa była obszerna, śledztwo trwało aż pięć lat.

Sąd dał wiarę prokuratorom ze Szczecina. Wyrok usłyszało 17 osób. Wśród nich prezydent Gorzowa Tadeusz Jędrzejczak (dostał sześć lat więzienia i ośmioletni zakaz sprawowania stanowisk kierowniczych w administracji), były wiceprezydent i wojewoda lubuski Andrzej Korski oraz szef wydziału inwestycji Władysław Żelazowski. Na ławie oskarżonych zasiedli też szefowie i pracownicy świetnie prosperujących w tamtym czasie firm budowlanych z Gorzowa.

Na pisemne uzasadnienie wyroku czekaliśmy pół roku. Było niezbędnie potrzebne, aby strony mogły odwołać się od lipcowego orzeczenia sądu. Sędzia Hendler wielokrotnie przekładał ostateczny termin przygotowania uzasadnienia.

Co znajduje się w dokumencie? - Wszystko, co usłyszeliśmy na sali sądowej podczas ogłaszania wyroku. Z tą subtelną różnicą, że uzasadnienie w formie pisemnej musi być przygotowane szczególnie starannie, aby obrońcy nie zdołali go podważyć. Liczy się każdy przecinek, każde zdanie. Dlatego to wszystko trwało tak długo - tłumaczy wiceprezes sądu okręgowego w Gorzowie Roman Makowski. Sędzia Hendler z dziennikarzami nie rozmawia.

Uzasadnienie ma 243 strony. Jest zapisane małą czcionką, z niewielkimi odstępami między wierszami. - Aby oszczędzać na papierze - tłumaczy z uśmiechem sędzia Makowski.

Dokument zostanie teraz powielony w 23 egzemplarzach. O przesłanie uzasadnienia wnioskowali bowiem wszyscy obrońcy, a w części również oskarżeni i szczecińska prokuratura. - W przypadku żadnego z oskarżonych wyrok się nie uprawomocnił. Każdy zapowiedział apelację - sumuje sędzia Makowski.

Kiedy wyrok może się uprawomocnić? - Jestem optymistą i wierzę, że wyrok w drugiej instancji, w szczecińskim sądzie apelacyjnym zapadnie jeszcze w tym roku. My, biorąc pod uwagę całą procedurę przekazywania uzasadnienia stronom i otrzymywania od nich poświadczeń pocztowych, będziemy w stanie przekazać całą dokumentację sprawy do Szczecina w marcu, najpóźniej w kwietniu. Później wszystko będzie już zależało od sądu apelacyjnego - mówi sędzia Roman Makowski.



Uzasadnienie otrzyma także prezydent Tadeusz Jędrzejczak, który zawnioskował o dokument osobiście. Jego obrońca Robert Grabowski, nie czekając na doręczenie uzasadnienia, już wcześniej rozpoczął przygotowanie apelacji. - Z uwagi na obszerność sprawy. Znaliśmy kierunki tego orzeczenia, które sędzia wyraził podczas ogłaszania wyroku w lipcu, i mogliśmy się spodziewać, co w uzasadnieniu się znajdzie. A termin na odwołanie się od wyroku będzie nieubłagany: tylko 14 dni - tłumaczy mecenas Grabowski.

Przypomnijmy: sąd uznał Jędrzejczaka winnym tego, że polecił Zygmuntowi M. i Zbigniewowi M., prezesom spółek PBI oraz Z. Marciniak S.A., wypłacenie biznesmenowi z Żywca po 400 tys. zł za dostawę zieleni na inwestycje miejskie. W zamian miasto wynegocjowało u ówczesnego prezesa AMW korzystniejsze warunki kupna nieruchomości od Agencji Mienia Wojskowego. Zieleń nigdy do Gorzowa nie trafiła.

- Przewrotnie można by mówić: był zysk. Miasto zyskało o milion tańsze tereny powojskowe i rozłożenie płatności na raty. Wypływa wprawdzie 801 tys. zł, ale saldo dla miasta jest dodatnie. Sąd jednak patrzy na to inaczej: było to działanie nielegalne. Ile osób musiało się ugiąć pod presją tej pierwszej decyzji i popełnić przestępstwo, aby zatuszować to pierwotne przestępstwo! Na tym polega społeczna szkodliwość czynu - argumentował w lipcu sędzia Hendler.

I podkreślił: - Materiał dowodowy absolutnie jednoznacznie potwierdził jego winę w zakresie trzech stawianych mu zarzutów [kolejne dotyczyły budowy wagi i wjazdu do firmy Z. Marciniak S.A. oraz świadomego zatwierdzenia zawyżonej przez PBI faktury - red.]. Dowody potwierdzono dokumentami.

Podziel się

  • 25 komentarzy
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    8 głosów

Dołącz do nas na Facebooku