Policjant postrzelił człowieka: Zgodnie z prawem

Piotr Żytnicki
01.07.2008 , aktualizacja: 02.07.2008 12:44
A A A Drukuj
Gorzowska prokuratura umorzyła śledztwo przeciwko policjantowi, który rozbijając pistoletem szybę w samochodzie, postrzelił kierowcę

Fot. Waldek Sosnowski / AG
Prokuratura uznała, że policjant z sekcji kryminalnej gorzowskiej komendy działał zgodnie z procedurami i nie popełnił przestępstwa.

Na podstawie zeznań świadków udało się odtworzyć przebieg zdarzenia. W niedzielę, 13 kwietnia br., nad ranem, policjanci w cywilnych ubraniach w nieoznakowanym samochodzie patrolowali gorzowski "Manhattan" i os. Piaski. Przy ul. Żwirowej zauważyli jadący zbyt szybko samochód. Postanowili jechać za nim. Auto zjechało w ul. Błotną i zatrzymało się przed innym samochodem. Było ciemno. Paliły się latarnie. Kierowca zgasił silnik i wyłączył światła. Radiowóz stanął kilka metrów za nim.

Kierowca przesiadł się na fotel pasażera. Policjanci postanowili go sprawdzić. Jeden podszedł od strony pasażera, drugi osłaniał go z tyłu. Funkcjonariusz jedną ręką zapukał w szybę, w drugiej pokazał legitymację służbową. Gdy kazał otworzyć drzwi, kierowca schylił się w stronę kierownicy. Policjant wyciągnął i przeładował pistolet. Podszedł z drugiej strony, ale drzwi kierowcy także były zamknięte. - Już, już - mówił człowiek w aucie. Policjant postanowił wezwać posiłki. Schował pistolet, wyciągnął telefon. Gdy dzwonił, kierowca włączył silnik. Chciał ruszyć do tyłu, gdzie stał drugi policjant. - Uważaj - zdążył krzyknąć pierwszy. Znów sięgnął po broń. Odwrócił się i z całej siły uderzył pistoletem w szybę. Słychać było brzęk tłuczonej szyby i huk wystrzału. Kierowca padł ranny.

Policjanci wezwali karetkę. Jeden z nich cały czas opiekował się rannym. Obaj od początku podkreślali, że był to nieszczęśliwy wypadek.

Postrzelonym okazał się Jacek S., uciekinier z zakładu karnego w Gorzowie. We krwi miał dwa promile alkoholu. Tłumaczył, że nie rozpoznał policjantów. Legitymację widział, ale niewyraźnie. Myślał, że to napad, bał się i chciał uciec.

Prokuratury to nie przekonało i umorzyła śledztwo w sprawie przekroczenia uprawnień i spowodowania ciężkich obrażeń ciała (rana postrzałowa wątroby, żołądka, jelita cienkiego i mostka). Kluczowe okazały się trzy kwestie: ślady na drodze potwierdziły, że Jacek S. manewrował autem w przód i w tył, policjant trzymał palce nie na spuście, lecz na lufie (tak jak nakazują procedury), natomiast zgodnie z wytycznymi z 2005 r., jeżeli osoby w samochodzie nie stosują się do poleceń i mogą podjąć "zamach na życie lub zdrowie" policjanta, "należy rozbić szybę w celu natychmiastowego obezwładnienia".

Policjanci, którzy brali udział w akcji, wrócili już do służby. Jacek S. przebywa w więzieniu. Na decyzję prokuratury może złożyć zażalenie.

Podziel się

  • 29 komentarzy
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów

Dołącz do nas na Facebooku