Mamy system szybkiego reagowania
04.07.2008
, aktualizacja: 04.07.2008 08:33
Lubuska policja uruchomiła pierwszą w Polsce sieć radiową, która łączy ze sobą wszystkie służby ratownicze. Teraz z centrum dowodzenia można wydawać polecenia patrolom w każdej części województwa
ZOBACZ TAKŻE
- Nasza policja buduje komendy i puchnie z dumy (24-06-08, 17:13)
- Na piratów lepsza od radiowozu jest nauka jazdy (27-03-08, 19:00)
- Bronicki: W nowych komendach szczurów nie będzie (06-03-08, 21:00)
- Inwestycje: Komenda policji pnie się w górę (12-02-08, 19:15)
- Policja otwiera komendę, jakiej nigdy nie miała (23-01-08, 16:50)
- Rewolucja w policji - laptopy w radiowozach (22-09-07, 10:42)
Choć oficjalne uruchomienie systemu odbędzie się w piątek w hotelu Mieszko, policjanci korzystają z niego już od kilku tygodni. - Do końca lipca zakończymy część testową. Potem wykonawca dokona ostatnich poprawek i sieć będzie już w pełni wykorzystywana - mówi nadkom. Mirosław Kędziora, zastępca naczelnika wydziału łączności i informatyki komendy wojewódzkiej w Gorzowie.
To właśnie teleinformatycy z lubuskiej policji jako pierwsi w Polsce wpadli na pomysł stworzenia sieci radiowej, która łączy ze sobą wszystkie służby ratownicze, maksymalnie upraszczając przekazywanie między nimi informacji. Nad koncepcją policyjni teleinformatycy pracowali od ponad trzech lat. Tworzenie systemu rozpoczęło się przed rokiem.
Nowy system łączy drogą radiową powiatowe komendy policji z centrami powiadamiania ratunkowego, pogotowiem ratunkowym, strażą graniczną, wojskiem i starostwami. Możliwa jest także komunikacja między stanowiskiem dowodzenia w komendzie wojewódzkiej z centrum zarządzania kryzysowego w Urzędzie Wojewódzkim.
Jak to wszystko wygląda w praktyce? Zaglądamy do sztabu komendy wojewódzkiej. Za przyciemnionymi drzwiami, które przekroczyć można dopiero po podaniu specjalnego kodu, jest dyżurka z komputerami i telefonami. Uwagę przykuwa jeden, płaski monitor. Policjant wyciąga rękę, sięga palcem w kierunku ekranu i dotyka go, jak kasjerzy w McDonaldzie. Na ekranie kilka kwadracików, kody, pasek głośności.
- Wszystkie radiostacje, które dotychczas stały na biurku i zajmowały miejsce, teraz są w tym komputerze. Oficer dyżurny palcem może przełączać między kanałami poszczególnych komend, zmniejszać i zwiększać głośność - pokazuje nadkom. Kędziora. - Gdy trzeba połączyć się z komendą w Żarach, dyżurny wybiera odpowiednie pole, naciska i po prostu zaczyna mówić. Tak samo jest ze strażą pożarną czy pogotowiem. Na razie wywołujemy te służby nazwami: "Pogotowie Gorzów, zgłoś się...", ale wkrótce każda z nich otrzyma swój kod, taki jak mają jednostki policji. Powstanie też regulamin komunikacji w tej sieci.
Po co to wszystko? Kiedy policja otrzymuje informację o wypadku, dla służb ratowniczych rozpoczyna się wyścig z czasem. Liczy się każda minuta, bo od szybkiej reakcji zależy często ludzkie życie. - Dlatego tak ważne jest, by informacja o zdarzeniu od razu trafiła we właściwe miejsce: do straży pożarnej, pogotowia ratunkowego, a jeśli trzeba, to także do centrum zarządzania kryzysowego czy policji niemieckiej - mówi nadkom. Kędziora. - Dotychczas policjant musiał podnieść słuchawkę i nawet jeśli nie wykręcał numeru do straży czy pogotowia, bo miał go w pamięci telefonu, to i tak musiał czekać na połączenie. A jeśli takich służb było kilka, to traciło się naprawdę dużo czasu. Teraz można w jednej chwili, bez zwłoki, poinformować o wypadku czy katastrofie wszystkie potrzebne służby.
Na tym jednak możliwości systemu się nie kończą. Jeśli zajdzie taka potrzeba, ze stanowiska dowodzenia w komendzie wojewódzkiej, a nawet centrum zarządzania kryzysowego wojewody, będzie można kontaktować się z dowolnym radiowozem na terenie województwa. Ułatwi to kierowanie akcjami w kryzysowych sytuacjach.
Policja zapewnia, że połączenie jest bezpieczne, bo dostęp do poszczególnych elementów sieci zależy od poziomu uprawnień, a informacje przekazywane są nie tylko drogą radiową, ale także stałymi łączami.
Do systemu włączono także tzw. wirtualny posterunek transgraniczny, łączący lubuską policję z policją niemiecką. Jeżeli podobne systemy powstaną w pozostałych województwach (a jest na to spora szansa, bo na jego inaugurację zjadą się dzisiaj policjanci z całej Polski), lubuska sieć zostanie z nimi połączona.
Budowa systemu kosztowała ponad 2 mln euro. 75 proc. kosztów pokryły środki Inicjatywy Wspólnotowej Interreg IIIA. Pozostałe 25 proc. dała komenda główna.
To właśnie teleinformatycy z lubuskiej policji jako pierwsi w Polsce wpadli na pomysł stworzenia sieci radiowej, która łączy ze sobą wszystkie służby ratownicze, maksymalnie upraszczając przekazywanie między nimi informacji. Nad koncepcją policyjni teleinformatycy pracowali od ponad trzech lat. Tworzenie systemu rozpoczęło się przed rokiem.
Nowy system łączy drogą radiową powiatowe komendy policji z centrami powiadamiania ratunkowego, pogotowiem ratunkowym, strażą graniczną, wojskiem i starostwami. Możliwa jest także komunikacja między stanowiskiem dowodzenia w komendzie wojewódzkiej z centrum zarządzania kryzysowego w Urzędzie Wojewódzkim.
Jak to wszystko wygląda w praktyce? Zaglądamy do sztabu komendy wojewódzkiej. Za przyciemnionymi drzwiami, które przekroczyć można dopiero po podaniu specjalnego kodu, jest dyżurka z komputerami i telefonami. Uwagę przykuwa jeden, płaski monitor. Policjant wyciąga rękę, sięga palcem w kierunku ekranu i dotyka go, jak kasjerzy w McDonaldzie. Na ekranie kilka kwadracików, kody, pasek głośności.
- Wszystkie radiostacje, które dotychczas stały na biurku i zajmowały miejsce, teraz są w tym komputerze. Oficer dyżurny palcem może przełączać między kanałami poszczególnych komend, zmniejszać i zwiększać głośność - pokazuje nadkom. Kędziora. - Gdy trzeba połączyć się z komendą w Żarach, dyżurny wybiera odpowiednie pole, naciska i po prostu zaczyna mówić. Tak samo jest ze strażą pożarną czy pogotowiem. Na razie wywołujemy te służby nazwami: "Pogotowie Gorzów, zgłoś się...", ale wkrótce każda z nich otrzyma swój kod, taki jak mają jednostki policji. Powstanie też regulamin komunikacji w tej sieci.
Po co to wszystko? Kiedy policja otrzymuje informację o wypadku, dla służb ratowniczych rozpoczyna się wyścig z czasem. Liczy się każda minuta, bo od szybkiej reakcji zależy często ludzkie życie. - Dlatego tak ważne jest, by informacja o zdarzeniu od razu trafiła we właściwe miejsce: do straży pożarnej, pogotowia ratunkowego, a jeśli trzeba, to także do centrum zarządzania kryzysowego czy policji niemieckiej - mówi nadkom. Kędziora. - Dotychczas policjant musiał podnieść słuchawkę i nawet jeśli nie wykręcał numeru do straży czy pogotowia, bo miał go w pamięci telefonu, to i tak musiał czekać na połączenie. A jeśli takich służb było kilka, to traciło się naprawdę dużo czasu. Teraz można w jednej chwili, bez zwłoki, poinformować o wypadku czy katastrofie wszystkie potrzebne służby.
Na tym jednak możliwości systemu się nie kończą. Jeśli zajdzie taka potrzeba, ze stanowiska dowodzenia w komendzie wojewódzkiej, a nawet centrum zarządzania kryzysowego wojewody, będzie można kontaktować się z dowolnym radiowozem na terenie województwa. Ułatwi to kierowanie akcjami w kryzysowych sytuacjach.
Policja zapewnia, że połączenie jest bezpieczne, bo dostęp do poszczególnych elementów sieci zależy od poziomu uprawnień, a informacje przekazywane są nie tylko drogą radiową, ale także stałymi łączami.
Do systemu włączono także tzw. wirtualny posterunek transgraniczny, łączący lubuską policję z policją niemiecką. Jeżeli podobne systemy powstaną w pozostałych województwach (a jest na to spora szansa, bo na jego inaugurację zjadą się dzisiaj policjanci z całej Polski), lubuska sieć zostanie z nimi połączona.
Budowa systemu kosztowała ponad 2 mln euro. 75 proc. kosztów pokryły środki Inicjatywy Wspólnotowej Interreg IIIA. Pozostałe 25 proc. dała komenda główna.
- 9 komentarzy
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
0 głosów
Najczęściej czytane24 htydzień




