Kontrola: Psy muszą żyć w dobrych warunkach
06.07.2008
, aktualizacja: 06.07.2008 21:04
Towarzystwo Opieki nad Zwierzętami dostało sygnał, że w hotelu dla zwierząt pod Strzelcami Kraj. czworonogom dzieje się krzywda. Inspektorzy TOZ przyjechali więc z policją na kontrolę

Fot. Piotr Żytnicki / AG
Policjanci przysłuchują się gorącej wymianie zdań. Z lewej Anna Dryglas, szefowa gorzowskiego TOZ

Fot. Piotr Żytnicki / AG
Mąż właścicielki azylu dla bezdomnych psów (z prawej) nie chciał wpuścić naszego reportera na teren gospodarstwa. Weszła tylko policja i TOZ

Fot. Piotr Żytnicki / AG
Inspektorki TOZ w towarzystwie policji i właścicieli azylu zmierzają na kontrolę
ZOBACZ TAKŻE
- Marny żywot psa w willowej dzielnicy (06-10-08, 21:00)
- Przez głupią zabawę pies mógł utonąć w Warcie (21-07-08, 16:22)
- Upił się, skatował psa i żywcem go zakopał (24-10-08, 18:33)
- Uczą dzieci, że pies to nie przytulanka (11-10-08, 13:00)
- Schronisko dla psów pozostanie w rękach miasta (03-09-08, 20:00)
- Pies uniknął śmierci, teraz szuka pana (25-08-08, 22:00)
- Znalazłeś chore zwierzę? Zapłacisz za leczenie (20-07-08, 17:38)
- Szczęściarz znalazł nowy dom i czeka na operację (15-07-08, 17:10)
- Policja uznała, że pies nie jest wart pomocy (19-07-08, 04:00)
- Zawarcie: Głodzili psy, uratował je dzielnicowy (11-07-08, 17:23)
- Skatował psa z zemsty na byłej konkubinie (31-01-08, 19:40)
- Skatował psa, bo go zdenerwował (02-01-08, 18:24)
W sobotę wieczorem razem z inspektorkami TOZ jedziemy do niewielkiej wsi pod Strzelcami. Brzozy to raczej cicha okolica: kilkanaście zabudowań, kościół, przystanek PKS. Nic dziwnego, że ujadanie psów słychać już kilkaset metrów od zabudowań, w których są zamknięte.
Teren jest otoczony wysokim murem. Przy bramie stoi młody mężczyzna. - Jesteśmy z TOZ. Chcemy sprawdzić, w jakich warunkach przebywają zwierzęta - mówi Anna Dryglas, prezes gorzowskiego TOZ. - To działalność rodziców, a nie moja, ja państwa nie wpuszczę. Proszę stąd wyjść, natychmiast - denerwuje się chłopak przy bramie.
Niepokojące informacje o warunkach, w jakich przebywają psy, inspektorki TOZ otrzymały kilka dni wcześniej. Zwierzęta miały być zaniedbane, zamknięte w popegeerowskich budynkach, bez dostępu do światła. - Mamy prawo to sprawdzić. Skoro nie możemy wejść do środka po dobroci, wzywamy policję - decyduje Anna Dryglas. Wyciąga komórkę i prosi o interwencję.
Patrol przyjeżdża już po kilkunastu minutach. Po chwili na miejscu jest też małżeństwo z Gorzowa prowadzące w Brzozach azyl dla bezdomnych psów oraz wakacyjny hotel dla tych zwierząt. - Ogłoszenie można znaleźć w internecie - mówi Agata Piekarska z TOZ. Małżeństwo ma podpisaną także umowę z gminą w Strzelcach na wyłapywanie bezdomnych psów. Zgodnie z nią, zwierzęta powinny trafiać do schroniska w Czarnkowie. Przyjeżdżają jednak do gospodarstwa w Brzozach. - Szukamy im nowego domu. Dopiero gdy się nie uda, wieziemy je do Czarnkowa - tłumaczy właścicielka azylu.
Sytuacja jest nerwowa, bo właściciele nie chcą od razu wpuścić inspektorek i policji do środka. Najpierw na teren gospodarstwa wchodzi mężczyzna z synem. Zamyka bramę na kłódkę.
- To wpuszczą nas państwo czy nie? Macie coś do ukrycia? - pyta Agata Piekarska.
Kobieta: - Nie mamy nic do ukrycia. Mąż zaraz wróci.
Mężczyzna pojawia się po dziesięciu minutach. Wpuszcza policjantów i inspektorki. Reporterowi "Gazety" każe zostać za bramą. - Nie wejdzie pan i już - ucina.
Kontrola trwa pół godziny. - W popegeerowskim garażu jest 18 psów. Dwa z nich to psy oddane do hotelu na przechowanie. Pozostałe to zwierzęta bezdomne - relacjonuje Anna Dryglas. - Generalnie jest lepiej niż przypuszczałyśmy. Zwierzęta nie są wychudzone, mają wodę w miskach. Nie można mówić o przestępstwie, ale są pewne uchybienia, których usunięcie zalecimy we wnioskach pokontrolnych. Na przykład część psów nie ma legowiska i śpi na ziemi. Latem to nie jest wielki problem, ale w zimie w takich warunkach psy nie mogą przebywać.
- Teraz chcemy sprawdzić jeszcze dokumentację. Właściciel dzisiaj nie miał jej przy sobie - mówi Agata Piekarska. Inspektorki TOZ chcą sprawdzić, ile bezdomnych zwierząt wyłapali właściciele azylu, ile z nich zostało adoptowanych, a ile trafiło do schroniska w Czarnkowie. Liczby muszą się zgadzać. - W kraju zdarzały się przypadki, że psy były mordowane, dlatego musimy wszystko sprawdzić - mówi Anna Dryglas.
Właściciel będzie musiał zastosować się do zaleceń TOZ. Czy to zrobi, wykaże kolejna kontrola.
- Ostatnio różnego rodzaje hotele, azyle i przytuliska dla psów zaczęły wyrastać jak grzyby po deszczu. Ludzie otwierają taką działalność, bo liczą na dobry zarobek, a często zapominają, że zwierzę to nie przedmiot. Musimy im o tym przypominać - mówi Anna Dryglas.
Teren jest otoczony wysokim murem. Przy bramie stoi młody mężczyzna. - Jesteśmy z TOZ. Chcemy sprawdzić, w jakich warunkach przebywają zwierzęta - mówi Anna Dryglas, prezes gorzowskiego TOZ. - To działalność rodziców, a nie moja, ja państwa nie wpuszczę. Proszę stąd wyjść, natychmiast - denerwuje się chłopak przy bramie.
Niepokojące informacje o warunkach, w jakich przebywają psy, inspektorki TOZ otrzymały kilka dni wcześniej. Zwierzęta miały być zaniedbane, zamknięte w popegeerowskich budynkach, bez dostępu do światła. - Mamy prawo to sprawdzić. Skoro nie możemy wejść do środka po dobroci, wzywamy policję - decyduje Anna Dryglas. Wyciąga komórkę i prosi o interwencję.
Patrol przyjeżdża już po kilkunastu minutach. Po chwili na miejscu jest też małżeństwo z Gorzowa prowadzące w Brzozach azyl dla bezdomnych psów oraz wakacyjny hotel dla tych zwierząt. - Ogłoszenie można znaleźć w internecie - mówi Agata Piekarska z TOZ. Małżeństwo ma podpisaną także umowę z gminą w Strzelcach na wyłapywanie bezdomnych psów. Zgodnie z nią, zwierzęta powinny trafiać do schroniska w Czarnkowie. Przyjeżdżają jednak do gospodarstwa w Brzozach. - Szukamy im nowego domu. Dopiero gdy się nie uda, wieziemy je do Czarnkowa - tłumaczy właścicielka azylu.
Sytuacja jest nerwowa, bo właściciele nie chcą od razu wpuścić inspektorek i policji do środka. Najpierw na teren gospodarstwa wchodzi mężczyzna z synem. Zamyka bramę na kłódkę.
- To wpuszczą nas państwo czy nie? Macie coś do ukrycia? - pyta Agata Piekarska.
Kobieta: - Nie mamy nic do ukrycia. Mąż zaraz wróci.
Mężczyzna pojawia się po dziesięciu minutach. Wpuszcza policjantów i inspektorki. Reporterowi "Gazety" każe zostać za bramą. - Nie wejdzie pan i już - ucina.
Kontrola trwa pół godziny. - W popegeerowskim garażu jest 18 psów. Dwa z nich to psy oddane do hotelu na przechowanie. Pozostałe to zwierzęta bezdomne - relacjonuje Anna Dryglas. - Generalnie jest lepiej niż przypuszczałyśmy. Zwierzęta nie są wychudzone, mają wodę w miskach. Nie można mówić o przestępstwie, ale są pewne uchybienia, których usunięcie zalecimy we wnioskach pokontrolnych. Na przykład część psów nie ma legowiska i śpi na ziemi. Latem to nie jest wielki problem, ale w zimie w takich warunkach psy nie mogą przebywać.
- Teraz chcemy sprawdzić jeszcze dokumentację. Właściciel dzisiaj nie miał jej przy sobie - mówi Agata Piekarska. Inspektorki TOZ chcą sprawdzić, ile bezdomnych zwierząt wyłapali właściciele azylu, ile z nich zostało adoptowanych, a ile trafiło do schroniska w Czarnkowie. Liczby muszą się zgadzać. - W kraju zdarzały się przypadki, że psy były mordowane, dlatego musimy wszystko sprawdzić - mówi Anna Dryglas.
Właściciel będzie musiał zastosować się do zaleceń TOZ. Czy to zrobi, wykaże kolejna kontrola.
- Ostatnio różnego rodzaje hotele, azyle i przytuliska dla psów zaczęły wyrastać jak grzyby po deszczu. Ludzie otwierają taką działalność, bo liczą na dobry zarobek, a często zapominają, że zwierzę to nie przedmiot. Musimy im o tym przypominać - mówi Anna Dryglas.
- 5 komentarzy
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
0 głosów
-
Kontrola: Psy muszą żyć w dobrych warunkach
profiller
10.07.08, 10:30
Tytuł słuszny - racja. Ale czy obie panie to aby naprawdę inspektorki TOZ. A wlubuskiej piszą też o inspektorkach TOZ ? »
Najczęściej czytane24 htydzień



