Policjant postrzelił człowieka: Zgodnie z prawem
01.07.2008
, aktualizacja: 02.07.2008 12:44
Gorzowska prokuratura umorzyła śledztwo przeciwko policjantowi, który rozbijając pistoletem szybę w samochodzie, postrzelił kierowcę
ZOBACZ TAKŻE
- Pościg za złodziejem samochodu jak z filmu (16-11-08, 12:07)
- Policjant doradzał sutenerom, jak nie wpaść (22-10-08, 08:56)
- Policjant kradnie paliwo, koledzy nagrywają (18-10-08, 11:00)
- 62-latek strzelał do sąsiadów. Bo hałasowali (11-09-08, 22:00)
- Dlaczego policjant strzelał do kierowcy (17-04-08, 07:41)
- Broń wypaliła, gdy policjant wybijał szybę (15-04-08, 08:25)
- Policjant postrzelił człowieka w Gorzowie (13-04-08, 12:36)
SERWISY
Prokuratura uznała, że policjant z sekcji kryminalnej gorzowskiej komendy działał zgodnie z procedurami i nie popełnił przestępstwa.
Na podstawie zeznań świadków udało się odtworzyć przebieg zdarzenia. W niedzielę, 13 kwietnia br., nad ranem, policjanci w cywilnych ubraniach w nieoznakowanym samochodzie patrolowali gorzowski "Manhattan" i os. Piaski. Przy ul. Żwirowej zauważyli jadący zbyt szybko samochód. Postanowili jechać za nim. Auto zjechało w ul. Błotną i zatrzymało się przed innym samochodem. Było ciemno. Paliły się latarnie. Kierowca zgasił silnik i wyłączył światła. Radiowóz stanął kilka metrów za nim.
Kierowca przesiadł się na fotel pasażera. Policjanci postanowili go sprawdzić. Jeden podszedł od strony pasażera, drugi osłaniał go z tyłu. Funkcjonariusz jedną ręką zapukał w szybę, w drugiej pokazał legitymację służbową. Gdy kazał otworzyć drzwi, kierowca schylił się w stronę kierownicy. Policjant wyciągnął i przeładował pistolet. Podszedł z drugiej strony, ale drzwi kierowcy także były zamknięte. - Już, już - mówił człowiek w aucie. Policjant postanowił wezwać posiłki. Schował pistolet, wyciągnął telefon. Gdy dzwonił, kierowca włączył silnik. Chciał ruszyć do tyłu, gdzie stał drugi policjant. - Uważaj - zdążył krzyknąć pierwszy. Znów sięgnął po broń. Odwrócił się i z całej siły uderzył pistoletem w szybę. Słychać było brzęk tłuczonej szyby i huk wystrzału. Kierowca padł ranny.
Policjanci wezwali karetkę. Jeden z nich cały czas opiekował się rannym. Obaj od początku podkreślali, że był to nieszczęśliwy wypadek.
Postrzelonym okazał się Jacek S., uciekinier z zakładu karnego w Gorzowie. We krwi miał dwa promile alkoholu. Tłumaczył, że nie rozpoznał policjantów. Legitymację widział, ale niewyraźnie. Myślał, że to napad, bał się i chciał uciec.
Prokuratury to nie przekonało i umorzyła śledztwo w sprawie przekroczenia uprawnień i spowodowania ciężkich obrażeń ciała (rana postrzałowa wątroby, żołądka, jelita cienkiego i mostka). Kluczowe okazały się trzy kwestie: ślady na drodze potwierdziły, że Jacek S. manewrował autem w przód i w tył, policjant trzymał palce nie na spuście, lecz na lufie (tak jak nakazują procedury), natomiast zgodnie z wytycznymi z 2005 r., jeżeli osoby w samochodzie nie stosują się do poleceń i mogą podjąć "zamach na życie lub zdrowie" policjanta, "należy rozbić szybę w celu natychmiastowego obezwładnienia".
Policjanci, którzy brali udział w akcji, wrócili już do służby. Jacek S. przebywa w więzieniu. Na decyzję prokuratury może złożyć zażalenie.
Na podstawie zeznań świadków udało się odtworzyć przebieg zdarzenia. W niedzielę, 13 kwietnia br., nad ranem, policjanci w cywilnych ubraniach w nieoznakowanym samochodzie patrolowali gorzowski "Manhattan" i os. Piaski. Przy ul. Żwirowej zauważyli jadący zbyt szybko samochód. Postanowili jechać za nim. Auto zjechało w ul. Błotną i zatrzymało się przed innym samochodem. Było ciemno. Paliły się latarnie. Kierowca zgasił silnik i wyłączył światła. Radiowóz stanął kilka metrów za nim.
Kierowca przesiadł się na fotel pasażera. Policjanci postanowili go sprawdzić. Jeden podszedł od strony pasażera, drugi osłaniał go z tyłu. Funkcjonariusz jedną ręką zapukał w szybę, w drugiej pokazał legitymację służbową. Gdy kazał otworzyć drzwi, kierowca schylił się w stronę kierownicy. Policjant wyciągnął i przeładował pistolet. Podszedł z drugiej strony, ale drzwi kierowcy także były zamknięte. - Już, już - mówił człowiek w aucie. Policjant postanowił wezwać posiłki. Schował pistolet, wyciągnął telefon. Gdy dzwonił, kierowca włączył silnik. Chciał ruszyć do tyłu, gdzie stał drugi policjant. - Uważaj - zdążył krzyknąć pierwszy. Znów sięgnął po broń. Odwrócił się i z całej siły uderzył pistoletem w szybę. Słychać było brzęk tłuczonej szyby i huk wystrzału. Kierowca padł ranny.
Policjanci wezwali karetkę. Jeden z nich cały czas opiekował się rannym. Obaj od początku podkreślali, że był to nieszczęśliwy wypadek.
Postrzelonym okazał się Jacek S., uciekinier z zakładu karnego w Gorzowie. We krwi miał dwa promile alkoholu. Tłumaczył, że nie rozpoznał policjantów. Legitymację widział, ale niewyraźnie. Myślał, że to napad, bał się i chciał uciec.
Prokuratury to nie przekonało i umorzyła śledztwo w sprawie przekroczenia uprawnień i spowodowania ciężkich obrażeń ciała (rana postrzałowa wątroby, żołądka, jelita cienkiego i mostka). Kluczowe okazały się trzy kwestie: ślady na drodze potwierdziły, że Jacek S. manewrował autem w przód i w tył, policjant trzymał palce nie na spuście, lecz na lufie (tak jak nakazują procedury), natomiast zgodnie z wytycznymi z 2005 r., jeżeli osoby w samochodzie nie stosują się do poleceń i mogą podjąć "zamach na życie lub zdrowie" policjanta, "należy rozbić szybę w celu natychmiastowego obezwładnienia".
Policjanci, którzy brali udział w akcji, wrócili już do służby. Jacek S. przebywa w więzieniu. Na decyzję prokuratury może złożyć zażalenie.
- 29 komentarzy
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
0 głosów
-
Policjant postrzelił człowieka: Zgodnie z prawem
tanczacy_z_tensorami
02.07.08, 12:54
No i brawo policjanci.»
-
Policjant postrzelił człowieka: Zgodnie z prawem
ministrant15
04.07.08, 22:00
A dlaczego Pan "redaktor" pisze "postrzelił człowieka"?. W tym przypadku powinien Szanowny pan napisać - policjant postrzelił bandziora a nie sugerować, że policjant strzelił do człowieka »
Najczęściej czytane24 htydzień




