Precedensowy proces o wpisy na forum
13.06.2008
, aktualizacja: 13.06.2008 17:35
- Rozmawiając z Krzysztofem Sz., miałem wrażenie, że rozmawiam z duckbusterem - przekonywał Maciej Marosz, dziennikarz "Gazety Polskiej".
Duckbuster to internauta, który na forum Gazeta.pl opublikował dane adresowe Sławomira Wieczorka i groził mu pobiciem. Wpisy pojawiły się kilka tygodni po opublikowaniu przez Wieczorka listy gorzowskich esbeków. Znalazły się na niej informacje o byłych funkcjonariuszach SB, MO i wymiaru sprawiedliwości.
Prokuratura ustaliła, że duckbusterem jest Krzysztof Sz., informatyk i syn esbeka, który znalazł się na liście Wieczorka. Sz. temu zaprzecza. Na drugiej rozprawie przed gorzowskim sądem zeznawał w piątek m.in. Maciej Marosz, dziennikarz "Gazety Polskiej", który opisał całą sprawę w artykule "Syn esbeka zaszczuwa za prawdę". Zbierając materiały do artykułu, Marosz rozmawiał telefonicznie z Krzysztofem Sz. - Gdy zapytałem, czy umieścił dane adresowe Wieczorka w internecie, odpowiedział dokładnie: "A pan Wieczorek zamieścił dane 150 osób". Odniosłem wrażenie, że jest duckbusterem - mówił Marosz. Sz. unikał jednoznacznej odpowiedzi, odsyłając do dyskusji na forach internetowych. Marosz zeznał, że Krzysztof Sz. zareagował szczególnie nerwowo, gdy rozmowa zeszła na temat pielęgniarki, której nazwisko Wieczorek zamieścił na swojej liście. - Gdy ta pani zmarła, duckbuster napisał na forum, że dostanę w ryja od niego i jego kolegów, właśnie za śmierć pielęgniarki. To dowodzi, że duckbuster, tak jak Krzysztof Sz., był bardzo z tą pielęgniarką związany - udowadniał Wieczorek. Zauważył też, że w wypowiedziach duckbustera pojawia się jeszcze jeden wątek, poruszony przez Krzysztofa Sz. w rozmowie z Maroszem. - Krzysztof Sz. jako przykład błędów w mojej liście wskazał nazwisko pracownika gospodarczego, który zajmował się wydawaniem papieru toaletowego na komendzie. Dokładnie to samo pisał na forum duckbuster, i tylko duckbuster - mówił Wieczorek.
Krzysztof Sz. nie przyznaje się do winy. Obciążają go przede wszystkim zeznania znajomej. To z komputera w jej mieszkaniu miał dokonywać wpisów na forum. Kobieta twierdzi, że sam się do tego przyznał, a nawet zachęcał do zrzucenia winy na znajomego, nieżyjącego od kilku tygodni. Sąd może mieć jednak problem z jej przesłuchaniem, bo kobieta wyjechała do pracy do Anglii. Sąd może sfinansować jej przyjazd do Polski lub zorganizować przesłuchanie przez telełącze internetowe.
Prokuratura ustaliła, że duckbusterem jest Krzysztof Sz., informatyk i syn esbeka, który znalazł się na liście Wieczorka. Sz. temu zaprzecza. Na drugiej rozprawie przed gorzowskim sądem zeznawał w piątek m.in. Maciej Marosz, dziennikarz "Gazety Polskiej", który opisał całą sprawę w artykule "Syn esbeka zaszczuwa za prawdę". Zbierając materiały do artykułu, Marosz rozmawiał telefonicznie z Krzysztofem Sz. - Gdy zapytałem, czy umieścił dane adresowe Wieczorka w internecie, odpowiedział dokładnie: "A pan Wieczorek zamieścił dane 150 osób". Odniosłem wrażenie, że jest duckbusterem - mówił Marosz. Sz. unikał jednoznacznej odpowiedzi, odsyłając do dyskusji na forach internetowych. Marosz zeznał, że Krzysztof Sz. zareagował szczególnie nerwowo, gdy rozmowa zeszła na temat pielęgniarki, której nazwisko Wieczorek zamieścił na swojej liście. - Gdy ta pani zmarła, duckbuster napisał na forum, że dostanę w ryja od niego i jego kolegów, właśnie za śmierć pielęgniarki. To dowodzi, że duckbuster, tak jak Krzysztof Sz., był bardzo z tą pielęgniarką związany - udowadniał Wieczorek. Zauważył też, że w wypowiedziach duckbustera pojawia się jeszcze jeden wątek, poruszony przez Krzysztofa Sz. w rozmowie z Maroszem. - Krzysztof Sz. jako przykład błędów w mojej liście wskazał nazwisko pracownika gospodarczego, który zajmował się wydawaniem papieru toaletowego na komendzie. Dokładnie to samo pisał na forum duckbuster, i tylko duckbuster - mówił Wieczorek.
Krzysztof Sz. nie przyznaje się do winy. Obciążają go przede wszystkim zeznania znajomej. To z komputera w jej mieszkaniu miał dokonywać wpisów na forum. Kobieta twierdzi, że sam się do tego przyznał, a nawet zachęcał do zrzucenia winy na znajomego, nieżyjącego od kilku tygodni. Sąd może mieć jednak problem z jej przesłuchaniem, bo kobieta wyjechała do pracy do Anglii. Sąd może sfinansować jej przyjazd do Polski lub zorganizować przesłuchanie przez telełącze internetowe.
- 118 komentarzy
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
0 głosów
-
Precedensowy proces o wpisy na forum
ant777
13.06.08, 21:42
Nie dziwię się na listę Wieczorka trafił pracownik wydający papier toaletowy. Przecież toaletowy to był produkt strategiczny w tamtych czasach.»
-
Precedensowy proces o wpisy na forum
blic
13.06.08, 22:36
Może sądy będą też fundowały dojazd obywatelom mieszkającym w granicach kraju?Albo może ewentualnie, zamiast fatygować świadków, będą ich przesłuchiwać przez Skypa?»
-
Czy miałem prawo się obawiać?
slawek_wieczorek
16.06.08, 03:52
Przeróżni prześmiewcy dziwią się, że przecież często zdarza się, że ktoś komuśgrozi i w czym problem. Na rozprawie podnosiłem, że groźby kierowane ze stronykomunistycznej bezpieki, nie są »
Najczęściej czytane24 htydzień


