Kontrola: Psy muszą żyć w dobrych warunkach

Piotr Żytnicki
06.07.2008 , aktualizacja: 06.07.2008 21:04
A A A Drukuj
Towarzystwo Opieki nad Zwierzętami dostało sygnał, że w hotelu dla zwierząt pod Strzelcami Kraj. czworonogom dzieje się krzywda. Inspektorzy TOZ przyjechali więc z policją na kontrolę
Policjanci przysłuchują się gorącej wymianie zdań. Z lewej Anna Dryglas, szefowa gorzowskiego TOZ
Fot. Piotr Żytnicki / AG
Policjanci przysłuchują się gorącej wymianie zdań. Z lewej Anna Dryglas, szefowa gorzowskiego TOZ
Mąż właścicielki azylu dla bezdomnych psów (z prawej) nie chciał wpuścić naszego reportera na teren gospodarstwa. Weszła tylko policja i TOZ
Fot. Piotr Żytnicki / AG
Mąż właścicielki azylu dla bezdomnych psów (z prawej) nie chciał wpuścić naszego reportera na teren gospodarstwa. Weszła tylko policja i TOZ
Inspektorki TOZ w towarzystwie policji i właścicieli azylu zmierzają na kontrolę
Fot. Piotr Żytnicki / AG
Inspektorki TOZ w towarzystwie policji i właścicieli azylu zmierzają na kontrolę
W sobotę wieczorem razem z inspektorkami TOZ jedziemy do niewielkiej wsi pod Strzelcami. Brzozy to raczej cicha okolica: kilkanaście zabudowań, kościół, przystanek PKS. Nic dziwnego, że ujadanie psów słychać już kilkaset metrów od zabudowań, w których są zamknięte.

Teren jest otoczony wysokim murem. Przy bramie stoi młody mężczyzna. - Jesteśmy z TOZ. Chcemy sprawdzić, w jakich warunkach przebywają zwierzęta - mówi Anna Dryglas, prezes gorzowskiego TOZ. - To działalność rodziców, a nie moja, ja państwa nie wpuszczę. Proszę stąd wyjść, natychmiast - denerwuje się chłopak przy bramie.

Niepokojące informacje o warunkach, w jakich przebywają psy, inspektorki TOZ otrzymały kilka dni wcześniej. Zwierzęta miały być zaniedbane, zamknięte w popegeerowskich budynkach, bez dostępu do światła. - Mamy prawo to sprawdzić. Skoro nie możemy wejść do środka po dobroci, wzywamy policję - decyduje Anna Dryglas. Wyciąga komórkę i prosi o interwencję.

Patrol przyjeżdża już po kilkunastu minutach. Po chwili na miejscu jest też małżeństwo z Gorzowa prowadzące w Brzozach azyl dla bezdomnych psów oraz wakacyjny hotel dla tych zwierząt. - Ogłoszenie można znaleźć w internecie - mówi Agata Piekarska z TOZ. Małżeństwo ma podpisaną także umowę z gminą w Strzelcach na wyłapywanie bezdomnych psów. Zgodnie z nią, zwierzęta powinny trafiać do schroniska w Czarnkowie. Przyjeżdżają jednak do gospodarstwa w Brzozach. - Szukamy im nowego domu. Dopiero gdy się nie uda, wieziemy je do Czarnkowa - tłumaczy właścicielka azylu.

Sytuacja jest nerwowa, bo właściciele nie chcą od razu wpuścić inspektorek i policji do środka. Najpierw na teren gospodarstwa wchodzi mężczyzna z synem. Zamyka bramę na kłódkę.

- To wpuszczą nas państwo czy nie? Macie coś do ukrycia? - pyta Agata Piekarska.

Kobieta: - Nie mamy nic do ukrycia. Mąż zaraz wróci.

Mężczyzna pojawia się po dziesięciu minutach. Wpuszcza policjantów i inspektorki. Reporterowi "Gazety" każe zostać za bramą. - Nie wejdzie pan i już - ucina.

Kontrola trwa pół godziny. - W popegeerowskim garażu jest 18 psów. Dwa z nich to psy oddane do hotelu na przechowanie. Pozostałe to zwierzęta bezdomne - relacjonuje Anna Dryglas. - Generalnie jest lepiej niż przypuszczałyśmy. Zwierzęta nie są wychudzone, mają wodę w miskach. Nie można mówić o przestępstwie, ale są pewne uchybienia, których usunięcie zalecimy we wnioskach pokontrolnych. Na przykład część psów nie ma legowiska i śpi na ziemi. Latem to nie jest wielki problem, ale w zimie w takich warunkach psy nie mogą przebywać.

- Teraz chcemy sprawdzić jeszcze dokumentację. Właściciel dzisiaj nie miał jej przy sobie - mówi Agata Piekarska. Inspektorki TOZ chcą sprawdzić, ile bezdomnych zwierząt wyłapali właściciele azylu, ile z nich zostało adoptowanych, a ile trafiło do schroniska w Czarnkowie. Liczby muszą się zgadzać. - W kraju zdarzały się przypadki, że psy były mordowane, dlatego musimy wszystko sprawdzić - mówi Anna Dryglas.

Właściciel będzie musiał zastosować się do zaleceń TOZ. Czy to zrobi, wykaże kolejna kontrola.

- Ostatnio różnego rodzaje hotele, azyle i przytuliska dla psów zaczęły wyrastać jak grzyby po deszczu. Ludzie otwierają taką działalność, bo liczą na dobry zarobek, a często zapominają, że zwierzę to nie przedmiot. Musimy im o tym przypominać - mówi Anna Dryglas.

Podziel się

  • 5 komentarzy
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów

Dołącz do nas na Facebooku