Gimnazja: Ofiar drukarskiego błędu jest więcej!
23.06.2008
, aktualizacja: 23.06.2008 08:43
To niemal pewne: ofiar błędu drukarskiego w teście gimnazjalnym jest w Gorzowie więcej, niż twierdziła poznańska Okręgowa Komisja Egzaminacyjna. Danuta Śmiglak dopiero w sobotę po południu dowiedziała się, że wynik jej córki został zweryfikowany
ZOBACZ TAKŻE
- Rekrutacja do szkół: Dobry czas budowlanki (17-06-08, 08:42)
- Rusza elektroniczny nabór do ogólniaków (08-05-08, 18:20)
- Szkoły się naprawiały, ale nie do końca (14-07-08, 08:38)
- Poszukiwacze zaginionych punktów (24-06-08, 01:00)
- Cztery ofiary błędu w teście gimnazjalnym (23-06-08, 20:00)
- Rodzice sprawdzają test z matematyki (21-06-08, 01:00)
- Uczeń z Gorzowa też padł ofiarą drukarzy (20-06-08, 19:51)
- Uwaga! Źle sprawdzili. Kolejny błąd w teście gimnazjalnym (20-06-08, 01:00)
- Wyniki egzaminu gimnazjalistów: dobrze, ale źle (13-06-08, 07:34)
SERWISY
Kasia - córka Danuty Śmiglak - za część matematyczno-przyrodniczą testu gimnazjalnego dostała 38 pkt na 50 możliwych do zdobycia. - Byłam zaskoczona. Kasia też nie wierzyła, że poszło jej tak słabo. Przecież po teście sprawdzała odpowiedzi na stronie "Gazety". Upewniła się wtedy, że wszystko napisała dobrze - opowiada pani Danuta.
W sobotę okazało się, że jej córka padła ofiarą błędu drukarskiego, o którym "Gazeta" pisała już od piątku. Część gimnazjalistów - nikt nie jest pewien, ilu dokładnie - dostała arkusze z pomylonymi kartkami. Do wersji B testu matematyczno-przyrodniczego drukarze wpięli dwie kartki z pytaniami zamkniętymi z wersji C. Pytania w obu wersjach są identyczne, ale inna jest kolejność odpowiedzi, by utrudnić uczniom ściąganie. Gimnazjaliści, nawet jeżeli odpowiadali prawidłowo, nie dostawali punktów, bo komputer odczytujący wyniki traktował ich arkusze jak wersję B.
Gimnazjaliści stracili w ten sposób 11 pkt. Od tego, ile ich zbiorą, zależy tymczasem, czy dostaną się do wybranego liceum.
Córka pani Danuty złożyła podanie do renomowanego II LO przy ul. Przemysłowej. Gdy otrzymała wyniki egzaminu, jej szanse na przyjęcie także zmalały. Rodzina zastanawiała się: skoro test poszedł jej tak dobrze, to dlaczego Kasia dostała tak mało punktów? W końcu zapadła decyzja. Pani Danuta postanowiła złożyć wniosek o wgląd do pracy córki.
We wtorek - cztery dni przed wyjściem sprawy na jaw - pani Danuta otrzymała informację: w piątek ma przyjechać z córką do poznańskiej siedziby Okręgowej Komisji Egzaminacyjnej. - Jechałyśmy samochodem, gdy radio podało, że doszło do pomylenia kartek. Wtedy się uspokoiłam. Byłam pewna, że szybko da się to wyjaśnić - wspomina pani Danuta.
Rzeczywistość była inna. Kasia dostała pół godziny na przejrzenie razem z mamą swojego testu pod okiem dwóch pracowników. Potwierdziły się przypuszczenia: za pytania zamknięte od trzeciego do siedemnastego Kasia dostała same "zera". - Kazano mi pójść do sekretariatu i napisać podanie o zweryfikowanie wyniku testu. Napisałam, choć w sekretariacie nie było żadnego wzoru takiego pisma - relacjonuje pani Danuta. - Poprosiłam, by pracę córki sprawdzono od razu, ale podobno nie było to możliwe. Zapytałam więc, kiedy wynik córki zostanie zweryfikowany. Usłyszałam, że niezwłocznie. Dopytywałam: w sobotę, w niedzielę? Pani z sekretariatu prawie się oburzyła. Powiedziała, że problem jest marginalny, dotyczy tylko kilku osób i nikt nie będzie się tym zajmował w weekend. Zamurowało mnie. Sprawa jest przecież pilna. Do poniedziałku trzeba donieść do liceum świadectwo i wyniki egzaminu, tymczasem w piątek każą mi wracać do domu i po prostu czekać.
Pani Danuta wróciła do Gorzowa. W sobotę przed godz. 15 zadzwonił jej telefon. - Dzwonił pracownik OKE, by poinformować, że wynik córki zweryfikowano, a zaświadczenie z nowym wynikiem zostało już wysłane priorytetem, listem poleconym - opowiada.
Pani Danuta poprosiła, by zaświadczenie wysłano jej faksem. - Jeżeli do poniedziałku list nie dotrze, zaniosę do szkoły faks. Może na jeden, dwa dni to wystarczy - mówi pani Danuta. - Całe szczęście, że w OKE ktoś jednak przyszedł do pracy w sobotę i zajął się tym problemem. Nie wiem tylko, ilu rodziców ma tyle szczęścia, co ja. Ja uwierzyłam córce, że słaby wynik to pomyłka i pojechałam do Poznania to sprawdzić. Może gdybym odpuściła, do dzisiaj nikt by błędu w arkuszu mojej córki nie zauważył.
Jeszcze w piątek OKE informowała, że w woj. wielkopolskim, zachodniopomorskim i lubuskim testy z pomylonymi kartkami rozwiązało ośmiu gimnazjalistów, z czego tylko jeden w Gorzowie. Czy chodzi o córkę pani Danuty? OKE nie podaje nawet szkoły, do której chodzi poszkodowany gimnazjalista. Prawdopodobnie jednak córka pani Danuty jest drugą ofiarą drukarskiego błędu w Gorzowie. Jej wynik zweryfikowano bowiem w sobotę, a o jednym poszkodowanym gimnazjaliście OKE mówiła już w piątek.
OKE wciąż bada, ilu uczniów dostało przemieszane arkusze. Jak to się odbywa? Pracownicy komisji wyszukują uczniów, u których widać dużą dysproporcję między odpowiedziami na pytania zamknięte a odpowiedziami na pytania otwarte. Wyniki ucznia, który padł ofiarą drukarskiej pułapki, można rozpoznać już na pierwszy rzut oka. Zwłaszcza, jeśli jest to uczeń dobry. Na wydruku z punktami widzimy ciąg jedynek oznaczających prawidłowe odpowiedzi. A między feralnymi pytaniami nieproporcjonalnie dużą liczbę zer.
Danuta Śmiglak: - Uczniów, takich jak moja córka, na pewno jest więcej. Apeluję do kuratorium, by przedłużyło rekrutację, a do rodziców, by sprawdzili wyniki swoich dzieci.
W sobotę okazało się, że jej córka padła ofiarą błędu drukarskiego, o którym "Gazeta" pisała już od piątku. Część gimnazjalistów - nikt nie jest pewien, ilu dokładnie - dostała arkusze z pomylonymi kartkami. Do wersji B testu matematyczno-przyrodniczego drukarze wpięli dwie kartki z pytaniami zamkniętymi z wersji C. Pytania w obu wersjach są identyczne, ale inna jest kolejność odpowiedzi, by utrudnić uczniom ściąganie. Gimnazjaliści, nawet jeżeli odpowiadali prawidłowo, nie dostawali punktów, bo komputer odczytujący wyniki traktował ich arkusze jak wersję B.
Gimnazjaliści stracili w ten sposób 11 pkt. Od tego, ile ich zbiorą, zależy tymczasem, czy dostaną się do wybranego liceum.
Córka pani Danuty złożyła podanie do renomowanego II LO przy ul. Przemysłowej. Gdy otrzymała wyniki egzaminu, jej szanse na przyjęcie także zmalały. Rodzina zastanawiała się: skoro test poszedł jej tak dobrze, to dlaczego Kasia dostała tak mało punktów? W końcu zapadła decyzja. Pani Danuta postanowiła złożyć wniosek o wgląd do pracy córki.
We wtorek - cztery dni przed wyjściem sprawy na jaw - pani Danuta otrzymała informację: w piątek ma przyjechać z córką do poznańskiej siedziby Okręgowej Komisji Egzaminacyjnej. - Jechałyśmy samochodem, gdy radio podało, że doszło do pomylenia kartek. Wtedy się uspokoiłam. Byłam pewna, że szybko da się to wyjaśnić - wspomina pani Danuta.
Rzeczywistość była inna. Kasia dostała pół godziny na przejrzenie razem z mamą swojego testu pod okiem dwóch pracowników. Potwierdziły się przypuszczenia: za pytania zamknięte od trzeciego do siedemnastego Kasia dostała same "zera". - Kazano mi pójść do sekretariatu i napisać podanie o zweryfikowanie wyniku testu. Napisałam, choć w sekretariacie nie było żadnego wzoru takiego pisma - relacjonuje pani Danuta. - Poprosiłam, by pracę córki sprawdzono od razu, ale podobno nie było to możliwe. Zapytałam więc, kiedy wynik córki zostanie zweryfikowany. Usłyszałam, że niezwłocznie. Dopytywałam: w sobotę, w niedzielę? Pani z sekretariatu prawie się oburzyła. Powiedziała, że problem jest marginalny, dotyczy tylko kilku osób i nikt nie będzie się tym zajmował w weekend. Zamurowało mnie. Sprawa jest przecież pilna. Do poniedziałku trzeba donieść do liceum świadectwo i wyniki egzaminu, tymczasem w piątek każą mi wracać do domu i po prostu czekać.
Pani Danuta wróciła do Gorzowa. W sobotę przed godz. 15 zadzwonił jej telefon. - Dzwonił pracownik OKE, by poinformować, że wynik córki zweryfikowano, a zaświadczenie z nowym wynikiem zostało już wysłane priorytetem, listem poleconym - opowiada.
Pani Danuta poprosiła, by zaświadczenie wysłano jej faksem. - Jeżeli do poniedziałku list nie dotrze, zaniosę do szkoły faks. Może na jeden, dwa dni to wystarczy - mówi pani Danuta. - Całe szczęście, że w OKE ktoś jednak przyszedł do pracy w sobotę i zajął się tym problemem. Nie wiem tylko, ilu rodziców ma tyle szczęścia, co ja. Ja uwierzyłam córce, że słaby wynik to pomyłka i pojechałam do Poznania to sprawdzić. Może gdybym odpuściła, do dzisiaj nikt by błędu w arkuszu mojej córki nie zauważył.
Jeszcze w piątek OKE informowała, że w woj. wielkopolskim, zachodniopomorskim i lubuskim testy z pomylonymi kartkami rozwiązało ośmiu gimnazjalistów, z czego tylko jeden w Gorzowie. Czy chodzi o córkę pani Danuty? OKE nie podaje nawet szkoły, do której chodzi poszkodowany gimnazjalista. Prawdopodobnie jednak córka pani Danuty jest drugą ofiarą drukarskiego błędu w Gorzowie. Jej wynik zweryfikowano bowiem w sobotę, a o jednym poszkodowanym gimnazjaliście OKE mówiła już w piątek.
OKE wciąż bada, ilu uczniów dostało przemieszane arkusze. Jak to się odbywa? Pracownicy komisji wyszukują uczniów, u których widać dużą dysproporcję między odpowiedziami na pytania zamknięte a odpowiedziami na pytania otwarte. Wyniki ucznia, który padł ofiarą drukarskiej pułapki, można rozpoznać już na pierwszy rzut oka. Zwłaszcza, jeśli jest to uczeń dobry. Na wydruku z punktami widzimy ciąg jedynek oznaczających prawidłowe odpowiedzi. A między feralnymi pytaniami nieproporcjonalnie dużą liczbę zer.
Danuta Śmiglak: - Uczniów, takich jak moja córka, na pewno jest więcej. Apeluję do kuratorium, by przedłużyło rekrutację, a do rodziców, by sprawdzili wyniki swoich dzieci.
- 4 komentarze
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
0 głosów
-
Gimnazja: Ofiar drukarskiego błędu jest więcej!
ohmy
23.06.08, 12:38
Skoro ofiar jest więcej, powinno się podjąć działania systemowe, sprawdzić wszystkich, których to może dotyczyć, a nie tylko tych, którzy aktywnie "walczą o swoje". Przecież wielu rodziców »
-
Zaliczyć wszystkim!!!!
e_werty
23.06.08, 14:41
W szkołach z watpliwymi testami uczniowie powinni dostac maksymalna ilość punktow - dlaczego dzieciaki maja płacić za błędy dorosłych? A życie zweryfikuje wyniki!»
Najczęściej czytane24 htydzień




